Szczur cz. 1

Jestem szczurem, tak szczurem, i do tego korporacyjnym szczurem. Siedzę całymi dniami w swojej ciasnej norce, tracąc większość czasu na to by inne szczury mnie z niej nie wygryzły. Muszę być drapieżny. Zjadasz albo jesteś zjedzony. Nieważne czy Twoim konkurentem jest samiec czy samica. Ci pierwsi czasem podejdą z respektem do mojej fizycznej siły i latami wypracowanej pozycji w stadzie, one są gorsze. Nie, nie boję się ich umiejętności. Boję się ich seksualności. A właściwie to swojej dzikiej ochoty na nią. Mój wzrok ciągle poszukiwał nowości, nie tyle, by je od razu zaciągnąć do norki. Po to by cieszyć wzrok, jak podążają korytarzami w swoich korpomundurkach, kręcąc biodrami, falując piersiami. Przy nich tracę czujność. Mam nawet dwie ulubione. Skrajnie różne, obie pociągające. Z nimi chciałbym więcej. Czasem nawet rozmawiamy, mamy nawet niektóre wspólne marzenia, te ujawnione i pewnie te skryte też. Trzymamy jednak fason. No przynajmniej się staramy. Jest pięknie, przynajmniej było. Pojawiła się ona. Nowa, władcza, przeniesiona z innego oddziału jako nowy kierownik. Dość wysoka, tak na oko 175 cm, ze wszystkim na swoim miejscu, żaden wychudzony szkielet, jakieś 65 kg, ciemne włosy, krótka ale nie chłopięca fryzura. Codziennie w sukience lub spódnicy, butach na obcasie. Nie potrafiłem z nią rozmawiać, zamiast w oczy spuszczałem wzrok, jak na złość wprost na jej pełne piersi. Miałem odczucie, że celowo, jak wzywa mnie do gabinetu, rozpina jeden guzik więcej. Mój fiut pęczniał w mundurku, i nie mogłem nic z tym zrobić. Widać bawiło to ją. Zaczęła powiększać swój repertuar tortur. Pod blatem szklanego biurka, przekładała nogi. Wiedziała, że patrzę. Przesunęła się nieco w moim kierunku. Spódniczka została w miejscu, za to koronka pończoch boleśnie zakuła w oczy. Podła bestia. Zaczynałem się jąkać na zadawane pytania. Po czym z uśmieszkiem na ustach oddalała mnie. Tak dzień za dniem, korpo to nie interesowało, ważny jest wynik, a ten był świetny.
Wieczorem w domowym zaciszu szukałem w internecie oderwania od codziennej gonitwy. Co tak doskonale odpręża faceta jak dobry trunek i odrobina golizny? Trunek się znalazł, a golizny w necie aż nadto. Są też amatorskie kamerki. Czemu nie skorzystać? Wybrałem sobie panią w odpowiednim zakresie wiekowym, włączyłem. Poruszała się płynnie przed kamerą, ustawioną tak aby nie było widać twarzy. Nagle moją uwagę przykuły detale. Bluzka, koronka stanika, spódniczka, buty. Gdy kolejno zaczęła to ściągać z siebie, nabierałem pewności – tak, to ona. Rozpięła bluzkę, rzuciła na stojące obok krzesło, przez koronkę stanika widać było zarys sporej brodawki. Jeszcze spokojnej, uśpionej. Odwróciła się tyłem powoli rozpinając spódnicę. Pozwoliła jej opaść na podłogę. Wypięła się pięknie. Lekko wystające wewnętrzne płatki, otoczone gładko wydepilowaną skórą. Rozchyliła je palcami, prezentując różowość w pełnej okazałości. Pomiędzy skrzydełkami widać było powoli kroplę podniecenia. Usiadła na łóżku. Zobaczyłem jej twarz. Teraz miałem już pewność, że to ona, nawet nie próbowała się maskować. Rozpięła stanik, pozwalając piersiom na swobodę. I one zaczęły się budzić do życia. Brodawki wyraźnie spierzchły, stały się twardsze. Zaczęła ściskać je kolejno lewą ręką, prawą rozcierając wilgoć pomiędzy udami. Wsadziła w siebie jeden palec, później drugi. Rytmicznie raz za razem zagłębiając je coraz mocniej, aż zniknęły całe. Gdy je wyciągała ociekały sokami. Jej cipka powoli zaczynała drżeć a oddech przyśpieszał. Myślałem, że tak po prostu dojdzie. Przerwała nagle wyciągając zza pleców zwykły cielisty wibrator, spory pewnie ze 19 cm. Trochę mnie zaskoczyła, myślałem, że przy jej dochodach wydobędzie jakieś Lilo, albo innej bardziej ekskluzywnej marki, a tu niespodzianka. Z drugiej strony chyba nie miało to dla niej większego znaczenia. Włączyła go, chyba na najwyższe obroty, bo zaczął wręcz warczeć. Przyłożyła jego czubek do swojej małej ale mocno już zaróżowionej kuleczki. Przeciągnęła wzdłuż pokrywając go wilgocią. Jednym płynnym ruchem wsunęła po sam koniec. Spięła się cała. Wyciągała i wsadzała, kręciła kółka, aż słychać było chlupanie z jej norki. Trwało ledwie chwilę gdy eksplodowała. Zaczęła krzyczeć głośno i opadła na łóżko. Warczący gość wysuwał się na fali wilgoci sam, by wypaść bezładnie na podłogę. Z wyraźnym trudem podniosła się. Wyłączyła przyjaciela odkładając na łóżko. Na drżących wyraźnie nogach, lśniąc gołą, wymęczoną cipką podeszła aby po prostu wyłączyć kamerkę. Poczułem się jakbym dostał prezent, oręż do walki z jej dominacją. Uśmiech zagościł na mojej kosmatej, niegolonej od kilku dni mordzie. Choć mój fiut stał sztywno jak maszt, nie zdecydowałem się mu ulżyć. Chciałem zachować cały testosteron na starcie z nią.
Obudziwszy się rano buzowałem energią. Nawet straszliwie nudna droga do korpo nie pozbawiła mnie jej. Oczywiście poranna kawusia, garść biurowych plotek i żartów, a później "do pługa”. Czekałem na jej wezwanie, było już normą. Nie pomyliłem się, choć dzisiaj kazała czekać na siebie nieco dłużej niż zwykle. Wszedłem do jej gabinetu pewnym krokiem, zamknąłem drzwi na klucz i rozgościłem się bezczelnie w fotelu, rzucając niedbałe – Dzień dobry Pani. Choć to "pani” zabrzmiało wyraźnie złośliwie.
- Pana impertynencja jest wyraźnie nie na miejscu – warknęła w odpowiedzi.
- Ależ skąd, myślę, że właśnie jest. Pora omówić warunki naszej dalszej współpracy. Po tym co zobaczyłem wczoraj w internecie, twoja kariera w naszej jakże szacownej firmie wisi na włosku. - przeszedłem z nią na "ty” pełen buty.
- Dobrze omówimy to jak sobie życzysz – odpowiedziała z kamienną twarzą – skoro chcesz negocjować w takiej formie, to chciałam cię poinformować, że dysponuję mailami wysłanymi z twojego komputera w godzinach pracy, w których, cytuję "zerżniesz mnie, będę ci obciągać, będziesz moją skuą”, oraz wiele innych równie wyszukanych zwrotów. Jak widzisz w związku z tym swoją karierę tutaj?
To pytanie zabiło moją pewność siebie. Oczywiście nie wysyłałem nic takiego do niej, ale nie raz zostawiłem niezabezpieczonego kompa idąc do kibla lub na kawę, jak idiota, jak debil.
- Uznałam jednak, że dam ci szansę – kontynuowała, unosząc się nieco na fotelu podciągając wyżej i tak już krótką spódniczkę. Patrzałem na wszystko przez blat stołu. Na nogi, koronkę pończoch, bledszą zimową skórę, gołą i nagą cipkę. Rozsunęła nieco nogi, tak, że dostrzegłem coś wystającego między skrzydełkami.
- Widzę, że zauważyłeś, że coś utknęło w moim wnętrzu. Teraz ładnie padniesz na kolanka i wyciągniesz mi to bez użycia rąk. Rękami mogę zrobić to sama. Masz na to 5 minut. Jeśli ci się uda, pozwolę ci tu nadal pracować, choć zakres twoich obowiązków nieco się zmieni. Na co czekasz? Czas start!
Siedziałem oszołomiony jeszcze parę sekund. Mózg z mocą superkomputera rozważał kolejne opcje, jednocześnie łajając sam siebie za głupotę pomysłu konfrontacji. Padłem na kolana, wszedłem pod biurko. Ocierając się kosmatą mordą o uda próbowałem dotrzeć do celu. Nie ułatwiała, ale gdy zacząłem całować jej uda ustąpiła i rozchyliła je na tyle, że udało mi się zbliżyć do jej cipki. Widziałem już wyraźnie wystający sznureczek. Pani kierownik zabawiała się w pracy kuleczkami. Pewnie dlatego wieczorem jej mała jest taka chętna i gotowa. Złapałem zębami sznurek i pociągnąłem. Uprzedziła mnie. Chwilę wcześniej zdążyła zacisnąć mięśnie.
- Jeśli mam być twoją suką, to będziesz się musiał bardziej postarać wilczku – dodała szyderczo.
Wiedziałem już, że frontalny atak w jej przypadku jest skazany na klęskę. Wróciłem do całowania odsłoniętych ud, aż dotarłem do zewnętrznych płatków. Pokryłem je pocałunkami. Łapiąc ustami starałem się je otworzyć. Mniejsze skrzydełka nabrały ciemniejszej barwy. Nosem rozchyliłem je na tyle, że język mógł wniknąć wzdłuż sznurka nieco w głąb, wydobywając z niej pokłady wilgoci na zewnątrz aż na delikatny guziczek. Przycisnąłem język do niego pocierając mocno, by po chwili muskać go jedynie czubeczkiem, w przerwach rozcierając nadmiar wilgoci między większymi a mniejszymi płatkami. Jej oddech wyraźnie przyśpieszył. Poczułem chęć zemsty, zacząłem ssać guziczek na tyle, że udało mi się go pochwycić zębami i lekko przygryźć. Tego widać było jej trzeba. Jęknęła, wygięła się w łuk. Na szczęście pozostały mi resztki zdrowego rozsądku i puściwszy jej guziczek, złapałem zębami sznurek, ciągnąc zdecydowanie wydobyłem obe kuleczki na zewnątrz. Nie była w stanie mnie powstrzymać. Soki obficie sączyły się z jej cipki, ściekając między pośladkami na fotel. Ciągle na kolanach, trzymając w zębach sznurek z kulkami wycofałem się. Gdy chciałem wstać, warknęła odzyskując nieco siły – Kto pozwolił ci wstać? Połóż je na biurko i wyliż dokładnie, przecież nie schowam ich do torebki takich mokrych.
Zrobiłem jak rozkazała. Liżąc roztarłem sobie jeszcze mocniej jej soki na zarośniętej mordzie. Gdy uznała, że zrobiłem to już wystarczająco dobrze rzuciła – Możesz wstać.
- Wsadź je tutaj – podała mi satynowy woreczek.
- A teraz myślę, że już pora na ciebie. Dzisiejsze zadanie wykonałeś wystarczająco - mówiła do mnie, skupiona na wycieraniu chusteczką wilgoci ze skórzanego fotela. Drugą nieco obtarła cipkę, która i tak pulsowała żywym różem, lśniąc od soków. Gdy uznała, że doprowadziła się do porządku, poprawiła spódniczkę.
- Możesz wracać do swoich obowiązków. Nie stój tak! Idź już!
Wymknąłem się cicho z jej gabinetu jak szczur, którym w końcu przecież byłem.
Teraz reszta zależy od niej....

Szarik

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1857 słów i 10257 znaków.

8 komentarzy

 
  • horus33

    Nie mam takiego szczęścia do kierowniczek. U mnie są tylko wredne. A współpracowniczki, szkoda gadać. :blackeye:

  • Szarik

    @horus33 ech, samo życie niestety

  • Szarik

    Zapraszam :)

  • Szarik

    :) mam nadzieję, że tym razem narracja bardziej przypadła do gustu?

  • Szarik

    Dziękuję

  • Bina

    Świetne opowiadanie.. :)

  • Szarik

    Dziękuję, za docenienie starań.

  • Szarik

    Nadstawiam uszka i wesoło merdam ogonem w podzięce.

  • nienasycona

    Hmmm, powiem tak..zabawne i podniecające. A mnie niełatwo opowiadaniem podkręcić. Tarmoszę po łebku w nagrodę. ..