Szczur cz. 6

Obudził mnie dźwięk budzika w komórce. Z trudem udało mi się nieco oswobodzić, by go wyłączyć. Byłem cały zdrętwiały, bo nie puściła mojej ręki przez całą noc. Za to mój mały sterczał sztywno próbując się wbić między jej pośladki. Spróbowałem się powoli wycofać, żeby jej nie zbudzić.
- No nareszcie. Już myślałam, że jednak coś próbujesz. Pora wstawać. Przyjdź za chwilę do łazienki, umyjesz mi plecy – wygłosiła poranną przemowę. Wstała z łóżka. Po chwili usłyszałem szum spuszczanej wody, po czym szum prysznica.
- To chyba ta chwila – pomyślałem. Z trudem poczłapałem do łazienki. Stała pod strumieniem wody, próbując spłukać z siebie oznaki wczorajszego alkoholowego znieczulenia. Zauważyła mnie i gestem przywołała do środka. Nie ukrywam, że ucieszyłem się na szansę spłukania się, bo po wydarzeniach wczorajszego wieczoru czułem się cały lepki. Po raz kolejny miałem szansę podziwiać ją całą nagą. Odwróciła się do mnie tyłem podając żel do kąpieli. Przydałaby się porządna szorstka gąbka, ja przynajmniej tak lubiłem, ale musiały wystarczyć ręce. Nabrałem żel na ręce i zacząłem namydlać jej plecy. Zaparła się rękoma o ścianę. Gdy dotarłem na wysokość krzyża, wypięła się nieco. Skończyłem mydlić jej plecy.
- Dalej – powiedziała spokojnie, ledwie przebijając się przez szum wody.
Zacząłem więc z równą starannością mydlić jej pośladki, starając się nie pominąć żadnego skrawka. Rozsunęła nieco nogi dając mi dostęp do swojej cipki. Namydliłem i ją, zdecydowanie jednak delikatniej, by nie sprawić jej bólu. Nie zdołałem jeszcze rano ocenić jej stanu.
- Dalej – zabrzmiało powtórnie.
- Potrzebuję więcej żelu pani kierownik – powiedziałem, a ona bez słowa powtórnie mi go podała.
Kolejną jego porcję roztarłem na jej smukłych udach i łydkach.
- Teraz z przodu – obróciła się gwałtownie, powodując, że jej goła muszelka znalazła się na wysokości moich oczu. Wstałem i systematycznie zacząłem ją namydlać od góry. Pierwszy raz miałem okazję dotknąć jej dużych piersi. Nie mieściły się w dłoni, za to brodawki były proporcjonalnie malutkie. Stwardniały widocznie. Nie mogłem się jednak na nich dłużej zatrzymać. Ponaglała mnie wzrokiem. Szybko uwinąłem się z brzuchem i pełnymi biodrami, gdy chciałem zająć się cipką, usłyszałem krótkie – Tam było. Przyklęknąłem na jedno kolano by zająć się nogami. Postawiła mi od razu stopę, na uniesionym kolanie. Namydliłem oczywiście dokładnie, zerkając nieco w górę, by ocenić stan jej motylka. Woda wypłukała już całe naniesione uprzednio mydło. Była nadal zaróżowiona, jednak już nie ogniście czerwona jak wczoraj. Ukończyłem też mydlić jej drugą stopę. Zaaferowany tymi czynnościami, nie zauważyłem nawet, kiedy mój mały zaczął podnosić łepek. Ona jednak zauważyła.
- Wstań i podaj mi żel.
Posłusznie wykonałem polecenie. Nabrała go nieco, po czym zaczęła mydlić najpierw jądra, później całego penisa, ściągając też napletek. Wyraźnie bawiło ją to, że główka spęczniała mocno, przybierając intensywną barwę. Przesuwała namydloną dłonią wzdłuż całego trzonu. Mój oddech wyraźnie przyśpieszył. Już miałem wizję nadchodzącej ulgi, wyczekanego spełnienia. Wredzizna oczywiście wyczuła, że się zbliżam. Przerwała i bezceremonialnie wyszła z łazienki.
– Pośpiesz się, nie wypada się spóźnić pierwszego dnia, a Ty jeszcze musisz iść do siebie się ubrać – rzuciła na odchodnym.
Stałem jak zmokły szczur ze stojącą pałą i w sumie nie wiedziałem co mam zrobić dalej. Umyłem się jednak, pała oklapła i niechętnie wyszedłem z łazienki.
Półleżała na łóżku, ubrana już w dobrze skrojoną garsonkę i wymalowana. Podciągnęła spódniczkę, odsłaniając cipkę i koronki pończoch.
- Nie wykonałeś jeszcze wszystkich porannych obowiązków leniu. Szybko mnie nasmaruj i ubieraj się.
Zrobiłem jak kazała. Nie miałem wyboru. Spotkaliśmy się kilkanaście minut później przy wejściu do hotelowej restauracji. Na szczęście, do naszego stolika dosiadło się jeszcze kilka osób, więc śniadanie minęło na rozmowach o naszym ukochanym korpo. Cóż za miła odmiana. Gdy na salę weszła moja wczorajsza saunowa towarzyszka, nie mogłem oderwać od niej wzroku. Z dziewczyny w jeansach, zmieniła się w elegancką businesswoman. Oczami wyobraźni próbowałem podnieść jej spódniczkę, sprawdzić czy ma rajstopki czy pończochy, czy i jakie majtki założyła, by później zatopić się w gęstym futerku. Z tych błogich marzeń wyrwał mnie kopniak w piszczel i karcący wzrok.
- To z nią byłeś wieczorem? I przez nią musiała tak długo na Ciebie czekać? - syknęła przez zęby.
- Tak, pani kierownik.
- Nie będziesz się zabawiał z żadną bez mojego pozwolenia – dodała, nie czekając nawet na moje potwierdzenie. Co za suka wredna, suka ogrodnika wręcz. Sama nie zeżre, a drugiej nie da, o moich potrzebach już nie wspomnę.
Wzmogła wyraźnie swoją czujność. Nie odstępowała mnie w zasadzie na krok przez cały dzień, karciła wzrokiem za każdą, choć małą, wymianę spojrzeń z jakąkolwiek samiczką. Nasza trenerka też to zauważyła, w przerwie udało jej się ukradkiem wsunąć swoją wizytówkę. Na odwrocie napisała tylko: zadzwoń, jeśli kiedyś się uwolnisz …
W ten przeraźliwy sposób mijał dzień za dniem. Wypełniała mi każdą chwilę, każąc mi się pielęgnować, bądź powtarzać przekazywany materiał na szkoleniu. Lista moich funkcji służebnych się wydłużała. Jedyną pseudo nagrodą były poranne kąpiele połączone z małym masażem mojego przyjaciela. Zawsze jednak dbała, żebym nie skończył. Niedługo zacznę się moczyć w nocy. Moje jądra były już wypełnione po brzegi.
Było jednak we mnie coś z małego chłopca, który podgląda starsze dziewczynki. Zabrała mnie na wycieczkę do latarni morskiej, tym razem samochodem, rower chyba będzie już zawsze w niej budził obawy. Wchodziła przede mną, oczywiście dama na wczasach, obcas, pończochy, spódniczka. Nie mogłem się powstrzymać by nie spojrzeć w górę, podążyć wzdłuż łydki i uda. By zerknąć na szparkę w ruchu, już całkiem naturalnie różową i piękną. Wyleczona już była całkiem, jednak nadal nie chciała tam pieszczot, i innego dotyku niż maść i mycie. Póki szła w górę, była pewna siebie i dumna. Jednak gdy zaczęła schodzić po ażurowych schodach zaczęła się wręcz panicznie bać. Nie potrafiła zrobić kroku. Dobrze, że byliśmy tam sami. Musiała wysoko podwinąć wąską spódnicę i wejść mi na plecy. Oplotła mnie nogami, a ja czułem jak jej soki moczą mi koszulę. Gdyby ktoś ją widział wtedy miałby przecudny widok na jej skarby. Na dole musiała oczywiście rzucić – Tylko nikomu ani słowa – iskrząc oczyma.
Przyszedł jednak dzień wyjazdu. Zabrałem nasze walizki do auta i zająłem miejsce pasażera. Ruszyliśmy. Do autostrady w zasadzie nie działo się nic. Zmieniające się krajobrazy za oknem i brzeżek jej pończoch. Ot, codzienna monotonia. Gdy minęliśmy jednak bramkę na autostradzie i osiągnęła prędkość podróżną, powiedziała – Podaj mi torebkę. Polecenie jak każde inne, mało inwazyjne i prawie bezwysiłkowe, tak chyba dam radę dziś pracować. Zaczęła grzebać w torebce, by po chwili wydobyć z niej pewnego gościa, którego miałem już okazję poznać na filmie. Całkiem spory, cielisty wibrator znalazł się w jej dłoni. Trzymając go, niezgrabnie podciągnęła wyjątkowo, jak na nią luźną spódniczkę. Ku mojemu zaskoczeniu miała na sobie majtki, czarne, koronkowe. Odchyliła ich brzeg i zaczęła jego główką szukać wejścia do norki. Gdy już roztarła na niej dość wilgoci, zaczęła go wsuwać, kręcąc przy tym tyłeczkiem, żeby sobie to nieco ułatwić. Pochłonąwszy go już całkiem sporo, zapuściła na niego zasłonę z majtek i przez ich materiał przekręciła włącznik. Do moich uszu dobiegło cichutkie warczenie. Spojrzałem na jej twarz. Widać na niej było grymas bólu. Zaczęła się nieco wiercić powtórnie, jakby próbowała dopasować jego ułożenie w sobie. Dłonie mocno zacisnęła na kierownicy. Ból widać mijał, zastąpiła go na twarzy błogość, by po jakimś czasie zamienić się w napięcie, które zwykłem u niej widywać przez orgazmem. Zaczęła dochodzić. Jęczała dziko, jak nigdy nie mogła sobie pozwolić w gabinecie. Stopą w niekontrolowany sposób zaczęła wciskać gaz, powodując znaczne przekroczenie prędkości. Gdy główne spazmy przestały nią już rzucać usłyszałem tylko – Wyjmij go kurwa ze mnie, szybko! Odchyliłem jej majtki i płynnym ruchem wyciągnąłem go z niej. Cały ociekał od soków. Wyłączyłem, otarłem i schowałem jej do torebki. Poprawiłem majtki. Czułem złość i żal. Każdej nocy mogła mieć mnie. Może nie miałem tak dorodnego, ale jestem żywy i ciepły. Ja pulsowałem, a ona wybierała implant. Co za upokorzenie. Do końca drogi nie odezwała się słowem.
Dojechaliśmy do naszego miasta. Myślałem, że odstawi mnie na miejsce zbiórki, jednak podjechała pod swój dom.  
- Pomożesz mi zanieść bagaże – oświadczyła, tak naturalnie, jakby był to oczywiście kolejny z moich obowiązków.
Otworzyła drzwi, wszedłem za nią. Gdy je zamknęła, przeszła obok mnie, kierując się do salonu. Rzuciła klucze na stół, one jednak ześlizgnęły się złośliwie i upadły na podłogę. Pochyliła się, wypinając na mnie swój kształtny tyłek. Nie wytrzymałem. Po prostu podszedłem do niej, popchnąłem lekko na stół aby się o niego oparła. Podciągnąłem spódnicę na biodra, spuściłem jej majtki na kostki, zacząłem niezdarnie rozpinać spodnie. Nie zauważyłem nawet kiedy zdjęła majtki ostatecznie z nóg. Oparła się zdecydowanie na stole, wypinając się jeszcze bardziej. Rozsunąłem jej nogi, po czym jednym płynnym ruchem, wszedłem w cholernie wilgotną cipkę. Jęknęła. Miałem to gdzieś. Kumulowane napięcie domagało się rozładowania, kopulowałem z nią jak napalony królik. Zaskoczyła mnie zupełnie, gdy na swoim małym zacząłem odczuwać jej skurcze. Zawyła. A ja, jak na komendę zacząłem pompować w nią cały zapas swojego nasienia. Nigdy tak długo nie tryskałem. Zacząłem odnosić wrażenie, że mógłbym tak bez końca. Jednak skończyłem, zacząłem mięknąć, i po prostu wypadłem z niej, na fali jej soków i mojej spermy. Cienka strużka już zaczynała ciec jej po udzie. Odwróciła się do mnie, a jej oczy były jednak jak nigdy dotąd. Całując mnie w usta powiedziała tylko – Dlaczego kazałeś mi na to tak długo czekać?

Szarik

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2020 słów i 10916 znaków.

6 komentarzy

 
  • marc

    Żeby mnie tak dziewczyna porządnie namydliła i wyszorowała...

  • Lula

    Kocham to opowiadanie ;)

  • Szarik

    @Lula Oj, przez Was wszystkich próżny się robię. Stres zaczynam mieć duży, zanim postawię pierwszą literę w kolejnej części.

  • Noname

    Następna scena powinna wyglądać następująco: .... Czy mogę Szariku?

  • Szarik

    @Noname Mów, może się przyda ;)

  • Noname

    @Szarik Dzięki i piszę, co (według mnie) następuje:
    "Ująłem w dłonie jej twarz i oddałem pocałunek tak czule i delikatnie, że aż mnie samego to zadziwiło. Następnie patrząc jej głęboko w oczy powiedziałem - Kochanie, mogę być twój i tylko twój i to z własnej, nieprzymuszonej woli. Jednakże jestem tylko mężczyzną, więc powiedz wprost czego ode mnie oczekujesz." Czy jakoś tak    :)

  • Szarik

    @Noname Ciekawa opcja, myślałem nad taką wersją. Na razie nie wiem jeszcze zupełnie, jak i czy potoczą się ich losy. Za pomysł jednak dziękuję :)

  • Noname

    @Szarik Drobiazg, lecz chyba nie chcesz powiedzieć, że w tym momencie kończysz tą serię ? :sad:

  • Szarik

    @Noname tego nie powiem, wszystko zależy od inspiracji ;)

  • Noname

    @Szarik Jeśli tak to ujmujesz, to nie pozostaje mi nic innego jak zwrócić się o pomoc do Jej Wysokości. Może Ona będzie dla Ciebie odpowiednim natchnieniem  ;)

  • Szarik

    @Noname Chcesz bym "tworzył" pod presją? :D

  • Noname

    @Szarik Ja, skromny duch, mogę tylko coś zasugerować. Jestem jednak pewien, że ogół czytelników zgodzi się z twierdzeniem, że lepiej tak niż wcale.

  • Szarik

    @Noname przeceniasz mnie, karmisz moja proznosc. :D

  • on

    Oto mój ulubiony fragment w tej części opowieści: "Cienka strużka już zaczynała ciec jej po udzie" :D Przez Ciebie Szarik mam teraz tak skołatane myśli ,że sobie tego nie wyobrażasz  :cheers:

  • Ramol

    To tak, gdy szuka jaskiniowca a trafia na gentlemana! Same problemy...
    Pozdrowienia dla Autora! :rotfl:

  • Szarik

    @Ramol Za dawnych czasów uczyli, że dziewczynki to nawet kwiatkiem nie wolno, to teraz mamy :D Pozdrawiam czytelnika.

  • nienasycona

    Zabawne i podkręcające.... wiesz, tarmoszę po łebku i dam się polizać po twarzy, choć jak pozwalam na to mojemu psu, to mój luby twierdzi, że jestem obrzydliwa, ale co tam....liż, jeśli chcesz:P

  • Szarik

    @nienasycona Wytarmoszony, rozochocony, zapewne na twarzy nie będę chciał skończyć. Podejmiesz ryzyko? :P

  • nienasycona

    @Szarik, czyżbyś, jak większość psów, lubił smak balsamu do ciała?:P To Ty ryzykujesz klapsa w włochate dupsko i karną drzemkę na komendę... Pocieszeniem jest, że później możesz przepraszać:P

  • Szarik

    @nienasycona Balsam da się przeżyć, zazwyczaj pachnie kusząco. Klapsów z takiej dłoni się nie lękam. Za to jęzor mam gorący i sprawny, idealny do przeprosin. :P A na drzemkę po, nie odmówię :P