Smak zemsty. Część druga. Karolina.

Smak zemsty. Część druga. Karolina.Mój trzydniowy wypad z koleżankami właśnie się zakończył i wracałam do domu. Spokojną jazdę przerwał mi dźwięk telefonu komórkowego. Na pękniętym niestety wyświetlaczu dostrzegłam numer Wojtka, brata mojego męża. Zdziwiłam się, bo nigdy do mnie nie dzwonił. W pierwszej chwili pomyślałam, że coś się stało. Nie zdążyłam odebrać. Rozłączył się chyba już po trzecim sygnale. Dało mi to do myślenia i jeszcze bardziej wzbudziło mój niepokój.
Zjechałam na stację benzynową i oddzwoniłam do niego. Odebrał od razu.
- Kiedy wracasz? - zapytał krótko i rzeczowo bez żadnego powitania. Dopiero teraz poczułam, że chyba faktycznie musiało stać się coś ważnego, bo takie zachowanie nijak nie pasowało do Wojtka.
- Stało się coś? - zapytałam. Coś z Adamem?
- Nie chce o tym rozmawiać przez telefon — powiedział zdenerwowanym i podniesionym tonem.
Nie tylko cała ta sytuacja, ale i sposób prowadzenia rozmowy sprawiły, że czułam się coraz bardziej zaniepokojona. Nie odezwałam się przez chwile, dając mu do zrozumienia, że nie uzyska ode mnie żadnej konkretnej odpowiedzi, dopóki nie uchyli rąbka tajemnicy.
- Dobra, nic się nie stało, Adam jest cały i zdrowy, ale muszę pilnie z tobą porozmawiać, chodzi o niego. Kiedy będziesz?
Uspokoił mnie trochę, ale mój stan przeszedł teraz w zaciekawienie.
- Praktycznie jestem już na miejscu, stoję na stacji benzynowej przy Warszawskiej.
- Czekaj tam na mnie- powiedział tonem wyraźnie nieznoszącym sprzeciwu, po czym zakończył połączenie.
   Zaklęłam głośno oburzona jego zachowaniem. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Z jednej strony byłam ciekawa, o co mu chodzi, ale z drugiej nie podobało mi się to, że tak bezczelnie mi rozkazuje.
Jeśli chodzi o Wojtka, to zawsze darzyłam go ogromnym szacunkiem i uznaniem. Był miły, czuły, troskliwy, i byłam w stanie wiele mu wybaczyć, nawet takie zachowanie, jakie zaprezentował przed chwilą.
   Zamówiłam sobie kawę i usiadłam przy stoliku przeznaczonym do konsumpcji właśnie takich napojów na Orlenie. Po chwili w drzwiach stanął mój szwagier. Skinął na mnie głowa i nie czekając na odpowiedź, wyszedł. Podążyłam za nim. Zanim go dogoniłam, zdążył wsiąść do swojego hyundaia.
   Zajęłam siedzenie pasażera i dostrzegłam jego przygnębiony wyraz twarzy.
- Wiedziałaś? - zapytał.
Zrobił to szybko i tym samym uniknął fali moich pytań o to, co to wszystko ma do jasnej cholery znaczyć.
- O czym? Co to do jasnej cholery...
- Wiedziałaś o tym, ze twój mąż a mój brat ma romans z moją żoną?
   Tego, co poczułam, nie da się opisać. Po pierwsze odebrałam to, jak zarzut, po drugie właśnie ktoś poinformował mnie, że jestem zdradzana. Najwyraźniej wyraz mojej twarzy mówił sam za siebie. Wziął ode mnie kubek z kawą i położył koło drążka zmiany biegów. Bał się pewnie, że za chwilę go pochlapie i zapaskudzę mu tapicerkę. Poczułam się słabo.
- O czym ty mówisz? - zapytałam go spokojnie i ze łzami w oczach. Zaczęłam nawet czuć fizyczny ból w okolicy serca. To nie było przyjemne i mam tu na myśli zarówno dolegliwości, jak i to o czym i w jakich okolicznościach dowiedziałam się o tej sytuacji.
   Wojtek nic nie powiedział. Wyjął telefon i uruchomił film. Podał mi go do rąk.
Na ekranie była moja szwagierka leżąca na łóżku, a na niej ....mój mąż.
Przez pierwsze kilka sekund do mojej świadomości to nie docierało, myślałam, że szwagier po prostu robi sobie ze mnie jaja, a to wszystko, to jest jakiś głupi żart.
Patrzyłam jak zahipnotyzowana na dalszy rozwój wypadków. Widziałam, jak mój Adam spuszcza się w nią i całuje, a potem obraca na plecy. Rozpina jej stanik i delikatnie masuje po piersiach. No trzeba przyznać, że cycki ma i zawsze miała większe od moich.
   Teraz brał ją od tyłu. Ja nigdy nie lubiłam tego rodzaju seksu. Przeszło mi przez głowę, że może to moja wina. Szybko jednak otrząsnęłam się i pomyślałam, że na taką analizę będzie czas później. Zaczęłam głośniej oddychać.
Wojtek, widząc moją reakcję, chyba zdał sobie sprawę, że sposób, w jaki mi zaprezentował swoje odkrycie, był zbyt obcesowy. Jednak powinien wiedzieć, że kobiety są bardziej delikatne, i podawanie im takich informacji powinno odbywać się z większym taktem.
- Skąd to masz? - zapytałam płaczącym głosem. Nie mogłam się powstrzymać. W tym momencie coś we mnie pękło. Sięgnęłam do torebki, po paczkę chusteczek i trzęsącymi się rekami zaczęłam doprowadzać się do porządku.
- Klasyka — odpowiedział.
Spojrzałam na niego z pytającym wyrazem twarzy.
- Wróciłem do domu wcześniej, niż zaplanowałem, i przyłapałem ich. Nie przerywałem im zabawy, tylko postanowiłem uwiecznić ich igraszki, by mieć dowód.
- Bardzo sprytnie — odpowiedziałam całkiem szczerze.
   Wojtek przez chwile milczał. W tym czasie poczułam, jak pierwszy szok mija i powoli odzyskuję trzeźwość umysłu.
- Co zamierzasz z tym zrobić? - zapytałam.
- Rozwód w moim wypadku nie wchodzi w grę, sama wiesz, jacy są moi rodzice. Nie przeżyliby tego — powiedział stanowczym tonem.
Poza tym — kontynuował — nie chce by odeszła.
Wiedziałam, że ją kocha. To było widać na każdym kroku. Każdy, kto z boku przyglądał się temu małżeństwu, mógł dostrzec, że ten facet poza nią świata nie widzi. Szkoda, że ona tego nie odwzajemnia.
- A my właśnie mieliśmy się starać o dziecko — wyznałam mu. Odczuwałam potrzebę podzielenia się z nim tą informacją, choć sama nie wiem po co.
- Chcesz od niego odejść — zapytał mnie.
- Nie wiem, co zrobię — powiedziałam, ale na puszcze temu skurwysynowi tego płazem! - wykrzyczałam.
- Uspokój się, trzeba działać racjonalnie — powiedział.
- Co masz na myśli?
- Nie wiem, co ty zrobisz, ale ja mam zamiar dać nauczkę mojemu braciszkowi, i mojej żonie, taką nauczkę, którą zapamiętają do końca życia, i która zaboli ich tak jak mnie.
   Słowa mojego szwagra zainteresowały mnie. Brzmiały bardzo poważnie. Przez chwilę sądziłam, że planuje jakąś zbrodnie. Lekkie ciarki przeszły mnie nawet po plecach.
- Co ty planujesz? - zapytałam. Chcesz ich zabić?
-Nie, to byłoby zbyt banalne — odpowiedział, po raz pierwszy się uśmiechając.
Poza tym nie byłbym zdolny do czegoś takiego.
   Uspokoiłam się. Nie chciałam stać się wspólnikiem zbrodni, poza tym też uważałam, że trzeba to jakoś inaczej załatwić.
- W takim razie co planujesz?
Wojtek spojrzał na mnie tak jak w momencie, gdy podawał mi telefon. Widziałam w jego oczach niepewność i lekką tremę. To jeszcze bardziej mnie zaciekawiło. Wiedziałam, że jest człowiekiem niezmiernie kreatywnym i nigdy nie brakowało mu pomysłów, ale co mógł wymyślić jako karę za zdradę.
- Więc? - dopytałam zniecierpliwiona.
- Chce, aby mój brat i moja żona poczuli dokładnie to, co my czuliśmy, patrząc na to, jak oni się pieprzą — powiedział, odwracając wzrok i patrząc przed przednią szybę daleko przed siebie.
- Tyle to rozumiem — powiedziałam-ale co konkretnie masz na myśli?
Wojtek poprawił się na siedzeniu i spojrzał na mnie.
- Posłuchaj Karolina, to co wymyśliłem, jest ściśle związane z tobą i bez ciebie się nie uda. To w pewnym stopniu chore i zrozumiem, jeśli mi odmówisz, ale wierze, że to pozwoli uratować nasze małżeństwa.
   Trzeba przyznać, że szwagierek potrafi budować napięcie. Zastosowałam taktykę milczenia. Nie chciałam po raz kolejny prosić go, by podzielił się ze mną tym, co wymyślił. Nie miałam na to siły ani ochoty. Wymownym gestem dłoni poprosiłam go, by kontynuował.
Wziął głęboki oddech.
- Chce ukarać swojego brata za to, że przespał się z moją żoną, robiąc to samo z jego żoną — powiedział.
   Kiedy dotarło do mnie znaczenie jego słów, otworzyłam lekko usta. Nie byłam w stanie nic odpowiedzieć. Zatkało mnie.
W ciągu niespełna kwadransa dowiedziałam się, że zostałam zdradzona i dostałam propozycje zrobienia tego samego. To było jak dla mnie za dużo.
Wojtek patrzył na mnie. Patrzył i nic nie mówił. Sytuacja robiła się dziwna.
- Przemyślałeś to? - zapytałam w końcu.
- Tak.
-W takim razie pozwól, że ja też muszę to zrobić. Nie potrafię dać Ci odpowiedzi od razu.
   Szwagier skinął głową na potwierdzenie. Otworzyłam drzwi i poszłam do swojego samochodu. Czułam potrzebę wyrzucenia z siebie złości. Chciałam jakoś odreagować tę całą sytuację.
   Po kilku chwilach byłam już na miejscu. Adam wyszedł przed dom i jak czuły i troskliwy mąż chciał się ze mną przywitać. Kiedy tylko chciał dać mi buziaka na powitanie, zamiast moich warg na jego policzku wylądowała moja dłoń. Spoliczkowałam go i nazwałam łajdakiem.
   Zaskoczyłam go. Najwidoczniej nie spodziewał się, że dowiem się tak szybko. Pewnie myślał, że zdąży mi przygotować jakąś zgrabną historyjkę. Potrafił czarować, po czterech latach małżeństwa wiedziałam o tym doskonale.
Weszliśmy do domu. Postanowiłam dać sobie spokój z kłótniami i pretensjami. Chodził za mną i cały czas przepraszał. Mówił, że się zapomniał, że to tylko jednorazowa akcja, że sam nie wie, jak to się stało. Miałam tego dość. Zamknęłam się w pokoju i włączyłam muzykę.
   Zaczęłam rozmyślać o propozycji Wojtka. Trzeba przyznać, że taka zemsta byłaby doskonała. Oboje poczuliby to, co my, kiedy patrzyliśmy na nich uprawiających seks. Poza tym ciążyłoby na nich to samo piętno co na nas. Chodzi mi o poczucie, że, nawet jeśli mu wybaczę, to do końca życia będę się zastanawiać czy dla niego jestem lepsza w łóżku od niej, czy na odwrót. To właśnie jest dla mnie sedno zdrady. Fakt, że gdy będę się kochać z moim mężem, to on będzie myślał o niej.
   Rozważyłam różne za i przeciw. W końcu doszłam do przekonania, że w sumie to Wojtek zawsze trochę mnie pociągał i seks z nim nie powinien być dla mnie problemem. Ja też trochę mu się na pewno podobam, pomimo że mam mniejsze piersi niż Paulina. Kiedy pomyślałam o tej dziwce, ponownie poczułam złość. No właśnie. Na tej szmacie też muszę się zemścić!
Sięgnęłam po telefon. Wybrałam jego numer. Po kilku sygnałach odebrał. Nie czekając na jakąś reakcje z jego strony, powiedziałam, że się zgadzam.

100%40
Rafaello

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1915 słów i 10481 znaków, zaktualizował 1 kwi o 18:49. Tagi: #żona #zdrada #seks #szwagier

7 komentarzy

 
  • Smutnapani

    Zemsta jest słodka jak miód. Ojjj niektórym się należy

  • Napalona 2002

    Kiedy będzie następna część?

  • Rafaello

    @Napalona 2002  Napisz w tej sprawie na priv to ponegocjujemy.

  • St.sz

    Fajniste, jak poprzednicy: - czekam  na c.d. Pozdrówki.

  • Napalona 2002

    Czekam na kolejną część ahhh bardzo się przyjemnie to czyta i nie mogę się doczekać kiedy dokończę maraton 😅😅

  • Gaba

    To śmieszno było, czekam na straszno.   do części nr 3. Ciekawe, będą kamerki?  
    Pozdrawiam

  • andkor

    Ciekawie ,bardzo ciekawie się rozwija a zemsta bywa słodka.

  • K2019

    Bardzo dobre już kolejne opowiadanie. Czekam na kontynuację