Praca semestralna Pawła cześć trzecia

Dopiłem herbatę sam nie wiem kiedy i poszedłem do swojego pokoju. Usiadłem na łóżku i postanowiłem przemyśleć sytuacje. Za kilka godzin byłem umówiony na erotyczna randkę ze swoją współlokatorką. Postanowiłem nie spierniczyć tego, i podejść do sprawy profesjonalnie.
Mój pokój raczej nie był zapuszczony, ale kiedyś czytałem w jakimś poradniku dla facetów, że żadna kobieta nie położy się do nie pościelonego łóżka. Wyjąłem więc świeżą pościel i doprowadziłem swoje posłanie do porządku. Pachniało, i właśnie tak miało być.
Uświadomiłem sobie, ze muszę wyjść na małe zakupy. Pojechałem do Galerii Krakowskiej, bo tam na samej górze był mój ulubiony sklep Carrefour. Nie żebym jakoś specjalnie lubił te sieć ale dawała mi trochę komfortu bo były tam kasy samoobsługowe. Nie ma nic bardziej krępującego dla faceta niż młoda farmaceutka, która sprzedaje mu prezerwatywy.  
Po drodze wstąpiłem jeszcze do H&M i kupiłem nową koszulę. Nie miałem zamiaru oszczędzać i poszedłem na całość. Sylwia była dziewczyna z górnej półki, a ja nie zamierzałem wpaść z tego powodu w kompleksy. Wyszedłem w stronę przystanku tramwajowego. Po przejściu placu wsiadłem do dziesiątki i po chwili byłem już pod Wawelem, niedaleko mieszkania. Pogoda była paskudna, zimno, mroźno, i prószył śnieg. Nie przeszkadzało mi to jednak. To był taki zimny prysznic dla moich emocji. Poczułem się po tych zakupach lepiej.
Na dworze jak to o tej porze roku ciemniało się już. W sumie to ciekawe, pomyślałem, co właściwie znaczy słowo „wieczór” dla Sylwii. Poczułem lekki dyskomfort psychiczny wiedząc, że właściwie nie wiem kiedy jej mam się spodziewać.
Wróciłem na chatę. Łazienka była zajęta. Sylwia najwyraźniej brała prysznic. Postanowiłem zjeść coś, energia dziś mi się przyda. Po kilkunastu minutach drzwi się otworzyły. Wyszła. Miała na sobie tylko ręcznik. Spojrzeliśmy na siebie, jak dwa tygrysy. Ta chwila była jak ważenie bokserów przed walka. Taka runda numer zero.  
- Smacznego Pawełku - powiedziała. Po ostatniej sylabie na jej twarzy znów pojawił się ten uwodzicielski uśmiech.
- Dziękuję - odpowiedziałem. Dziewczyna otworzyła drzwi do swojego pokoju i zniknęła.  
Zjadłem porządną kolacje, potem dokładnie umyłem zęby i wziąłem prysznic. Założyłem koszule, jeansy i czekałem w swoim pokoju. Włączyłem komputer i przeglądałem neta. Było już po 19.00.
Chwilę potem usłyszałem pukanie. Delikatne, subtelne. Wstałem i podszedłem do drzwi. Stała oparta o futrynę. Kiedy zobaczyłem co ma na sobie wiedziałem już, że to będzie ciekawa noc.
Kiedy pisałem swoje opowiadanie zainspirowała mnie swoim strojem, w którym była na egzaminie. Podziałał na mnie jak płachta na byka. Właśnie teraz założyła dokładnie to samo co miała na sobie tamtego dnia. Czarne szpilki, granatowa spódnica, biała obcisła bluzka. Nie zapięła jej do końca. Widać było wystający spod niej biały stanik. Rozpuszczone blond włosy, i delikatny makijaż. Nie potrzebowałem nic więcej.  
Gestem dłoni zaprosiłem ją do środka. Staliśmy na środku pokoju. Gładziłem ją dłońmi po włosach. Nie mogłem uwierzyć, że są aż tak miękkie. Zastanawiałem się o czym zacząć rozmowę, ale potem pomyślałem, że przecież nie przyszła do mnie na pogaduchy. Przeszedłem do rzeczy. Zaczęliśmy się całować.
Smak jej ust był niesamowity. Wylała na siebie sporą dawkę perfum, pewnie z jakąś domieszką bo nie mogłem się jej oprzeć. Obojgu było nam tego potrzeba. Mieszkaliśmy razem dwa lata i tyle samo byliśmy sami. Widać było, ze jest wyposzczona podobnie jak ja. Przeszedłem z ust na jej szyję. Podobało się jej. Chwyciłem ją powyżej pośladków i mocno trzymałem. Cały czas staliśmy i całowaliśmy się. Schodziłem coraz niżej. Jej bluzka była bardzo seksowna i piękna, ale przeszkadzała mi. Sylwia to była kobieta z klasa i postanowiłem dać jej do zrozumienia, że tak ją traktuje. Puściłem ją na chwile i podszedłem do swojej szafy. Nie wiedziała chyba co robię. Wyjąłem wieszak i podszedłem do niej. Położyłem go na biurku, i zacząłem powoli rozpinać jej bluzeczkę. Cztery guziki nie sprawiły mi trudności. Sylwia nie była gotowa na taki obrót sprawy. Spodziewała się pewnie, że jak napalony gówniarz zedrę ją z niej, zresztą tak jak było w opowiadaniu. Nie chciałem tak robić. Chciałem jej pokazać, że szanuje ją, i nie chciałem realizować z nią scenariusza z opowiadania. Taki miałem plan, na ten wieczór.  
Delikatnie powiesiłem bluzeczkę na wieszaku, a potem odwiesiłem na drzwi szafy. Podszedłem do niej i szepnąłem jej do ucha, że to dlatego, żeby chociaż bluzeczka nie była wymięta. Dałem jej do zrozumienia, że z innymi częściami garderoby może być inaczej. Skoro już moje usta były przy jej uchu postanowiłem skorzystać z okazji i delikatnie zacząłem bawić się jej małżowiną. Trafiłem w punkt. Gdyby nie to, że chwilę wcześniej chwyciłem ją mocno tak jak kilka chwil temu, to pewnie padła by na łóżku. Zaczęła delikatnie mruczeć. To był dla mnie znak, że idę w dobrym kierunku i zaczynam trafiać w czułe punkty na jej erogennej mapie ciała. Poczułem lekkie rozluźnienie na swoim ciele. Sam nie wiem kiedy ona to zrobiła, ale moja koszula była już rozpięta. No w sumie, skoro ona swoją bluzkę już straciła, to dlaczego nie ja. Pomogłem jej zdjąć ze mnie mój nowy nabytek. Wzięła ją do rąk i powąchała. Zamknęła przy tym oczy. To było jak z reklama płynu do płukania. Cholernie mi się spodobało. Szepnęła mi na ucho, że właśnie tak pachnie prawdziwy facet. Byłem w siódmym niebie.  
Nie chciałem jej jeszcze kłaść na swoim łóżku. Przesunąłem delikatnie swoje dłonie z jej pośladków do połowy pleców i rozpiąłem jej stanik. Nie wiedziałem, czy nie za wcześnie, ale chyba spodziewała się tego. Sama zdjęła go i rzuciła na biurko. Wtedy dopiero zobaczyłem jak piękne miała piersi. Nie był to może jakiś wielki rozmiar, ale kształt nadrabiał za wszystko. Wiele kobiet ma kompleksy związane z tym, ze jedna z piersi jest mniejsza, lub odstaje. Moja dzisiejsza kochanka dostałaby w łeb gdyby coś takiego powiedziała. Jej piersi były po prostu idealne. Od razu położyłem na nich swoje dłonie. Zrobiłem to delikatnie. Chciałem wybadać ich czułość. Palcami kciuków zacząłem masować brodawki. Sylwia znów zaczęła mruczeć i nawet przestąpiła z nogi na nogę. Zamknęła oczy i odchyliła głowę do tyłu. Wykorzystałem to całując jej szyje. Pracowałem już ustami i obiema rękami. Rozpalałem ją coraz bardziej, ale tak trzeba. Kobieta musi być podniecona na maksa zanim się przejdzie z nią, że tak powiem do rzeczy.  
Położyłem ją na łóżku. Całowałem jej piersi. Teraz ręce powędrowały niżej. Rozpiąłem jej spódnicę. Podniosła biodra, a dla mnie był to znak, ze wyraża zgodę, abym ją ściągnął. Cieszyłem się, że współpracuje ze mną.  
Całowałem ją coraz niżej. W końcu doszedłem, ze tak się wyrażę do sedna jej kobiecości. Delikatnym ruchem zdjąłem z niej ostatnią część garderoby a moim oczom ukazało się to, czego podejrzewam niewielu miało okazje doświadczyć.
Jej „mała” była naprawdę piękna. Widać było, ze Sylwia dba o nią. Idealnie wydepilowana, a przede wszystkim miała piękny kształt. Była już bardzo wilgotna. Zawiesiłem się na chwile. Czułem się jakbym był „miedzy ustami a brzegiem pucharu”.  
Delikatnie zacząłem ją całować. Sylwia zaczęła wydawać z siebie miłe dźwięki, a jej muszelka zaczęła tryskać sokiem. Wiedziałem, że idę we właściwym kierunku. Delikatnie i powoli, bo niby po co się śpieszyć, zacząłem masować ją swoim językiem. Było mi niewygodnie. Rozchyliłem nogi swojej kochanki i ułożyłem się idealnie między jej udami. Swoje ręce położyłem na jej nogach. Ona swoje z kolei na moich włosach. Im bardziej całowałem jej pipkę, tym mocniej mnie ściskała. To jeszcze bardziej mnie podniecało. Pracowałem pełną para, a Sylwia oddychała pełną piersią, coraz głośniej i szybciej. Po kilku minutach z jej waginy wypłynęła większa niż dotychczas stróżka, a z jej ust wydobyło się długie oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo. Dziewczyna osiągnęła orgazm, do którego doprowadziłem ją oralnie. Pocałowałem ją tym razem w usta. Położyłem rękę na jej lewej piersi i czekałem, aż trochę spadnie jej tętno.  
Wydawałoby się, że teraz to ona powinna swoimi ustami doprowadzić mnie do ekstazy, ale nie miałem na to ochoty. Jej usta były tak piękne, i tak słodkie, że jakoś nie widziałem w nich swojego penisa. Zresztą dla mnie to zawsze było trochę uwłaczające. Odpoczęliśmy chwilę i znów zaczęliśmy się pieścić. Tym razem skupiłem się na jej twarzy. Całowałem usta policzki, szyję i podgryzałem jej uszy. Była w siódmym niebie. Sam nie wiem kiedy zdjęła mi spodnie. Byliśmy już oboje nadzy. To był ten moment. Sięgnąłem po prezerwatywę, którą jednak przejęła Sylwia i z niemałym zadowoleniem założyła na mojego członka.
Nic już nie stało na przeszkodzie. Chwile potem po raz pierwszy wszedłem w nią. Nie przyjęliśmy pozycji misjonarskiej. Leżeliśmy obok siebie wtuleni, skupieni na całowaniu. Sylwia oderwała na chwilę swoje usta od moich i szepnęła mi do ucha dwa słowa............rżnij mnie.
No cóż. Nie miałem zamiaru odmawiać takiej kobiecie. Postanowiłem pokazać na co mnie stać. Moje ruchy stały się stanowcze i mocne. Dziewczyna już nie pomrukiwała tylko wręcz pokrzykiwała. Robiła to jednak z wyraźną gracja, a nie jak tanie aktorki z filmów porno. Miała zamknięte oczy i widać było, że odpływa. Ten widok jeszcze bardziej podniecił mnie, i dodał mi pewności siebie. Byłem dumny, że laska, która własnie posuwam zaraz dostanie drugiego orgazmu. Moje przeczucia kilka sekund później stały się faktem. Sylwia wydała z siebie dźwięk głośniejszy niż dotychczas i wyprężyła się. Kilka ruchów później ja także szczytowałem. To było coś pięknego. Po tym opadłem na łóżko koło niej. Nasze głowy były zwrócone do siebie. Dziewczyna zaczęła głaskać mnie po policzku, a po chwili szepnęła mi do ucha „dziękuje, byłeś cudowny”.
Leżeliśmy tak, po czym zaproponowała wspólną kąpiel. Pod prysznicem znów całowaliśmy się, ale jako tako zbliżenia już nie było. Kąpiel była długa i gorąca.
Ubraliśmy się w świeże ubrania i spotkaliśmy tam, gdzie wszystko się zaczęło....w kuchni. Tym razem nie piliśmy herbaty, tylko gorąca czekoladę.
- Nigdy w życiu nie spodziewałabym się po Tobie, ze potrafisz w tak cudowny sposób zaspokoić kobietę. Mam nadzieje, że to nie była jednorazowa przygoda- powiedziała.  
- Ja tez nie sądziłem, że ta miła dziewczyna, z która mieszkam od tylu lat jest taka petardą - odpowiedziałem. Ze zdziwieniem dostrzegłem, ze cała moja nieśmiałość poszła w niepamięć. W ogóle nie krępowałem się tych słów.
Wymieniliśmy kilka komplementów i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Rano poszedłem do sklepu monopolowego i kupiłem najdroższą whisky. Zapakowałem elegancko i zaniosłem swojemu profesorowi. Należało mu się. Praca, którą mi zadał miała być moim przekleństwem, a stała się najlepszą rzeczą jaka spotkała mnie w życiu.
Sylwia została moją stałą partnerka. Nie chcieliśmy jednak się ujawniać i zamiast w mieszkaniu spotykamy się w hotelu, nieopodal naszego mieszkania.

Koniec.

4 komentarze

 
  • gosciu

    gosciu · 11 lis 17:01 · 201438645

    Trzymales chlopie kiedys dziewczyne za reke?

  • Gazda

    Gazda · 11 lis 13:04

    Piękne opowiadanie. Mam nadzieję na następne Twoje opowiadania

  • Marcin3867

    Marcin3867 · 11 lis 8:32 · 201441586

    Świetne. Brawo

  • andkor

    andkor · 11 lis 7:48

    Super się czyta .Pozdrowienia