Praca i koleżanki

Odczekałem kilka minut, zanim zdecydowałem się ruszyć jej śladem.  
Posłuszna suczka, uśmiechnąłem się, widząc pochyloną nad umywalką dziewczynę.  
Wyglądała zupełnie inaczej niż na początku.  
Szpecący jej twarz wulgarny makijaż zniknął.  
Zmoczone przy myciu twarzy końcówki włosów sterczały na wszystkie strony, podkreślając jej młodość i dodając swoistego uroku.  
-No teraz wyglądasz jak człowiek.  
Mój głos chyba ją przestraszył.  
Drgnęła i spojrzała w lustro.  
Zobaczyłem, jak się czerwieni.  
Była to jej jedyna reakcja na moje słowa.  
Podszedłem i stanąłem tuż za nią.  
Nie odwróciła się, jedynie podniosła głowę i spojrzała w lustro.  
-Miałaś zrzucić te łachy.  
-Ja mam to zrobić? Podniosłem głos.  
Nie słysząc odpowiedzi, położyłem dłonie na jej ramionach i przyciągnąłem do siebie.  
Czułem, jak opiera się o mój tors.  
Jej wypięte pośladki przywierają do mojego krocza, powodując nagłe usztywnienie kutasa.  
Przez cały czas obserwowałem nasze odbicie w lustrze wiszącym nad umywalką.  
Na jej twarzy malował się wyraz oczekiwania i jakby niepewności.  
Miałem wrażenie, że trochę się obawia, tego, na co się zdecydowała.  
Jej wcześniejsze zachowanie było tylko pozą.  
W gruncie rzeczy dalej była nieśmiałą zagubioną dziewczynką, która miała pecha.  
Zrobiła ruch, jakby chciała się odwrócić.  
Cofnąłem się, robiąc jej miejsce.  
Stała teraz zwrócona do mnie twarzą.  
Dotknąłem piersi.  
Drgnęła, jakby chciała się cofnąć, uciec przed dotykiem.  
Nacisnąłem mocniej, żeby po chwili przesunąć dłoń niżej.  
Drugą ręką objąłem ją w talii i przycisnąłem do siebie.  
Powoli, cały czas patrząc jej w oczy, przesunąłem dłonie na pośladki.  
Czułem, jak cała sztywnieje w oczekiwaniu na dalsze posunięcia.  
Znowu wróciłem rękami do jej piersi.  
Przez chwilę majstrowałem przy guziczkach bluzki, starając się ją rozpiąć.  
No w końcu, prawie westchnąłem, kiedy poły bluzki rozchyliły się, odsłaniając biust opięty skąpym biustonoszem.  
Nie wiem, czy to zasługa biustonosza, ale był idealny.  
Trochę mniejszy niż Joanny, ale miałem wrażenie, że jest jakby stworzony do moich dłoni.  
Że aż się prosi, żeby go objąć, pieścić.  
Odstąpiłem i znowu odwróciłem ją tyłem do siebie.  
Teraz miałem doskonały dostęp do jej piersi.  
Czułem jak pod dotykiem, jej sutki sztywnieją, robią się twarde.  
Przez chwilę rozkoszowałem się ich jędrnością, zanim zacząłem dalszą wędrówkę.  
Przesuwałem dłonie po jej ciele, wędrując w dół do spojenia łonowego.  
Jej oddech przyspieszył.  
Miałem wrażenie, że ostatkiem sił powstrzymuje się, żeby nie uciec od tego dotyku.  
Kiedy w końcu dotarłem do paska podtrzymującego jej spódniczkę, nie wytrzymała.  
Poczułem, jak wciąga brzuszek, jakby chciała odsunąć moment, kiedy przekroczę tę granicę i zacznę kontynuować dalszą wędrówkę.  
Rozkoszowałem się chwilą, kiedy była taka spięta, czekająca na dalszy rozwój sytuacji.  
Spojrzałem w lustro i napotkałem jej wylęknione spojrzenie.  
Obserwowała, jak rozpinam pasek podtrzymujący spódnicę, która pozbawiona oparcia zsuwa się po udach.  
Tak! Była taka, jak sobie wyobrażałem.  
Długie szczupłe nogi, ta rozkoszna przerwa pomiędzy udami tuż przy spojeniu i pośladki.  
Przypomniałem sobie ich jędrność, kiedy ściskała je pod moim dotknięciem.  
Była naprawdę niezła, mało była idealna.  
Odstąpiłem trochę, żeby mieć lepszy widok na moją zdobycz.  
Przez chwilę napawałem się jej widokiem.  
-Zadowolony? W jej głosie zabrzmiała ironia.  
Szybko się opanowała, zaskoczyła mnie.  
-Nie! Przecież jeszcze nie było łodzika ani bzykanka zacytowałem jej słowa.  
-Zdejmij tę szmatę, wskazałem na bluzkę, wiszącą na jej ramionach.  
Zobaczyłem, jak wykonuje polecenie i krzyżuje ramiona na piersiach.  
-Przestań! Syknąłem.  
Jej ręce opadły wzdłuż tułowia.  
-Teraz lepiej, pochwaliłem.  
-Skoro to już mamy za sobą to może zaczniemy od lodzika, uśmiechnąłem się szyderczo.  
-Ułatwię ci, to.  
Rozpiąłem zamek i wyciągnąłem sterczącego penisa.  
Mój ruch zaskoczył ją.  
Zaczerwieniła się, ale z ociąganiem podeszła bliżej.  
Jej wyciągnięta dłoń objęła go, powodując, że jeszcze bardziej zesztywniał od napływającej krwi.  
Czułem, jak przesuwa dłonią, odsłaniając purpurową żołądź.  
Przez chwilę delektowałem się przyjemnością, jaką sprawiała jej dłoń.  
Miałem wrażenie, że jeszcze kilka minut takiej pieszczoty i dojdę.  
-Przestań! Przerwałem jej zabiegi nad kutasem.  
Spojrzała zdziwiona.  
-Nie tutaj, zapiąłem zamek i odwróciłem się, wychodząc z łazienki.  
-W sypialni będzie wygodniej, dodałem.  
Czułem, że muszę ochłonąć.  
Nie chciałem, żeby zabawa z małolatą skończyła się za szybko.  
Mam przecież całą noc uśmiechnąłem się, przypominając sobie rozmowę Kaśki z matką.  
Usłyszałem, jak zamyka drzwi łazienki i po chwili zjawiła się w pokoju.  
Ubrana teraz tylko w biustonosz i bardzo wycięte na biodrach majteczki, wyglądała jak ucieleśnienie marzeń każdego faceta.  
-Miałaś się pozbyć tych szmatek.  
Nie czekając na jej odpowiedź, podszedłem i stanąłem tuż przed nią.  
-Zdejmij biustonosz.  
-Teraz majteczki dodałem, kiedy pozbyła się biustonosza.  
Miałem ją teraz nagą, taką jak ją stworzyła natura.  
Widok kępki okalającej nabrzmiałe wargi był fascynujący.  
Wpatrzony w ciemny trójkącik w jej kroczu zacząłem zrzucać z siebie ciuchy.  
Chciałem jak najprędzej rozkoszować się młodziutkim ciałem mojej nowej kochanki.  
Mam swój prywatny harem, zdążyłem jeszcze pomyśleć, zanim opadliśmy na stojące opodal łoże.  

Czułem, jak kutas wślizguje się pomiędzy jej uda, pocierając nabrzmiałą od napływającej krwi główką o powiększone, wilgotne wargi
Nie!, Jeszcze nie, ledwo zapanowałem nad chęcią wtargnięcia w jej pochwę.
Podniosłem się i oparty na łokciach pochyliłem się nad moją towarzyszką.
-Teraz lodzik, szepnąłem, pochylając się do jej ucha.
Odsunęła się i patrząc mi w oczy, klęknęła.
Przez chwilę wpatrywała się w sterczącego kutasa.
Miałem wrażenie, że walczy ze sobą.
W końcu podjęła decyzję.
Jej dłoń objęła go i po chwili poczułem jej ciepłe wilgotne wargi i język, którym zaczęła drażnić nabrzmiałą od pożądania żołądź.
Zamknąłem oczy i poddałem ogarniającej mnie rozkoszy.
Wydawało mi się, że wszystkie nerwy skupiły się w tkwiącym w ustach mojej kochanki kutasie.
Każde dotkniecie jej języka, potęgowało narastanie pożądania, przybliżało chwilę, kiedy przestanę panować i doznam spełnienia.

Czułam, jak jego kutas rośnie, robi się coraz większy.
Wystarczyło, że objęłam go wargami, a powiększył się błyskawicznie.
Było to zupełnie inne doświadczenie niż z moich chłopakiem.
Nawet smak był inny.
Lekko słonawy i najważniejsze nie czuć go moczem.
To u mojego chłopaka było najgorsze.
Poczułam jak jego ręce, obejmują moją głowę.
Żeby tylko nie spuścił mi się w ustach, drgnęłam przestraszona.
Nigdy do tej pory nie zdarzyło mi się, że byłam zmuszona połykać spermę.
Kiedy pieściliśmy się w ten sposób z moich chłopakiem, zawsze zdążyłam uciec, zanim wytrysnął.
-Spójrz na mnie! Usłyszałam jego głos i ręce obejmujące moją głowę zwolniły uścisk.
Posłuchałam i uniosłam głowę, nie wypuszczając z ust kutasa.
-Niezła jesteś, w jego głosie brzmiało pożądanie.
Znowu mocniej przycisnął moją głowę do krocza.
Poczułam, jak sztywnieje.
O nie! Zaraz będzie się spuszczał, dotarło do mnie.
Chciałam się odsunąć, jednak jego dłonie mocno trzymały mnie, nie pozwalając na ucieczkę.
Po chwili moje usta wypełniła lepka ciecz o mdłym, słonawym smaku.
Przez moment walczyłam z nudnościami, czułam jak żołądek, podchodzi mi do gardła.
Uf! Odetchnęłam, kiedy w końcu puścił moją głowę i udało mi się zapanować nad nudnościami.
-Nie tak się umawialiśmy!.
Byłam wściekła, złość wprost kipiała we mnie.
-A jak? Zaśmiał się i przyciągnął do siebie.
-Mogłeś, chociaż uprzedzić! W jej głosie zabrzmiał wyrzut.
-Mogłem! Tylko po co? Zbagatelizowałem jej pretensje.
-Idę do łazienki! Rzuciła oschle i odwróciła się, demonstrując przy tym zgrabną dupeczkę.
Obserwowałem, jak się oddala, kręcąc przy tym dupcią.
Widok ten spowodował, że kutas znowu zesztywniał.
Miałem ochotę przecisnąć ją do oparcia kanapy, wbić się pomiędzy jej pośladki, spenetrować jej brązową rozetkę.
Opanuj się! Masz mnóstwo czasu, cała noc przed tobą starałem się opanować rosnące pożądanie.
Kilka następnych minut było nie do wytrzymania.
Już chciałem wtargnąć do tej przeklętej łazienki i zaspokoić swoje coraz bardziej narastające pożądanie.
Już robiłem krok w stronę drzwi, kiedy te nagle otworzyły się i w progu stanęła ona.
-Masz coś do picia? W jej głosie pobrzmiewały resztki złości.
-Muszę przepłukać usta, dodała bez uśmiechu.
-Oczywiście! Coś mocniejszego? A może jakiegoś drinka?
-Chociaż takie niegrzeczne smarkule zasługują raczej na klapsa, wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
-Chciałbyś, burknęła.
-Wolę coś innego, spojrzałem wymownie na jej krocze.
Tym razem nie skomentowała, tylko zaczerwieniła się i dłonią zasłoniła krocze.
Nagle schyliła się i podniosła leżące obok majteczki.
Po chwili już ubrana uśmiechnęła się złośliwie.
-Wolałbyś coś innego? Z jej ust nie schodził uśmieszek.
-Na to trzeba zasłużyć.
Podeszła i sięgnęła po szklankę z drinkiem.
Ciągle patrząc mi w oczy, pociągnęła solidny łyk.
A to suczka! Jej zachowanie zaskoczyło mnie, ale jednocześnie spowodowało nagły przypływ pożądania.
Gówniara jakby wiedziała, że nie lubię bezwolnych lalek, że zdobywanie, przezwyciężanie oporu dawało niesamowitą przyjemność, kiedy w końcu osiągałem upragniony cel, kiedy mój obiekt pożądania oddawał mi się całkowicie, bezwarunkowo.

-Po co to ubierasz?. Jeszcze zostało bzykanko, zanim wyrównamy rachunki, uśmiechnąłem się kpiąco.
Nie czekając na odpowiedź, objąłem ją i przycisnąłem do siebie.
Czułem jak sterczący kutas, przesuwa się po szorstkim materiale majteczek i mości między ściśniętymi udami.
-Nie! Przestań! Oparła dłonie na moim torsie i usiłowała mnie odepchnąć.
-Żartujesz? Opuściłem dłonie na jej pośladki.
Czułem jak pod moim dotykiem, ich mięśnie napinają się, robią się twarde.
-Mam ochotę zerżnąć twoją dupkę, szepnąłem jej do ucha.
Zaczęła się wyrywać z nową energią.
Nie chcąc przeciągać struny, przestałem ją przytulać.
-Nie teraz, może później.
-Teraz bzykanko, znowu ją objąłem i pociągnąłem w stronę kanapy.
Tym razem się już nie wyrywała.
Miałem wrażenie, że chce to mieć jak najszybciej za sobą.
Nie protestowała, kiedy popchnąłem ją i przygniotłem swoim ciałem.
Leżała bezwolnie pozwalając na wszystko.
Zareagowała, dopiero kiedy zdjąłem jej majteczki i kolanem rozszerzyłem ściśnięte uda.
-Ubierz gumę, bez prezerwatywy nici z bzykanka.
-Po co? Przecież drugi raz nie zajdziesz, zakpiłem.
Zobaczyłem jak jej twarz, robi się purpurowa.
-Mamuśka mi powiedziała, że miałaś pecha i twój chłopaczek zrobił ci niespodziankę.
-Wtedy trzeba było pamiętać o gumach, teraz możesz szaleć bez obawy, że zajdziesz, dodałem z uśmiechem.
Nie czekając na jej odpowiedź, przesunąłem się niżej.
Tuż przed oczami miałem młodą śliczną cipeczkę, która aż się prosiła o porządne rżnięcie.

Czułam, jak robi mi się gorąco, kiedy z kpiącym uśmiechem powiedział, że nie musi się zabezpieczać.
Że wie o mojej wpadce z chłopakiem.
Najgorsze w tym wszystkim było, że to moja matka mu powiedziała.
Jak ona mogła, miałam ochotę się rozpłakać.
Gdym mogła cofnąć czas, to nie połakomiłabym się na te kilka złotych, ale teraz było już za późno.
Wiedziałam, że facet mi nie odpuści, że wykorzysta moją chwilę słabości.
Poczułam, jak rozchyla mi uda i krocze owiał ciepły powiew powietrza.
Nagle drgnęłam zaskoczona, kiedy pomiędzy wargi wsunął się ciepły wilgotny język.
Jeszcze nigdy nikt mnie nie pieścił w ten sposób.
Było to wyjątkowo zaskakujące.
W pierwszym odruchu usiłowałam zacisnąć uda.


-Przestań! Usłyszałam głośny szept.
-Chcę poczuć, jak smakuje taka młoda szparka.
-Zobaczysz, zaraz będzie przyjemnie.


Spięta czekałam co będzie dalej, co zrobi teraz, jakie nowe pomysły mu przyjdą do głowy.
I doczekałam się.
To było, jakby moją szparkę owiewał ciepły wiatr, do którego po chwili dołączył delikatny dotyk języka.
Każde dotknięcie powodowało, że robiłam się coraz bardziej mokra, moje biodra zaczęły odpowiadać na każde dotknięcie łechtaczki.
Zupełnie nieświadomie zaczęłam je unosić, jakbym zapraszała jego język do wejścia głębiej.
Chciałam, żeby ta chwila trwała jak najdłużej.

Jej reakcja była zaskoczeniem.
Młode jędrne ciało, które tylko trzeba było rozbudzić.
Jej chłoptaś miał szczęście, ciekawe czy potrafi to docenić, przemknęła mi przez głowę dziwna w tych okolicznościach myśl.
Ja w każdym razie doceniałem kąsek, jaki mi się trafił.
Dalsze rozmyślania przerwał głośniejszy jęk, poczułem jak moją głowę, obejmują jej rozedrgane uda i mocno ściskają.
Przez jakiś czas trwaliśmy w bezruchu i ciszy, którą jedynie zakłócał jej głośny oddech.
Dopiero po dłuższej chwili jej uda zwolniły uścisk, rozchyliły się, uwalniając mnie z rozkosznych objęć.
Podniosłem się i spojrzałem na gówniarę.
Jej widok był oszałamiający, świętego mogła doprowadzić do grzechu.
Naga z szeroko rozłożonymi udami, eksponująca swój wilgotny zaczerwieniony od pieszczot skarb.
I te piersi unoszące się w rwanym oddechu.
Zobaczyłem, jak rozchyla mocno zaciśnięte do tej pory powieki, a na jej twarz wypełza rumieniec.
Nagle zerwała się na nogi i w spóźnionym odruchu usiłuje zakryć jedną ręką krocze a drugą przesłania piersi.

Było to tak urocze, że nie opanowałem rozbawienia.
Parsknąłem śmiechem i przyciągnąłem ją do siebie.
-Nie wygłupiaj się, szepnąłem, wszystko już widziałem.
Rumieniec na jej twarzy pogłębił się, ale ręce zasłaniające jej skarby opadły.
Reagowała prawie jak jej siostra.
Ten początkowy opór do momentu, kiedy podniecenie brało górę.
Ciekawe co robi teraz Gośka, jej siostrzyczka.
Jej małżonek Misiu jak go nazywała, pojechał z dzieciakami nad morze.
Podobno nie będzie ich aż trzy tygodnie.
To stwarzało mi wiele możliwości na mocniejsze uzależnienie koleżanki od mojej skromnej osoby.
Miałem nadzieję, że uda mi się poznać ją bardzo dogłębnie i przy okazji zrealizować marzenie o rozdziewiczeniu jej tyłeczka.

Poprzednim razem przeszkodziła mi mamuśka teraz nic nie stanie na przeszkodzie, żeby dopiąć celu.
Dalsze rozmyślania przerwał dzwoniący telefon.
Ciekawe kto? Chyba nie żona.
Jedno spojrzenie na wyświetlacz i wszystko było jasne.
Gośka! Czyżby telepatia?
Odsunąłem Kaśkę i nacisnąłem klawisz.
Słucham Cię Gosieńko.
Kątem oka zobaczyłem na twarzy Kaśki wyraz zdziwienia.
Przez chwilę słuchałem, co ma mi do powiedzenia koleżanka.
-Oczywiście pamiętam, będę jutro rano o 6.
-Czekaj na parkingu dodałem i przerwałem połączenie.
Przez moment panowało milczenie, które przerwała Kaśka
-To Gośka moja siostra? Kaśka patrzyła pytająco.
-Tak! Rano mam ją zabrać do pracy wyjaśniłem.
-A ja?
-Ty wrócisz do domu, chyba nie chcesz, żeby mamuśka się martwiła, uśmiechnąłem się do zmieszanej dziewczyny.
-Ale dość gadania, przerwałem i znowu przyciągnąłem ją do siebie.
-Teraz zajmij się mną, a właściwie to nim spojrzałem na kutasa, który znowu się podniósł.
-Może za chwilę, spojrzała prosząco.
-Chciałabym skorzystać z łazienki, zobaczyłem, jak przestępuje z nogi na nogę.
-Ok! Skinąłem głową.
-Czekając na jej powrót, przygotowałem dla gówniary drinka takiego mocniejszego, sam ograniczyłem się do szklaneczki piwa.
Jutro musiałem siąść za kierownicą, przypomniałem sobie telefon Goski i moją obietnicę.
Korzystając z okazji, że pobyt Kaśki w toalecie się przedłużał, włączyłem telewizor.
Chciałem jeszcze raz zobaczyć, jak moja małżonka obciąga swojemu kochasiowi.
Ciekawe kto to jest, powróciło nurtujące mnie od dłuższego czasu pytanie, kiedy zobaczyłem Elkę wypinającą pośladki i pozwalającą wejść w cipę obcemu kutasowi.
Muszę koniecznie to ustalić.
Jeszcze muszę sprawdzić, gdzie teraz jest i co najważniejsze z kim.
Chociaż to było oczywiste.
Prawdopodobnie z kochasiem.
Zaraz jak on ma na imię? Przez chwilę usiłowałem przypomnieć sobie imię, które kiedyś wypowiedziała przez sen.
Obserwowałem na ekranie telewizora akcję z udziałem małżonki.
Jej rozanieloną minę, kiedy facet wsadza jej w szparkę swojego kutasa, jej złość, kiedy o mały włos nie spuścił się w jej pochwie.
Czułem, jak mój kutas sztywnieje na myśl, że prawdopodobnie w tej chwili również moja żonka oddaje się temu fagasowi.
Dziwne! Jakoś mnie nie ruszało, że Mariusz ją zerżnął, a tutaj czułem złość, że daje dupy jakiemuś obcemu facetowi.
Poprawka! Obcemu dla mnie, dla niej chyba nie przeleciało mi przez głowę.
Przez chwilę zastanawiałem się, jak to tego doszło, co spowodowało, że żoneczka wdała się w romans.
Chyba nie brak seksu, chociaż nie było on już taki jak kiedyś.
Oboje traktowaliśmy go jak obowiązek, miły, ale jednak obowiązek.
Czyżby chęć na coś innego, na przeżycie czegoś ekscytującego, popchnęła ją do zdrady?
Do diabła! Dość tego, nie miałem zamiaru dłużej roztrząsać powodów, którymi mogła kierować się Elka.
-O pornus! Z rozmyślania o małżonce wyrwał mnie głos Kaśki.
Stała tuż przy drzwiach i z zainteresowaniem patrzyła na akcję mojej małżonki na ekranie telewizora.
-Słuchaj! Ja tego faceta chyba znam, wyciągnięta dłoń wskazywała na kochasia posuwającego moją żonę.
-Tak! To jest Adam mąż koleżanki Goski.
-One razem pracują.
-Ty też ją znasz to Anka, spojrzała na mnie.
-Ale jaja! Zachichotała.
Anka zawsze opowiadała, jaki ten jej Adaś jest porządny, wierny, taki rodzinny a tu posuwa jakąś babę.
-Jak powiem Gośce, to chyba zejdzie, ciągle się śmiała.
Mąż Anki? Rewelacje Kaśki były dla mnie kompletnym zaskoczeniem.
-Wiesz, gdzie on pracuje? Spojrzałem na gówniarę.
W pierwszej chwili nie zareagowała zainteresowana akcją na ekranie.
-Gdzie pracuje? Kto gdzie pracuje, spojrzała na mnie zdziwiona.
-No ten facet popatrzyłem na telewizor.
-A on! Dotarło do gówniary.
-Chyba w jakiejś firmie transportowej.
-Podobno jest tam dyspozytorem, czy też logistykiem.
To by się zgadzało.
Elka też pracowała w takiej firmie.
No tak biurowy romansik, uśmiechnąłem się szyderczo.
-Krzysztof a ta kobieta to kto? Kaśka zaczęła drążyć temat.
-Taka jedna, kiedyś ci może powiem, machnąłem ręką, nie chcąc dalej ciągnąć tematu.
-Wiesz Kasiu, może byś się czegoś nauczyła? Od tej parki.
-Widać, że nie robią tego pierwszy raz, dziewczyna ma wprawę.
-Może i my tak się zabawimy, podszedłem do gówniary.
Ta zaczerwieniła się, chciała się odsunąć, ale nie zdążyła.
Pociągnięta za rękę ruszyła w stronę kanapy.


Nim jednak zajęliśmy się sobą, znowu zadzwonił telefon.
-Cholera czy to się nie skończy, zakląłem zły, że ktoś zawraca mi głowę w takim momencie.
Tym razem to był Mariusz.
Przypominał o mojej obietnicy, że umożliwię mu spotkanie z Elka.
Faktycznie coś takiego mu obiecałem, przypomniałem sobie naszą poniedziałkową rozmowę.
-Chłopie zupełnie ci odbiło, zaczynam robić się zazdrosny, zakpiłem.
-Jeśli tak bardzo ci na tym zależy, to może wypożyczę ci żonę na kilka dni.
-Mógłbyś! W jego głosie usłyszałem zaskoczenie i coś jakby podniecenie.
Chyba teraz przegiąłem, ale kontynuowałem.
-Jeśli byś ją do tego przekonał, to ja nie miałbym nic przeciwko temu, odpowiedziałem
-Widziałeś ten filmik, to już nie jest ta sama dziewczyna co kiedyś.
-Kiedyś nawet przez głowę by jej nie przeszło, żeby spotkać się z innym, nie mówiąc już o przespaniu się z obcym facetem.
Poczułem jakby żal.
Tak to już nie jest ta sama dziewczyna.
Przypomniałem sobie Elkę na początku naszego małżeństwa.
To jaka była zazdrosna, te kłótnie za każdym razem, kiedy spojrzałem na inną.
I te momenty, kiedy się godziliśmy, noce pełne seksu, wzajemnego pragnienia siebie.
Diabli wiedzą co teraz mam zrobić.
To był prawdziwy dylemat.
Najprostszym wyjściem byłoby się z nią rozstać.
Oczami wyobraźni widziałem, jak z walizką w ręku dzwoni do drzwi kochasia.
Ciekawe jak by zareagował na taką niespodziankę? Uśmiechnąłem się złośliwie.

-Krzysztof! Głos Kaśki przerwał te kuszące rozmyślenia.
-Masz jeszcze takie filmiki?
Cholera jej się to spodobało zaskoczony, spojrzałem na stojącą obok gówniarę.
A może pokazać, jak jej siostrzyczka bzyka się ze swoim mężem?
Ciekawe jak by zareagowała.
Nie! Lepiej nie, jeszcze gówniara by komuś wypaplała, a takie wieści szybko się rozchodzą.
-Mam, ale nie wiem, czy takie smarkule mogą je oglądać, zakpiłem.
-Może kiedyś! Zawiesiłem głos, nie kończąc zdania.
-Lepiej powiedz, skąd znasz tego faceta z filmiku, wróciłem do kwestii, która od dobrych kilku dni mnie nurtowała.

-Byli kiedyś u nas.
-Gośka zaprosiła Ankę na grilla i ta przyszła z mężem.
-Fajny facet, ale chyba lubi baby, uśmiechnęła się jakby na wspomnienie czegoś.
-Wiesz! Podpił i zaczął startować do matki.
-Anka tak się wkurzyła, że wyszli, nie czekając do końca.
-Dobrze, że nie było ojca, byłaby niezła jazda, dodała i się roześmiała.
-Co cię tak bawi?
-Wyobrażasz sobie tego gościa i matkę, znowu się roześmiała.
Ciekawe, co by powiedziała, gdyby wiedziała, że zaliczyłem Joannę jej mamuśkę.
Na samo wspomnienie moich igraszek z Gośką i Joanną kutas zesztywniał.
Kaśka również musiała to poczuć.
Nagle zamilkła i zrobiła ruch, jakby chciała wstać z moich kolan.
-Powoli skarbie, jeszcze nie skończyliśmy, przytrzymałem ją i sięgnąłem ręką miedzy uda.
Była tam niesamowicie wilgotna.
Widocznie nasza rozmowa i na nią podziałała.
Czułem, jak usiłuje zacisnąć uda, zablokować dostęp do krocza.
-Kasiu długi trzeba spłacać, szepnąłem i mocniej nacisnąłem na wilgotny wzgórek, rozchylając wilgotne, obrzmiałe wargi.
Przez chwilę zabawiałem się, delikatnie dotykając powiększonego guziczka.
Każde dotknięcie skutkowało mimowolnym jękiem dziewczyny.
Już nie próbowała zaciskać ud, wręcz przeciwnie, szeroko rozwarte wprost zapraszały, żeby zająć się jej szparką.
-Poczekaj, jej stłumiony głos przerwał moją zabawę.
Wstała i znowu siadła na moich kolanach.
Tym razem zwrócona do mnie przodem
Przysunęła się jeszcze bliżej.
Sięgnęła dłonią między nasze ciała i objęła sterczącego penisa.
Kiedy dotknęła nim do swojej szparki, powiększył się jeszcze bardziej.
Czułem, jak dotyka nim swoich warg, przesuwa po nich, powodując w moich lędźwiach mrowienie.
-Dość, zerwałem się na równe nogi.
Zaskoczona moim zachowaniem Kaśka w ostatnie chwili objęła mnie za szyję, chroniąc się przed upadkiem.
Teraz chciałem tylko jednego, zerżnąć gówniarę, mocno tak, żeby zapamiętała to na długo.
Miałem wrażenie, że jeśli tego nie zrobię, to eksploduję.
Nie czekając dłużej, pchnąłem ją na kanapę i przykryłem swoim ciałem.
Poczułem jak jej nogi, rozchylają się i obejmują moje biodra.
Wszedłem w nią mocno brutalnie, bez żadnych pieszczot.
Kiedy zagłębiałem, sztywnego penisa w jej pochwie usłyszałem cichy jęk, nie powstrzymało mnie to.
Dalej napierałem na jej uda, wchodziłem coraz głębiej, aż wszedłem do końca.
Przez chwilę leżałem, starając się uspokoić targające mną emocje.
Nie chciałem, żeby ta chwila szybko się skończyła.

Ona pierwsza rozpoczęła.
Jej uda lekko uniosły się do góry, powodując, że kutas jakby wszedł jeszcze głębiej.
Odpowiedziałem, tym samym,
Uniosłem biodra i mocno gwałtownie opuściłem.
Poczułem, jak jej ręce obejmują mnie, przyciskają mocno do siebie.
Jak mój tors rozgniata jej sterczące piersi.
Nie wiem, jak długo to trwało.
Miałem wrażenie, że czas jakby zatrzymał się w miejscu, że wszystko wokół nas zamarło.
Słychać było jedynie nasze ciężkie oddechy i klaskanie zderzających się ciał.
Nagle jakby wszystko przyspieszył, dojmujący ból przeszywający moje plecy przerwał to zauroczenie.
To chyba jej paznokcie zdążyłem jeszcze pomyśleć.
Poczułem, jak jej pochwa zaciska się na tkwiącym w niej kutasie i Kaśka szeroko otwiera usta, nie wydając żadnego dźwięku.
W tym samym momencie ja również doszedłem.
Czułem, jak kutas drga, opróżniając nabrzmiałe jądra.
Długą chwilę leżeliśmy, nic nie mówiąc.
Każde z nas na swój sposób przeżywało to, czego doświadczyliśmy.
W końcu podniosłem się i położyłem obok mojej kochanki.

Patrzyłem, jak wstaje i nie zawracając sobie głowy ubraniem, kieruje w stronę łazienki.
Smarkula jest niesamowita, uśmiechnąłem się na wspomnienie przeżytej przed chwilą rozkoszy.
Jeszcze jej trochę brakuje do Gośki, ale jakby tak nad nią popracować to może być lepsza.

W miarę opadania emocji zaczęło ogarniać mnie błogie zmęczenie.
Zanim ostatecznie pogrążyłem się we śnie, poczułem jeszcze dotyk ciepłego ciała przylegającego do mnie.
To było wyjątkowo przyjemne uczucie, idealne podsumowanie i zakończenie przeżytej rozkoszy.

Ze snu wyrwał mnie ból ramienia.
Przyczyną była Kaśka leżąca obok z głową opartą na moim ramieniu.
Delikatnie wysunąłem ramię, uwalniając się od śpiącej obok dziewczyny.
Ma twardy sen, uśmiechnąłem się, widząc, że moje manewry nie obudziły smarkuli.
Mruknęła tylko coś pod nosem i odwrócił na bok, wypinając pośladki w moją stronę.
Niezła dupcia, poczułem, jak widok jej nagich pośladków powoduje, wzmocnienie porannej erekcji.
Wczoraj po wizycie w toalecie nie ubrała majteczek i teraz mogłem podziwiać zgrabną dupeczkę.
To chyba genetyczne, przypomniałem sobie pośladki Gośki.
Były może troszkę większe, ale też gładkie, takie jędrne.
Popuściłem wodze fantazji, wyobrażając sobie mojego kutasa pogrążającego się pomiędzy nimi.
Spojrzałem na zegarek, chcąc sprawdzić która godzina.
Dochodziła dopiero 5, miałem jeszcze prawie godzinę, zanim będę musiał szykować się do wyjścia.
A może? Może wykorzystać tę godzinkę na odrobinę przyjemności.
Taki poranny seks podobno jest dobry dla zdrowia.
Widok pośladków Kaśki znowu spowodował erekcję.
Dłużej już się nie wahałem.
Przysunąłem się bliżej.
Sterczący kutas z lekkim oporem wsunął się pomiędzy uda dziewczyny.
Musiała coś poczuć, zobaczyłem, jak wypina pośladki, jeszcze bardziej przyciskając tyłeczek do mojego krocza.
-Lubisz tak? Jej cichy głos przypominający mruczenie kotki spotęgował moje podniecenie.
Nie odpowiedziałem, tylko objąłem ją, kładąc dłonie na biuście.
Pod palcami poczułem sztywniejące sutki.
Dziewczyna nie odwracając się, zaczęła ruszać biodrami, masując tkwiącego między udami kutasa.
Cholera! Jeśli tego nie przerwę, to zaraz dojdę.
W ostatniej chwili odsunąłem się, przerywając tę podniecającą pieszczotę.
Zaskoczona moim zachowaniem odwróciła się, patrząc zdziwiona.
-Nie! Nie tak, zaprotestowałem
-Nie! Przez chwilę zastanawiała się i nagle pochyliła głowę na sterczącym penisem i objęła go wargami.
Poczułem, jak odsłania główkę. Jak jej języczek drażni otworek żołędzi.
-Masz talent, wyszeptałem.
Podniosła głowę, wypuszczając kutasa i spojrzała mi prosto w oczy.
-Nie przerywaj.
W moim głosie usłyszałem błaganie.
-Raczyłaś mnie podniecić, to może jeszcze raczysz zaspokoić, wykrzywiłem usta w proszącym uśmiechu.
Bez słowa znowu pochyliła się nad sztywnym penisem.
To, co z nim robiła, było boskie.
Miałem wrażenie, jeszcze nikt tak mi nie robił dobrze.
-Zaraz dojdę, prawie wykrzyczałem.
Nie zareagowała, kontynuowała dalsze pieszczoty.
Czułem, że jeszcze chwila a będzie finał zabawy.
Jakby wyczula, że zbliża się ten moment, zwolniła jakby czekała na moje spełnienie.
I doczekała się, czułem, jak z kutasa wypływa nasienie, wypełniając jej usta.
-Nawet zjadliwe, usłyszałem jej lekko zachrypnięty głos.
-Ciekawe ile taka porcja ma kalorii. Zachichotała.
-Odchudzasz się? Podjąłem jej żartobliwy ton.

-Muszę dbać o linię.
-Jeszcze nie musisz, ale chyba niedługo ją stracisz, nawiązałem do jej ciąży.
Zobaczyłem jak nagle zmarkotniała.
-Przepraszam, nie chciałem cię urazić, pogłaskałem ją po ramieniu.

-Wiesz, zniżyła głos do konspiracyjnego szeptu, dużo bym dała, żeby to cofnąć.
-Ale nie mam kasy, matka niby obiecała mi pomóc z tym problemem, ale na razie nic nie robi.
-Boję się, że za chwilę może być za późno.
Jej oczy zaszkliły się, jakby miała się rozpłakać.

Zobaczyłem, jak spogląda na zegar.
-Słuchaj, masz jechać po Gośkę, przypominała.
-Zabiorę się z tobą, gorączkowo zaczęła szukać ubrania.
-Poczekaj, złapałem ją za rękę i posadziłem na kanapie.
-Zawiozę Gośkę do pracy i postaram się urwać na godzinkę.
-Przyjadę o 10, wtedy odwiozę cię do domu.
-Może znajdę jakiś sposób na twój problem, spojrzałem znacząco na jej brzuszek.

Nie czekając na odpowiedź, skierowałem się do łazienki.
Kończyłem właśnie mycie, kiedy przez zaparowaną szybę kabiny zobaczyłem, jak do łazienki wślizguje się Kaśka.
Chyba ją przycisnęło! Obserwowałem, jak siada na sedesie i po chwili na jej twarzy pojawia się wyraz ulgi.
-Przepraszam, ale już nie mogłam wytrzymać, spojrzała zażenowana, kiedy przesunąłem drzwi kabiny i wyszedłem na zewnątrz.
-Nie szkodzi! Możesz tak robić częściej.
Sterczący kutas dobitnie świadczył o prawdziwości moich słów.
-A może jeszcze małe bara-bara skierowałem się w jej stronę.
-Nie! Nie teraz może później, kiedy wrócisz.
Odskoczyła na bezpieczną odległość.
-Przecież Gośka czeka na ciebie, uśmiechnęła się i wymaszerowała z łazienki, demonstrując zgrabną dupcię.
-Nie to nie, może Gośka będzie bardziej łaskawa, mruknąłem pod nosem.
Chyba to usłyszała.
Kąciki jej ust wygięły się w uśmieszku.

-Popróbuj! Może ci się uda, chociaż siostra mówiła, że jej Misiek jest niezły w te klocki, i nie musi szukać szczęścia gdzie indziej.
Jej spojrzenie spoczęło sterczącym ciągle kutasie.

Ciekawe czy dalej tak uważa.
Zachowanie Gośki na ostatnim spotkaniu świadczyło o czymś przeciwnym, przemknęło mi przez głowę.
O mały włos a powiedziałbym to głośno.
Po kilkunastu minutach byłem gotowy do wyjścia.
-Wrócę o 10, rzuciłem, wychodząc z domu.
Właśnie wjeżdżałem na parking przy bloku Gośki, kiedy zauważyłem, jak wychodzi z bramy.
O mało nie zagwizdałem z wrażenia na widok jej stroju.
Ubrana w krótką opiętą spódniczkę, która idealnie uwypuklała jej zgrabną dupcię i cienką bluzkę bez rękawów opinająca się w strategicznych miejscach.
Czułem, jak kutas znowu rośnie, powodując, że spodnie stały się za ciasne.
-Gosiu! Zacząłem, kiedy zajęła miejsce pasażera.
-Chyba nie chcesz mieć mnie na sumieniu?
-Co się stało? Spojrzała na mnie zaniepokojona moimi słowami.
-Spójrz tylko, jak na mnie działasz, dotknąłem ręką wybrzuszenia w kroczu.
Zaczerwieniła się, ale jednocześnie na ustach zaigrał delikatny uśmieszek.
-Głodnemu chleb na myśli, dodała
-Żebyś wiedziała! Jestem teraz słomianym wdowcem, małżonka wyjechała i wróci dopiero w piątek lub sobotę.
-Ty też jesteś sama, może wspólnie zaradzimy na ten problem?
-Jak będziesz grzeczny, to zastanowię się jak ci pomóc, podjęła grę.
-A może teraz mi pomożesz?
-najwyżej spóźnimy się parę minut.
-Zgłupiałeś? Jeszcze ktoś zobaczy i będzie afera.
-Znaczy, mogę liczyć, że jeśli tylko będą, odpowiednie warunki to zlikwidujesz mój problem?
-Pomyślę! Teraz jedź do pracy, ucięła dalsze przekomarzanie.

Dalsza droga do firmy upłynęła spokojnie.
Punktualnie o 7.00 byliśmy na miejscu.
Zaraz po wejściu, Gośkę przywitały zazdrosne spojrzenia koleżanek i zachwycone kolegów.
- Gosiu! Wystarczy, że mąż wyjeżdża, a ty zabierasz się za łamanie męskich serc, jeden z kolegów zażartował.
-Może wrócisz po pracy ze mną, odezwał się następny.
-Niestety już umówiłam się z Krzyśkiem, spojrzała na mnie.
-Ale może następnym razem, skorzystam z twojej propozycji, zakpiła, osładzając to uśmiechem.
Jeszcze przez chwilę trwało zamieszanie, zanim wszyscy zajęli się swoimi sprawami.
Dochodziła właśnie 9.30, kiedy opędziłem najpilniejsze sprawy.
Musiałem już wyjechać, żeby odwieść smarkulę do domu.
Chciałem jeszcze z nią porozmawiać o ewentualnym zabiegu.
Czułem, że jak pomogę z jej problemem, to będę mógł liczyć na jej wdzięczność.
Liczyłem, że ją okaże, udostępniając swoją dupcię i nie tylko.
Z szefem nie było żadnych problemów.
Hasło spotkanie z klientem czyniło cuda.
Zresztą, nawet gdybym powiedział mu prawdę, to też by się zgodził.
Miał w stosunku do mnie dług wdzięczności.
-Już jesteś! Na progu salonu stała siostra Gośki.
Miałem wrażenie, że mój widok ją ucieszył.
-Odwieziesz mnie? Spojrzała pytająco.
-Oczywiście! Przytaknąłem.
-Ale może jeszcze porozmawiamy?
-Pamiętasz, że obiecałem Ci pomóc z twoim problemem, spojrzałem na jej brzuszek.
Skinęła głową, jej twarz pokryła się rumieńcem.
-Dlaczego? W jej cichym głosie była ciekawość.
-Podobasz mi się no i liczę, że będziesz zobowiązana.
-Ale mój chłopak? Nie dokończyła i znowu się zaczerwieniła.
-Twój chłopak? Zawiesiłem głos.
-Chcesz z nim być? Kochasz go?
Przez chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią.
-Nie wiem! Z nim to był przypadek, a później nie miałam wyjścia.
-I jeszcze matka.
-Jej gadanie, że jak nie uważałam, to muszę ponieść konsekwencje, że dzieciak musi mieć ojca.
-Ale ja jestem za młoda, prawie wykrzyczała.
Mówiłam mu, że nie możemy, żeby uważał.
Spuściła głowę.
-Nawet nie było mi z nim dobrze, byłam wtedy trochę pijana, dodała, jakby to wszystko wyjaśniało.
-Słuchaj! Przyciągnąłem ją do siebie, żeby znowu poczuć to młode jędrne ciałko.
-Teraz odwiozę cię do miasta, masz czas do jutra, przemyśl sobie wszystko i daj mi odpowiedź.
-Jeśli powiesz tak, to pomogę Ci pozbyć się tego problemu, przeciągnąłem dłonią po jej brzuchu.
Poczułem, jak napina mięśnie i przylega jeszcze bardziej do mojej dłoni.
-A teraz chodźmy! Niechętnie cofnąłem rękę i ruszyłem do wyjścia.
Szkoda, że nie mam czasu, chętnie bym jeszcze raz zerżnął tę małolatę.
Przysłowie jednak mówi „Co się odwlecze to nie uciecze”, pocieszyłem sam siebie.
Po kilkunastu minutach byliśmy w pobliżu jej domu.
-Pamiętaj ! Masz czas do jutra, przypomniałem jej na pożegnanie.
-Acha, tu masz mój numer telefonu, podałem jej wizytówkę
Wzięła i wyszła z samochodu.
Patrzyłem, jak kręcąc pośladkami, oddala się w stronę zabudowań.

Propozycja Krzyśka przywróciła mi nadzieję.
Niczego tak nie pragnęłam, jak pozbyć się tej niechcianej ciąży.
Przypomnienie Krystiana sprawcy mojego kłopotu jeszcze mnie dobijało.
Chłopak bez żadnych perspektyw, bez wykształcenia.
Gdyby nie wypity alkohol to nigdy nie poszłabym z nim do łóżka.
Teraz nie ma, co gdybać, mleko się rozlało, jak mówiła moja matka.
Właściwie byłam już gotowa zgodzić się na propozycję Krzysztofa, miałam jednak pewne obawy co do formy, w jakiej będzie chciał, żebym mu się odwdzięczyła.
Chyba!... Że mam mu zapłacić dupą?
Właściwie, czemu nie?
Uśmiechnęłam się do siebie.
Facet, mimo że sporo starszy był naprawdę niezły.
Potrafił doprowadzić mnie na sam szczyt.
Nigdy wcześniej jeszcze nic takiego nie przeżyłam jak z nim.
Zresztą, kiedy miałam przeżyć coś podobnego?
Nie licząc wcześniejszych epizodów z lodzikiem z chłopakami, to Krystian, był tak naprawdę moim pierwszym facetem.

Ruszyłem, kiedy zniknęła mi z oczu.
Teraz do domu, musiałem ustalić, gdzie moja żoneczka zabawia się ze swoim kochasiem.
Potrzebna mi była mapa ze współrzędnymi GPS.
Zaraz po wejściu do domu odpaliłem laptopa i zalogowałem się w mapy Google.
Przez chwilę czekałem, zanim na monitorze pokazała się mapa z siatką współrzędnych.
Wreszcie! Odetchnąłem z ulgą, kiedy w końcu wyświetliła się mapa.
Wybrałem numer do żony i czekałem aż odbierze połączenie.
W końcu w słuchawce usłyszałem jej głos.
-Cześć! Stało się coś?
Jej głos, był lekko zdyszany jakby po większym wysiłku i jednocześnie brzmiał w nim niepokój.
-Nie! Nic się nie stało! Chciałem się tylko dowiedzieć czy szczęśliwie dojechaliście.
-Tak bez problemów.
W tle usłyszałem jakiś męski głos.
-Sama jesteś?
-Koledzy stoją obok, mamy przerwę.
-Kiedy wracasz?
-Chyba w sobotę, rano ma być podsumowanie, później obiad.
-Będę prawdopodobnie około 21-22.00.
-Pa! Będę tęsknił, rzuciłem zdawkowo.
-Pa! Ja również, dodała i zamilkła.
Nie rozłączyłem się, tylko dalej trzymałem słuchawkę przy uchu.
Z doświadczenia wiedziałem, że ludzie często zapominają przerwać połączenie, wydaje się im, że zrobi to rozmówca po drugiej stronie.
Tym razem było podobnie.
W telefonie usłyszałem stuk, jakby ktoś po drugiej stronie odłożył go na stolik i po chwili doleciał mnie głos żonki, jak mówi do kogoś.
-„Adam zgłupiałeś? Chcesz, żeby zorientował się, że nie jestem sama”
Usłyszałem jeszcze męski śmiech, w którym brzmiało rozbawienie.
Po chwili ten sam głos dodał, chodź, dokończymy to, co twój mężuś nam przerwał.
Miałem dość, nacisnąłem słuchawkę i przerwałem połączenie.
Wyświetlił się komunikat czy zapisać rozmowę.
Oświeciło mnie, faktycznie przecież kiedyś zamontowałem aplikację ACR, która nagrywa każde połączenie.
Tak! Zapisz, nacisnąłem klawisz i rozmowa została zapamiętana.
Będę miał jeszcze jeden argument dla mojej zdradliwej suczki.
Przez chwilę wprowadzałem do komputera dane GPS i wszystko było jasne.
Moja żoneczka była z kochasiem w pobliżu naszego domku letniskowego.
Ładne szkolenie, ciekawe, z czego? Uśmiechnąłem się kącikiem ust.
Jak wrócisz, to ja zrobię ci takie szkolenia, że długo o nim nie zapomnisz.
Teraz urządzę ci przedsmak tego, co cię czeka, przypomniało mi się, co obiecałem Mariuszowi.
Do pracy wróciłem tuż przed 15.00.
Zdałem relację szefowi z „owocnych rozmów z kontrahentami” chwilę poczekałem, aż Gośka się spakuje.
Obserwowałem, jak się schyla, wrzucając coś do torebki i demonstrując przy tym zgrabną dupeczkę.
Czułem, jak widok jej pośladków powoduje, że kutas sztywnieje.
Miała dziewczyna szczęście, że nie byliśmy sami w pokoju.
Parę minut po 15.00 ruszyliśmy do domu.
Przez prawie całą drogę powrotną Gośka milczała.
Miałem wrażenie, że bije się z myślami.
Jakby chciała coś powiedzieć, ale ma jakieś opory.
Nie chciałem jej przyciskać, poczekam, aż się sama zdecyduje.
Podejrzewałem, że ma to coś wspólnego z nieobecnością jej męża.





-Słuchaj! Panujące w wozie milczenie przerwała moja pasażerka.
-Tutaj niedaleko jest apteka! Zatrzymaj się na chwilę, muszę coś kupić.
-Nie zajmie to dużo czasu, dodała.
-O tutaj, wskazała ręką.
Zgodnie z jej prośbą zatrzymałem się naprzeciwko do wejścia do apteki.
-Zaraz wracam! Rzuciła, otwierając drzwi.
Ciekawe, co ją dręczy, zacząłem zastanawiać się nad jej zachowaniem.
Odniosłem wrażenie, że chce coś mi powiedzieć, ale coś ją wstrzymuję, jakby się czegoś obawiała.
Miałem prawie pewność, że ma to związek ze mną.
Chyba nie chce przerwać naszej relacji, nagle przez głowę przemknęła mi niezbyt przyjemna myśl.
Nie! Chyba to nie to, przecież nie zaryzykuje, że ujawnię nagranie.
Zresztą miałem w zanadrzu jeszcze jeden filmik, na którym widać jej igraszki z naszej pierwszej wspólnej nocy.
Jeszcze nie wiedziała, że coś takiego istnieje i chciałem, żeby na razie tak to pozostało.

Co się ze mną dzieje?
Od momentu wyjazdy małżonka, usiłowałam dać Krzysztofowi do zrozumienia, że chętnie bym się spotkała na małe tête-à-tête.
Nie wiem, jak on to zrobił, ale cały czas miałam niesamowitą ochotę zaciągnąć go do łóżka.
Chciałam, żeby mnie przeleciał tak jak w tę pierwszą wspólną noc.
-„Chciałbym, żebyś pamiętała o mnie, kiedy będziesz dawała dupy mężowi” przypomniałam sobie jego słowa.
Faktycznie kochając się z Miśkiem, przed oczami przez cały czas miałam twarz Krzysztofa.
I to ciągłe pragnienie seksu, nawet mąż zaczął się zastanawiać, co mi się stało.
Ostatniej nocy przed wyjazdem Miśka i dzieciaków, kiedy się kochaliśmy, o mały włos a wykrzyczałabym imię mojego kochanka.
Przypomnienie sobie jak brał mnie, w naszym małżeńskim łożu spowodowało, że doszłam błyskawicznie.
Jeszcze nigdy stosunek z mężem nie kończył się takim niesamowitym orgazmem.
Wcześniej było fajnie, miło, ale nie tak jak z Krzysztofem.
To, co on robił ze mną, z moim ciałem było niesamowite.
Ciągle było mi mało.
-Co dla pani? Głos farmaceutki wyrwał mnie z zamyślenia.
-Dla mnie? Rozkojarzona popatrzyłam na stojącą za ladą kobietę.
-Tak! Dla pani przytaknęła.
-Och oczywiście! Przepraszam bardzo, ale się zamyśliłam, uśmiechnęłam się przepraszająco.
-Poproszę!, Przez chwilę się zawahałam.
-Poproszę gruszkę do lewatywy.
Czego się wstydzę, moja reakcja zaskoczyła mnie.
Przecież to ani wibrator czy też inny erotyczny gadżet.
Wychodząc z apteki, spojrzałam na obiekt mojej fascynacji.
Siedział w samochodzie z telefonem przy uchu.
Widać było, że toczy z kimś ożywioną dyskusję.
Szkoda, że przerwał w momencie, kiedy wsiadłam do samochodu.
-To teraz do domu? Spojrzał pytająco.
-Tak! Do domu.
Po kilku minutach byliśmy już pod blokiem
-Może wejdziesz na kawę?
W końcu wydusiłam z siebie to, co od kilku minut chodziło mi po głowie.
Moja propozycja musiała go zaskoczyć.
Zdziwienie na jego twarzy było widoczne.

-Chętnie, tylko że teraz muszę jeszcze załatwić parę spraw, ale trochę później, jeśli zaproszenie będzie aktualne, to skorzystam, uśmiechnął się, osładzając odmowę.
-Może tak około 19.00?, Gdzieś na mieście.

-Dobrze! Jak będziesz wolny, to zadzwoń, zgodziłam się, czując jak w dole brzucha, zaczynają trzepotać motyle.

Ona mnie zaprasza na kawę? W pierwszej chwili wydawało mi się, że się przesłyszałem.
Nie! Jednak nie, ona naprawdę mnie zaprasza.
Poczułem jak kutas, powoli zaczyna się powiększać.
Wyobraziłem sobie, czym może się skończyć to zaproszenie i mój wojownik zupełnie zesztywniał.
Gośka zauważyła, jak zareagowałem.
Wychodząc z samochodu, rzuciła mi powłóczyste spojrzenie.
Zobaczyłem, jak koniuszkiem języka oblizuje wargi i się uśmiecha.
-Czekam na telefon, rzuciła jeszcze zanim zamknęła drzwi samochodu.
Przez chwilę obserwowałem, jak idzie i znika w drzwiach bloku.
Jeśli mam skorzystać z jej zaproszenia to muszę się pospieszyć, dotarło do mnie, że dalej patrzę na drzwi, za którymi zniknęła Gośka.

Ruszyłem, wyjeżdżając z parkingu i skierowałem na drogę wiodącą do domku letniskowego.
Musiałem sprawdzić, czy faktycznie jest w nim moja małżonka ze swoim kochasiem.
Jeśli tam są, to mam okazję zdobyć niepodważalny dowód na jej prowadzenie.
Będę musiał tylko włączyć kamerę sprzężoną z czujnikiem ruchu.
Żeby wejść do domku, Elka musiała wyłączyć alarm, który zamontowałem po włamaniu.
Przy okazji założyłem wtedy kamerę, która rejestrowała ewentualnych napastników.
Minęła prawie godzina, zanim dojechałem w pobliże domku.
Gdzie tu się zatrzymać, żeby Elka nie zauważyła samochodu.
W końcu udało mi się znaleźć miejsce niezbyt oddalone od zabudowań i jednocześnie niewidoczne z pobliskiej drogi.
Przez chwilę zastanawiałem się co dalej.
W końcu podjąłem decyzję.
Muszę się dostać na skraj zarośli otaczających posesję.
Dochodziły one prawie do samego ogrodzenia i wbudowanej w niego dawno nieużywanej furtki.
Stamtąd można było zobaczyć podjazd do domku i dobudowanego z boku garażu.

Po kilku minutach przedzierania się przez zarośla dotarłem w końcu na upatrzone miejsce.
Widok, jaki ujrzałem, potwierdził moje podejrzenia.
Tuż przed drzwiami garażu stał znajomy passat.
Nawet nie chciało się im schować pojazdu, pokręciłem z niedowierzaniem głową.
Elka aż się prosiła o kłopoty.
Wystarczyło, że jakiś sąsiad zobaczy samochód i przy okazji powie mi o tej wizycie.
Miałem właśnie otworzyć furtkę, kiedy usłyszałem głos żony.
Cofnąłem się miedzy zarośla.
Elka coś mówiła o mieszczącej się niedaleko knajpie.
Chwaliła potrawy, jakie tam serwowali.
W końcu zobaczyłem, jak objęci wychodzą na drogę i kierują się w stronę knajpy.
Miałem wolną drogę i co najmniej półtorej godziny za załatwienie sprawy.
Odczekałem około pięciu minut, zanim zdecydowałem się na wejście.
Dobrze, że mam zapasowe klucze, pomyślałem.
Zaraz po wejściu skierowałem się do panelu sterującego.
Kilka ruchów i kamera została uruchomiona.
Teraz niezależnie od alarmu każde poruszenie w pomieszczeniu uruchamiało zapis.
Spojrzałem na zegarek.
Mam jeszcze trochę czasu, rozejrzę się po pomieszczeniu.
Trochę porozrzucanych ubrań, skotłowana pościel na szerokim tapczanie.
No, no musiało być nieźle, skomentowałem w duchu.
Żona nieźle się bawi.
Poczułem lekki skurcz w żołądku.
Ogarnęła mnie trochę irracjonalna złość i chęć ukarania żoneczki.
Niestety z tym musiałem jeszcze poczekać.
Muszę do toalety, poczułem mocne ciśnienie na pęcherz.
Toaleta była tuż przy pokoju, nieduża, ale wyposażona kompletnie.
Była tam nawet pralka automatyczna.
I właśnie na pralce zobaczyłem zgniecioną damską bieliznę.
Mocny czerwony kolor rzucał się w oczy.
Ciekawe, kiedy ją kupiła, podszedłem bliżej, żeby się przyjrzeć fatałaszkom.
O cholera! O mało nie zakląłem, widząc na cienkich majteczkach znajome ślady.
Ślady spermy i nie było to na pewno moje nasienie.
Czułem, jak wzrasta mi ciśnienie.
Nie zastanawiając się dłużej, podniosłem poplamione majteczki i schowałem do leżącego obok foliowego woreczka.
Miałem gdzieś co pomyśli żona, kiedy ich nie znajdzie.
Niech się zastanawia, gdzie mogła je posiać.
No dość tego dobrego.
Nie chciałem przeciągać struny.
Chciałem, żeby moja wizyta w tym gniazdku ” miłości” nie została zauważona.
Oczywiście do czasu, zanim sam nie zdecyduję się tego ujawnić.
Miałem nadzieję, że nastąpi to niedługo.
Powrót do domu zajął mi mniej czasu.
Buzująca w żyłach adrenalina, powodowała, że nie za bardzo przejmowałem się przepisami.
Pierwsze co zrobiłem, po powrocie do miasta to był telefon do Goski.
Musiałem jakoś odreagować to, czego się dowiedziałem, było wyraźnym potwierdzeniem moich podejrzeń.

Jakby czekała, kiedy zadzwonię.
Odebrała po kilku sygnałach.
-Gdzie chcesz się spotkać?
Nie chciałem się bawić w żadne podchody, teraz chciałem jednego, ostrego pieprzenia.
Po wizycie w domku tylko to mogło ugasić wściekłość i wstyd przyznać podniecenie, jakie buzowało we mnie.
Było to ostre rżnięcie, żadne kochanie, żadne czułości tylko brutalne zerżnięcie jakiejś suki.
Przez chwilę słuchałem, co ma do zaproponowania Gośka.
Chciała, żebym przyszedł do mieszkania i poczekał, zanim ona się przygotuje.
-Ok. Za chwilę będę.
Parking jak zwykle przy takiej upalnej pogodzie był prawie pusty.
Zaparkowałem tuż przy wejściu do bloku i ruszyłem w stronę schodów.
Po kilku minutach stałem przed drzwiami mieszkania Gośki.
Zanim nacisnąłem przycisk dzwonka, drzwi jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stanęły otworem.
-Wejdź! Gośka odsunęła się, robiąc przejście.

W końcu przyjechał, odetchnęłam z ulgą, widząc go stojącego w progu.
Czułam, jak sam jego widok powoduje, robię się wilgotna.
Gośka co się dzieje, usiłowałam przemówić sobie do rozsądku.
Jeszcze niedawno ja przykładna żona i matka a teraz…
Miałam wrażenie, że zaraz eksploduję.
Chciałam, żeby zerwał ze mnie ubranie, rzucił na nasze małżeńskie łoże i wziął ostro, brutalnie.
Coś chyba musiał wyczuć, może miałam te pragnienia wypisane na twarzy.
Nagle przyciągnął mnie do siebie.
Jego niecierpliwe dłonie zaczęły błądzić po moim ciele.
Poczułam, jak podnosi skraj spódniczki i obejmuje moje pośladki.
Ściska je, przyciąga do krocza.
Czułam jak pomiędzy moje uda wsuwa kolano i ociera nim o wilgotne łono.
-Poczekaj! Odsunęłam się i osunęłam na kolana.
Znieruchomiał! Zaskoczony stał, czekając co dalej.
Nie mogłam już dłużej wytrzymać.
Patrząc mu w oczy, zaczęłam się mocować z opornym zamkiem.

Nagle jego ręce poderwały mnie do góry.
-Spokojnie skarbie, nie musisz się tak spieszyć.
Na jego wargach ukazał się kpiący uśmieszek.
Delikatnie popchnął w stronę pokoju.
-Chyba wygodniej będzie nam w sypialni.
-Pamiętasz, co ci mówiłem.
-Chcę, żebyś za każdym razem jak będziesz dawała mężulkowi, myślała o mnie.
Podszedł i zaczął rozpinać guziczki bluzki.
Robił to bez pospiechu, spokojnie jakby celebrował tę czynność.
Przymknęłam oczy i czekałam.
Poczułam, jak bluzka zsuwa się z ramion.
Po chwili równocześnie z nią zsunął się biustonosz.
Czułam, jak moje sutki sztywnieją, robią się wrażliwe na dotyk jego dłoni.
-Chodź! Szepnął prosto do ucha.
Jego dłonie spoczęły na moich ramionach i poprowadził mnie do naszej małżeńskiej sypialni.

Leżałam na naszym łożu, mając dalej zamknięte oczy.
Poczułam, jak jego dłonie łapią za skraj majteczek i zsuwają je z moich bioder.
Słyszałam szelest ubrania i ciche przekleństwo.
Zaciekawiona uchyliłam powieki.
To oporny zamek był przyczyną.
Podniosłam się i oparta na łokciach wpatrywałam się w mojego kochanka.
Szczupły muskularny, był tak inny niż mój mąż.
Wprost emanowała z niego pewność, że będzie mógł zrobić, że mną wszystko, co tylko zapragnie.
Tak miał rację, byłam gotowa na wszystko, żeby jeszcze raz poczuć się kobietą, którą ktoś pragnie.
Z którą seks jest namiętnością, rozkoszą, a nie obowiązkiem.
Wyciągnęłam ręce i pociągnęłam go na siebie.

Zachowanie Goski było dla mnie zaskoczeniem.
Zniknęła gdzieś nieśmiałość, mimowolny opór z naszych wcześniejszych spotkań.
Teraz to ona była inicjatorką, ona dążyła do zbliżenia.
Czułem, że będę mógł zrealizować swoje fantazje.
Zsunąłem się na bok i dotknąłem jej biustu.
Przez chwilę przesuwałem po nim dłonią, czując, jak sztywnieją sutki.
Przesunąłem rękę niżej i zacząłem wędrówkę w kierunku łona.
Kiedy dotarłem do pępka, mięśnie jej brzucha naprężyły się, biodra uniosły lekko do góry.
Ruszyłem dalej.
Pod palcami poczułem skręcone włoski porastające wzgórek.
Były takie sprężyste.
Dziwnie! Nie wyglądało, żeby goliła krocze, a mimo to nie było tam, przysłowiowej puszczy, tylko delikatne blond owłosienie.
Jej uda rozchyliły się bardziej, jakby zapraszała do dalszej wędrówki.
Mocniej nacisnąłem dłonią na wzgórek.
Wargi z cichym mlaśnięciem rozchyliły się, wpuszczając do środka palec.
Jej oddech przyspieszył.
Kiedy dołączyłem jeszcze jeden, jęknęła.
-Krzysztof wejdź, nie męcz mnie, jej cichy głos był przesycony pragnieniem.
Poczułem jej dłoń na sterczącym penisie.
-Proszę! Prawie wyjęczała.

-A może? Może teraz skończymy to, co przerwała nam mamuśka, zacząłem się z nią droczyć.
-Dobrze! Tylko teraz włóż mi.
Znowu pociągnęła mnie na siebie.
Czułem jak sterczący penis, ociera się o jej wzgórek, jak rozchyla wargi i wślizguje się do środka.
To było boskie, to uczucie ocierania o wilgotne ścianki pochwy, wrażenie narastającej rozkoszy.
Przez kilka długich minut w sypialni słychać było tylko przyspieszone oddechy, przerywanie posykiwaniem Gośki.
Czułem, jak pochwa zaciska się na tkwiącym w niej kutasie, jakby chciała zatrzymać go na zawsze.
-Tak! Tak, usłyszałem, jak szepcze przez zaciśnięte zęby.
Ja jednak miałem inne plany.
Znieruchomiałem i mocno docisnąłem ją do pościeli.
Zobaczyłem, jak otwiera zaciśnięte powieki i zaskoczona spogląda na mnie.
Klęknij, szepnąłem.
Podniosłem się, wychodząc z jej szparki.
Po chwili klęczała, wypinając w moją stronę pośladki.
Widok był niesamowity, stymulujący.
Kutas jakby jeszcze bardziej się powiększył.
Dłużej już nie czekałem.
Mocno brutalnie wbiłem się pomiędzy jej nabrzmiałe wargi.
Głośny jęk, jaki wyrwał się z jej ust, był impulsem, który spowodował, że pogrążyłem się w miłosnym amoku.
Nagle przyszło spełnienie.
Doszliśmy prawie razem.
Poczułem, jak moje jądra opuszcza nasienia, jednocześnie Gośka zakwiliła jak małe dziecko i opadła na pościel.
Czułem jak tkwiące we mnie od wizyty w domku napięcie, złość odpływa.
Ogarnia mnie błogi spokój.
Przez dłuższy czas leżeliśmy przytuleni, przeżywając te chwile uniesienia.
Czułem, jak jej dłoń wędruje po moim ciele, podąża w dół, jak obejmuje leżącego bezwładnie kutasa.
-Gosiu daj mu odpocząć, szepnąłem.
-To była pierwsza runda, dodałem i podniosłem się, schodząc ze skotłowanego łoża.
-Idź do łazienki, ubierz się, pojedziemy coś zjeść.
-Po co! Mogę, coś przygotować w domu zaprotestowała.

-Nie skarbie! Zjemy w knajpie.
-Później pojedziemy do mnie.

-Do ciebie? Zaskoczona spojrzała mi w oczy.
-A twoja żona?

-Nią się nie musisz martwić, nie ma jej, starałem się mówić spokojnie.
Jej pytanie obudziło uśpione emocje.
Zacząłem sobie wyobrażać, co w tej chwili robi Elka.
Prawdopodobnie to samo co ja uśmiechnąłem się, kpiąc sam z siebie.
Zanim wyruszyliśmy, upłynęła prawie godzina.
Wiadomo, na to, co facet potrzebuje piętnastu minut, kobiecie potrzeba co najmniej dwa razy tyle.
Tuz przed samym wyjściem, kiedy Gośka dowiedziała się, że noc spędzi u mnie, zawróciła, żeby wziąć zmianę bielizny i jakieś ciuchy.
Zajęło to następnych kilkanaście minut.
Dochodziła prawie osiemnasta, kiedy w końcu dotarliśmy do knajpki.
Knajpki, w której wszystko się zaczęło.
Do domu zjechaliśmy około dwudziestej pierwszej.
Po zachowaniu Gośki widać było, że znowu ma ochotę na amory.
Miało na to wpływ kilka drinków wypitych w międzyczasie.
-Krzysztof to teraz druga runda, podeszła bliżej i siadła mi na kolanach.
Przytuliła się i wyszeptała mi do ucha.
-Może teraz zajmiesz się moją dupcią.
-Nie boisz się? Spojrzałem na nagle zaczerwienioną dziewczynę.
-Boję się, ale chcę poczuć, jak to jest.
Przylgnęła mocniej.
Jej usta przywarły do moich, nie pozwalając nic powiedzieć.
Czułem, że zaczyna brakować mi oddechu.
Odsunąłem ją i głęboko odetchnąłem.

-Dziewczyno zaraz mnie udusisz, nie spiesz się tak.
-Mamy całą noc przed sobą.

Odsunęła się, na jej twarzy widać było rozczarowanie.

-Wiesz Gosiu, nie poznaję cię, uśmiechnąłem się do dziewczyny.
-Nie przypuszczałem, że jesteś taka nienasycona.

Zobaczyłem, jak się zaczerwieniła i odsunęła dalej.
-No nie dąsaj się, przyciągnąłem ją do siebie.
Przez chwilę udawała, że się opiera.
W końcu poddała się i usiadła mi na kolanach.

-Skarbie teraz weźmiemy kąpiel, a później pójdziemy do sypialni.
Zbliżyłem usta do ucha i zacząłem szeptem opowiadać, co z nią za chwilę zrobię.

-Nie wiem, czy starczy ci na to wszystko sił, prychnęła cichym śmiechem.

-Starczy! Zobaczysz, że będziesz prosiła, żebym przestał.

-Niedoczekanie! Znowu zaśmiała się i jednocześnie wsunęła rękę pomiędzy nasze ciała.

Poczułem jak gładzi po wybrzuszeniu, jakie utworzył sterczący kutas.
Nagle wstała, przez chwilę patrzyła mi prosto w oczy, jakby nad czymś się zastanawiała.
Zobaczyłem, jak się uśmiecha i powoli zaczyna rozpinać guziczki sukienki.
Robiła to wolno, jakby delektując się tą niby prostą czynnością.
Poruszyła ramionami i sukienka osunęła się do jej stóp.
Stała teraz ubrana jedynie w skąpy biustonosz, który uwypuklał kształt jej piersi i białe majteczki z ciemną plamką wilgoci w kroczu.
Jej dłoń powędrowała na dół, potarła po wzgórku, drugą położyła na piersi.
Zafascynowany patrzyłem, jak zaczyna się pieścić.
Wykonuje dłonią, koliste ruchy masując pierś.
Nagle przerwała pieszczotę biustu.
Jej dłoń dołączyła do tej spoczywającej między udami.
Przez chwilę pocierała palcami wzgórek, powodując, że nieduża plamka wilgoci robi się coraz większa.
Usłyszałem, jak zaczyna oddychać coraz szybciej.
Przerwała, sięgnęła dłonią do zapięcia biustonosza.
Podobnie jak wcześniej sukienka on również po chwili leżał u jej stóp.
Nie wytrzymałem, podniosłem się i podszedłem do dziewczyny.
-Teraz ja! Wyszeptałem.
Patrząc jej w oczy, sięgnąłem do majteczek i zacząłem je zsuwać.
Powoli odsłaniałem podbrzusze, porośnięte delikatnymi jasnymi włoskami.
Schodziłem coraz niżej, aż w końcu biały skrawek materiału podzielił los pozostałej garderoby.
Była teraz zupełnie naga, piękna, sama esencja kobiecości.
Była jak dorodny owoc oczekujący aż ktoś sięgnie, żeby go skonsumować.

-Czekam! Gośka, patrząc wymownie na mnie, przerwała ciszę, jaka nagle zapanowała.
Nie czekając na odpowiedź podeszła i zaczęła teraz mnie pozbawiać odzienia.
To był dosłownie moment, mgnienie oka, i ja również byłem nagi.

-Widzę, że jesteś gotowy na spełnienie obietnicy, dotknęła sterczącego kutasa.

-Nie kłamałem! Jak widzisz.
Mój głos był zachrypnięty od pożądania, które osiągnęło apogeum.

-Zaraz coś z tym zrobimy.
Zobaczyłem, jak się uśmiecha i koniuszkiem języka oblizuje rozchylone wargi.
-Ale teraz kąpiel.
Nie wypuszczając z dłoni kutasa, pociągnęła mnie w stronę łazienki.
Co się stało z tą dziewczyną?
Gdzie zniknęły wcześniejsze skrupuły.
Cholera wystarczyło, dobrze suczkę zerżnąć i prawie jadła z ręki.
Jej Misiek, chyba nie jest zbyt dobry w sprawach łóżkowych.
Miałem ochotę zapytać Gośkę, jaki jej mąż jest w łóżku.
Dałem jednak spokój, nie chcąc psuć tej pełnej erotyzmu atmosfery.
Chociaż kto wie, czy nie podkręciłbym jej bardziej.
Właściwie to facet powinien mi podziękować, że nauczyłem jego żonkę paru sztuczek.
Ciekawe czy ma wyrzuty sumienia, nagle dopadła mnie dziwna myśl.
Właśnie, jak sobie tłumaczy, że teraz pieprzy się ze mną, a później daje dupy mężowi.
Pomyślałem o Elce.
Ona również grała rolę przykładnej, kochającej żonki.
Gośka mogła powiedzieć, że została zmuszona, że zaczęła to robić dla dobra rodziny.
Że nie chciała narazić na wstyd siebie i męża.
Co mogło być przyczyną, że Elka znalazła sobie kochasia?.
Chyba nie brak seksu.
To raczej ja byłem tym, kto inicjuje zbliżenia.
Czego mogło jej brakować?.
Będę musiał doprowadzić do tego, żeby mi wyjaśniła.
Ciekawe czy przyzna się do tego romansu?.
Nie mogłem się już doczekać soboty i jej powrotu ze „szkolenia”
Przy okazji zapytam się, jak wypadł szkoleniowiec, uśmiechnąłem się do siebie.
Do soboty już niedaleko.
Zresztą, mogę przeszkodzić żoneczce w tym rozkosznym sam na sam z kochasiem.
Postaram się, żeby wróciła do domu w piątek.
W tym momencie wpadł mi do głowy pomysł, jak mogę to zrobić.

-Nad czym tak się zamyśliłeś?
Pytanie Gośki przerwało moje rozmyślania nad naturą kobiet, a dokładniej żon.
-O nas Skarbie, o tym, co będziemy robić, kiedy jesteś wolna od obowiązków małżeńskich.
Zobaczyłem jak sposępniała.
-I, co wymyśliłeś? Już nie była taka radosna.
-Niestety nie byłem odkrywczy, spuściłem ze skruchą oczy.
-Ok! Jednak coś ci przyszło do głowy? Dociekała.
-Tak Gosiu, przytaknąłem.
-Dzisiaj seks, jutro odpoczynek, pojutrze seks i tak codziennie aż do powrotu mężusia.
-Acha od czasu do czasu przerwa na regenerację sił witalnych, żebyś nie narzekała na moje libido.
-Czuje, że brak ci fantazji.
-Gosiu! Nawet nie wyobrażasz sobie, jakie mam pomysły na miłe spędzenie czasu.
-Wiesz, mówiłem ci kiedyś, że jedną z nich jest zobaczyć moją żonkę z twoim mężem.
-Czuję się niekomfortowo, kiedy pomyślę, ile ty mi sprawiasz przyjemności.
-Dobrze byłoby wyrównać rachunki.
-Chciałbym, żeby on również miał coś z życia.
-Mówiłaś, że twój Misiek nigdy nie skusiłby się na inną kobietę.
-Może go przetestujesz.
-Przy okazji pozbędziesz się wyrzutów sumienia.
-Rachunki zostaną wyrównane.
-Moja małżonka również byłaby chyba zadowolona z takiej wymiany.
Zobaczyłem, jak Gośka robi się czerwona.
Jej mina była bezcenna.
-Żartowałem! Gosiu, uspokoiłem dziewczynę, ale to byłoby, jednak ciekawe posłałem jej kpiący uśmieszek.

Drań jak on może tak mówić.
Jeszcze chwila i rozpłakałbym się, nie patrząc na nic.
Miał rację, z tymi wyrzutami sumienia.
To, co robiłam, było mocniejsze, niż świadomość, że zdradzam męża.
Od naszego pierwszego spotkania, cały czas myślałam tylko o jednym.
Chciałam, wciąż na nowo przeżywać moment, kiedy ogarniała mnie niewyobrażalna rozkosz.
Kiedy zapominałam o wszystkim i kiedy liczyło się tylko to, że on jest ze mną, że jest we mnie.
Może faktycznie Krzysiek ma rację, że powinnam przetestować Miśka.
Pozbyłabym się wyrzutów sumienia i przy okazji miałabym pretekst do spotkań z Krzyśkiem.
Tylko trzeba by to tak zorganizować, żeby Misiek nie dowiedział się, że już wcześniej coś mnie łączyło z Krzyśkiem.
Wyobraziłam sobie męża z inną kobietą.
Poczułam, jak moja szparka wilgotnieje.
-Dość gadania! Właź do wanny, zakomenderowałam, patrząc na stojącego obok kochanka.
Przez chwilę obserwowałam, jak wkłada nogę, sprawdzając temperaturę.
Przez moment wyobraziłam sobie, że obok stoją nasi małżonkowie.
Aż wzdrygnęłam się na myśl, że mój Misiek, mógłby zobaczyć mnie nagą w towarzystwie innego faceta,
Chociaż muszę przyznać, że zaczęło to mnie podniecać.
Ciekawe jak on by się zachował, gdybym mu zaproponowała takie spotkanie w czwórkę.
Dość tego! Przerwałam te zboczone rozmyślania i dołączyłam do Krzysztofa.

Czułem, że moje słowa o czworokącie, a właściwie o wymianie partnerami padły na podatny grunt.
Po początkowym oburzeniu nie pozostało nić.
Mina Gośki później jej nagłe zamyślenie świadczyło, że zaczyna oswajać się tą myślą.
Dałbym sobie uciąć głowę, a nawet coś innego, że suczka zastanawia się, jak by to było.
Muszę jeszcze trochę nad nią popracować i może urzeczywistnię swoją fantazję?

Po dłuższej chwili kąpiel przeplatana wzajemnymi pieszczotami dobiegła końca.
-Krzysiu! W Głosie Gośki wyczułem napięcie.
-Tak! Spojrzałem na siedzącą dziewczynę.
-Idź do sypialni, ja zaraz do ciebie dołączę.
W jej głosie zabrzmiała prośba, skrępowanie.
-Dobrze! Tylko się pospiesz.
-Widzisz, co się dzieje, spojrzałem na sterczącego kutasa.
Nie podjęła zaczepki.
-Idź, ja muszę się jeszcze przygotować.
Zobaczyłem, jak się czerwieni i spuszcza wzrok.
Posłuchałem jej prośby.
Ciekawe, do czego chce się przygotować.
Jej słowa brzmiały zagadkowo.

Wyszedł, odetchnęłam z ulgą.
Ledwo zamknął drzwi, wyskoczyłam z wanny i zaczęłam przegląd stojących w szafce nad lustrem kosmetyków.
Jest! O mało nie krzyknęłam, widząc oliwkę i stojący obok pojemnik z żelem intymnym.
Miałam wszystko, co było potrzebne, żeby zaspokoić ciekawość.
Chciałam sprawdzić, czy seks analny też może sprawiać rozkosz.
To będzie mój pierwszy raz i chciałam się odpowiednio przygotować.
Wcześniej w domu zrobiłam sobie lewatywę.
Dupeczka była czysta, chyba nie będzie żadnej niespodzianki.
Jeszcze tylko odpowiednie nawilżenie i mogłam stawić czoła wyzwaniu.
Miałam nadzieję, że nie doznam rozczarowania.
Sądząc, po obecności żelu Krzysztof musiał praktykować tego rodzaju rozrywki.
Gotowa stawić czoła nowemu doświadczeniu, chociaż z lekkim niepokojem udałam się do oczekującego kochanka.




Leżał na tapczanie i oglądał coś na ekranie wiszącego na ścianie telewizora.
-Ładne kwiatki! Myślałam, że jesteś mną zainteresowany, a nie jakimś pornolem.
-Jeśli to jest pornol, to grasz w nim główną rolę, uśmiechnął się szelmowsko.
Zaintrygowana jego słowami spojrzałam na ekran i poczułam, jak robi mi się gorąco.
Zobaczyłam samą siebie, jak pieszczę ustami, kutasa małżonka.
Jak później Misiek bierze mnie opartą o stół.
Krzysiek oglądał mój pechowy dla mnie występ na pamiętnej imprezie.
Pechowy? Czy na pewno? Przez chwilę zastanawiałam się nad konsekwencjami tego zdarzenia.
Dzięki niemu poznałam, jaki może być seks.
Jaką sprawia rozkosz.
Poczułam, że moja szparka wilgotnieje, jeszcze widok jego sterczącego kutasa spotęgował moje podniecenie.
-Miałeś to zniszczyć, obiecałeś.
-Tak skarbie, zniszczę, ale chciałem jeszcze raz zobaczyć cię w akcji z mężusiem, zaśmiał się, nie odrywając wzroku od ekranu.
-Chodź do mnie! Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Nie kreci cię to?.
Poczułam jego dłoń na wzgórku, jego palce, które zaczęły penetrować moją szparkę.
Kiedy dotknął powiększonego guziczka, aż jęknęłam.
-Kręci, naprawdę Cię to kręci, stwierdził, czując wilgoć wypływającą z mojej pochwy.
Poczułam jak wsuwa palce głębiej i zaczyna wykonywać nimi ruchy frykcyjne, jednocześnie kciukiem pociera powiększoną łechtaczkę.

-Wyobraź sobie, że to my tam jesteśmy, zaszeptał prosto do ucha.
-A twój Misiek nas obserwuje.
-Ciekawe jak by zareagował? Może by się przyłączył.
-Gosiu! Może powtórzymy tę scenkę, tylko aktor się zmieni?
Jego gorący oddech, wprost parzył moją szyję.
Nie czekając na odpowiedź, pociągnął mnie w stronę stołu.
Poczułam, jak naciska na moje ramiona, zmuszając do uklęknięcia.
Tuz przed moimi ustami prężył się sterczący kutas.
Objął moją głowę i przyciągnął do krocza.
Przypomniałam sobie, słowa męża jak prosił, żebym mu obciągnęła, i moje obiekcje.
Tym razem ich nie miałam, zresztą i partner był inny.
On nie prosił, on narzucał swoją wolę.
Czułam, jak ulegam, podporządkowuję się jego pragnieniu.
Otworzyłam usta i objęłam wargami sterczącego kutasa.
-Tak Skarbie, właśnie tak wychrypiał, kiedy koniuszkiem języka przejechałam po rowku na żołędzi.
Miałam wrażenie swoistego deja-vu.
Że znowu jestem w szopie przy knajpie, ale teraz to mąż obserwuje moje igraszki z Krzyśkiem.
Nagle przestał przytrzymywać moją głowę.
Podniósł mnie i podprowadził do stojącego obok stołu.
Odwrócił tyłem do siebie i popchnął, aż oparłam się piersiami o blat.
Przylgnął biodrami do moich wypiętych pośladków.
Między udami poczułam wyprężoną męskość.
-Spójrz na ekran, usłyszałam ciche polecenie.
Uniosłam głowę i w tym momencie ekran zamigotał.
Obraz się zmienił.
Dalej byłam ja, ale zamiast męża za mną stał Krzysztof.

Nie! To niemożliwe, on to nagrywa, poczułam, jak oblewa mnie zimny pot.
Szarpnęłam się, chcąc odepchnąć napierające na moje pośladki uda.
-Przestań! Przycisnął mnie mocniej do chłodnego blatu.
-To tylko podgląd, małe urozmaicenie zabawy.
-Na pewno?
-Tak! Chcę, żebyś bardziej się wczuła.
-Chcę, żebyś zobaczyła siebie z pozycji męża.
Przestałam się szarpać.
-Dobra suczka! Teraz się zabawimy, ale wprowadzimy małe poprawki.
Poczułam, jak kolanem rozchyla moje uda, a jego kutas przesuwa się w rowku między pośladkami.
Jego dłonie przestały przyciskać mnie do stołu, przesunęły się na pośladki.
Jak rozchyla je i dotyka kutasem do brązowej rozetki.
-O widzę skarbie, że poczyniłaś przygotowania.
Musiał zauważyć, że wycieka ze mnie żel, który miał ułatwić penetrację mojego odbytu.
-Bardzo dobrze, że sunia jest tak przewidująca.
Czułam, jak sztywny kutas przezwycięża opór zwieracza i powoli zagłębia się w odbycie.
Towarzyszył temu pewien dyskomfort.
-Rozluźnij się, będzie łatwiej, wyszeptał, napierając mocniej na mój brązowy otworek.
Czułam, jak się zagłębia coraz bardziej.
Nagle znieruchomiał, jego biodra dotknęły moich pośladków.
Po chwili zaczął wędrówkę w drugą stronę.
Robił to wolno, jakby delektował się każdym ruchem.

Jego dłoń spoczywająca na pośladku przesunęła się na mój wzgórek.
Palec rozchylił wargi i potarł mój guziczek.
O boże to było coś niesamowitego.
Zaczął się poruszać coraz szybciej.
Już nie byłam taka spięta.
Zwieracz nie zaciskał się już, kiedy jego penis wchodził coraz głębiej.
Dziwne? Zaczęło mi się to podobać.

Suczka była niewiarygodnie ciasna.
Kiedy w końcu wszedłem do końca, miałem wrażenie, jakbym pieprzył dziewicę.
Potarłem palcem po nabrzmiałej łechtaczce.
Jęknęła i wypięła bardziej pośladki, jakby chciała, żebym wszedł głębiej.
Miałem wrażenie, że długo tak nie wytrzymam.
Zacząłem ruszać biodrami, coraz szybciej, uderzałem coraz mocniej o wypięte pośladki.
Przez kilka minut w pomieszczeniu słychać było ciche pojękiwanie i odgłos uderzających o siebie ciał.
Nagle Gośka jakby zwiotczała, przestała odpowiadać na ruchy moich bioder.
Doszła, ale mi jeszcze brakowało, żebym tez doznał spełnienia.
Wysunąłem się zupełnie z jej dupci i odwróciłem dziewczynę przodem.
Jeden rzut oka upewnił mnie, że pobyt w jej dupeczce nie pozostawił na kutasie widocznych śladów.
Opadłem na stojący obok fotel i przyciągnąłem dziewczynę do siebie.
-Klęknij!
Spojrzała zdziwiona, ale wykonała polecenie.
Przez chwilę patrzyła mi w oczy.
W końcu jakby przezwyciężyła, opór pochyliła głowę i wzięła sterczącego kutasa do ust.
Pierwsze dotknięcie jej języka spowodowało, że trysnąłem.
Czułem, jak jej usta wypełnia wyciekająca sperma.
Czekało mnie kolejne zaskoczenie.
Myślałem, że się zerwie, wypluje ją, jednak nie.
Przełknęła wszystko.
Jej wargi rozchyliły się, wypuszczając zwiotczałego kutasa.

Spojrzała na mnie, jakby oczekiwała pochwały.
-Jesteś Gosiu niesamowita, uśmiechnąłem się z uznaniem.
-Teraz można powiedzieć, że już nie jesteś analną dziewicą.
-Mam wrażenie, że nie było to bolesne, spojrzałem ciekaw jej reakcji.
Nie odpowiedziała, ale skinienie głowy i nagły pąs wystarczył za odpowiedź.

Nie bolało tak, jak się obawiałam, może spowodował to żel?
Na początku nie było może jakichś fajerwerków, ale pod koniec było niesamowicie.
Kiedy zaczął jeszcze drażnić moją łechtaczkę, odleciałam.
Było to przeżycie łagodniejsze niż pierwszy stosunek, kiedy straciłam dziewictwo.

Chyba wszystko zależy od partnera.
Mój był podobnie jak ja zupełnie zielony.

Dwójka gówniarzy, którzy chcieli poczuć, jak to jest.
Wzdrygnęłam się, przypominając swój pierwszy raz.

Można się do tego przyzwyczaić, uśmiechnęłam się do siebie.
Nowe zupełnie doświadczenie.
Może uda mi się przekonać męża?.

Ciekawe jakby to było kochać się z mężem przy Krzyśku.
Widzieć jak on robi to samo z własną żoną.
A później sprowokować zamianę partnerów.
Nie! To niemożliwe, Misiek się nigdy nie zgodzi, potrząsnęłam głową, chcąc odpędzić obraz męża kochającego się z żoną Krzysztofa.
Poczułam, jak moja szparka wilgotnieje.
Muszę się zapytać Krzyśka, jak on to sobie wyobrażał.

W jaki sposób chciał przekonać swoją żonę do takiego bezeceństwa.
Może jednak nie, przestraszyłam się, że potraktuje to, jako moją zgodę.
Muszę przyznać, że jednak zasiał we mnie wątpliwości.
Do tej pory byłam przekonana, że nic nie skusi Miśka, żeby mnie zdradził.
Chociaż czy to byłaby zdrada?
Musiałoby to odbyć się za zgodą wszystkich zainteresowanych.
Gośka przestań, to się nigdy nie zdarzy, przerwałam te zboczone rozmyślania.
-Chodźmy do łazienki, głos Krzysztofa przerwał ciszę.
Wstałam niechętnie z wygodnego tapczanu.
Poczułam lekki dyskomfort z okolic odbytu.
Krzysztof chyba zauważył, że się skrzywiłam.
-Boli dupcia?

-Nie! Tylko jakoś taki dziwnie.
-Przyzwyczaisz się, trening czyni mistrza.
-Parę razy udostępnisz dupeczkę mężowi i wszystko będzie ok.
-My też jeszcze nieraz potrenujemy, na jego twarzy zagościł uśmieszek.

Poczułam lekkie klepnięcie w pośladek.
Nie było to bolesne, właściwie jakby pieszczota, taka podniecająca.
Ciepły prysznic spowodował, że poczułam się senna.
Nic dziwnego. Tych kilka dni, jakie upłynęły, po wyjedzie męża, były dość wyczerpujące.
Apetyt Krzyśka na seks był ogromny.
Mąż nigdy nie chciał się kochać tak często.
Nie powiem, żebym narzekała.
Coraz bardziej mi się to podobało.
Martwiło mnie tylko, jak będzie po powrocie męża.
Czy Misiek sprosta moim nagle obudzonym potrzebom?
Gośka! Później będziesz się tym martwić, teraz musisz korzystać z każdej chwili, kiedy jesteś z Krzysztofem.
Nagle, przypomniałam sobie, że w sobotę ma wrócić jego żona.
Cholera, będzie trudniej spotykać się tak jak teraz.
Czułam, jak moje dobre samopoczucie rozwiewa się niczym dym z ogniska.
A może faktycznie spróbować namówić męża na zabawę w czwórkę, na swap.
Uśmiechnęłam się, przypominając swoje zaskoczenie, kiedy poznałam znaczenie tego obco brzmiącego słowa.

Faktycznie, jeśli chodzi o seks, to jeszcze wiele przede mną.
W niektórych sytuacjach zachowywałam się jak pierwsza naiwna.
Jednak bliższe poznanie Krzyśka miało pewien walor edukacyjny, uśmiechnęłam się ironicznie.
To on spowodował, że byłam bardziej otwarta na niektóre sprawy.
Naprawdę otwarta, przypomniałam sobie ostatnie wydarzenie.
Znowu zwilgotniałam i odruchowo sięgnęłam dłonią miedzy nogi.

Noc minęła bez żadnych ekscesów ku mojemu niekłamanemu żalowi.
Szybkie śniadanie i wyjazd do pracy.
Miałam nadzieję, że nikt ze znajomych nie zorientował się, że noc spędziłam u Krzysztofa.
Mogłabym tak codziennie, przemknęła mi myśl.
Szkoda tylko, że to niemożliwe.
Przypomniałam sobie o mężu, niczego nieświadomym.
O dzieciach, które wypoczywały teraz z ojcem nad morzem.
Westchnęłam i zabrałam się do pracy.

Spojrzałem na Gośkę siedzącą za biurkiem.
Uśmiechnąłem się na wspomnienie minionej nocy.
Jej zachowanie znowu mnie zaskoczyło.
Zaczyna być coraz bardziej wyzwolona.
Jej propozycja seksu analnego wywołało mały szok.
Sama wyszła z tą propozycją.
Nie musiałem jej przekonywać no i jej zachowanie po wszystkim.
Najbardziej zaskoczyło mnie pytanie, jak by zareagowała moja żona na propozycję czworokąta.
Miałem wrażenie, że rzucona kiedyś uwaga o wymianie partnerów padła na podatny grunt.
Odrobina zachodu z mojej strony i może uda mi się spełnić to lekko zboczone pragnienie.

Dzisiaj muszę w końcu definitywnie potwierdzić albo rozwiać moje podejrzenia co do małżonki.
Miałem pewien plan, który albo potwierdzi, że zachowanie małżonki na polance było jednorazowym wybrykiem Elki, albo dostarczy twardych dowodów, że żona od dawna przyprawia mi rogi.
Musiałem jeszcze tylko załatwić, żeby Gośka mogła się jakoś dostać do domu no i zwolnić się u szefa.
Zarówno jedno, jak i drugie nie nastręczyło żadnych problemów.
Janek podjął się odwiezienia Gośki, szef zgodził się, żebym wcześniej wyjechał.
Jedynie Gośka była rozczarowana, kiedy oznajmiłem, że dzisiaj już nie wrócę.
Na pocieszenie dziewczyny, szepnąłem, że zadzwonię wieczorem i może wpadnę do niej.
Teraz mogłem spokojnie przystąpić do realizacji swojego planu.

Przez chwilę zastanawiałem się jak to rozegrać czasowo.
Jeśli moje podejrzenia okażą się słusznie, nie chciałem zostawić Elce zbyt dużo czasu.
Najlepiej będzie, jak zadzwonię, kiedy już będę na miejscu.
Miałbym wtedy możliwość, zobaczenia jak zareaguje na wiadomość, że jadę do domku.
Co wtedy wymyśli, jak zachowa się pod presją czasu, uśmiechnąłem się, wyobrażając sobie, jaki to będzie dla niej szok.
Ciekawe jak się wytłumaczy z wcześniejszego powrotu?
Chyba że znajdą jakiś miłosny kącik w motelu.
Dopuszczałem taką możliwość, że wykurzeni z domku zechcą zatrzymać się w motelu gdzieś po drodze do domu.
Chociaż nie! Elka wiedziała, że miałem w nich sporo znajomych i chyba nie będzie chciała ryzykować, że ktoś ją rozpozna i powie mi o tym.
Dochodziła pierwsza, kiedy dojechałem w pobliże domku.
Zaparkowałem tak jak poprzednim razem i przez chwilę obserwowałem otoczenie.
Ślady wokół domku świadczyły, że ktoś w nim jest.
Otwarte drzwi, muzyka dochodząca z wnętrza no i samochód stojący przed wjazdem do garażu.
Wszystko to świadczyło, że Elka i jej kochaś są na miejscu.
Czyli moje podejrzenia okazały się słuszne.
Teraz muszę ich jakoś wypłoszyć.
Nie chciałem się ujawniać, chciałem się przekonać, jak małżonka będzie się tłumaczyła.
Czy przyzna się, kiedy dam jej do zrozumienia, że wiem o jej romansie, czy też będzie usiłowała kręcić?
Podniosłem telefon i wybrałem numer do Elki.
Odebrała dopiero po dłuższej chwili.
-Cześć Krzysztof! Jej głos brzmiał normalnie, nic w nim nie wskazywało, że sprawiłem jej niespodziankę.
-Cześć! Powtórzyłem za nią.
Przez chwilę rozmawialiśmy o różnych bzdurkach, w końcu wystrzeliłem.
-Słuchaj mam dzisiaj wolne i jadę do domku, sprawdzę jak tam po zimie.
-Zobaczę, czy nie mieliśmy nieproszonych gości.
-Może przenocuję, przy okazji przygotuję go na niedzielę.
-Na niedzielę? W jej głosie zabrzmiał przestrach i zdziwienie.
-Tak! Zapowiada się ładna pogoda, to może w niedzielę pojedziemy trochę odpocząć.
-Już dawno nie wyjeżdżaliśmy razem, dodałem.
-Nie musisz jechać tam dzisiaj, w jej głosie zabrzmiała panika.
-Możesz pojechać w sobotę, może ja też bym pojechała.
Usiłowała odwieść mnie od zamiaru wyjazdu do domku.
-Wiesz może i masz rację, ale już jestem w drodze.
-Zostało mi jeszcze tylko pół godziny i będę na miejscu.
-O przepraszam, muszę się rozłączyć, policja na drodze rzuciłem i zakończyłem połączenie.
Przez chwilę w domku nic się nie działo.
Minęło kilka minut i nagle, jakby ktoś do domku wrzucił granat.
Zobaczyłem, jak wybiega z niego znajomy facet i pakuje do samochodu jakieś torby.
Wraz z nim pokazała się Elka, usłyszałem, jak pyta kochasia, czy wszystko zabrał.
Ten skinął potwierdzająco.
-Adam poczekaj, jeszcze raz sprawdzę.
Wbiegła do środka.
Po chwili wyszła już bardziej spokojna.
-Chyba nic nie zostawiliśmy, dodała.
- Cholera usłyszałem ciche przekleństwo.
-Moje majtki.
Zobaczyłem, jak facet spogląda na moją małżonkę.
-Jakie majtki? Był wyraźnie zdziwiony.
-Te od kompletu, który mi kupiłeś.
-Co z nimi?
-Nie mogłam ich znaleźć.
-Żeby tylko nie znalazł ich Krzysiek, dodała przygnębiona.
Ciekawe, pokręciłem zdziwiony głową.
Nie przypuszczałem, że ich znajomość zaszła tak daleko.
Czułem, jak ogarnia mnie wściekłość.
To, co zobaczyłem i usłyszałem.
To, co jeszcze mogłem zobaczyć, przypomniałem sobie, o kamerze podłączonej do alarmu, było wystarczającym dowodem.
W pierwszym odruchu miałem ochotę, zaraz po powrocie do domu wystawić Elkę za próg, wysłać ją do kochasia, skoro tak z nim jej dobrze.
Po chwili jednak stwierdziłem, że to byłoby zbyt łagodne potraktowanie suki i dotknęłoby tylko ją.
Jej kochaś również powinien ponieść konsekwencje.
Jak z nimi postąpić?
Czułem, jak mija wściekłość, a jej miejsce zajmuje chłodna kalkulacja.
Nagle zadzwonił mój telefon.
Na wyświetlaczu widniało imię małżonki- Elka.
-Tak Skarbie wycedziłem przez zaciśnięte zęby.
-Krzysiu wrócę dzisiaj, właśnie przed chwilą się dowiedziałam, że szkolenie zostało skrócone.
-Cieszysz się, z tej niespodzianki, zaszczebiotała.
-Oczywiście, postarałem się, żeby w moim głosie słychać było zadowolenie.
-To do zobaczenia i połączenie zostało przerwane.
Niezła cwaniara, pokręciłem głową w podziwie.
Znalazła doskonały pretekst, żeby zjawić się w domu wcześniej, niż planowała.

Minął kwadrans od ich wyjazdu, zanim zdecydowałem się wejść do domku.
Panował w nim względny porządek, jednak widać było, że Elka i jej kochaś opuszczali go w pośpiechu.
Na stole stała zapomniana szklanka z resztą kawy.
W sypialni tapczan przykryty niedbale narzuconą kołdrą.
Podniosłem ją, pościel była skotłowana, prześcieradło pozwijane.
Nieźle Elka urzędowała, poczułem zazdrość, wyobrażając sobie parę kochanków.
Miałem z powrotem przykryć to pobojowisko kołdrą, kiedy nagle w promieniach słońca wpadającego przez okno coś zabłysło.
Schyliłem się, żeby sprawdzić, co to może być.
Lekko przykryty poduszką leżał złoty łańcuszek z przywieszką, na której wygrawerowane było imię żony, moje i data.
Pamiętna dla mnie data.
Data naszego ślubu.
Ciekawe, kiedy zorientuje się, że zgubiła tę błyskotkę.
Zawsze mówiła, że to jest jej talizman.
Że ten łańcuszek jest jak spoiwo naszego małżeństwa.
Kiepskie spoiwo uśmiechnąłem się smutno.
Podniosłem go i schowałem do kieszeni.
Przy najbliższej okazji zapytam o łańcuszek.
Dlaczego przestała go nosić?
Ciekaw byłem, co wymyśli, jakim kolejnym kłamstwem mnie uraczy.
Kontynuowałem przegląd pomieszczeń.

Wcale się nie zdziwiłem, kiedy znalazłem kolejną rzecz świadczącą o pobycie Elki.
Paczka prezerwatyw, całe opakowanie, nienaruszone.
Czyżby ta suka dawała się pieprzyć bez zabezpieczenia?
Dwa tygodnie temu coś wspominała, że musi zmienić tabletki.
Podobno źle się po nich czuła.
Że najlepiej jak założy spiralkę.
Przypomniałem sobie własne słowa, kiedy tłumaczyłem Gośce, że ewentualna wpadka pójdzie na konto jej męża.
Czyżby kochaś żonki wyznawał podobną filozofię?
Muszę się dowiedzieć czy była u ginekologa i załatwiła sprawę.
Nie uśmiechało mi się wychowywać nie swojego dzieciaka.

Usilnie starałem się przypomnieć, kiedy ostatnio Elka miała okres.
Uf! Odetchnąłem z ulgą.
Miała go jakoś tydzień po naszym ostatnim razie.
Później od momentu, kiedy zacząłem ją podejrzewać, zawsze używałem prezerwatyw.
Zaraz! A Mariusz i nasza wymiana?
Niepokój powrócił.
Nie! Chyba nie.
Zarówno on, jak i Elka mówili, że skończyło się tylko na lodziku i minetce.
Mówił, że żałuje, że nie był wtedy bardziej stanowczy i odpuścił.
Chyba to była prawda.
Znając Mariusza, mogłem się spodziewać, że nie omieszkałby się pochwalić, gdyby ją przeleciał.
Dawniej to było jego marzeniem i chyba dalej nim pozostało.

Podobno obiecała, że następnym razem będzie mógł ją przelecieć.
Pamiętam, jak śmiałem się z niego, że nie wykorzystał okazji.

Dobra, przestań snuć czarne scenariusze, odgoniłem ponure myśli.
Wszystko już wiesz, teraz tylko nagranie z kamerki i możesz wracać.
Kilka minut trwało, zanim zdemontowałem dysk podłączony do kamerki, przy okazji sprawdziłem, jaką część pomieszczenia obejmuje obiektyw kamery w sypialni.
Szczęśliwym trafem obiektyw obejmował centralną część.

Widać było tapczan, kawałek stołu i fotel stojący w pewnym oddaleniu od tapczanu.
Druga kamera skierowana była na drzwi wejściowe.
Jak dla mnie w zaistniałej sytuacji były to newralgiczne miejsca.
Doskonale! Więcej nie było mi potrzebne.

Co się nagrało? Czy w ogóle się nagrało, sprawdzę po powrocie do domu?
Miałem już wszystko, teraz musiałem się zastanowić co z tym zrobić.
W pierwszej chwili miałem ochotę wystawić jej walizki za drzwi.
Nie! To byłoby zbyt proste.
Muszę poczekać do rozmowy z tą suczką.
Chciałem trochę przypiec ją na wolnym ogniu, trochę podręczyć, a później się zobaczy.
Jeśli nagranie potwierdziłoby moje przypuszczenia, to w każdej chwili mogłem bez problemu uzyskać rozwód.
Na pewno w sądzie byłby to niepodważalny dowód.
Jak znam życie to Elka i jej kochaś nie rozmawiali o literaturze.
Jeśli już, to nie czytali Kamasutry, tylko realizowali ją w praktyce.
Oni również wpadli na ten sam pomysł co ja.
Sam nie wiem, co mnie podkusiło, ale zjechałem na parking.
Chciałem zobaczyć, co porabia moja suczka.
Jeśli przy okazji pstryknę im fotkę, to będzie jak dodatkowy dowód.
Zaparkowałem tuż za ciężarówką, która skutecznie zasłoniła samochód.
Już miałem wysiadać, kiedy ujrzałem Elkę i jej kochasia, jak wychodzą z knajpy i kierują się na taras wybiegający daleko w jezioro.
Szli objęci, przytuleni do siebie.
Cholera zakochane gołąbki zakląłem w myślach.
Zaraz będą sobie jedli z dzióbków.
Jakbym wykrakał, zobaczyłem, jak kochaś pochyla się w stronę Elki i ją całuje.
Dobrze, że miałem w ręku aparat.
Udało mi się uwiecznić moment pocałunku i reakcję żony, jak go odwzajemnia.
Nagle dotarła do mnie śmieszność tej sytuacji.
Zachowywałem się jak zakochany gówniarz, śledzący swoją dziewczynę.
Zamiast wpaść, zrobić porządek to ja bawię się w jakieś podchody.
Dość tego, odłożyłem aparat i jak tylko zniknęli mi z pola widzenia, wyjechałem i skierowałem się do domu.
Dzisiaj nie będę z nią rozmawiał.
Tę przyjemność pozostawię sobie na jutro.
W miarę jak zrozumiała w takiej sytuacji wściekłość mijała, zaczęło mnie dręczyć pytanie.
Jak postąpić, jak zareagować?
Zobaczę, jak ona zareaguje, kiedy powiem, że o wszystkim wiem.
Czy się przyzna?
Czy wyjaśni dlaczego?
Nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać.
Ja również nie byłem bez winy.
Na swoje usprawiedliwienie miałem to, że z Gośką zacząłem spotykać się po ujrzeniu mojej żoneczki z kochasiem.
I to w sytuacji wyjątkowo jednoznacznej.
Ciekawe co będzie na nagraniach z domku, przypomniałem sobie o dysku.
Dobrze Krzysztof przestań już się znęcać nad sobą.
Wszystko niedługo się rozstrzygnie.
Zobaczysz, co powie Elka i wtedy odpowiednio postąpisz.
Chociaż! Znowu naszły mnie wątpliwości.
Jak mamy teraz razem żyć?
Nie wiem, czy będę umiał zapomnieć.
Zamiast skierować się do domu, podjechałem jeszcze do sklepu.
Trzeba było wypełnić lodówkę, która świeciła pustkami.

W miarę jak zbliżał się czas powrotu do domu, odczuwałam nieprzyjemne ssanie w żołądku.
Miałam wrażenie, że powrót i spotkanie z mężem mogą być nieprzyjemne.
Obawiałam się, że mąż się czegoś domyśla.
Może nie ma dowodów, ale ostatnio był jakiś dziwny.
To jego zachowanie u Mariusza i zgoda na zamianę.

Miałam nadzieję, że Mariusz nie pokazał mu nagrania mnie z Adamem.
Poczułam, jak oblewa mnie zimny pot, kiedy wyobraziłam sobie reakcję Krzysztofa na to felerne nagranie.
Muszę pogadać z Mariuszem, żeby je skasował.
Obiecam mu wszystko, co będzie chciał, ale musi je usunąć.
Czułam, że znam cenę, jaką będę musiała za to zapłacić.
Drań od dawna dawał do zrozumienia półsłówkami, że ma na mnie ochotę.
Ostatnim razem zadowolił się lodzikiem.
Tym razem chyba będzie chciał czegoś więcej.
A może skończyć z Adamem?
Było mi trochę żal Krzyśka.
Nie! Nie miałam wyrzutów sumienia.
Ryzyko, jakie było związane z tą znajomością, dodawało jej pikanterii.
To było jak narkotyk, który uzależniał, powodował, że moje spotkania z nim były takie podniecające.
Spojrzałam na siedzącego za kierownicą kochanka.
W łóżku nie był lepszy niż Krzysztof, ale miał posmak nowości.
Wiedziałam, że za jakiś czas to się wypali, spowszednieje.
Na razie za każdym razem, kiedy się spotykaliśmy, czułam podniecenie.
Chciałam być adorowana, podziwiana a właśnie Adam mi to zapewniał.
Muszę się tylko pilnować, żeby nic nie dotarło do uszu męża.
Nie wyobrażałam sobie rozstania z nim.
Może już go nie kochałam?
Jednak jakiś sentyment pozostał.

Poza tym życie z nim gwarantowało niezły poziom materialny.

Tak, muszę się pilnować, zadbać, żeby nie miał żadnych wątpliwości.
Gdyby jeszcze było dziecko, to wszystko wyglądałoby inaczej.

Czułabym się pewniej.
Właśnie dziecko? Ostatnio spóźniał mi się coś okres.

Do tej pory miałam go zawsze regularnie.
Wprawdzie brałam tabletki, ale lekarz uprzedzał, że nie są w stu procentach pewne.
Od początku naszej znajomości pozwalałam Adamowi, na seks bez prezerwatywy.
Gdybym nie daj boże, wpadła, to nie chciałam, żeby Krzysiek miałby wątpliwości, czy to jest jego.
Muszę się z nim przespać parę razy bez zabezpieczenia.
Właśnie! Nagle przypomniałam sobie, że Krzysiek od co najmniej dwóch miesięcy kocha się zawsze w prezerwatywie.
Właściwie to od momentu, kiedy zaczęłam spotykać się z Adamem.
Poczułam, jak z niepokoju zaczyna ściskać się żołądek.
Czyżby coś się domyślał?
Nie! Chyba nie, starałam się odpędzić czarne myśli, które nagle mnie dopadły.
Przecież byliśmy tacy ostrożni.
Każde z nas miało zbyt wiele do stracenia, żeby ryzykować ujawnienie romansu.
Tylko ten cholerny Mariusz i nagranie, które nie wiadomo jak zrobił, zacisnęłam ze złości zęby.

-Adam! Podjedź do apteki.
Muszę mieć pewność, że nie jestem w ciąży.
Mógł to szybko załatwić test ciążowy.

-Do apteki? Spojrzał zaniepokojony.
-Tak! Muszę kupić parę drobiazgów.

Nie chciałam go martwić swoimi podejrzeniami.
Gdyby moje obawy okazały się słuszne, to tylko ja będę wiedziała, kto jest ojcem.
Miałam szczęście, nie było kolejki.
Po chwili wychodziłam, mając w torebce test ciążowy.
Wcześniej musiałam jeszcze wysłuchać od pani farmaceutki, jak należy użyć testu.
Jak należy zrozumieć wyniki.
Dodała jeszcze, że ten test jest wyjątkowo czuły.
Właśnie o taki mi chodziło.
Nie chciałam jej mówić, że to dla mnie nie pierwszyzna.

-Teraz do domu.

-A jak będzie mąż? Adam spojrzał zaniepokojony.
-Jesteś kolegą, z którym byłam na szkoleniu, uśmiechnęłam się uspokajająco.
-I właśnie odwozisz mnie do domu, do kochanego męża zakpiłam.

-A jak się dowie, że to nie było szkolenie? Dalej miał wątpliwości.

-Niby od kogo?
-Nie bój się, na pewno nic nie podejrzewa.
Mówiąc te słowa, nie przypuszczałam, jak bardzo się myliłam
Starałam się go uspokoić i przy okazji siebie.
Mieliśmy szczęście, Krzysztofa jeszcze nie było w domu.
Zobaczyłam, jak Adam głęboko odetchnął.
Bał się spotkania z moim mężem?
Chyba tak!.
Wysiadł z samochodu i oglądając się na boki, otworzył bagażnik i wyjął moją walizkę.
Przez chwilę stał, jakby nie wiedział co powiedzieć.
W końcu się zdecydował.
Krótkie do zobaczenia w pracy i odjechał, zostawiając mnie z walizką w dłoni.

merlin

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 16408 słów i 92103 znaków.

9 komentarzy

 
  • Mark47

    Kamienicznik, praca i koleżanki XVI znalazłem na portalu opowiadaniaerotyczne-darmow....
    Nie szukałem innych części ponieważ antywirus sygnalizował mi zagrożenie. Czy na lol24 pojawi się jeszcze Kamienicznik..., czy też przepadł z kretesem. Pozdrawiam i oczekuję na dalsze części Pracy i ......

  • Mark47

    Ciekaw jestem dlaczego zniknęły z tego portalu Twoje wcześniejsze opowiadania z dwóch serii o Kamieniczniku. Występują tylko na innym portalu ale tam pojawiają się ostrzeżenia o zagrożeniu wirusami. Chętnie przypomniałbym sobie te "historyczne" już opowiadania niekoniecznie na tych stronach, a na nowe będę czekiwał z niecierpliwością. Życzę weny twórczej. Pozdrawiam

  • merlin

    @Mark47 Mógłbyś podać adres tego portalu? Ja za wyjątkiem Sprzysiężenia trojga i to chyba tylko czterech części na Pokątnych nigdzie ich nie publikowałem.  ;)

  • Mark47

    @merlin

  • IBIZ76

    Byłoby dobrze, gdyby stanowiło to całość z poprzednią częścią opowiadania. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

  • trantolo

    Super czekam niecierpliwie na kolejne części  :bravo:  :bravo:  :bravo:

  • Semi

    Gdzie pozostałe części, przecież były

  • merlin

    @Semi W następnych odcinkach przypomnę jakie były początki tej bajeczki. :)

  • Erol

    Dobrze,ale gdzie jest początek tej historii
    Czuję jak bym czytał drugą część, a pierwszej nie przeczytałem i nigdzie nie znalazłem

  • merlin

    @Erol W retrospekcji będzie o początkach serii. ;)

  • Erol

    @merlin nie lepiej było zrobić prolog?

  • merlin

    @Erol Może i lepiej ale sporo osób, którzy nie czytali początków prosi o przypomnienie. Więc żeby spełnić ich prośby będzie retrospekcja. ;)

  • Erol

    @merlin już się nie upieram,ani nie napieram, tylko czekam na dalszą część. ciekawe jak z tego wybrniesz

  • Majkel705

    :bravo:  :bravo: wreszcie

  • Gaba

    MERLIN IS BACK!  
    NARESZCIE!!!

  • merlin

    Powtórka z rozrywki , mała zmiana i niespodzianki w dalszych częściach. :rotfl: