Praca i koleżanki 3

Chyba mi się udało.
Kiedy w końcu oboje doszliśmy, byłem kompletnie wyczerpany.
Spojrzałem na leżącą obok żonę.
Ona również miała dość.
Cała lśniła od potu.
Jej piersi unoszące się w spazmatycznym oddechu.
Uśmiechnąłem się zadowolony.
Mogłem mieć nadzieję, że przez jakiś czas małżonka nie będzie miała ochoty na spotkania z kochasiem.
Odwróciłem się na bok i sięgnąłem dłonią między jej kurczowo zaciśnięte uda.
Poczułem, jak drgnęła.

-Przestań! Ja już nie mogę.
-Może jutro, jej głos był lekko zachrypnięty.

Dziwne, ale kiedy to powiedziała, znowu nabrałem ochoty na kontynuację igraszek.
Kutas zesztywniał i oparł się o jej udo.

-Krzysiu! Jutro rano w jej głosie usłyszałem błaganie.
Dalej już nie nalegałem.
-Jak chcesz, mruknąłem i odwróciłem się do niej plecami.
Dobrze, że ma dość.
Mimo trwającej erekcji bałem się, że tym razem nie stanę na wysokości zadania.
Nie wiem, kiedy usnąłem.

Co mu się stało.
Nigdy tak się nie zachowywał.
Może nie był przesadnie delikatny, ale tym razem miałam wrażenie, że on nie kocha się ze mną, że mnie gwałci.
Lubiłam, kiedy partner jest dominujący, ale tym razem był brutalny.
Nieważne, przestałam zastanawiać się nad jego zachowaniem.
W końcu dopięłam swego.
Kochał się bez żadnego zabezpieczenia i skończył we mnie.
Poczułam, jak z pochwy wycieka nasienie, łaskocząc moje uda.
Uśmiechnęłam się, wyobrażając sobie minę Krzyśka, kiedy mu powiem o ciąży.
I to była ostatnia świadoma myśl, zanim zasnęłam.

Przebudzenie nie było przyjemne.
Śnił mi się koszmar z Elką w roli głównej.
Ona i jej kochaś pieprzący się w domku.
Sen był tak realistyczny, że przez chwilę miałem wrażenie, że naprawdę jesteśmy w domku a na sąsiedniej kanapie leży Elka w objęciach kochanka.
Chyba mam obsesję, potrząsnąłem głową, starając się oprzytomnieć.
Dzięki bogu to tylko sen ucieszyłem się, widząc śpiącą obok małżonkę.
Ona również musiała coś przeżywać we śnie.
Zaczerwienione policzki i dłoń ginąca pod przykryciem.
Moją uwagę przykuła kołdra poruszająca się na wysokości jej ud.
Ona się masturbuje! Dotarło do mnie, co widzę
Delikatnie, żeby jej nie zbudzić, podniosłem kołdrę.
Widok, jaki ujrzałem, był szokujący.
Jej wzgórek pokryty zaschniętym nasieniem, pozostałość po nocnych igraszkach i jej palce wnikające między obrzmiałe wargi.
Miałem wrażenie, że uczestniczę na żywo w jakimś pornusie.
Kiedy jeszcze usłyszałem, jak szepcze imię kochasia i jej biodra zaczynają drgać, miałem dość.
Zerwałem się z tapczanu i ruszyłem w stronę łazienki.
Kilka minut spędzonych pod zimnym tuszem oprzytomniło mnie.
Teraz już nie miałem żadnych wątpliwości, jak mam potraktować Elkę.
Powoli zaczął mi się krystalizować plan dalszego działania.
Jedno wiedziałem na pewno.
Ona i ja nie możemy być razem.
Zanim jednak dojdzie, do rozstania chciałem, ją doprowadzić, do takiego stanu, że na widok kochasia, będzie przechodziła na drugą stronę ulicy.
Wyskoczyłem z kabiny i narzuciwszy na siebie szlafrok, wyszedłem z łazienki.

Elka też już wstała.
Kręciła się po kuchni, szykując kawę.
-Tobie też zrobić? Spojrzała pytająco.
-Poproszę, przytaknąłem.
Przez chwilę siedziałem w milczeniu, obserwując krzątającą się po kuchni małżonkę.

-Słuchaj! Kto to jest Adam?
Znieruchomiała, kiedy usłyszała moje pytanie.
-Adam! Powtórzyła.
-Nie wiem, znam tylko jednego, mój kolega z pracy, dodała.
-Dlaczego pytasz?
-Zdawało mi się, że przez sen powiedziałaś to imię.
Zobaczyłem jak zbladła, ale to była jedyna reakcja.
-Chyba się przesłyszałeś, usiłowała zlekceważyć moje pytanie.
-Chociaż możliwe, udała, że się waha.
-Był ze mną na ostatnim szkoleniu, może dlatego, mi się przyśnił.
-A prześnił ci się?, byłem dociekliwy.
-Nie wiem Krzysiu, rzadko pamiętam swoje sny, uśmiechnęła się, udając rozbawienie.
-Ty pamiętasz, co tobie się śni?
-Tak! Pamiętam.
-Ostatnio Ty mi się śniłaś.
-I co było w tym śnie? Spojrzała zaciekawiona.
Nie odpowiedziałem, tylko przyciągnąłem ją do siebie.
-Puść wariacie, zaczęła się wyrywać.
-Nie jesteś ciekawa, co robiłaś w tym śnie.
Sięgnąłem ręką pomiędzy jej uda.
-Śniło mi się, że uprawiasz seks z jakimś facetem.
-Zgłupiałeś? Ja i obcy facet?
Jej mina wyrażała oburzenie.
Niezła aktorka zrobiłaby karierę w teatrze.
Postanowiłem się z nią trochę podroczyć, sprawić, że poczuje się niepewnie.
-Wiesz Elu, zdrady nigdy bym nie wybaczył, szepnąłem, pochylając się w jej stronę.
Zobaczyłem, jak znowu blednie.
Czułem, że dałem jej do myślenia.
Niech się trochę podręczy, skrzywiłem wargi w uśmiechu.
-Wybieram się nad jezioro do domku, zmieniłem temat.
-Sprawdzę, czy coś się nagrało, dodałem
-Masz ochotę?

-Nie jedź sam, coś się źle czuję, zaczęła się wykręcać.

-Faktycznie jesteś taka blada, zgodziłem się z nią.
-Może w poniedziałek wybierz się do lekarza.

-Nie! Nie trzeba, to takie babskie sprawy.
-Wypocznę i wszystko przejdzie.

-Jak uważasz, zamknąłem temat.
-Nie szykuj obiadu, zjem coś w tej knajpie nad jeziorem.
-Wrócę po południu, dodałem.
Miałem już wyjeżdżać, kiedy rozdzwonił się telefon.
Nie patrząc na wyświetlacz, nacisnąłem zieloną słuchawkę.
-Część, usłyszałem głos Gośki.
-Możesz wpaść do matki, ciągnęła, nie czekając na moją odpowiedź.
-Mogę, ale co się stało?
-Chciałam porozmawiać, wypić kawę.
-Matka, też chciałaby cię zobaczyć, dodała.
-Tylko porozmawiać? Mój głos zabrzmiał dwuznacznie.
-Wiesz Gosiu, kawę już piłem.
-Właściwie to mam ochotę na coś innego.
-Wyobrażam sobie, podjęła moją grę.
-Jak zasłużysz to może i się doczekasz nagrody, zachichotała jak napalona nastolatka.
-Trzymam za słowo.
-Będę za piętnaście minut, przerwałem połączenie.

Patrzyłam, jak wyjeżdża i zamyka się za nim brama.
Czyżby coś się domyślał?
Te jego słowa, że przez sen mówiłam coś o Adamie.
I to, że zdrady nigdy by nie wybaczył.
Nie, chyba nie starałam się uspokoić.
Gdyby wiedział, to nie kochałby się ze mną.
Muszę być jednak bardziej ostrożna.
Nie mogę dopuścić, żeby Krzysztof nabrał wątpliwości.
Cholera, jeszcze ta impreza integracyjna.
Przypomniałam sobie pytanie męża i jego naleganie, że chce iść ze mną.
Muszę uprzedzić Adama, żeby nie było wpadki.
Przypomniałam sobie, ostatnią imprezę, kiedy wypity nie bacząc na otoczenie, dobierał się do mnie.
Rozmyślając nad możliwymi konsekwencjami, zabrałam się za robienie porządków.
Chciałam jakoś wypełnić czas do powrotu Krzysztofa.
Przypomniałam sobie o teście.
Muszę go wyrzucić, żeby nie wpadł w ręce Krzyśka.
-Gdzie go położyłam, zaczęłam się zastanawiać, kiedy nie znalazłam go w szafce.
-Czyżbym wyrzuciła do śmieci?
Zajrzałam do kosza, niestety pusty.
Faktycznie, przypomniałam sobie, że Krzysiek, wychodząc, zabrał worek ze śmieciami.
-Chyba do niego nie zaglądał, ogarnął mnie niepokój.
-Ela przestań panikować, dlaczego miałby oglądać jego zawartość?
Dałam sobie spokój z testem i zaczęłam sortować ciuchy do prania.
-O! To dopiero by dało mu do myślenia, uśmiechnęłam się na widok poplamionego spermą biustonosza.
Tyle razy prosiłam Adama, żeby uważał.
Zawsze się śmiał, że w ten sposób oznacza swoją własność.
-Kretyn! Swoją własność powtórzyłam jego słowa.
Chociaż trochę racji w tym było.
W ciągu ostatnich kilku tygodni częściej się kochałam z nim niż z Krzyśkiem.
Poczułam, jak robi mi się ciepło na wspomnienie, naszego ostatniego spotkania w domku.
Miałam szczęście, że monitoring nie zadziałał i nie ma nagrań.
Nie wiedziałam, jak bardzo się myliłam.
Ujechałem może kilometr, kiedy przypomniałem sobie, że nie wziąłem klucza do domku.
Przez chwilę się zastanawiałem, wrócić czy dać sobie spokój z jazdą do domku i spędzić czas z Gośką i jej matką.
Poczułem, jak robi mi się ciepło w podbrzuszu na myśl o wspólnym spędzeniu czasu z tymi suczkami.
W domku miałbym idealne warunki, żeby z którąś z nich trochę pobaraszkować, wykrzywiłem usta w uśmieszku.
Ciekawe! Która się zdecyduje na wypad nad jeziorko?
Dawno już nie obracałem mamuśki, najwyższy czas nadrobić zaległości.
A gdyby tak pojechała Gośka z siostrą, miałem wrażenie, że bokserki nagle zrobiły się za ciasne.
Wyobraziłem sobie dwie siostrzyczki leżące nago na tapczanie i zajmujące się moim kutasem.
Opanuj się! Musisz jeszcze nad tym popracować.
Przyjdzie czas, to może spełnisz swoje fantazje.
Czułem, że chyba nie będzie z tym wielkiego problemu.
Gośka prawie jadła mi z ręki, Kaśka, licząc na pomoc w usunięciu jej problemu z ciążą, tez chyba by się zgodziła?
Na pewno na początku obie by protestowały, że nie wypada, że co sobie wyobrażam.
Jednak ostatecznie chyba by uległy.
Z autopsji wiedziałem, że owoc zakazany smakuje najlepiej, a to był przynajmniej dla suczek wyjątkowo zakazany owoc.
Przypomniała mi się Gośka i jej skrupuły, zanim ostatecznie uległa.

Jestem mężatką, mam dzieci, co ty sobie wyobrażasz, powtarzała to, jak mantrę, zanim zrozumiała, że nie ma wyjścia.

Teraz chyba nawet jej się podobało, kiedy rozkładała nogi, czekając, aż w jej pochwie zagości mój spragniony kutas.
Rozmyślając nad złożonością kobiecej natury, zawróciłem.
-Co się stało? Na twarzy Elki zobaczyłem zdziwienie i jakby strach.
-Nic! Zapomniałem klucza od domku.
Czyżby mi się wydawało, ale jakby odetchnęła z ulgą.
-Wrócę trochę później, około dziewiętnastej, może dwudziestej rzuciłem, wychodząc z pokoju.
Kątem oka zauważyłem na jej ustach uśmieszek.
Czyżby planowała spotkanie z kochasiem?
Ciekawe, jeśli miałem rację, to żonka zaczyna zachowywać się bardzo nieostrożnie.
Tym razem już bez żadnych przeszkód dojechałem na spotkanie z Gośką i jej matką.
Były obie plus młodsza siostra Joanny, niestety nie było Kaśki.
Szkoda, miałem nadzieję, że uda mi się namówić ją i Gośkę na wspólny wyjazd nad jeziorko.
Przez kilka minut panowało zamieszanie, kiedy Gośka z matką opowiadały o wcześniejszej imprezie.
Okazało się, siostra Joanny urządziła wyjazdowe imieniny.
Przy okazji dowiedziałem się, że Zuzanna też jest słomianą wdową.
Jej małżonek również pracował na platformie w Norwegii razem z mężem Joanny i chłopakiem Kaśki.
-Co za przypadek, zażartowałem.
-Żaden przypadek, do rozmowy włączyła się siostra Joanny.
-Miałam już go dość, chciałam trochę odpocząć od jego towarzystwa.
-A że trafiła się okazja to… Zawiesiła głos i uśmiechnęła się prowokacyjnie.
Zaskoczony jej szczerością spojrzałem na dziewczynę.
Odwzajemniła spojrzenie i nagle puściła mi oczko.
-Ej siostra nie uwódź mi gościa.
Joannie nie umknęła nasza rozmowa.
-Ja poznałam go wcześniej.
-Będziesz musiała wytrzymać do powrotu starego, uśmiechnęła się kpiąco.
No, no dziewczyny chyba jeszcze nie doszły do siebie po wczorajszej imprezie.
To właściwie tłumaczyło te swobodne zachowanie.
-Mam nadzieję, że zostaniesz na dłuższą chwilę, usłyszałem pytanie Joanny, kiedy przestała się przekomarzać z siostrą.
-Niestety nie mogę, wpadłem tylko na obiecaną kawę.
-Później muszę pojechać nad jeziorko, sprawdzić, czy domek jeszcze stoi zażartowałem.
Chyba że któraś z pań chciałaby zaczerpnąć świeżego powietrza, to zapraszam.
-Niestety nie dzisiaj, matka Gośki nie skorzystała z zaproszenia.
-Ja chętnie, może się trochę poopalam.
To była Gośka, która do tej pory milczała.
-Szkoda, że nie wzięłam stroju, dodała.
Miałem ochotę odpowiedzieć, że nie będzie potrzebny.
W ostatniej chwili ugryzłem się w język.
-Możesz wziąć jakiś strój Kaśki, Joanna szybko znalazła rozwiązanie problemu córki.
-Faktycznie! Pójdę przymierzyć.
Zobaczyłem, jak wychodzi z pokoju, zostawiając mnie samego w towarzystwie Joanny i jej siostrzyczki.
Przez chwilę panowało milczenie, które przerwała siostra Joanny.
-Nie boisz się jej puszczać z tym przystojniakiem, uśmiechnęła się, patrząc na mnie.
-Mąż wyjechał, powinnaś ją pilnować, żeby nie zrobiła jakiegoś głupstwa.
Jej uśmieszek zrobił się jeszcze bardziej złośliwy.
-Dorosła jest, wie, co robi, odparowała Joanna.
-Ale widzę, że ty chętnie byś się z nią zamieniła, odpłaciła jej pięknym za nadobne.
-To może przyłączysz się do nich?
-Będę miała pewność, że zachowują się grzecznie.
-Żartujesz chyba, siostra Joanny udała oburzenie.
-Troje to już tłum, może być ciasno, spojrzała mi w oczy z lekkim uśmiechem.
-Zgadza się, ale wszystko zależy od wielkości łóżka.
Jak jest duże, to wszyscy się na nim pomieszczą.
Chociaż nieraz im ciaśniej, tym przyjemniej nieprawdaż…przeciągnąłem ciekaw jej reakcji.
Nie zdążyła odpowiedzieć.
Wejście Gośki przerwało dalsze przekomarzania.
Wyglądała rewelacyjnie, poczułem, jak penis drgnął.
Krótka sukienka na ramiączkach, więcej odsłaniała, niż zakrywała.
Poczułem, jak nagle zaschło mi z wrażenia w gardle.

Nie tylko na mnie widok Gośki zrobił wrażenie.
-Córuś, może jednak ubierz coś innego, Joanna poczuła się w obowiązku zareagować.
-Dlaczego, przecież jedziemy nad wodę, poza tym jest gorąco, zaprotestowała Gośka.
-Zresztą! Rób, jak uważasz, mamuśka w końcu się poddała.
Kątem oka zauważyłem, że siostra Joanny uważnie mi się przygląda, jakby ciekawa mojej reakcji.
-Jedziemy? Gośka spojrzała na mnie.
-Oczywiście, jestem gotowy.
Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo, ale tę uwagę zachowałem dla siebie.
-Mamo dzisiaj już nie wrócę, Gośka zwróciła się do naburmuszonej Joanny.
-Z plaży pojadę prosto do domu.
-Krzysztof mnie odwiezie, spojrzała na mnie.
-Oczywiście koleżanko.
-Jak wrócę do domu, to zadzwonię do Ciebie.
Miałem wrażenie, że dziewczyna chce udobruchać matkę.
-Dobrze, będę czekała, usta Joanny wykrzywił uśmieszek.

Gośka odwzajemniła jej uśmiech i ruszyła do wyjścia.
Ja również pożegnałem się z kobietami i ruszyłem za dziewczyną.
Miałem niesamowity widok.
Cieniutka sukienka podkreślała jej zgrabne kształty.
Dodatkowo promienie ostrego słońca umożliwiały podejrzeć elementy jej ubioru skrytego pod sukienką.
I ta rozkoszna przerwa u zbiegu ud.
Podniecenie męczące mnie od kilku minut jeszcze bardziej się wzmogło.
Marzyłem, żeby jak najszybciej znaleźć się nad jeziorem i dać upust swojemu pożądaniu.
Przyspieszyłem kroku i zrównałem się z Gośką.
-Nie wytrzymam, szepnąłem.
-Co się stało? Spojrzała zaskoczona.
-Jeszcze nic, ale za chwilę nie będę zważał na to, czy ktoś nas widzi.
Wyciągnąłem rękę i objąłem ją w talii.
Nie zaprotestowała.
Poczułem, jak jej biodro ociera się o moje.
Miałem wrażenie, że prowokuje mnie i jednocześnie, chce coś udowodnić matce.
-Gośka uważaj!
-Chyba nie chcesz, żeby ciotka coś zaczęła podejrzewać?
-Nie przejmuj się, zachichotała.
-Na pewno nikomu nic nie powie, a matka…zawahała się i dokończyła z uśmieszkiem.
-Ona przecież wie, sama też ma ochotę na ciebie.
Poczułem, jak mocniej przytula się, powodując nagły wzrost erekcji.
Nie mogłem się opanować.
Położyłem rękę na jej pośladku i poklepałem.
Pisnęła i odskoczyła.
Jednak nie była zła.
-Poczekaj, aż dojedziemy, wtedy zobaczysz, co ci zrobię.
-Już się nie mogę doczekać, przeciągnąłem.
Kątem oka widziałem, jak obserwuje nas cioteczka.
Jej mina była bezcenna.
Zaskoczenie i jeszcze coś malujące się na jej twarzy.
Miałem wrażenie, że chęć przyłączenia się do naszej dwójki.
Uśmiechnąłem się na myśl, że ona też miałaby ochotę bliżej zapoznać się z moimi walorami, konkretnie z jednym walorem, spojrzałem na spore wybrzuszenie utworzone przez powiększonego nagle penisa.

merlin

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2896 słów i 16161 znaków, zaktualizował 24 kwi o 15:57.

1 komentarz

 
  • trantolo

    Wow super tworzysz napięcie, zaciekawienie. Nie mogę się doczekać kolejnych części. Proszę pisz najszybciej jak możesz  :bravo:  :bravo:  :bravo: