Praca i koleżanki 2

Dochodziła już piętnasta, kiedy obładowany zakupami wróciłem do domu.
Elka już była.
Podniesione żaluzje i uchylone okna świadczyły, że ktoś jest w domu.
Ciekawe jak mnie przywita?
Przywitała mnie na samym progu.
Widocznie musiała usłyszeć samochód.
-Jesteś! Stęskniłam się bardzo.
Podeszła bliżej i przylgnęła całą sobą.
-A ty tęskniłeś? Spojrzała mi prosto w oczy.
Niezła aktorka.
Gdybym nie wiedział, to uwierzyłbym w te słodkie słówka, które mi zaserwowała.
-Oczywiście! Nie mogłem się doczekać, kiedy wrócisz.
Podjąłem jej grę, chcąc zachować pozory.
To jeszcze nie był czas na uświadomienie żoneczce, że znam prawdę.
Na jej ujawnienie przyjdzie jeszcze czas.
-Dzisiaj ci wszystko wynagrodzę, poczułem jej dłoń muskającą moje krocze.
Wzdrygnąłem się, ale kutas zareagował, zesztywniał.
-Naprawdę tęskniłeś, uśmieszek Elki spowodował, że gwałtownie się odsunąłem, przerywając jej karesy.
-Poczekaj, daj mi zanieść zakupy.
Podniosłem ręce, w których trzymałem torby z zakupami.
-Daj, pomogę.
Wzięła jedną z toreb i skierowała się w stronę kuchni.
Idąc tuż za nią, obserwowałem jak kręci biodrami.
Nagle odwróciła się i uśmiechnęła.
Odwzajemniłem jej uśmiech.
Zachowywała się, tak jakby nic się nie stało.
Jakby kilka godzin wstecz nie nadstawiała się kochasiowi w skotłowanej pościeli.
Muszę przyznać, że doskonale panowała nad sobą.
Ciekawe czy też taka będzie, jak się dowie, że wiem o wszystkim?
Poczekam jeszcze zanim rzucę jej to w twarz.
Może jeszcze wyjdzie coś ciekawego?
-Głodna jesteś? Spojrzałem na Elkę, która kończyła wkładanie wiktuałów do lodówki.
-Nie! Zjedliśmy po drodze.
-Ale chętnie coś się napiję, może jakiegoś drinka.
-Ok. Zaraz coś zrobię.
Nie czekając, na jej odpowiedź wyszedłem z kuchni.
-Kiedy dołączyła do mnie, podałem jej szklankę z przygotowanym drinkiem.
-A ty nie pijesz?
-Muszę jeszcze wyjechać, na godzinkę.
-Umówiłem się z kolegą, wyjaśniłem jej powód mojej abstynencji.
-Ma jakiś problem z żoną.
Spojrzałem ciekaw, jak zareaguje.
-I co ty masz mu pomóc? Na jej ustach pokazał się uśmieszek pełen ironii.
-Wiesz, podobno żona ma jakiegoś kochasia.
-Chłop się dowiedział i nie wie, co ma zrobić.
-Nie żartuj! Znam go? Wyraźnie się zaciekawiła.
-Chyba nie. Taki jeden z pracy.
-Chłop chodzi jak struty, spadło to na niego jak grom z jasnego nieba.
Mówiąc to, bacznie się jej przyglądałem.
-Chyba mu powiem, żeby sukę pogonił.
-Ma dowody, jakieś zdjęcia, rozwód dostanie bez problemów.
-Dzieci też nie mają, dodałem.
-Ja postarałabym się wybaczyć.
Jej słowa zaskoczyły mnie.
Ona akurat miała najmniej do wybaczania, przemknęła mi myśl
-Może dziewczyna zrozumie, że popełniła błąd?
-Błąd? Zaśmiałem się złośliwie.
-Błąd to można popełnić raz, chociaż jak ktoś cię zapewnia o uczuciu, to nawet raz jest za dużo.
-Ona podobno ciągnie to od dobrych kilku miesięcy.
-Zresztą nie ma o czym mówić.
-Wiesz Elu, uważam, że jak raz się puściła, to tylko czekać, kiedy znowu zrobi to samo.
-Na szczęście nas to nie dotyczy, posłałem jej uśmiech.
Zobaczyłem, jak przez jej twarz przeleciał cień.
-Nie wierzę, że ona się zmieni.
-Ja na jego miejscu nie wybaczyłbym.
-Była zdrada musi być kara.
-Dotkliwa kara dodałem.
-No dobrze to ja lecę.
-Wrócę około osiemnastej.
-Wtedy wszystko mi opowiesz, spojrzałem na żonę.
Już nie była taka rozradowana.
Widać moje słowa o zdradzie musiały coś w niej poruszyć, dać do myślenia.
Prawie godzinę przesiedziałem u Mariusza.
Zaraz po przyjeździe zaczął starą śpiewkę o wymianie.
Że poprzednim razem Elka zrobiła mu tylko lodzika, a miało być inaczej.
Trochę mnie zdenerwował.
-Możesz mieć pretensje tylko do siebie.
-Pamiętasz, że ja nie miałem nic przeciwko temu.
Trochę mnie zaskoczył.
Nie przypuszczałem, że przepuści okazję, jak się wtedy nadarzyła.
Faktycznie miał hopla na punkcie Elki.
Ciekawe czy tak mu się tak podobała, czy chciał jej odpłacić za to, że kiedyś za jej sprawą nasze stosunki uległy ochłodzeniu.
Nieważne zresztą jakie motywy nim kierowały.
Najważniejsze było, że znowu wróciliśmy do wcześniejszych relacji.
-Krzysztof a może znowu zorganizujemy jakąś imprezkę?
W jego spojrzeniu zobaczyłem nadzieję, że się zgodzę.
-Koniecznie chcesz ją zerżnąć? Uśmiechnąłem się kpiąco.
-Jak by się dało to, czemu nie.
-Niezła z niej dupa a lodzik, jaki mi zrobiła… nie dokończył.
Poczułem lekkie ukłucie zazdrości.
Chociaż nie było to tak dotkliwe, jak wtedy kiedy nakryłem Elkę obciągającą kochasiowi.
-Dobrze pomyślę o tym!.
Miałem już dosyć jego marudzenia.
-Zadzwonię i dogramy szczegóły, obiecałem, żeby w końcu przestał marudzić.
-Może w którąś sobotę, dodałem.
Zobaczyłem, jak uśmiecha się zadowolony z mojej obietnicy.
-No na mnie już czas.
Po drodze postanowiłem zaliczyć jeszcze wizytę w markecie.
Nagle nabrałem ochoty na łyk zimnego piwa.
Miałem szczęście, w sklepie nie było zbyt dużo ludzi.
Szedłem właśnie do kasy, kiedy usłyszałem, jak ktoś krzyknął- Krzysztof.
Odwróciłem się i prawie wpadłem na Ankę.
Ona też zdążała do kasy.
Stanąłem, czekając, aż podejdzie bliżej.
Pchała przed sobą wózek wyładowany zakupami.
-Widzę, że zaopatrzenie na cały tydzień?
-Sama jesteś?
-Tak! Adam dopiero co wrócił ze szkolenia i mówił, że jest wykończony.
Adam? Imię to obudziło moją czujność.
No tak miałem ochotę pacnąć się w głowę.
Przypomniałem sobie Kaśkę i jej komentarz, że facet ma żonę, która pracuje z Gośką.
-Wiesz! Szkolenia mogą być bardzo wyczerpujące.
Musiałem panować nad mimiką, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
-Zgadza się, przytaknęła.
-Jeśli przez prawie pięć dni musisz słuchać jakichś dupków, to później tylko marzysz, żeby odpocząć od tego.
-I tak mieli szczęście, że skrócili im to szkolenie.
O mało nie parsknąłem śmiechem.
Ciekawe co by powiedziała, gdybym oznajmił, że to dzięki mnie to „wyczerpujące szkolenie” uległo skróceniu.
Spojrzałem na dziewczynę z nowym zainteresowaniem.
Wcześniej jakoś nie zwracałem na nią zbytniej uwagi.
Ot koleżanka z pracy, miła sympatyczna.
Miała odrobinkę ciała więcej niż moja żonka.
Jednak to więcej rozkładało się w strategicznych miejscach.
Trochę większa dupcia, obfitszy biust.
Zatrzymałem spojrzenie na rowku między piersiami.
Zobaczyła, gdzie patrzę, zaczerwieniła się, ale nic nie powiedziała.
Wręcz przeciwnie, wyprostowała plecy i bardziej wyeksponowała piersi.
-Słuchaj! Podobno w przyszłą sobotę firma Adama organizuje spotkanie integracyjne.
-Mogą w nim wziąć udział osoby towarzyszące, dodała.
-Pojedziecie?
-Skąd wiesz? Jej pytanie zaskoczyło mnie.
-Spotkałam kolegę Adama, razem pracują, wyjaśniła.
-Pytał się, czy pojadę z Adamem.
-To, co pojedziesz? Powtórzyła pytanie.
-Dlaczego mam jechać?
-Przecież twoja żona też tam pracuje, spojrzała zdziwiona moją niewiedzą.
-Nic mi nie mówiła.
-Może zapomniała! Zapytaj ją.
-Masz rację, zapytam.
-Jak się zdecydujemy, to powiem ci w pracy, w poniedziałek.
Pożegnałem Ankę i ruszyłem do kasy samoobsługowej, przy której nie było kolejki.
Przypomniałem sobie naszą imprezę integracyjną i faceta, który towarzyszył Ance.
Teraz zrozumiałem, dlaczego twarz kochasia mojej zony wydawała się znajoma.
-Wróciłem!
Odpowiedzi nie usłyszałem, czyżby też była wykończona po szkoleniu i poszła spać.
Przypomniałem sobie Ankę, jak mówi, że mąż wrócił bardzo zmęczony.
Widocznie szkolenie było wyjątkowo intensywne, uśmiechnąłem się złośliwie.
Przed oczami zamajaczył mi obraz skotłowanej pościeli w domku.
-O!już jesteś, w salonie pokazała się Elka.
-I jak tam kolega?
-Kolega? Spojrzałem zdziwiony.
-No ten, co go żona… Nie dokończyła.
-A ten!.
-Wiesz, jak ludzie się zmieniają, uśmiechnąłem się kpiąco.
-Zawsze uważałem go, za chłopa z jajami, a on jest taka miękka dupa.
-Siedział i rozczulał się nad sobą.
-W końcu udało mi się go trochę wyprostować.
-Wyprostować? Elka spojrzała zdziwiona.
-Normalnie postawiłem go do pionu.
Uświadomiłem mu, że zamiast się mazgaić, musi działać.
-Obiecał, że jutro skontaktuje się z żoną kochasia, pokaże jej zdjęcia.
-Może przy okazji uda mu się wyrównać rachunki?
-W jaki sposób ? Elka była wyraźnie zaciekawiona.
-Przeleci ją w ramach rewanżu.
-Podejrzewam, że dziewczyna też nie będzie od tego, żeby zrobić mężusiowi na złość.
-Najgorsze jest, kiedy ktoś nadużywa naszego zaufania.
Miałem wrażenie, że mówię o sobie
-Później ma dwa wyjścia.
-Pierwsze, to wystawienie jej walizek za drzwi a drugie? Przerwałem na chwilę.
-Drugie to wybaczyć? Sam byłem zdziwiony, tym co teraz powiedziałem.
-Chociaż nie wiem, czy to byłoby dobre wyjście.
-Pamięć, że ktoś cię zdradził, zawsze będzie tkwiła jak zadra.
Przez dłuższą chwilę trwało milczenie.
Znowu przerwała je Elka.
-Byłeś w domku?
-Tak! Byłem, potwierdziłem.
-Wszystko w porządku? Spojrzała jakoś niepewnie.
-Chyba w porządku, chociaż ktoś w nim balował.
-Dziwne tylko, że alarm nie zadziałał, tak jakby ktoś znał kod?
-Chyba jakaś parka urządziła sobie gniazdko, uśmiechnąłem się szyderczo.
-Pościel skotłowana, na prześcieradle ślady spermy.
-O zobacz, sięgnąłem do kieszeni i wyjąłem paczkę prezerwatyw.
-Prezerwatywy analne, przeczytałem napis widniejący na opakowaniu.
-Facet chyba słabo obdarzony, sądząc po rozmiarze kondona, zaśmiałem się kpiąco.
-Cholera! Udałem złość.
-Co się stało? Elka spojrzała zdziwiona.
-Przecież tam są kamerki, może coś się nagrało.
-W poniedziałek pojadę i wyjmę karty.
Nie wspomniałem, że również nagrywało się na dysk zewnętrzny, który miał dużo większą pojemność.
Kątem oka zobaczyłem, że Elka zbladła i zacisnęła wargi, jakby chciała stłumić okrzyk.
-Warto? Przecież nic nie zginęło.
-Może wystarczy tylko założyć lepsze zamki?
-To też, przytaknąłem, ale ciekawi mnie kto sobie uwił tam gniazdko.
-Może też coś ciekawego się nagrało, jakieś domowe porno, jakieś igraszki.
Nie odpowiedziała.
Kątem oka zobaczyłem, jak obserwuje mnie.
Nagle uśmiechnęła się samymi kącikami ust.
-Krzysiu! Jej głos zabrzmiał pieszczotliwie.
-Może dzisiaj wcześniej się położymy.
Podeszła bliżej i cichutko wyszeptała.
-Nadrobimy zaległości, kusiła.
Jej dłoń przesunęła się po moim kroczu.
-Stęskniłam się za tobą, zagruchała prosto w ucho.
Niezła suka, niedawno nadstawiała się kochasiowi a teraz kusi mnie.
Coś mi się nie zgadzało w tym wszystkim.
Przypomniałem sobie, jak reagowała, kiedy wracała niby od „koleżanki”
Jej niechęć do zbliżeń, ten ból głowy, albo tłumaczenie zmęczeniem.
Ciągłe obiecanki, że nadrobimy to w sobotę.
Tak! Coś było podejrzane.
Chyba że nagle dopadły ją wyrzuty sumienia.
-Elżbieta podobno macie w przyszłą sobotę spotkanie integracyjne?
-Skąd wiesz? Spojrzała zaskoczona.
-Spotkałem Ankę, jej mąż- Adam podkreśliłem to, pracuje z Tobą.
Zobaczyłem, jak się rumieni.
-Podobno, ale to nic pewnego, coś tylko wspominali.
-Anka mówiła, że każdy może przyjść z osobą towarzyszącą.
-Pamiętaj! Ja chętnie ci potowarzyszę, uśmiechnąłem się do siebie, widząc jej niewyraźną minę.
Nie czekając na odpowiedź, skierowałem się w stronę łazienki.
To, że Krzysztof zorientował się, że ktoś był w domku, nie było żadnym zaskoczeniem.
Liczyłam się, że nie uda nam się usunąć wszystkich śladów naszej bytności.
Najgorsza w tym wszystkim była informacja o kamerach.
Jak mogłam o nich zapomnieć, plułam sobie w brodę.
Muszę coś szybko wymyślić, żeby Krzysiek nie ujrzał ewentualnych nagrań.
To byłaby katastrofa.
Gdyby zobaczył na nich mnie i Adama, nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak by zareagował.
Przedsmak tego miałam, słuchając jego opowieści o koledze, którego żona przyprawiała mu rogi.
I te jego rady.
Poczułam jak ciarki strachu, przebiegają mi po kręgosłupie.
Muszę być dla niego dzisiaj wyjątkowo miła, żebym jutro mogła się wyrwać z domu na godzinkę albo dwie.
Muszę koniecznie pojechać do domku i podmienić karty pamięci.
Miałam nadzieję, że Adam w tym mi pomoże.
Jak Krzysiek zaśnie, to zadzwonię do niego, żeby też wiedział, co się dzieje.
Uspokojona podjętą decyzją, trochę się uspokoiłam.
Teraz musiałam poczekać, aż mąż wyjdzie z łazienki.
Czułam, że muszę wziąć szybki prysznic.
Rewelacje, jakie zaserwował mi Krzysztof, spowodowały, że oblały mnie zimne poty.
Przy okazji sprawdzę, czy moje podejrzenia o ciąży są słuszne.
Do diabła jak to wszystko mogło się tak skomplikować, zaklęłam w duchu.
Wydawało mi się, że panuję nad wszystkim, że nikt nie ma prawa coś podejrzewać.
Kiedy wyszedł z łazienki, miałam wrażenie, że widzę nowego Krzyśka.
Jakiś taki zadowolony, uśmiechnięty.
Jego słowa, żebym się pospieszyła, uspokoiły mnie.
Na pewno niczego się nie domyśla.
Przynajmniej sprawiał takie wrażenie.
Teraz jeszcze tylko musiałam go skusić, żeby chciał się kochać bez prezerwatywy.
Miałam nadzieję, że uda mi się tego dokonać bez trudu.
Wiedział, że się zabezpieczam, więc nie powinno być z tym problemu, uśmiechnęłam się w duchu.
Wiedział również, że nie przepadam za prezerwatywami.
W czasie seksu miałam wrażenie, że to jakieś takie nieprawdziwe do końca.
Zawsze brakował mi tego uczucia ciepła, kiedy w końcu tryskał.
Pamiętam, że Adam tylko raz na samym początku użył kondoma.
Później już przekonałam go, że nie grozi nam wpadka i nie musimy używać prezerwatyw.
Kiedy jeszcze dowiedział się, że sprawia mi to przyjemność, że lubię, jak wycieka ze mnie nasienie i spływa wzdłuż rowka, dosłownie oszalał.
Ciekawe, dlaczego nigdy nie powiedziałam mężowi o moim pragnieniu.
Nieraz miałam na to ochotę, ale zawsze coś mnie powstrzymywało.
Jednak to chyba racja, dopiero z kochankiem można realizować prawie wszystkie fantazje.
Ciekawe jak ja bym zareagowała na wieść, że mąż ma kogoś na boku?
Myśl ta nie wzbudziła żadnych emocji.
Może dlatego, że to ja uczyniłam pierwszy krok.
Muszę przyznać, że nie żałowałam.
Jedynie bałam się reakcji Krzysztofa i tego, że może rozpaść się nasz związek.
Nie byłam naiwna i zdawałam sobie sprawę, że Adam to jest tylko chwilowe zauroczenie.
Nie wiązałam z nim żadnych dalekosiężnych planów.
Wiedziałam, że ma żonę, dzieci.
Nawet kiedyś miałam okazję zamienić z Anką kilka słów.
Byłam też świadoma, że Adam nie mógł mi zapewnić poczucia stabilizacji.
Zresztą w tym wszystkim nie chodziło o spokój, bezpieczeństwo.
Właśnie element ryzyka, to, że musieliśmy spotykać się w tajemnicy, dawało kopa, wzrost adrenaliny.
Nie mogłam dopuścić, do sytuacji, żeby Krzysztof nabrał wątpliwości, gdyby okazało się, że jednak wpadłam.
Zrobię wszystko, żeby był przekonany, że on jest ojcem.
To była jedna z przyczyn, że Adam nigdy się nie dowie o tym, że to on jest sprawcą tej wpadki.
Nie chciałam, żeby kiedyś odezwały się w nim uczucia ojcowskie.
No i najważniejsza sprawa, gdyby okazało się, że jestem w ciąży, muszę przestać sypiać z Adamem.
Chociaż właściwie dlaczego?
Nie! Tak długo, jak będzie sprawiało mi to przyjemność, będę się z nim pieprzyła.
Zaczęłam zastanawiać się, co skłoniło mnie, żeby pójść z nim do łóżka.
Chyba ciekawość? Jak to jest z innym.
Żeby tylko nie okazało się, że będę za to musiała zapłacić wysoką cenę.
Poczułam, jak po plecach przeleciał mi zimny dreszcz.
Może jednak moje obawy są przedwczesne?
Może to małe opóźnienie i wszystko dobrze się skończy?
-Łazienka wolna. Głos Krzysztofa przerwał moje rozmyślania.
-Pospiesz się! Dodał, kierując się w stronę sypialni.
Dość długo nie wychodziła z łazienki.
Jedynie cichy plusk stłumiony przez zamknięte drzwi świadczył, że Elka jeszcze zażywa kąpieli.
W końcu usłyszałem, jak otwierają się drzwi łazienki.
Po chwili przy posłaniu zamajaczyła postać Elżbiety.
Poczułem, jak łóżko ugięło się kiedy położyła się obok.
Po chwili podniosła się i odrzuciła na bok cienką kołdrę.
Jej dłoń prześlizgnęła się po moim torsie i dotarła do kutasa.
Zesztywniał błyskawicznie.
-Widzę, że nie możesz się doczekać.
-Zsunęła się niżej i jej ciepły oddech owiał moje przyrodzenie.
Schyliła głowę i jej usta objęły go.
Czułem jej język wędrujący wokół żołędzi, jego chropowatość, która powodowała, że krew jeszcze bardziej napłynęła do kutasa.
Leżałem z szeroko rozłożonymi udami, poddając się pieszczocie.
Nagle uniosła głowę, wypuszczając z ust kutasa.
-Co się stało? Spojrzałem zdezorientowany jej zachowaniem.
-Teraz mam ochotę na coś innego.
Zrobiła ruch, jakby zamierzała siąść mi na biodrach.
W ostatniej podniosłem się, uniemożliwiając jej to.
-Dokończ to, co zaczęłaś.
Klęknąłem i podsunąłem kutasa do jej twarzy.
Wzruszyła ramionami i znowu objęła go wargami.
Chciałem, żeby doprowadziła mnie do końca w swoich ustach.
Objąłem jej głowę i zacząłem dyktować tempo.
Niezła suka przemknęło mi przez głowę, kiedy poczułem, jak moje jądra dotknęły jej podbródka.
Wszedł cały, miałem wrażenie, że doszedł do jej przełyku.
Musiała ostatnio ostro trenować, nie miała żadnych oporów.
Ciekawe jak zareaguje, kiedy się spuszczę?
Wypluje czy połknie?
Czułem, że jeszcze kilka ruchów i wytrysnę.
Przestałem dociskać jej głowę do podbrzusza, kiedy poczułem, jak wypływa z kutasa nasienie.
Zaskoczyła mnie.
Nie cofnęła się, pozwalając, żeby sperma wypełniła jej usta.
Widziałem, jak zapadają się jej policzki, kiedy kończyła ssać lekko oklapniętego penisa.
Po chwili odsunęła się i uśmiechnęła, demonstrując, że połknęła wszystko.
Ciekawe czy z kochasiem też tak robi?
Chyba tak, sam sobie odpowiedziałem.
Musiał ją jakoś przekonać do seksu oralnego.
Wcześniej nie była jego zwolenniczką.
Mówiła, że tylko przydrożne kurwy tak się zachowują.
Pamiętam, jaka była wściekła, kiedy raz czy dwa zrobiła mi dobrze ustami.
Jej gadanie, że traktuję ją jak tanią dziwkę.
Faktycznie wykrakała!
Teraz miałem powody, żeby tak ją potraktować.
Po chwili patrząc mi w oczy, objęła dłonią zwisającego kutasa.
Wykonała kilka ruchów i penis znowu zaczął sztywnieć.
-Mi też coś się należy, wyszeptała.
-Oczywiście Elu, uśmiechnąłem się na myśl o niespodziance, jaką jej szykowałem.
Wstałem i podszedłem do stolika, na którym leżały prezerwatywy znalezione w domku.
Czułem na sobie jej wzrok, kiedy rozrywałem opakowanie i naciągałem gumowe ubranko na kutasa.
-Krzysiu! Nie musisz, wskazała na prezerwatywę.
-Przecież się zabezpieczam, w jej głosie zabrzmiała prośba.
Nie odpowiedziałem.
Podszedłem bliżej i opadłem na nią, przygniatając ją swoim ciałem.
Leżała zaskoczona moim zachowaniem.
Czułem jak z ociąganiem, rozkłada uda.
-Teraz nadrobimy zaległości, szepnąłem jej do ucha.
Miałem wrażenie, że na jej ustach zagościł kpiący uśmieszek.
Może to była tylko moja wyobraźnia, a może faktycznie słowa o nadrabianiu zaległości go wywołały?
-Tak! Nadrobimy.
Cholera! W jej głosie usłyszałem kpinę.
Dłużej już nie zwlekałem.
Uderzyłem biodrami.
Czułem jak sztywny penis, rozchyla wargi i wsuwa się do pochwy.
Musiało ją zaboleć takie gwałtowne wtargnięcie.
Usłyszałem cichy jęk i zobaczyłem, jak przygryza wargi.
Nie powstrzymało to mnie, chciałem ją ukarać?  

Nie ! Chciałem ją potraktować jak zwykłą szmatę, z którą nie muszę się pieścić.
Ona ma mnie tylko zaspokoić.
Nic więcej się teraz nie będzie liczyło.
Wykonałem kilka pchnięć i wyskoczyłem z jej cipy.
-Odwróć się, warknąłem.
Bez słowa protestu wykonała polecenie.
Wsparta na łokciach wypinała pośladki, pomiędzy którymi nad wilgotną cipą widziałem mój cel, zaciśniętą brązową rozetkę.
-Krzysztof nie, proszę.
W jej głosie zabrzmiała panika, kiedy dotarło do niej, co mam zamiar zrobić.
Powoli zacząłem przezwyciężać opór kurczowo zaciśniętego zwieracza.
Czułem, jak kutas zagłębia się coraz bardziej.
Ciche jęki, jakie temu towarzyszyły, jeszcze bardziej mnie nakręcały.
Miałem wrażenie, że od dłuższego czasu nikt nie gościł w jej dupce.
Kiedy w końcu wsunąłem go do końca, znieruchomiałem.
Chciałem jej dać czas na przywyknięcie do tkwiącego w odbycie kutasa.
-Muszę częściej korzystać z tej dziurki.
Szepnąłem, dobijając mocniej biodrami
-Jest taka ciasna, w przeciwieństwie do … Nie dokończyłem.
Poczułem jak zesztywniała, kiedy sens słów do niej dotarł.
Cofnąłem biodra, wysuwając lekko kutasa, żeby za chwilę znowu wejść głębiej.
Już nie jęczała.
Słyszałem tylko przyspieszony oddech, kiedy zacząłem coraz szybciej wysuwać i wsuwać penisa w jej ciasny odbyt.
Nagle ugięły się jej ramiona i opadła na posłanie.
W tym samym momencie doszedłem.
Moje ciało zaczęło drgać, kiedy nasienie  wypełniało prezerwatywę.
Po chwili uniosłem się i opadłem obok ciężko oddychającej zony.
Czekałem czy coś powie, czy zareaguje na ten brutalny akt.
Nie doczekałem się, żadnej reakcji.
-Troszeczkę wynagrodziłaś mi ten przymusowy celibat, szepnąłem, przytulając się do jej pleców.
-Jutro kontynuacja, dodałem.
Poczułem, jak drgnęła i odsunęła na sam skraj posłania.
Zachowanie Krzysztofa zaskoczyło mnie.
Miałam wrażenie, że to, co przed chwilą robiliśmy, to było takie zaspokojenie jego chuci.
On się nie kochał ze mną.
On potraktował mnie jak przydrożną dziwkę, której po numerku trzeba zapłacić parę złotych.
Dobrze, że jest Adam, przypomniałam sobie starania kochanka, jego czułe słówka, drobne prezenty.
Do tej pory zaskakiwał mnie, jakimś miłym gestem.
Może nie tak często, jak na początku, ale zawsze była to jakaś odmiana od małżeńskiej codzienności.
Muszę do niego zadzwonić, przypomniałam sobie, o nagraniu w domku.
Krzysiek chyba zasnął?
Przez chwilę nasłuchiwałam spokojnego oddechu męża zakłócanego lekkim pochrapywaniem.
Powoli, żeby go nie obudzić, wysunęłam się spod kołdry i cichutko prawie na palcach przemknęłam się do łazienki.
Minęła dłuższa chwila, zanim Adam odebrał.
-Co się stało? W jego głosie słychać było zaskoczenie, a później panikę, która go ogarnęła, kiedy dowiedział się, co było powodem mojego telefonu.
Oczywiście zgodził się zawieść mnie do naszego gniazdka.
Miał czekać jutro na mój telefon.
Miałam nadzieję, że coś wymyślę i uda mi się wyrwać z domu na kilka godzin.
Przerwałam połączenie i już miałam wracać do sypialni, kiedy przypomniałam sobie o teście.
Teraz była doskonała okazja, żeby sprawdzić, czy miałam pecha.
Dobrze, że torebka była w przedpokoju.
Przez chwilę grzebałam w niej, szukając pudełeczka z testem.
Jest! W końcu namacałam nieduży kartonik.
Przez chwilę studiowałam instrukcję, jak należy wykonać test.
Wprawdzie  pisali  w niej, że najlepiej wykonać go rano, ale chyba kilka godzin różnicy nie zafałszuje wyniku.
Po chwili było już po wszystkim.
Teraz jeszcze odczekać pięć minut i wszystko będzie wiadome.
To były najdłuższe pięć minut.
Kiedy w końcu minęły, zobaczyłam na pasku dwie kreski i znak plus.
Chyba byłam w ciąży.
Muszę go jeszcze raz powtórzyć za kilka tygodni, żeby mieć stuprocentową pewność.
Chyba że? Pomyślałam o tabletkach wczesnoporonnych.
Mieliśmy znajomego ginekologa, ale nie mogłam pójść do niego sama.
Chociaż mogłam zawsze powiedzieć, że robię przysługę koleżance, która miała pecha.
Tak to będzie najlepsze rozwiązanie.
Odruchowo zapakowałam pasek testu z powrotem do kartonika i wyrzuciłam opakowanie do kosza.
Starając się zachowywać jak najciszej, wróciłam do sypialni.
Spokojny, równy oddech Krzyśka świadczył, że śpi.
Powoli wsunęłam się pod kołdrę.
Miałam nadzieję, że sen przyjdzie szybko.

Z płytkiego snu właściwie drzemki obudził mnie ruch i zimny powiew.
W pierwszej chwili nie mogłem się zorientować, co jest tego przyczyną.
Dopiero po chwili dotarło, że to Elka, która wstając z łóżka, odkryła mnie.
Robiła to bardzo powoli, jakby nie chciała, żebym się obudził.
Kiedy minęło kilka minut, od jej wyjścia, z łazienki doleciał mnie ściszony głos.
Co ona robi? Rozmawia sama ze sobą?
Zaciekawiony podszedłem pod lekko uchylone drzwi łazienki.
Teraz słychać ją było wyraźniej.
Imię Adam wszystko wyjaśniało.
Dzwoniła do kochasia, umawiała się z nim na jutrzejszy wyjazd do domku.
Uśmiechnąłem się, słysząc, jak opowiada kochankowi, że koniecznie muszą skasować nagranie z kamerek.
No tak! Ziarno, które posiałem, zaczynało przynosić plon.

Suka bała się, że jej związek z kochankiem ujrzy światło dzienne.
Bała się mojej reakcji, gdybym zobaczył nagranie z jej igraszek.
Kiedy w końcu skończyła rozmowę, ostrożnie wycofałem się do sypialni.
Znowu minęło kilkanaście minut, zanim wróciła.
Stała przez chwilę koło łóżka sprawdzając, czy śpię.
W końcu uspokojona moim miarowym oddechem przekonana, że śpię, wsunęła się pod kołdrę.
Rano obudził mnie zapach świeżo parzonej kawy.
-Wstawaj śpiochu, głos Elki przerwał ciszę panującą w sypialni.
-Kawa czeka.
-Co się stało? Jej zachowanie zaskoczyło mnie.
-Żonka wróciła.
Miałem wrażenie, że śnię, nigdy tak się nie zachowywała.
Może kiedyś, na początku naszego małżeństwa, ale teraz?
Pokręciłem głową.
No tak! Stara się być miłą.
Czyżby spóźnione wyrzuty?
Przypomniałem sobie podsłuchaną w nocy rozmowę jej i kochasia.
Ciekawe co wymyśli, żeby wyrwać się z domu?
Ułatwię jej to.
Nie chciałem już słuchać durnych krętactw o spotkaniach z koleżankami.

-Elu wiem, że chciałabyś, żebyśmy tę sobotę spędzili razem, ale umówiłem się z Mariuszem
-Wiesz! Kupił stół do snookera i zaprosił mnie na parę partyjek.
-Gdybym wiedział, że wrócisz wcześniej, to bym się nie umawiał.
-Może zadzwonię do niego i odwołam spotkanie?
Spojrzałem na Elkę ciekaw jej odpowiedzi.

Zobaczyłem, jak zaświeciły się jej oczy.
-Nie musisz, nawet mi to pasuje, uśmiechnęła się nieznacznie.
-Ja i tak mam w domu trochę roboty.
-Muszę zrobić porządki, nastawić pranie.
-Tylko byś się nudził i mi przeszkadzał.

Miałem ochotę zaklaskać w podziwie, słysząc, jak to mówi.
-Jedź do niego, trochę się rozerwiesz.
-Na którą się z nim umówiłeś? Jej spojrzenie zawisło na moich ustach.
-Na jedenastą, ale chciałbym pojechać trochę szybciej.
-Wcześniej wtedy wrócę, dodałem.

-Dobrze skarbie, zgodziła się z moim wywodem.
-Teraz idź do łazienki, a ja w tym czasie przygotuję śniadanie.
-No zbieraj się, dodała, widząc, że stoję i ją obserwuję.
Mycie, golenie zajęło mi kilkanaście minut.
Przy okazji dokonałem ciekawego odkrycia.
Chciałem wyrzucić do kosza opakowanie po paście, kiedy na dnie zobaczyłem nieduże pudełko z napisem test ciążowy.
Zaciekawiony wziąłem do ręki.
Kiedy je otworzyłem, wyleciał z niego nieduży pasek z dwoma pionowymi kreskami i znakiem plus.
Na opakowaniu była wydrukowana instrukcja.
Cholera te dwa paski sugerowały, że kobieta, która go używała, jest w ciąży.
Czyżby Elka?...czy to jest owoc jej romansu.
Ciekawe co miała zamiar zrobić z tym fantem.
No tak teraz zrozumiałem jej wcześniejsze naleganie, żeby kochać się bez prezerwatywy.
To, że wcześniej nadstawiała się kochasiowi, może bym jej wybaczył, ale że dopuściła do ciąży?.
Jeszcze chciała mnie wrobić w bękarta.
Poczułem, jak ogarnia mnie wściekłość.
Ostatkiem sił udało mi się zapanować nad wściekłością.
Nie mogłem jej pokazać, że widziałem test.
Niech dalej myśli, że nie wiem o jej zdradzie.

Wyjechałem zaraz po śniadaniu.
Jednak zamiast do Mariusza, skierowałem się w stronę domku letniskowego.
Chciałem na własne oczy przekonać się, czy wnioski, jakie wysnułem z podsłuchanej rozmowy, są słuszne.
Tym razem nie dojeżdżałem do samego domu.
Samochód zostawiłem na podwórzu zaprzyjaźnionego gospodarza, a sam, dalej udałem się na piechotę.
Znowu skorzystałem z furtki z tyłu ogrodzenia i po schodach awaryjnych, wspiąłem się na stryszek.
Lekko uniesiona klapa zapewniała świetny widok na pokój znajdujący się na dole.
Teraz pozostało mi tylko uzbroić się w cierpliwość i czekać na Elkę i jej kochasia.
Minęło około dwudziestu minut, zanim usłyszałem samochód wjeżdżający pod garaż.
Tym razem Elka była ostrożniejsza.
Usłyszałem, jak mówi do kochasia, żeby wjechał do garażu.
-Lepiej nie ryzykować, jeszcze ktoś zobaczy i spyta się Krzyśka, kogo gościł w domku.
-Faktycznie masz rację, zgodził się z nią kochaś.
Po chwili oboje weszli do pokoju.
-Gdzie jest centralka? Kochaś chciał załatwić sprawę jak najszybciej.
-Tutaj! Zobaczyłem, jak żona wskazuje ręką na panel sterowniczy.
-Trzeba otworzyć tę pokrywę, uściśliła.
Przez uchyloną klapę widziałem, jak kochaś majstruje coś przy panelu i po chwili z triumfem pokazuje Elce trzymany w palcach mały plastikowy przedmiot.
-Mam! Tylko jak sprawdzić, czy coś się na niej nagrało?
-Może sprawdzę to w domu?
-Żartujesz! W glosie Elki zabrzmiało zdenerwowanie.
-Krzysztof wie, że w panelu była karta.
-Jak jej nie będzie, to jak myślisz, kogo będzie podejrzewał?
-Poczekaj! Chyba mam rozwiązanie, kochaś nagle się ożywił.
-W samochodzie mam laptopa z czytnikiem, sprawdzę, czy na karcie coś jest.
-W razie czego skasuję nagranie i kartę włożę z powrotem.
Zobaczyłem, jak wychodzi na zewnątrz i kieruje się w stronę garażu.
Wrócił po pięciu minutach.
Szeroki zadowolony uśmiech powiedział mi wszystko.
-Nie mieliśmy się czego obawiać, karta jest pusta.

-Dzięki bogu usłyszałem pełne ulgi westchnienie Elki.
-Włóż ją z powrotem i wracajmy.
-Elu a może skorzystamy z okazji? Zobaczyłem, jak kochaś obejmuje ją i przyciąga do siebie.
-Mówiłaś, że męża nie będzie w domu przez kilka godzin?
-Jeszcze ci mało? Elka zaczęła odpychać kochasia.
Robiła to jednak mało zdecydowanie jakby dla stworzenia pozorów.
-Wiesz, że tak, kochaś nie odpuszczał,
Ujrzałem, jak podnosi skraj sukienki i wkłada dłoń w spodenki.
Już nie protestowała, przylgnęła do niego i pociągnęła na stojący obok tapczan.
Faktycznie! Niezła z niej suka pokręciłem zdegustowany widokiem kotłującej się na łóżku pary.
Teraz może się nadstawiać bez obawy o wpadkę.
Już ją zaliczyła, uśmiechnąłem się kpiąco.
Ciekawe, czy jej kochaś wie, że może być tatusiem?.
O mało się nie roześmiałem, wyobrażając sobie minę kochanka na taką wiadomość.
Miałem już dość, żony jej kochanka.
Korzystając z okazji, że para na dole zajęta była sobą, wycofałem się i ostrożnie zszedłem po schodach na podwórze.
Wracając do miasta, miałem przed oczami Elkę jak oddaje się kochankowi.
Wystarczało, że kochaś wsadził rękę w majtki, a ona rozkłada nogi.
Wcześniej była inna, przypomniałem sobie jej oburzenie, kiedy Mariusz zaproponował wymianę partnerek.
Kiedy to się zmieniło?
A może zawsze tak było, tylko ja tego nie widziałem.
Może znudzenie związkiem, szukanie nowych wrażeń było impulsem, który ją zmienił?
Cholera! Zrobił się z ciebie filozof, zakpiłem sam z siebie.
Jeszcze dojdzie do tego, że będziesz ją prosił o wybaczenie, że chcesz jej przeszkodzić w przyprawianiu ci rogów.
Opanuj się, zacznij myśleć, uderzyłem dłonią w deskę rozdzielczą.
Ból promieniujący od nadgarstka oprzytomnił mnie.
Nie mogłem tego tak zostawić, ktoś musi odpowiedzieć, za to, co się stało.
Tym kimś była Elka i jej kochaś.
Jeszcze nie wiedziałem, w jaki sposób ich ukarzę.
Chciałem, tylko żeby to było dotkliwe.
To, że nie widziałem, siebie razem z Elką było oczywiste.
Nie chciałem, żeby jej widok przypominał mi o utraconym zaufaniu.
Nie chciałem mieć pod powiekami jej obrazu, kiedy pieprzy się z kochasiem.
Muszę jakoś rozładować napięcie, jakie mi towarzyszyło od momentu ujrzenia Elki z kochasiem.
Zjechałem na pobocze i wyjąłem telefon.
Gośka czy jej mamuśka? Przez chwilę zastanawiałem się do kogo zadzwonić.
Wybrałem numer do Gośki przez chwilę czekałem, zanim odebrała.
Niestety, miałem pecha.
Okazało się, że mają jakieś spotkanie rodzinne.
Przyjechała siostra matki i Gośka nie może się dzisiaj spotkać.
Wprawdzie obiecała, że jutro chętnie, ale to nie załatwiało sprawy.
Dalej buzowało podniecenie.
Było tak silne, że aż bolesne.
A może zadzwonić do Kaśki? Może ona będzie mogła mi pomóc?
Po namyśle zrezygnowałem z tego pomysłu.
Prawdopodobnie ona również była na tym rodzinnym spotkaniu.
Nie pozostało mi nic innego jak wrócić do domu.
Miałem nadzieję, że Elka jeszcze nie wróciła i w spokoju obejrzę nagrania z domku.
Uśmiechnąłem się na myśl o niespodziance, jaką zrobię Elce.
Ciekawe co tym razem wymyśli, kiedy zobaczy, że już jestem.
Czym wytłumaczy swoją nieobecność.
Miała przecież robić porządki.
Tak jak się spodziewałem, Elki jeszcze nie było.
Mając przed oczami, obraz małżonki jak się pieprzy z kochasiem, wcale nie byłem zdziwiony, że jeszcze nie wróciła.
Miała przecież przyjemniejsze rzeczy do zrobienia niż porządki domowe.
Zrobiłem drinka i podłączyłem dysk do telewizora.
Obraz na ekranie spowodował, że moje podniecenie jeszcze bardziej się wzmogło.
Widząc Elkę, jak oddaje się kochasiowi, odruchowo potarłem dłonią po kroczu.
Obserwowałem, jak zmienia się co chwila konfiguracja.
Chyba chcieli przećwiczyć całą Kamasutrę.
Zaczęli od lodzika.
Wzdrygnąłem się, kiedy kochaś spuścił się w jej ustach.
Zafascynowany obserwowałem, jak nasienie wycieka z kącików ust.
Sporo tego było.
Przewinąłem nagranie do przodu.
O to było ciekawe.
Elka wypięta i facet klęczący za jej pośladkami.
Po chwili zobaczyłem, jak Elka opada na brzuch.

Kochaś leżał teraz na jej plecach.
Widać było ruch pośladków, kiedy biodrami dobijał do jej dupci.
Szkoda, że nie ma głosu.
Musiał jej nieźle dogodzić, widziałem szeroko otwarte usta małżonki.
Nagle obraz się zmienił.
Tym razem kochaś leżał na plecach, a Elka klęczała nad jego kroczem.
Kutas kochasia ginął prawie cały w jej ustach.
Zatrzymałem nagranie i spojrzałem na twarz żony.
Jej zamknięte powieki mówiły wszystko.
Czułem, jak do podniecenia trzymającego mnie w swoich okowach dołącza wściekłość.
Jak opanowuje mnie chęć zemsty, ukarania zdradzieckiej suki.
Minęła jeszcze godzina, zanim usłyszałem szczęk klucza w zamku.
Pospiesznie wyłączyłem telewizor i odłączyłem dysk.
Jeszcze nie nadszedł czas, żeby rozliczyć żonę.
Chciałem też, żeby jej kochaś również poczuł to samo co ja, kiedy widziałem jak pieprzy Elkę.

-Już wróciłeś?

Mój widok był dla małżonki sporym zaskoczeniem.
-Tak! Mariusz trochę wypił i nici z grania.
-Zaczął marudzić, chciał mi koniecznie pokazać jakieś super nagranie, dodałem, obserwując jej reakcję.
-Jakaś kurewka obciąga kochasiowi, a potem mu się nadstawia.
-Mówił, że lepsze niż filmiki, jakie można zobaczyć w sieci.
Zobaczyłem, że zbladła.
-Wiesz, że nie lubię gadać z pijanymi.
-Obiecałem, że może kiedyś przy okazji obejrzę te rewelacje.
Ujrzałem, jak odetchnęła, wróciły jej kolory.

O boże zapomniałam o nagraniu, które nie wiem jakim cudem ma Mariusz.
Muszę się z nim spotkać.
Może przekonam go, żeby je skasował.
Zrobię wszystko, co będzie chciał, żeby tylko spełnił moją prośbę.
Wszystko? Przypomniałam sobie jego wzrok, kiedy podczas pamiętnej imprezki zaproponował wymianę partnerek.
Jego słowa, kiedy zmusił mnie, żebym zrobiła mu dobrze ustami.
Trudno, za błędy się płaci, westchnęłam ciężko.
Może nie za błędy, ale chwilę słabości.
Wiedziałam, kiedy powstało to nieszczęsne nagranie.
Co mnie wtedy pokusiło, że zgodziłam się, żeby ulec Adamowi.
To był błąd, z którego skutkami musiałam się teraz zmierzyć
Poczułam ukłucie żalu do kochanka.
Gdyby nie jego zachcianki to nie doszłoby do tego, westchnęłam.
Zareagowała tak, jak się spodziewałem.
Poczułem odrobinę satysfakcji, widząc na jej twarzy obawę przed ujawnieniem zdrady.
-Masz jakieś plany na dzisiaj?
Chciałem rozładować napięcie, jakie nagle zapanowało.

-Nie! Porządki mogą poczekać, podeszła bliżej i przylgnęła do mnie.
-Będziemy mieli trochę czasu dla siebie.
Zbliżyła twarz i rozchyliła w oczekiwaniu usta.
Cwaniara! Zdążyłem jeszcze pomyśleć, zanim moje wargi przylgnęły do jej ust.
Kiedy w końcu przerwała ten pocałunek, byłem gotowy.
Ba, więcej niż gotowy.
Wybrzuszenie w kroczu mówiło więcej niż słowa o moim podnieceniu.

-Chodź! Pociągnęła mnie za rękę w stronę sypialni.
Zaraz po wejściu pchnęła mnie na łoże.
W ostatnie chwili objąłem ją w talii i razem opadliśmy na łóżko.
Czułem na torsie nacisk jej sztywnych sutków, ciepło jej ciała.
Przycisnąłem ją mocniej do siebie i przetoczyłem na bok.
Teraz ona leżała pode mną.
Przesunąłem dłonią po piersiach, jej oddech przyspieszył.
Przez chwilę ugniatałem je, czując, jak sutki sztywnieją.
Nagle przed oczami mignął mi obraz kochasia, jak podnosi jej sukienkę i sięga dłonią do krocza.
Poczułem, jak penis zesztywniał.
Odruchowo kolanem rozwarłem jej uda i położyłem dłoń na wzgórku.
Majtki były wilgotne, lekko się kleiły od śluzu wyciekającego z jej pochwy.
Ciekawe czy tylko śluzu a może też czegoś innego?.
Podciągnąłem wyżej sukienkę, odsłaniając jej uda, spojenie między nimi.
Teraz widziałem wyraźnie jej wzgórek opięty białymi majteczkami.
Przesunąłem się niżej i wsunąłem dłoń pod gumkę.
Zesztywniała i usiłowała złączyć razem nogi, broniąc dostępu do swojej szparki.
Przesunąłem dłoń niżej i rozchyliłem sklejone wargi.
Miałem swobodny dostęp do jej ciepłego wnętrza.
W momencie, kiedy jego dłoń dotknęła mojego wzgórka, zamarłam z przerażenia.
On zaraz się zorientuje, że w pochwie mam spermę.
Po stosunku z Adamem tylko się podtarłam.
Nie spodziewałam się, że Krzysztof będzie miał ochotę na amory.
Zacisnęłam mocniej uda, ale nic to nie dało.
Jego palce już buszowały w mojej pochwie.
Po chwili wyciągnął je i skierował w stronę moich ust.
-Poczuj, jak smakujesz,
Patrzył mi prosto w oczy w oczekiwaniu na moją reakcję.
Rozchyliłam wargi i oblizałam je.
Poczułam znajomy smak spermy, pomieszany z moim śluzem.
-Smaczna? Zobaczyłam, jak z uwagą obserwuje mnie.
-Niezbyt! Skrzywiłam wargi w imitacji uśmiechu.
-To może ja spróbuję, pochylił głowę w stronę wzgórka.
Zacisnęłam mocno uda i usiadłam, podkulając nogi.
-Krzysiu! Nie teraz, muszę do łazienki.
-Wiesz, jestem cała spocona, zaczęłam gorączkowo tłumaczyć swoje zachowanie.
-Szybko się opłuczę i przyjdę.
-Wiesz, to dobry pomysł, mi też przyda się prysznic, zgodziłem się z nią.
Wstałem i wyciągnąłem do niej rękę.
W pierwszej chwili jakby się zawahała.
-Chodź! Ponagliłem ją.
W końcu ujęła jednak wyciągniętą dłoń i wstała z łóżka.
Zaraz po wejściu zrzuciłem ubranie i zacząłem szykować kąpiel.
-Czego się nie rozbierasz?, spojrzałem na stojącą nieruchomo Elkę.
Z ociąganiem zaczęła się rozbierać.
-Poczekaj, pomogę, rzuciłem, kiedy zobaczyłem, jak mocuje się z opornym zamkiem.
-Nie, nie trzeba dam sobie radę.
-Pomogę! Nie słuchając jej protestów, podszedłem i zdecydowanym ruchem rozsunąłem zapięcie.
Po chwili stała ubrana jedynie w majteczki.
Poczułem, jak penis znowu budzi się do życia.
-W majtkach chcesz się kąpać.
-Zaczerwieniła się, złapała za górę majtek i zsunęła je na kostki.
Niezła suczka, wcale się nie dziwiłem, że skusiła kochasia.
Jędrna dupcia, sterczące cycki mogły świętego doprowadzić do grzechu.
Podszedłem i przycisnąłem się do jej pleców.
Czułem, jak wypięte pośladki ocierają się o kutasa.
Odskoczyła jak oparzona i weszła do kabiny.
Uśmiechnąłem się, widząc jej reakcję.
Czułem, że dzisiejszy dzień może być ciekawy.
Przez chwilę obserwowałem jak stoi naga pod strumieniem tryskającej wody.
Patrzyłem, jak rozchyla uda i kieruje strumień na wzgórek, jak obmywa zaczerwienioną szparkę.
Widok, jaki mi serwowała, powodował, że miałem ochotę przyłączyć się do niej.
-A ty, na co czekasz? Zobaczyłem, jak Elka odsuwa się, robiąc mi miejsce.
   Zaskoczyła mnie.
Miałem wrażenie, że chce mnie sprowokować.
Czyżby to miało coś wspólnego z testem?
Chce, żebym myślał, że ciąża jest wynikiem naszych igraszek?
Spojrzałem podejrzliwie na żonę.
-Wskakuj! Ponagliła mnie.
  Tym razem się już nie wahałem.
Dołączyłem do niej.
Czułem, jak przylega do moich pleców.
-Umyję cię.
    Wzajemne mycie trwało dłuższą chwilę i nie ograniczyło się tylko do pleców.
Już mieliśmy wychodzić, kiedy ku mojemu zaskoczeniu opadła na kolana.
-Musimy nadrobić zaległości, wyszeptała, podnosząc głowę i patrząc mi w oczy.
   Poczułem, jak zsuwa napletek, odsłaniając nabrzmiałą żołądź i po chwili jej wargi objęły mojego kutasa.
Czułem jej język, prześlizgujący się po żołędzi, wwiercający się w rowek na czubku.
Kiedy znowu spojrzałem w dół, napotkałem jej spojrzenie.
Takie beznamiętne, taksujące.
Miałem wrażenie, że pieści mnie jakaś obca panienka, która zastanawia się, czy już klientowi wystarczy, czy jeszcze trochę mu possać.
Przypomniałem sobie scenę z parkingu, kiedy obciągała kochasiowi.
Tam była bardziej zaangażowana.
Zaraz to zmienimy.
Wypchnąłem biodra do przodu i przytrzymałem jej głowę.
Zaskoczona w pierwszej chwili nie zareagowała.
Teraz byłem w jej ustach naprawdę głęboko.
Czułem, jak jądra opierają się o jej podbródek.
   Koniecznie muszę go sprowokować.
Chciałam, żeby się kochał ze mną bez zabezpieczenia, żeby jego nasienie wypełniło moją pochwę.
Wtedy do głowy by mu nie przyszło, że sprawcą ciąży może być ktoś inny.
Widok jego sterczącego penisa świadczył, że moje wcześniejsze zabiegi przynoszą oczekiwany efekt.
Czułam, jak wchodzi coraz głębiej.
Miałam wrażenie, że dociera do przełyku.
Nagle zesztywniał i moje usta wypełniło nasienie.
Przezwyciężając odruch wymiotny, przełknęłam i odsunęłam głowę od jego krocza.
Jego zwiotczały kutas wysunął się, ciągnąc za sobą cieniutką nitkę śluzu.
Nareszcie o mało nie westchnęłam z ulgą, kiedy kutas opuścił moje usta.
Przynajmniej to miałam już za sobą.
Teraz jeszcze pozwolę mu się przelecieć i mogłam przestać się przejmować.
Chociaż ciekawe kto naprawdę będzie ojcem.
Do końca nie byłam pewna czy zawdzięczam to Adamowi, czy też Krzysiek miał szczęście a może pecha.
Znając jego poglądy na posiadanie potomstwo, to chyba miał pecha, wygięłam wargi w uśmiechu.
Nie mogłam przypomnieć sobie, kiedy miałam owulację.
Chociaż byłam prawie pewna, że wpadkę zaliczyłam z Adamem.
Lekarz jednak miał rację, że tabletki, jakie stosuję, nie dają stuprocentowej pewności.
Nieważne, w końcu dałam sobie spokój z obliczeniami.
Mam męża i to on przynajmniej teoretycznie będzie ojcem.
Muszę zachować ostrożność, żeby Krzysztof niczego się nie domyślił.
Chociaż szczerze mówiąc, Adam zaczynał mnie denerwować i zastanawiałam się, czy nie zakończyć tej relacji.
Może tym razem znajdę sobie jakiegoś młodszego kochasia.
Poczułam, jak wilgotnieję, wyobrażając siebie w objęciach jakiegoś młodzieńca.
Nawet miałam jednego na oku.
Był stażystą w naszej firmie.
Nieraz przyłapałam go, jak wodzi za mną wzrokiem.
Było to bardzo miłe, takie podniecające.
Nieraz zdarzyło mi się popuścić wodze fantazji, że ja i ten młodziak…
Wyobrażałam sobie, jak to może być z takim facetem młodszym o kilkanaście lat.
Te przyjemne marzenia przerwał głos męża i dotyk jego dłoni.
-Elu wychodź.
Zaskoczona dopiero teraz zorientowałam się, że jestem w kabinie sama.
Krzysztof stał z ręcznikiem owiniętym wokół bioder.
-Widzę, Krzysiu, że nie masz jeszcze dość, spojrzałam na wzgórek rysujący się pod ręcznikiem.
-Masz rację! Też chcę skorzystać z twoich wdzięków.
  Też chce skorzystać? Dotarł do mnie sens jego słów.
Co on mówi? Czułam, jak robi mi się słabo.
Czyżby wiedział o Adamie?
Nie, to chyba zwykłe przejęzyczenie.
Gdyby wiedział, to jego reakcja byłaby zupełnie inna, starałam się uspokoić.
Nie czekając na dalsze ponaglenia, szybko osuszyłam ciało i ruszyłam do sypialni.
Po chwili dołączył do mnie małżonek.
    Cholera! Muszę bardziej panować nad sobą, a przynajmniej nad tym, co mówię.
Reakcja Elki na słowa, że ja też chcę skorzystać z jej wdzięków, była znamienna.
Jej blada twarz mówiła więcej niż słowa.
Udając, że nie zwróciłem uwagi na jej zmieszanie, wyszedłem z łazienki.
Musiałem się jakoś przygotować na niespodzianki, jakie przygotowałem dla Elki.
W pierwszej kolejności jakiś wspomagacz.
Nie chciałem, żeby małżonka była rozczarowana.
A może dwie? Naszły mnie wątpliwości.
-Nie! Wystarczy jedna, zdecydowałem.
Chciałem, żeby Elka na długo zapamiętała tę noc.
Kiedy wróciłem do sypialni, byłem gotowy.
Zażyta wcześniej tabletka, jeszcze bardziej spotęgowała moje podniecenie.
Elka już leżała przykryta cienką kołdrą.
Na mój widok odrzuciła ją na bok i rozchyliła zapraszająco uda.
To było jak impuls, który zerwał cienką nić mojego opanowania.
Złapałem ją za kostki i przyciągnąłem na brzeg łóżka.
Leżała teraz przede mną zdana na moją łaskę.
Dłużej nie czekałem, zbliżyłem biodra do jej krocza i wsunąłem kutasa do pochwy.
Usłyszałem cichy jęk, kiedy moje jądra dotknęły jej pośladków.
Poczułem, jak jej nogi obejmują moje pośladki.
Tak! To było to, zacząłem gwałtownie się poruszać.
Wychodziłem, żeby za chwilę mocno brutalnie znowu zatopić kutasa w jej pochwie.
Nie bawiłem się w żadne pieszczoty, chciałem doprowadzić ją do stanu, kiedy zacznie prosić, żebym przestał.
W tym momencie miałem gdzieś jak się czuje.
Liczyły się tylko moje pragnienia, moje zaspokojenie.
Chciałem, żeby krzyczała, leżąc pode mną.
Chciałem udowodnić, że jestem lepszy niż jej kochanek.








  













.

merlin

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 8389 słów i 47215 znaków, zaktualizował 21 kwi o 20:12.

3 komentarze

 
  • kontorek

    Typowa mentalność Kalego, jak On skacze z kwiatka na kwiatek to jest OK, a jak Ona sobie znalazła kochanka to jest podłą suką którą trzeba zgnoić, ale ogólnie to opowiadanie świetne

  • merlin

    @kontorek Poczekaj na retrospekcję, wtedy będzie bardziej zrozumiałe zachowanie bohatera. :)

  • trantolo

    Wow super niecierpliwie czekam na kolejne części.  :bravo:  :bravo:  :bravo:

  • Erol

    Naprawdę gorące opowiadanie, aż mózg się gotuje