To jedno z kluczowych pytań jakie nasuwają się osobom spoza klimatu oraz tym o innej orientacji niż uległa.
Kiedyś, na jednej z imprez, nad ranem mocno "rozluźniony" przyjaciel rzucił w moją stronę hasłem : "ty Anka to musisz być dominą...zorganizowana, twarda, konkretna, władcza..to co gdzie chowasz pejcz?"
Uśmiechnęłam się pod nosem: " pejcz jest u Pana, ja jako uległa nie trzymam takich narzędzi"
" Jak to ty uległa? Po co ci to?" rozległ się drwiący śmiech nie wtajemniczonego
"to się ma albo nie..to cecha charakteru a nie wyboru" odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Sprawa rozeszła się po kościach jak większość takich rozmów nad ranem, mocno zakrapianych...
Wróciłam później do domu a w uszach dźwięczało mi pytanie "po co ci to?"
Wiadomo, żadna z osób która znalazła swoje miejsce w klimacie, obojętnie od strony bata nie zadałaby mi takiego pytania bo to czuje w sobie.
Zastanawiałam się długo nad odpowiedzią ... Jak wyjaśnić komuś co czuje jako uległa?
Spróbuję to wyjaśnić choć nie ma takich słów które oddadzą pełnię tego uczucia i relacji która łączy Pana z Uległą.
No bo jak oddać słowami to drżenie palcy gdy piszę wiadomość do swego Pana?
Jak oddać słowami to obezwładniające mrowienie całego ciała gdy jadę na spotkanie?
Jak oddać słowami to co oddać potrafi sam Jego wzrok...jak samym spojrzeniem potrafi mnie opętać, poddać swojej władzy... ?
Gdy drobnym gestem jest w stanie sprawić że uklęknę?
Jak oddać słowami to że każde słowo Pana karmi moją duszę...?
Jak wytłumaczyć że za jedno Jego :" jestem dumny Suniu" pójdę do piekła po ogień i z powrotem?
Jak opisać to że Jego :" dobrze się spisałaś" znaczy więcej niż wszystkie posiadane stypendia i nagrody?
Jak mam powiedzieć że oddałam bez wahania całą duszę gdy powiedział : "chce ciebie"?
Oczywiście mogę spróbować opowiedzieć o długich godzinach poświęconych na czekanie ...na to właśnie jedno słowo, jeden gest...
I oburzając tych którzy pozornie są moralni i "normalni" mogę powiedzieć że Jego "chce Ciebie" wiąże mocniej niż wasze przysięgi ...
Bo "chce Ciebie" to nie tylko deklaracja , nie tylko przysięga...to zobowiązanie o wielkiej mocy...
Bo "chce Ciebie" znaczy akceptuje cię taka jaka jesteś...niedoskonałą, popełniającą błędy a nawet czasem pyskującą ..
"Chce Ciebie" znaczy będę dbał o ciebie nawet jeśli będzie to oznaczało czasem ból i oddanie do utraty tchu i zmysłów...
"Chce Ciebie" znaczy jesteś moją i nikomu ciebie nie oddam...
Nie ma takich słów które oddadzą te mieszankę oddania, posłuszeństwa, miłości, zaangażowania, pasji, namiętności .... gdzie ból jest katalizatorem wybuchu przyjemności ... Bo to o wspólna przyjemność przecież chodzi ...
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
Sapphire77
Nie przekonałaś mnie. Nie chcę być uległy. Nie sądzę, a nawet mam pewność, że w miłości nie ma zmuszania. Cały, nawet najbardziej naturalny seks nie ma nic wspólnego z miłością. Jeśli jest uległość, to musi być zmuszanie. A zmuszanie jest złe. Nawet zmuszanie do dobra jest złe. A skoro jest złe, to nie ma tam miłości. Możesz mieć inne zdanie, ja wyraziłem swoje.
Jackob
[komentarz oczekuje na moderacje]