Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Po co ci uległość?

To jedno z kluczowych pytań jakie nasuwają się osobom spoza klimatu oraz tym o innej orientacji niż uległa.  
Kiedyś, na jednej z imprez, nad ranem mocno "rozluźniony" przyjaciel rzucił w moją stronę hasłem  : "ty Anka to musisz być dominą...zorganizowana, twarda, konkretna, władcza..to co gdzie chowasz pejcz?"
Uśmiechnęłam się pod nosem: " pejcz jest u Pana, ja jako uległa nie trzymam takich narzędzi"
" Jak to ty uległa? Po co ci to?" rozległ się drwiący śmiech nie wtajemniczonego
"to się ma albo nie..to cecha charakteru a nie wyboru" odpowiedziałam zgodnie z prawdą.  
Sprawa rozeszła się po kościach jak większość takich rozmów nad ranem, mocno zakrapianych...
Wróciłam później do domu a w uszach dźwięczało mi pytanie "po co ci to?"
Wiadomo, żadna z osób która znalazła swoje miejsce w klimacie, obojętnie od strony bata nie zadałaby mi takiego pytania bo to czuje w sobie.  
Zastanawiałam się długo nad odpowiedzią ... Jak wyjaśnić komuś co czuje jako uległa?
Spróbuję to wyjaśnić choć nie ma takich słów które oddadzą pełnię tego uczucia i relacji która łączy Pana z Uległą.  
No bo jak oddać słowami to drżenie palcy gdy piszę wiadomość do swego Pana?
Jak oddać słowami to obezwładniające mrowienie całego ciała gdy jadę na spotkanie?
Jak oddać słowami to co oddać potrafi sam Jego wzrok...jak samym spojrzeniem potrafi mnie opętać, poddać swojej władzy... ?  
Gdy drobnym gestem jest w stanie sprawić że uklęknę?
Jak oddać słowami to że każde słowo Pana karmi moją duszę...?  
Jak wytłumaczyć że za jedno Jego :" jestem dumny Suniu" pójdę do piekła po ogień i z powrotem?
Jak opisać to że Jego :" dobrze się spisałaś" znaczy więcej niż wszystkie posiadane stypendia i nagrody?
Jak mam powiedzieć że oddałam bez wahania całą duszę gdy powiedział : "chce ciebie"?  
Oczywiście mogę spróbować opowiedzieć o długich godzinach poświęconych na czekanie ...na to właśnie jedno słowo, jeden gest...
I oburzając tych którzy pozornie są moralni i "normalni" mogę powiedzieć że Jego "chce Ciebie" wiąże mocniej niż wasze przysięgi ...
Bo "chce Ciebie" to nie tylko deklaracja , nie tylko przysięga...to zobowiązanie o wielkiej mocy...
Bo "chce Ciebie" znaczy akceptuje cię taka jaka jesteś...niedoskonałą, popełniającą błędy a nawet czasem pyskującą ..
"Chce Ciebie" znaczy będę dbał o ciebie nawet jeśli będzie to oznaczało czasem ból i oddanie do utraty tchu i zmysłów...
"Chce Ciebie" znaczy jesteś moją i nikomu ciebie nie oddam...  

Nie ma takich słów które oddadzą te mieszankę oddania, posłuszeństwa, miłości, zaangażowania, pasji, namiętności .... gdzie ból jest katalizatorem wybuchu przyjemności ... Bo to o wspólna przyjemność przecież chodzi ...

3 komentarze

 
  • Użytkownik abigail

    "... Bo to o wspólna przyjemność przecież chodzi ..." To Twoje jedno zdanie mówi wszystko. Bo to ma być wspólnie zaakceptowane.  I ja mam być jego i on ma być mój. Tyle tylko szkopuł w tym by nie trafić na tych,  których ekscytuje  tylko zadawanie komuś bólu, i  czym on jest większy tym bardziej są zadowoleni. Jeśli jej to odpowiada to to już nie jest uległość a zwykły ordynarny masochizm.  

    tydz. temu

  • Użytkownik NietypowaUczennica

    @abigail dziękuję za komentarz! Nie każda uległa jest masochistką. Trzeba się dobrze poznać i ustalić granicę.

    tydz. temu

  • Użytkownik Leif

    List-wyznanie. Piękne, sugestywne, ekscytujące, pozwala zajrzeć w głąb samego siebie. Dzięki! Kilka uwag masz na priv

    2 tyg. temu

  • Użytkownik NietypowaUczennica

    @Leif dziękuję za komentarz i wiadomość ! Pozdrawiam

    2 tyg. temu

  • Użytkownik Sapphire77

    Nie przekonałaś mnie. Nie chcę być uległy. Nie sądzę, a nawet mam pewność, że w miłości nie ma zmuszania. Cały, nawet najbardziej naturalny seks nie ma nic wspólnego z miłością. Jeśli jest uległość, to musi być zmuszanie. A zmuszanie jest złe. Nawet zmuszanie do dobra jest złe. A skoro jest złe, to nie ma tam miłości. Możesz mieć inne zdanie, ja wyraziłem swoje.

    2 tyg. temu

  • Użytkownik Jackob

    @Sapphire77 To jak nakłanianie do zmiany orientacji,albo jakiegokolwiek innego fetyszu. Albo masz to w sobie albo nie, chociaż możesz sobie nie zdawać z tego sprawy. A w prawdziwej l, zdrowej relacji D-u nie ma tak naprawdę zmuszania, bo wszystko dzieje się za zgodą. Bo osoba uległa zgadza się żeby osoba dominująca przekraczała granice których sama nie przekroczy. A zgadza się, bo czerpie z tego przyjemność i ma świadomość że jeśli naprawdę będzie czuć się niekomfortowo, to może to przerwać. Po to istnieje słowo bezpieczeństwa. Bo krzyki "Nie, przestań, nie chcę" ect są częścią przedstawienia. Nikt nie pobiegnie i nie uwolni związanej osoby w studiu filmowym, tylko dlatego że ta krzyczy żeby ją rozwiązać, nie wtedy kiedy jest włączona kamera i tak mówi scenariusz. Oczywiście że są tego typu związki gdzie osoba dominująca nadużywa władzy i faktycznie zmusza osobę uległą do pewnych rzeczy. Tak samo w drugą stronę (o czym się nie mówi), bywa że osoba uległa chce być pchama dalej niż osoba dominująca chce (ja na przykład czerpię satysfakcję z dawania klapsów partnerce, ale nie czuję się komfortowo kiedy ona prosi żebym ją policzkiwał, podczas gdy ona bardzo to lubi), ponieważ nie jesteś po prostu osobą dominującą/uległą. To nie jest 0-1 to jest pełne spektrum i każdy gdzieś na tej osi się znajduje.

    2 tyg. temu

  • Użytkownik NietypowaUczennica

    @Sapphire77 to nie zmuszanie ... To korzystanie z mojej świadomej zgody...nie mówi się o tym za dużo ale to osoba uległa dyktuje warunki, ustala granicę w zdrowej relacji D/u ...wspólnie oznaczamy pole które nas interesuje. Aby to w pełni zrozumieć musiałbyś mieć uległość w sobie. Szanuje że masz inne zadanie.

    2 tyg. temu

  • Użytkownik Sapphire77

    @NietypowaUczennica Miło, że odpisałaś. Wolę odpowiedź od autora niż innej osobu, ale komentarze mają to do siebie, że inni też czytają i mają możliwość wyrażenia swojej opinii. Unikam popularnego stwierdzenia ,, mają prawo" , bo się z tym nie zgadzam.  Nie będe pisał w tym miejscu dlaczego. Napisałaś coś interesującego. Przedostatnie zdanie. Pewnie nie mam uległości w sobie. Nie zamierzam się zastanawiać jacy ludzie godzą się na to o czym piszesz, ale przypuszczam, że jest sporo osób, które mają uległość w sobie, a jednak nie pociąga ich bycie uległym w tym szczególnym znaczeniu. Jak chcesz dalej ciągnąć dyskusję na temty związane z podobnymi sprawami ( nie chcę napisać niewłaściwego słowa, żebyś nie czuła się obrażona) to możemy podyskutować w wiadomościach. Właściwie w pierwszej chwili chciałem Ci to napisać w wiadomości. Użyłaś pewnego zwrotu w swojej odpowiedzi z którym się nie zgadzam i o tym możemy podyskutować. Sądzę, że wiadomości są dużo lepszym miejscem, bo kwestia o której piszesz jest bardzo osobista. Nawet jeżeli nie masz problemu pisać o tym publicznie. Na lolu są prawdziwe skrajności. Jedni za Chiny ludowe nie podadzą imienia, inni wieku, a o zdjęciu zapomnij. Dyskrecja, poczucie bezpieczeństwa, anonimowość. To ich zasada. Inni, chociaż dostrzegłem tylko dwie takie kobiety nie mają problemu w zdjęciach przedstawiać nie tylko swojej twarzy ale i najbardziej intymnej części. I też pewnie uważają, że to jest w porządku. Jestem zdania, że oceniamy dzieło, a nie twórcę, ale w tym wypadku być może odstapiłem od tej zasady, ponieważ charakter dzieła łączyl się z twórcą. Nie wiem czy ten wpis, bo trudno to nazwać opowiadaniem, bardziej felietonem jest wstępem do opowiadań o tematyce dominator-podległa. Być może. Czy jest erotyczny, też nie jestem pewny. Dotyka sfer erotycznych, z tym bym się zgodził. Jeżeli zamierzasz takowe publikować, to pewnie znajdziesz czytelników, chcociać z pewnością tematyka nie jest nowa. Tu już wszystko było, poza koprofilią i nie spotkałem nekrofilii. Zoofilia była, dendrofilia również. Moim zdaniem problemem strony są tagi. Powinny być na początku a nie na końcu, a i tak nie są dokładne. Akurat tematyka poruszona przez Ciebie nie jest dla mnie obrzydliwa, ale oglądałem ,,50 twarzy Greya" i film mnie nie zachwycił. Pozdrawiam  :smile:

    2 tyg. temu

  • Użytkownik Sapphire77

    @Jackob Dziękuję za kulturalny wpis. Autorka wyjaśniła i w zasadzie Twoje słowa to samo potwierdzają. Różne są udziwnienia. Ty i autorka możecie tak określać co robią inni. Ludzie są różni i mają przeróżne preferencje. A powody tego dlaczego ktoś lubi truskawki a inny maliny, są jeszcze inne. Ja lubię maliny.

    2 tyg. temu