Pierwsze spotkanie z sunią cz. III

Pierwsze spotkanie z sunią III


Impreza rozwijała się zgodnie ze scenariuszem od lat znanym w naszym kraju. Najbardziej spragnieni, a już zaszczepieni poprzednio, pierwsi legli pod stołami, lub też twarzą w śledziku. Po dwóch godzinach na chodzie z mężczyzn zostaliśmy jedynie we trzech: kierowcy oraz ja. Zarówno Jan jak i Witold popijali jedynie piwo i to poważnie ograniczając jego ilość. Młodszy z nich, Witold "smolił cholewki" do jednej z kursantek odznaczającej się pięknymi rudymi włosami i dużym, ładnie wyeksponowanym biustem. Jan zaś zaszył się w kącie koło magnetofonów i chyba pomagał naszej disc dżokejce. Na mnie więc spadły wszelakie męskie obowiązki na parkiecie, a niejedna z bawiących się na tym wieczorku pań, dawała mi jednoznacznie do zrozumienia, że oczekuje również wsparcia "męskim ramieniem" po zakończeniu imprezy. Teraz to mogłem docenić zalety mej suni. Maja, niby taka cicha i potulna istotka, dokładnie potrafiła pokazać konkurentkom, że ja już jestem zajęty i że ona - Maja - wyegzekwuje swe prawa w tym zakresie. Po pewnym czasie część pań (w końcu ratowniczek medycznych) zajęła się uruchomieniem śpiących kolegów i w paru przypadkach odniosły jakiś sukces. Jan, przy pomocy kelnera, odstawił trzech mocniej "śpiących", do ich pokoi, Witek zniknął wraz ze swą "wiewióreczką" i tak zostaliśmy w parę osób z Mają i wcześniej (dość dokładnie) poznaną trójką pań. Maja zaczęła odczuwać coraz silniej działanie obu supełków, co po pewnym czasie wzbudziło zainteresowanie Maryli i Grażyny. Dziewczyny, co wyraźnie było widać, niepokoiły się dziwnym zachowaniem mej partnerki, która na pytanie Maryli:
- Maju, wszystko w porządku?  
odpowiadała z bladym uśmiechem wiercąc się na krześle:
- Ależ tak, wszystko jest OK!
Nie mogąc uzyskać zadowalającej odpowiedzi od Mai, obie panie wpadły na pomysł, aby zapowiedzieć "biały walc" i we dwie wyciągnęły mnie na parkiet instruując jakie to dolegliwości mogą dokuczać mej suni.
Po zakończeniu tańca, jako że impreza powolutku kończyła się, zaprosiłem obie panie, Ada uznała się też za zaproszoną, wziąłem Maję pod rękę i powolutku, schodami, poszliśmy na piętro. Po dojściu na półpiętro, gdy z parteru nie było już nas widać, poleciłem Mai:
- Suniu, podnieś sukienkę możliwie wysoko!
Polecenie zaskoczyło znajome dziewczyny, Mai tak już węzełki dały się we znaki, że chciała ich się jak najszybciej pozbyć więc opory przed obnażeniem się były słabsze niż zwykle.
Maryla idąca bezpośrednio za Mają aż jęknęła widząc "majteczki" mej suni, i soki cieknące z jej myszki po udach.
- Opuść Maju sukienkę. - poleciłem cicho
- Co to jest Wojtku? Jakaś kara? - zapytała Grażyna.
Doszliśmy do pokoju, zaprosiłem panie do środka.  
- Maju, zdejmij sukienkę, pokaż się paniom i odpowiedz na ich pytania.  
Maja poprosiła mnie o pomoc w rozebraniu się, potem obróciła się powoli, tak, aby trzy znajome mogły dokładnie zobaczyć "stanik i majteczki" ze sznurka.  
- Po co takie komplikacje? - zapytała Ada. - można przecież ubrać stringi z kutaskami, stanik z wibratorkiem na sutkach...
- Można... - odpowiedziałem - Bondage, bo tak zwą umiejętność wiązania kogoś, lub siebie samego, pozwala na dużą swobodę w wymyślaniu i tworzeniu więzów, supłów, ozdobnych kompozycji na kończynach... Opanowawszy tę sztukę/umiejętność musimy też poznać zasady umożliwiające na przykład bezpieczne podwieszenia w futrynach, u sufitu lub na przykład w garażach przystosowanych do takich zabaw. Interesuje was taka zabawa?
Widząc, że kobiety nauczone doświadczeniem, iż należy się zastanowić przed podjęciem mej propozycji, kręciły się koło Mai chcąc zadać jej pytania, zaproponowałem:
- Macie teraz pięć minut na rozmowę z moją sunią, potem Maja pójdzie pod prysznic, aby doprowadzić się do porządku. Jak będą jakieś pytania po jej powrocie, postaramy się odpowiedzieć.
Maja została zasypana gradem pytań: Czy to boli? Czy przeszkadza w siadaniu, chodzeniu? Co bardziej jej dokuczało, "staniczek" czy "majtki"? Czy bardzo przeszkadzało w tańcu? Jak jej w tym się siedziało na krześle?... pytań było multum, aż Maja zasłoniła dłońmi uszy i krzyknęła:
- Cisza! Tak do niczego nie dojdziemy. Opowiem co było dla mnie największym zaskoczeniem, a na resztę pytań, jak mój Pan pozwoli, gotowa jestem chwilę... ale tylko chwilę, porozmawiać po powrocie z łazienki. Zgoda?
Dziewczyny musiały się zgodzić, nie było alternatywy.
Maja przytuliła się do mnie i stojąc zaczęła opowiadać.
- Ten specjalny bawełniany sznur jest mięciutki. Zaraz po założeniu było krępujące dla mnie umiejscowienie tych dwóch węzłów dokładnie na zwieraczu pupy i na łechtaczce. Stojąc, lub chodząc po płaskim nie odczuwałam niczego szczególnego, podczas siadania, szczególnie w niskim fotelu, lub chodzeniu po schodach, węzły przesuwały się zauważalnie, a sznur naprężał się i luzował w zależności od pozycji ciała. Jakie niosło to atrakcje, pomyślcie same, dodając czas działania tych bodźców możecie wyobrazić sobie moje przeżycia z tymi "atrakcjami". A teraz idę pod prysznic! - zakończyła ma partnerka.
Podczas pobytu suni w łazience prowadziliśmy z trzema paniami luźną rozmowę. Dowiedziałem się od nich, że Ada mieszka "o rzut beretem" ode mnie, Maryla i Grażyna zaś w odległości około sześćdziesięciu kilometrów. Wymieniliśmy się numerami telefonów, zwyczajowo obiecując odwiedziny "przy okazji". Zanim Maja wróciła z łazienki wyciągnąłem z szafy moją torbę podróżną, w której, ku zaskoczeniu czekających na rozmowę z Mają pań, było sporo "zabawek dla dorosłych". Skarby te rozłożyłem na komodzie, obok telewizora. Oprócz dobrze - jak mniemam - znanych dziewczynom kulek gejszy, plugów analnych i wibratorów, były też różne kajdanki i pasy skórzane do krępowania rąk i nóg, rozmaite rozpórki, kneble i maski zasłaniające oczy, były też dyby sprytnie zmniejszone do wielkości pudełka na buty, różne baty, trzcinki, taśmy klejące, klamerki... trudno wszystko zliczyć! W osobnym woreczku lnianym było kilka motków sznura do krępowania oraz specjalne haki do podwieszania skrępowanych osób. Największą ciekawość wzbudziły dyby i haki z lnianego woreczka. Nastrojowa muzyka z radia, wypity alkohol, widok tylu akcesoriów, o których często tylko słyszały i Maja nie wyglądająca na nieszczęśliwą po zapoznaniu się w praktyce ze sztuką wiązania, zrobiły swoje. Dziewczyny zapragnęły przeżyć jeszcze jedną przygodę próbując na sobie działanie leżących w zasięgu ręki akcesoriów.  
- Mam dla was, drogie panie, taką propozycję: wybierzcie trzy najbardziej interesujące was zabaweczki, potem ustalimy, co każda z was będzie testować. Zgoda? - dziewczyny z lekko zawiedzionymi minami zgodziły się.
Wybranymi "do testowania" przedmiotami były dyby, zestaw do unieruchamiania "niewolnik" i hak do podwieszania, choć od razu zastrzegłem, że w motelu nie ma warunków do zademonstrowania działania tego przyrządu.  
- Jestem już, Panie! - powiedziała Maja wychodząc z łazienki. - Nad czym dziewczyny tak medytujecie?
- Hola suniu! - przywołałem Maję do porządku. - Podaj mi palcat i stawaj do przeglądu!
- Panie... ale one są tutaj! - usiłowała się bronić dziewczyna stojąc owinięta tylko ręcznikiem i wskazując na nasze znajome zgromadzone przy "zabaweczkach".
Błyskawicznie wstałem z fotela, zerwałem z Mai ręcznik, pchnąłem ją na oparcie fotela, tak że pięknie wypięła pupę.
- Licz klapsy! - poleciłem dziewczynie.  
- Ajjj... jeden! Och... dwa! Uuuch... trzy! Ojej... cztery! Ojjj boli... pięć! - Maja liczyła, będąc bardzo zawstydzona, co widać było po mocnym rumieńcu na jej twarzy i dekolcie.
- Podziękuj Panu! - poleciłem krótko.
- Panie, dziękuję Ci za ukaranie mnie... - cicho lecz wyraźnie powiedziała szkolona.
Zwróciłem się do trzech kobiet.  
- Miałyście przykład na czym polega szkolenie uległej przez osobę dominującą. Korzystanie z wybranych przez was zabaweczek nie ma większego sensu, gdy nie ustalimy, chociażby chwilowej, zasady iż jesteście osobami uległymi. Czy to jest jasne?
Dziewczyny popatrzyły na siebie z pewnym zakłopotaniem, a najodważniejsza z nich Maryla zapytała mnie:
- Jak to widzisz... Jak Pan to widzi? Na jakich zasadach mamy być zdominowane przez Pana.
- Po pierwsze, to wy chcecie poznać te zabawki, przeżyć namiastkę dominacji. Powiedzmy zatem, że do świtu, czyli do godziny piątej rano oddajecie się pod moją dominację, jak każda uległa dostajecie słowo bezpieczeństwa "Leśny Dwór" (jak nasz motel); wypowiadająca to hasło kończy natychmiastowo uczestnictwo w naszej zabawie. Jest uwalniana z więzów (o ile jest skrępowana), ubiera się i wychodzi z tego pokoju. Czy to jasne?  
- Jasne. A pozostałe z nas? - dopytywała się Maryla.
- Jak nie użyją tego hasła, bawimy się do piątej rano, gdy je użyją, zabawa kończy się natychmiastowo. Oczywiście osoba, która zdecydowała się na przerwanie hasłem wspólnej zabawy nie ma powrotu dzisiaj do niej. Chyba wyjaśniliśmy sobie wszystkie problemy? - zapytałem.
- No tak... Która z nas będzie poznawać dyby, a która na przykład działanie haka? - zapytała Gabrysia.
- Stop pytaniom! - powiedziałem dobitnie. - Od tej chwili jesteście szkolonymi suniami, słuchacie mnie i będziecie karane za niesubordynację! Maju pokaż szkolonym postawę suki przed Panem!  
Maja poderwała się z fotela, na oparciu którego wciąż leżała eksponując swą czerwoną od klapsów pupę, stanęła przede mną w rozkroku zakładając dłonie na kark.
- Dobrze! - oceniłem. - Szkolone suki rozbierać się do naga, kolejno podchodzić do przeglądu!
- No, ale, jak to? - Ada była zupełnie zaskoczona - Tak, bez niczego... ?
- To chciałaś, aby Pan przed twym rozebraniem się popieścił cię po cipce i cyckach? - Maja ustawiała dziewczynę. - Pamiętaj, że to ty masz być zabawką Pana i Jego zadowolenie jest tu priorytetem!
- Marylo, widzę że jesteś już gotowa do przeglądu! Do mnie suko! Postawa! - poleceniami zakończyłem dyskusje nie wnoszącą nic do sprawy. Obserwowałem zgrabne ciało Maryli, specjalnie, mało delikatnie, sprawdziłem sprężystość jej piersi i gładkość wygolonej cipki.  
- Widzę, że odchudzałaś się dość intensywnie, biust w twym wieku powinien być jędrniejszy, nie uważasz? - powiedziałem patrząc jej w oczy. Dziewczyna zarumieniła się. - Nie ma to dla mnie większego znaczenia, ale raczej powinnaś unikać chwalenia się biustem.  
Z zaciekawieniem oglądnąłem wiśniową pręgę po palcacie biegnącą prostopadle do rowka pomiędzy pośladkami kobiety:
- Lubisz takie zabawy suniu? Sądzę, że nie są dla ciebie nowością?
- Znam je, lubię... a raczej lubiłam, dokąd miałam wspaniałego partnera... Pojechał "na pół roku" do Anglii i nie ma go już cztery lata... a z nieznanymi, to strach się tak zabawiać. - ze smutkiem odpowiedziała nowa znajoma.
- Odwróć się i wypnij pupę chwytając się rękoma za kostki nóg. - Maryla wykonała me polecenie.
Opuszkami palców dotykałem delikatnie pięknie wyeksponowaną brzoskwinkę młodej kobiety. Wziąłem w palce sporych rozmiarów kolczyk umieszczony w wargach sromowych i odczytałem wygrawerowane na nim trzy litery: MAT. Nie omieszkałem też sprawdzić zwieracza jej pupy penetrując odbyt palcem wskazującym.  
- Maju, przynieś lubrykant w bocznej kieszeni torby i nasmaruj suce zadek! - powiedziałem nieco głośniej.
- Grażyno, do przeglądu! - Kobieta podeszła do mnie wyraźnie zawstydzona.  
- Maju, przynieś jakąś frotkę albo recepturkę bo chcę widzieć twarz tej suki! Te włosy jak u topielicy nie bawią mnie u niej. Oczywiście smarowidło do tyłka i dokładnie ją nasmaruj! Maja szybciutko podbiegła z żądanymi przeze mnie przedmiotami.
- Tak długa, jesteś jako jedyna kudłata pod pępkiem. - Powiedziałem Grażynie komentując zarówno jej wzrost jak i intymną fryzurkę. - Nie jestem przeciwnikiem wolnego wyboru swego wyglądu, jeżeli potrafisz udowodnić mi, że ja to lubię! - dodałem patrząc na zaskoczoną mym stwierdzeniem ratowniczkę medyczną.
- Na razie pokaż suko swój zadek z moim podpisem na nim! - dotykając pionowej pręgi na lewym pośladku Grażyny zapytałem ją: - Nie będziesz miała kłopotów z powodu tego śladu?
- Nie Panie... Moja mama, z którą mieszkam, sprawdza mnie co prawda w łazience, czy nie depiluję cipki... Ubzdurały sobie z sąsiadkami siedząc na ławeczce pod blokiem, że każda wydepilowana kobieta to nierządnica... Nie mam siły kłócić się już z mamą, przekonywać ją, ze jest w błędzie... a takie ślady po uderzeniach, czy zadrapaniach nie podpadły jeszcze w ocenie "Rady Starszych" na naszym osiedlu.
Gdy usłyszałem opowieść Grażyny, zakrztusiłem się z wrażenia własną śliną! Ma dziewczyna los!
Podczas opowieści Grażyny Maja uczesała ją w koński ogon, nasmarowała jej pupę lubrykantem.
Nie bawiąc się w delikatność włożyłem dwa, a potem trzy palce do pupy Grażyny zakazując jej wydawać dźwięków (poza ewentualnie hasłem ratunkowym), czego i tak nie miała żadna z dziewczyn ochoty robić.
- Ada do Pana! - poleciłem. - Stań na czworaka po mojej prawej stronie!  
Ada zafascynowała mnie od momentu spotkania maleńkimi piersiami, szpiczastymi, jakie mają często podlotki. Jej piersi reagowały wspaniale na podniecenie dziewczyny, wówczas przez jej bluzeczkę widoczne były twarde jak kamyczki brodawki. Zauważyłem to już podczas popołudniowego spotkania w moim pokoju, jak i wieczorem na sali tanecznej. Sam nasmarowałem Adzie odbyt, stwierdziłem, że lubi przyjmować do pupy dość duże "wkłady". Potrafiła ładnie pokazać i wyeksponować swe kakaowe oczko, pięknie też sama nabijała się cipką na trzy moje palce.
- Daj suko pysk Panu! - poleciłem Adzie łapiąc ją za włosy nad karkiem. Lewą, czystą ręką, której nie używałem do penetracji suczej pupy, sprawdziłem jak głęboko najniższa z ratowniczek medycznych toleruje palce w swych ustach. odruch wymiotny następował dość szybko.
- Przydzielam suki do zabawek! Ada pozna działanie haka, Grażyna - "niewolnika", Maryla zaś dybów.
- Tak jak chciałam! - wykrzyknęła ucieszona Maryla.

c.d.n

Autor: Ramol

Ramol

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2641 słów i 14806 znaków, zaktualizował 31 sie 2015.

3 komentarze

 
  • Ramol

    @KontoUsunięte - Dziękuję za miłe słowa. Powiastka ta rzeczywiście jest dość przyjemna, nie za ostra, przemoc w granicach do przyjęcia i nieco (choć dość specyficznego) humoru. Powoli ustępują wszystkie przeszkody zabierające siły i chęci do pisania takich utworków. W tej chwili może jeszcze sprawić psikusa jakość wzroku... Mam nadzieję, że nie zniweczy to mych planów zakończenia przynajmniej rozpoczętych opowiadanek... Pozdrawiam B.

  • dreamer

    Dopiero teraz trafiłam na tą serię.. skandal w biały dzień.. Baardzo mi się spodobała, choć z tego co widzę nie kwapi się Pan do pisania nowej części..  :lol2:

  • Ramol

    @dreamer Hmmm... Zarzut słuszny! Na swą obronę mam jedynie to, że ostatnio odeszli do Krainy Wiecznych Łowów moi Blizcy. Zostałem zatem w jakiś tam sposób  - kolejny raz - zderzony ze złośliwością Parek... Są plany, są gotowe fragmenty, jest nawet chęć... Obecnie przeszkodziła przeprowadzka, remont hacjendy i wszelkie sprawy z tym związane.

  • Ramol

    @dreamer Czasem lepiej przemilczeć, niż niepotrzebnie ranić.... Ale nic to!

  • nienasycona

    Znakomicie mi się  to czytało, może  dlatego, że  wracały  wspomnienia. Bardzo mi się  podoba to opowiadanie:)