Tomek stanął jak wryty. Jego oczy latały od Marka do mnie, jakby próbował zrozumieć, czy to jawa, czy jakiś chory żart. Marek uśmiechnął się pod nosem, wyciągnął z kieszeni spodni paczkę fajek i odpalił jedną. Dym rozszedł się po całym gabinecie, mieszając się z zapachem mojego mokrego krocza.
– Co ty pieprzysz, ty śmieciu? – Tomek rzucił się do przodu, ale Marek nawet nie mrugnął. Odstawił rękę z papierosem i złapał męża za gardło, przygniatając go do ściany przy drzwiach.
– Nie rzucaj się, bo zrobisz sobie krzywdę. Twoja żona od godziny jęczy pod moim biurkiem, a ty co? Przyszedłeś z kanapkami? – Marek zaśmiał się gardłowo.
Siedziałam na tym cholernym blacie, nogi mi latały w powietrzu, a między udami czułam jeszcze pieczenie. Byłam tak podniecona tą całą sytuacją, że aż mi się w głowie kręciło. Patrzyłam na nich, na dwóch facetów, którzy zaraz mieli się pozabijać o to, co przed chwilą robiłam.
Tomek charczał, próbując wyrwać się z uścisku, ale Marek był od niego silniejszy. W końcu puścił go, a Tomek osunął się na kolana, ciężko dysząc. Wtedy popatrzył na mnie. Jego wzrok był pełen nienawiści, ale w tych oczach widziałam też coś jeszcze. Chorą podjarkę. Wiedział, że nie mam już na sobie majtek, że wszystko jest wywalone na wierzch.
– Podejdź – rzucił Marek w moją stronę.
Zsunęłam się z biurka. Moje kolana drżały. Podeszłam do nich, czując jak wilgoć spływa mi po udach. Tomek wciąż klęczał na podłodze, patrząc na moją cipkę, która była cała w spermie Marka.
– Chcesz ją, co? – Marek kopnął lekko Tomka w ramię. – Przecież zawsze byłeś miękki. Nie potrafisz nawet dopilnować własnej baby, żeby nie dawała dupy szefowi za awans.
Tomek nie odpowiedział. Wyciągnął rękę i dotknął mojej nogi. Jego palce były lodowate w porównaniu do rozgrzanego ciała Marka. Zaczął je przesuwać wyżej, prosto do środka. Wbił dwa palce w moją wilgotną cipkę i zakręcił nimi. Jęknęłam głośno, odchylając głowę do tyłu.
– O tak, mała – mruknął Marek, wyciągając swojego kutasa ze spodni. – Niech twój mężulek zobaczy, jak to się robi, skoro taki ciekawy.
Marek podszedł od tyłu i złapał mnie za włosy, zmuszając do pochylenia się nad Tomkiem. Mąż siedział na kolanach, wciąż gmerając mi w środku, a ja czułam, jak Marek wbija się we mnie drugi raz, bez żadnej gry wstępnej, prosto w mokre, pulsujące wnętrze.
Tomek nie przestał. Zaczął pompować palcami w rytm uderzeń Marka. To było chore. To było pojebane. Czułam się jak suka, którą rozrywają z dwóch stron. Marek walił we mnie tak mocno, że uderzałam brzuchem o biurko, a Tomek wpychał mi palce coraz głębiej, z każdym ruchem sprawdzając, jak bardzo jestem rozciągnięta.
– Płaczesz czy się cieszysz? – Marek rzucił w stronę Tomka, uderzając w moje wnętrze aż do samego dna.
Tomek wyciągnął drugą rękę i zaczął mnie pieścić po cyckach, szarpiąc za sutki tak mocno, że aż zapiekło. Czułam, jak narasta we mnie orgazm, którego nie dało się już zatrzymać. Ściskałam Marka mięśniami w środku, krzycząc w niebogłosy. Tomek przyspieszył tempo palców, Marek wgryzł się w moje ramię, a ja zaczęłam drżeć jak w konwulsjach.
Wszystko się we mnie zacisnęło. Marek wyrzucił z siebie gorące nasienie prosto w moje wnętrze, a ja zwinęłam się z rozkoszy, czując jak zalewa mnie z obu stron. Tomek wyciągnął palce, całe w mojej wydzielinie i spermie Marka, i wręcz wepchnął mi je do ust, zmuszając do oblizania.
W pokoju znowu zapanowała cisza. Tomek wstał, wycierając dłonie w spodnie. Popatrzył na Marka, potem na mnie, poprawił marynarkę i bez słowa wyszedł z gabinetu, trzaskając drzwiami tak, że aż zatrzęsły się szyby w oknach.
Marek podszedł do okna i zapalił kolejnego papierosa, nie patrząc nawet w moją stronę.
– Jutro na ósmą, masz jeszcze sporo pracy, kochana. Teraz wyjdź i nie daj się złapać ochronie.
Wyszłam z biura, nie zapinając nawet spódnicy. Nie czułam wstydu. Czułam tylko, jak wszystko ze mnie wypływa na podłogę korytarza.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz