Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Nocna zmiana cz. 1

Siedziałam w biurze sama. Zegar na ścianie pokazywał prawie dwudziestą drugą. Wszyscy dawno wyszli, tylko ja ślęczałam nad tymi pieprzonymi fakturami, bo szef miał jutro rano robić jakąś wielką prezentację dla zarządu. Marek, mój szef, to kawał chłopa. Wysoki, zawsze w drogich garniturach, pachnący jakimś drogim drewnem. Wiedziałam, że na mnie patrzy, jak tylko wchodzę do gabinetu, ale do tej pory trzymaliśmy dystans.

Usłyszałam kroki na korytarzu. Moje serce podskoczyło do gardła. Myślałam, że to ochrona, ale w drzwiach stanął on. Rozpięta koszula, krawat zwisał smętnie na piersi. Wyglądał na wkurwionego, ale kiedy jego wzrok padł na mnie, wyraz twarzy mu się zmienił. Podszedł do mojego biurka, nie mówiąc ani słowa. Czułam, że robi mi się gorąco między nogami.

- Jeszcze nie skończyłaś? - zapytał, a jego głos był chrypliwy, niski.

- Prawie gotowe. Muszę poprawić jeszcze te wykresy.

Podszedł bliżej, aż poczułam jego oddech na karku. Oparł dłonie o blat biurka, blokując mnie w fotelu. Moje sukienka podjechała wysoko do góry, odsłaniając uda. Wiedziałam o tym, ale nie poprawiłam jej. Siedziałam cicho, wpatrzona w monitor, chociaż w głowie miałam tylko jego zapach.

- Daj spokój z tymi liczbami. Teraz to nieważne - mruknął.

Przesunął ręką po moich plecach, aż do samych pośladków. Poczułam gęsią skórkę. Odwróciłam się na fotelu, patrząc prosto w jego oczy. Był napalony, widziałam to w jego źrenicach. Złapał mnie za podbródek i wbił mi się w usta. Pocałunek był chciwy, z językiem, bez żadnych ceregieli. Od razu oddałam, wpychając dłonie w jego włosy. Wyrwał mnie z fotela, aż huknęło, i posadził na blacie, spychając na podłogę segregatory i kawę.

- Już dawno chciałem to zrobić, ty mała suko - wysyczał mi prosto w twarz.

Zaczął rozpinać rozporek. Moje dłonie latały po jego ciele, szarpiąc za guziki koszuli. Chciałam go czuć, teraz, natychmiast. Moje majtki były już mokre, lepiły się do skóry. Kiedy wyciągnął swojego kutasa, odetchnęłam ciężko. Był twardy jak skała, dokładnie taki, o jakim śniłam od miesięcy.  

Bez zbędnych słów złapałam go za członka i zaczęłam pompować, patrząc mu w oczy. Jęknął głośno, zaciskając dłonie na moich biodrach. Wtedy wbił się we mnie bez ostrzeżenia, jednym, mocnym ruchem. Pisnęłam, bo weszło głęboko, prosto w moje wnętrze. Bolało przez sekundę, a potem poczułam taką przyjemność, że aż wygięłam plecy w łuk.

Ruchy były szybkie, brutalne, pozbawione jakiejkolwiek czułości. Tylko surowy seks w pustym biurze. Uderzał we mnie z taką siłą, że biurko przesuwało się po wykładzinie. Moje nogi owinęły się wokół jego talii, przyciągając go jeszcze bliżej. Czułam, jak każda jego wypustka rozrywa mnie od środka, a ja tylko jęczałam mu w ucho, wykrzykując jego imię.

- Chcesz więcej? - zapytał, dysząc mi do ucha.

- Tak, kurwa, chcę! - odkrzyknęłam, wbijając paznokcie w jego ramiona.

W tym momencie usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza w zamku głównych drzwi wejściowych do biura. Zastygliśmy w pół ruchu. Marek zamarł, jego członek wciąż był głęboko w mojej cipce, a z korytarza dobiegły nas głosy ochroniarza i kogoś jeszcze. Męski głos, który znałam aż za dobrze. To był mój mąż, który zawsze wpadał po mnie, jak się spóźniałam.

Marek spojrzał na mnie z obłędem w oczach, a potem powoli zaczął się wycofywać. Co teraz zrobimy?

Dodaj komentarz