Miłość Artystyczna doprawiana Seksem Twórczym [Epizod 2]

Miłość Artystyczna doprawiana Seksem Twórczym [Epizod 2]Szedł powoli szkolnym korytarzem, panujący tutaj półmrok wydawał mu się całkiem ciekawy. Korytarze zazwyczaj pełne ludzi i przepełnione gwarą, teraz przedstawiały się w pustce ogarniętej ciszą. Miła odmiana, żadnych uczuć, doznań. Właśnie po nie wybrał szkołę w której przeważali zwykli uczniowie. Ich uczucia były czyste, niezmącone magią. Uwielbiał je, pozwalały mu poznawać ludzi nim oni poznali chociażby jego imię. Nie obchodziła go nauka, uwielbiał za to sport. Miało to jednak nieco inne podłoże. Normalni ludzie nie stanowili dla niego żadnego wyzwania, a on uwielbiał pokazywać innym jak bardzo jest od nich lepszy. Już w pierwszym miesiącu szkoły wygrał z mistrzem każdego sportu. Teraz grał w zawodach tylko dla zabicia nudy, nienawidził się nudzić. Biorąc do ust kolejną kostkę czekoladę usłyszał pośpieszne kroki. Były delikatne, wyczuwał w niech jednak mocną nieregularność. Dziewczyna, zdenerwowana lub rozdrażniona. Coraz głośniejsze kroki poinformowały go, że się zbliża. Obrócił się w samą porę żeby złapać wpadającą na niego niebieskowłosą. Kiedy ustał odgłos kroków, jego uszu dobiegł szloch. Nie patrzyła przed siebie, z wzrokiem wlepionym w ziemię wciąż przeciera oczy. Wyczuł ogromny żal wymieszany ze smutkiem. Odrobina gniewu. Czuła się naprawdę okropnie. Pytanie, czy mógł jej jakoś pomóc? Chwycił delikatnie jej ramię. Przestraszona szybko podniosła wzrok. Zaślepiona emocjami nie zauważyła nawet, ze przestała iść. Chciał spojrzeć w jej smutne oczy, zobaczywszy go znowu momentalnie wbiła wzrok w ziemię.  

-Sona!- dobiegło ich wołanie z głębi korytarza.  

Dziewczyna zareagowała, spięła się wraz z emocjami wykazując chęć ucieczki. Więc tak miała na imię, a skoro chciała unikać spotkania. Na pewno miała swój powód, więc czemu by jej tego nie ułatwić? Biorąc ją na ręce ruszył biegiem po schodach wiodących na ostatnie piętro. Wiedział, że ukradnięcie woźnemu pęku zapasowych kluczy do wszystkich klas było genialnym pomysłem. Szczególnie w tej sytuacji. Odstawiając ją na ziemie wyjął pęk z kieszeni. Nie przypadkowo wybrał tą klasę. Klucz od pracowni muzycznej był nieco większy i lekko innym kształcie, tym samym łatwiejszy do znalezienia pośród 50 innych. Otworzywszy drzwi delikatnie wepchnął ją do środka…

Jeszcze przez jakiś czas z korytarza dobiegało ich wołanie, w końcu jednak ustało. Niebiskowłosa stała się wtedy o wiele spokojniejsza, wciąż jednak nie przestała cicho szlochać. Wiedział, że powinien ją pocieszyć. Wiedział nawet jak, znał jednak również konsekwencje tego co chciał zrobić. Mimo to uznał, że warto. Przysiadł się do niej pod ścianą. Nie zareagowała, najpewniej nie zdawała sobie nawet sprawy co dzieje się wokół niej. Przysuwając się bliżej objął ją ramieniem, wraz z nim otulił ją swoim skrzydłem. Dotykając jej, złote pióra zalśniły delikatnie. Pochłaniając nadmiar jej uczuć zabrał również niewielki skrawek wspomnień. Zobaczył jej miłość, szczęście, zaskoczenie wraz z późniejszym smutkiem, rozpaczą i rezygnacją. Przestała płakać, wciąż jednak lekko drżała. Pogładził delikatnie jej ramie w pokrzepiającym geście. Spojrzała na niego. Światło księżyca który zdążył już pojawić się na niebie, pozwalało mu ujrzeć dokładnie rysy jej twarzy. Spływający po policzkach tusz do rzęs wraz z cieniami do powiek mocno ją oszpecał. Nie pozbawiał jednak wrodzonego piękna. Pełne różowe usta były teraz lekko rozwarte. Wyrażały zachwyt wraz z szeroko otwartymi niebieskimi oczami. Nie dziwiło go to. Każdy tak reagował gdy pochłonął część jego emocji, jego błękitne tęczówki nabierały delikatnych elementów złota. Mało kto był wstanie oderwać wtedy wzrok. Dotykając jej brody powoli domknął usta. Speszona zaczerwieniła się, nie przestawała jednak patrzeć mu w oczy. Gdyby tylko zapragnął, mógłby ją teraz pocałować. Nie opierała by się. Wiedział jednak, że po ostatnich wydarzeniach nie chciała by tego. Odwrócił więc głowę zamykając oczy. Wolny oddech, razem ze spokojnym rytmem serca w zupełności mu wystarczał. Poczuł jak delikatnie się w niego wtula, teraz nie do końca będąc pewnym czy spowodowała to magia.

-Chcesz czekolady? – zapytał radośnie ze skromnym uśmiechem.

Nie wiedział jak długo tam siedzieli. W końcu jednak uznał, że musi odprowadzić ją do domu. Początkowo upierała się, że wróci sama. Ostatecznie jednak zdała sprawę jak bezsensowny jest jej upór. Po drodze nie rozmawiali ze sobą, on nie widział sensu wymuszania zbędnego dialogu. Czuł tym samym, że ona woli iść w milczeniu. Odprowadziwszy ją pod same drzwi przy okazji dowiedział się gdzie mieszka. Okazała się jego niedaleką sąsiadką. Już miał odchodzić kiedy usłyszał jej cichy głos.  

-Przepraszam.- zaczęła cicho.  

-Hm?- przekrzywił lekko głowę z zaciekawieniem.  

-Chciałam podziękować, za twoją bądź co bądź pomoc.- magia którą ją natchnął wciąż pozwalała być jej śmiałą – I tak właściwie, ja nawet nie wiem jak masz na imię.  

-Nazywam się Rakan. – mówiąc to złożył płytki, wyćwiczony ukłon- Zawszę do usług Sona.

O dziwo nie zaskoczyło ją, że zna jej imię. W odpowiedzi jedynie lekko się uśmiechnęła, zaraz potem zamykając drzwi…

Tak jak przypuszczał, zostawienie na łóżku pudełka czekoladek było dla niej miłą niespodzianką. Zwłaszcza, że zrobił to w czasie kiedy poszła do łazienki. Obserwując jej reakcję w gałęzi pobliskiego drzewa zauważył chłopaka idącego w stronę domu. Pamiętał go, pamiętał z jej wspomnień. Wiedział, że nie chce się z nim widzieć. Skąd miał jej adres? Nie mówiła mu przecież gdzie mieszka. Musiał szybko coś wymyślić. Wtedy postanowił zrobić jedyną mądrą rzecz która przyszła mu do głowy. A sam dobrze wiedział, że inteligencja nie była jego mocną stroną. Znów wskakując do jej pokoju, tym razem się jej pokazał. Nim krzyknęła, najpewniej wyzywając go od zboczeńców i podglądaczy. Zasłonił jej usta dłonią. Będąc tak blisko zauważył kolejny powód dla którego mogła by go wyzwać od zboczonego czy chorego. Była w samej bieliźnie. Usłyszawszy dzwonek do drzwi chciała mu się wyrwać. W tym samym momencie on przestał myśleć, co i tak wychodziło mu kiepsko. Zadziałał instynktownie. Zabierając dłoń stłumił krzyk pocałunkiem. Wpijając się w jej usta usłyszał jedynie przerwany początek głośnego wrzasku. Opierała się tylko przez chwilę, zaraz potem magia znów zaczęła działać. Zamknęła oczy odwzajemniając pieszczotę. Wtedy do jego głowy wpadła myśl, że przecież zostawił w niej odrobinę własnej magii. Teraz było już jednak za późno, ta odrobina wystarczyła by i on nie mógł się powstrzymać. Pchnięty pożądaniem zniżył pieszczotę do jej szyi. Składając na niej czułe pocałunki, dłońmi począł wodzić po jej plecach. Początkowo bez celu, w końcu jednak złapał za zapięcie stanika. Rozpinając je, powrócił pocałunkiem do ust. Pozbawiając górnej części bielizny powoli zaprowadził ją w stronę łóżka. Kładąc na nim, przesunął dłonie na piersi. Delikatnie masując, nie zaprzestawał pocałunków. Jego pieszczotą towarzyszyły westchnienia i ciche pojękiwania, które słyszał za każdym razem gdy uwalniał jej usta. Czując narastające w nim podniecenie przeniósł swoje usta na jedną z jędrnych piersi. Początkowo jedynie ją całował, w końcu jednak wziął sutek do ust. Drażniąc go co chwile językiem ssał go delikatnie. Niedopieszczone ciało szybko poczęło reagować na jego dotyk. Na skórze pojawiały się pierwsze kropelki potu, sutki zaczęły twardnieć. Wykorzystując wolną dłoń, sięgnął pomiędzy jej nogi. Przez bieliznę dotykając kobiecości, wyczuł lekki pozostawiony ślad wilgoci. Przyciskając nieco dłoń, począł pieścić jej skarb przez niewielki skrawek materiału. Odrywając usta od piersi, przeniósł je na obojczyk. Postanowił zostawić tam pamiątkę w postaci małej malinki. Stęknięcia i pojękiwania stopniowo stawały się coraz głośniejsze. Czując jak resztki jej bielizny robią się mokre, w końcu włożył pod nią rękę. Kiedy tylko jego palce dotknęły jej skarbu. Poczuł paznokcie wbijające się w jego plecy. Czyżby była aż tak wrażliwa? Mimo to, niezrażony kontynuował pieszczotę. Ograniczył się jednak tylko do masowania zewnętrznej części kobiecości. Odrywając usta od obojczyka poświęcił chwilę by przyjrzeć się niewielkiemu śladowi który zostawił. Potem po raz kolejny spojrzał na jej piersi, które unosiły się i opadały w rytm szybkiego oddechu. Narastające podniecenie nie pozwalało mu już się powstrzymywać by przedłużyć przyjemność. Zdecydowanym, aczkolwiek wciąż delikatnym ruchem pozbawił jej resztek ubrań. Samemu również zdjął z siebie spodnie wraz z bielizną. Biorąc w dłoń swoją męskość zbliżył ją do wilgotnego krocza partnerki. Chciał być delikatny. Wiedział że powinien. Podniecenie które trzęsło jego ciałem mówiło mu by wsunął się w nią najmocniej jak tylko mógł. Zmusił się jednak by zrobić to delikatnie. Nachylając się nad nią, znów złączył ich usta. Wsuwając się w nią powoli, poczuł że jest jej pierwszym. Wiedział o tym wcześniej. Mimo to uczucie które wtedy poczuł było czymś na co nie mógł być przygotowany. Świadomość, że był pierwszym który dawał jej tą przyjemność, wraz z magią która w nim zawrzała. Nie był pewien czy oddycha. Odczekał chwilę, nie tylko by jego partnerka oswoiła się z bólem, ale również by samemu odzyskać zmysły. Nie był pewien ile czasu upłynęło, poczuwszy jednak że jest odpowiedni moment. Zaczął się w niej powoli poruszać. Rozkosz którą poczuł wraz z ogarniającym go podnieceniem uświadomiły go jak krótka będzie to przyjemność. Oboje nie czekali długo na wspólne spełnienie. On tak jak miał w zwyczaju. Czując ostateczną przyjemność, zamknął oczy biorąc głęboki wdech. Ona przeżywając spełnienie po raz pierwszy, zrobiła to wraz z głośnym jęknięciem. Zaraz potem nastąpiła błoga cisza, czasami przerywana jedynie głośnymi oddechami kochanków. Leżąc obok niej czekał, aż jego serce się uspokoi. Czując że dochodzi do siebie odwrócił się w jej stronę całując ją po raz ostatni. Wiedział, że popełnił ogromny błąd. Tym bardziej wiedział kto go za niego ukaże. Dlatego na razie wolał żyć chwilą….

3 komentarze

 
  • Gracz:p

    Ciekawy pomysł żeby wprowadzić tutaj postacie z Gry  :eek:  ale i tak dobre moim zdaniem  :D

  • Krystian244

    Super. Metafory też świetne, dość oryginalne

  • MrHyde

    Zabrał wspomnienia, zostawił trochę magii... ciekawe metafory, nawet dla niemiłośnika fantasy. ;)