Kwarantanna w kawalerce | Rozdział VIII

Kwarantanna w kawalerce | Rozdział VIIIKolejne dni poświęciliśmy na kręcenie kolejnych materiałów. Było trochę łagodnego i namiętnego seksu, ale większość czasu byłam gwałcona, jebana, ruchana we wszystkie dziury i totalnie szmacona. Byłam bita, opluwana, wiązana, lizałam tyłek, zlizywałam spermę z podłogi. Zostałam użyta do nawet najmniejszej, najbardziej perwersyjnej męskiej zachcianki. Niektóre laski robiły takie rzeczy, ale byłam jedną z nielicznych, które takie rzeczy autentycznie lubiły. I to było widać. Drugi filmik miał bardzo wysoką oglądalność, plasując się tuż pod wynikami największych i wypromowanych już amatorskich gwiazd, a nawet nie pokazaliśmy ułamka tego, co chcieliśmy. Oboje z Bartkiem dopiero sobie uświadomiliśmy, że możemy na tym zarobić fortunę. Oczywiście kosztem naszej anonimowości, ale byliśmy w stanie to zaakceptować.  Kwarantanna się zakończyła, a my mieliśmy mnóstwo przygotowanego materiału do publikacji.

        Mój mąż w końcu wrócił i od razu po przyjeździe naciskał na Bartka, by zgodził się zostać dzień dłużej. Umówili się na wspólną popijawę, a ja - zgodnie z planem – wykręciłam się, twierdząc, że jestem już umówiona na babską imprezę u koleżanek.

       Bartek wyszedł po zapas alkoholu i w tej samej chwili do ściany przycisnął mnie Artur, napierając mocno na tyłek.

      – Pewnie cipka cię świerzbi, żeby poczuć mojego fiuta. – Wycedził przez zęby.

      – Taaaak. Przez to wszystko strasznie się nakręciłam. Jestem niemal pewna, że Bartek czasem udawał, że śpi, gdy nagrywałam ci te zboczone filmiki. Albo potem szlochał, albo miałam wrażenie że wali sobie konia pod kołdrą. Dziwny on jest.

     – Mówiłem ci. – Zaśmiał się. – Jak wrócisz z imprezy to się zabawimy. Niech sobie patrzy i się uczy jak kobietę zadowolić. Pamiętaj, żeby wszystko nagrywać.

     Wyszłam, całując go na pożegnanie i powstrzymując się od parsknięcia śmiechem. Na schodach minęłam się z Bartkiem. Złapałam przez spodnie za kutasa i mrugnęłam do niego okiem.

     Wróciłam z imprezy dość późno. Bartek dyskretnie wysłał mi smsa, ze wszystko się udało. Udając kompletnie pijanego, runął na nasze łóżko i udawał nieprzytomnego. Artur, nie mając innej możliwości, położył się na kanapie. Wypisywał z pytaniami, kiedy w końcu się pojawię, ale przedłużałam imprezę w nieskończoność. W końcu dostałam SMS od Bartka, że słyszy chrapanie brata. Po cichu weszłam do mieszkania, zataczając się mocno i nagrywając wszystko telefonem. Drugą kamerę umieściłam na biurku, tak żebym była cały czas widoczna. Makijaż zrobiłam typowo „pijacko-imprezowy” i tak też się zachowywałam. Zatoczyłam się na łóżko i niezdarnie podciągnęłam kołdrę powyżej pasa Bartka. Z udawaną trudnością ściągnęłam mu bokserki. Zwiesiłam głowę na chwilę, udając że przysnęłam. Po kilku sekundach ocknęłam się gwałtownie. Rozejrzałam się niespokojnie, po czym wpakowałam kutasa do buzi. Obciągałam go energicznie, starając się zachować lekko niezdarne, pijackie ruchy. Wyjęłam penisa z ust i nabiłam się na niego cipką, ujeżdżając dopóki nie osiągnęłam pierwszego orgazmu. Jęczałam przy tym jak najciszej potrafiłam. Wysunęłam się z niego i znowu zaczęłam obciągać. Co chwilę kztusiłam się i głośno plułam na członka, gdy wychodził z mojego gardła. Bartek dał dyskretny znak, że dochodzi. W końcu bardzo głośno udałam odruch wymiotny, przyjmując jednocześnie nasienie do buzi. Usłyszałam, jak Artur zrywa się na równe nogi.

      – Marta, co ty odpierdalasz?! – Ryknął na całe mieszkanie.

      Spojrzałam na męża totalnie zagubiona i w tej samej chwili, zgodnie z planem, sperma kochanka zaczęła mi zalewać usta. Starałam się ją wypluwać, by jak najwięcej ciekło mi po wargach i podbródku. Artur złapał mnie mocno i wstrząsnął z całej siły.

    – Marta, kurwa, to Bartek, do chuja! – Wrzasnął.

     W końcu udałam, że coś do mnie dociera. Rozejrzałam się dookoła i wzięłam spermę z ust na palca. Przyjrzałam się jej, a potem wbijam wzrok w sterczącego jeszcze kutasa. Nagle otworzyłam szeroko oczy.

      – O kurwa, o kurwa... – zaczęłam nieudolnie wycierać spermę, jeszcze bardziej ją rozmazując – Tak czułam, że jest jakiś dziwnie duży. O kulwa. – Zabełkotałam. – Czemu śpisz na materacu? Bartek tam śpi. Bartek...

      – Nie odróżniasz własnego męża, kurwa! – Ryknął wściekle. – Jesteś napierdolona.

      – Jestem napiełdolona – Powtórzyłam i niemal w tej samej chwili udałam, że przysypiam.

      Ocknęłam się po chwili, unosząc do góry telefon i radośnie przy tym wołając:

      – Mam filmik, Artur, mam filmik! Chcesz zobaczyć?! Wysyłam!

      – Nie!

      Złapał mnie mocno i położył na materacu. Znowu udałam, że zasnęłam. Po chwili wrócił i próbował wytrzeć mi twarz ze spermy. Broniłam się niezdarnymi ruchami, jakbym odganiała natrętną muchę. W końcu Artur zrezygnował i zajął się Bartkiem. Patrzył długą chwilę na jego kutasa, zastanawiając się co z nim zrobić. Wszędzie dookoła były plamy spermy. Chciał mu z powrotem założyć bokserki, ale brat nie współpracował. W końcu zakrył go tylko kołdrą i zrezygnowany usiadł na fotelu. Na zmianę szlochał i klął przez kilka kolejnych godzin. W końcu zrobiło się jasno i nastąpił punkt kulminacyjny.

        Najpierw przebudził się Bartek. Odchylił kołdrę, położył obie stopy na podłodze i przeciągnął się mocno. Nagle zauważył, że ma kutasa całego upaćkanego w spermie. Rozejrzał się dookoła i zdziwiony zatrzymał wzrok na Arturze. Po chwili ja również przeciągnęłam się leniwie na łóżku. Zaschnięte plamy nasienia były aż nadto widoczne w świetle porannego słońca. Rozmazany makijaż też swoje sugerował. Zlizałam spierzchniętą spermę z ust. Bartek zawiesił na mnie wzrok i jeszcze raz spojrzał na własne krocze. Zdumiony otworzył szeroko oczy, unosząc wysoko brwi.

       – Sperma? - Szepnęłam głośno do siebie. – Nie smakuje jak Artura...

        Uniosłam wzrok i dostrzegłam męskość Bartka, poplamioną bliźniaczo zaschniętymi śladami nasienia. Rozejrzałam się teatralnie w panice dookoła i dopiero wtedy zobaczyłam męża.

        – Co ty zrobiłeś? – Rzuciłam do niego. – Co tu się działo?

        Artur zaciął się, nie wiedząc co odpowiedzieć. W tym czasie Bartek zakrył się kołdrą i zerknął na telefon.  

       – Marta, co to za filmik mi wysłałaś? Co to jest? – Zapytał.

       – Nie odtwarzaj! – Ryknął Artur, zrywając się z fotela. Było już jednak za późno.  

       – Jaki filmik? Nic nie wysyłałam. – Przysiadłam się do szwagra.

       Przewinął kawałek i po chwili wspólnie oglądaliśmy jak mu obciągam, a potem dochodzę na jego kutasie.  

      – Czy ja właśnie doszłam? – Głośny, teatralny szept wyrwał się z moich ust.

       Nikt nie odezwał się ani słowem. Nawet mój mąż. Po chwili na filmiku usłyszeliśmy jego głos, a moje usta zalane zostały spermą.

       Artur opadł zrezygnowany na fotel i ukrył twarz w dłoniach.  

       – Artur... Przepraszam, byłam najebana... Ale co to w ogóle był za pomysł, żebyś dziś spał na materacu... --  wytumaczyłam się nieporadnie.

       Mąż nie odpowiadał.

       – Nieważne...Jesteśmy rodziną i myślę, że sobie ufamy. Każda rodzina ma jakieś tajemnice. To będzie nasza wspólna  po prostu... Nikt poza nami się nie dowie – Powiedziałam uspokajającym tonem.

       – Jasne! – Bartek włączył się do rozmowy, modulując głos tak, by wyrażał wyraźne zadowolenie. – Ja na pewno nikomu nie powiem.

        Spojrzałam na niego odruchowo. Od razu tego pożałowałam. Z całej siły zacisnęłam wargi, by tylko nie wybuchnąć niekontrolowanym śmiechem.

XXX

        Siedzieliśmy w domku letniskowym nad własnym jeziorem. Dopiero co je kupiliśmy i miało służyć za tymczasowe lokum. Nasz filmik z Arturem stał się hitem sieci przez jakiś czas. Może nie był najczęściej oglądany, ale najczęściej go komentowano. Zyskaliśmy świetną reklamę i mogliśmy ruszyć z płatną wersją filmików. Zarabialiśmy bardzo dobre pieniądze, a nasze amatorskie porno szybko dołączyło do grona najbardziej popularnych, a my zostaliśmy pornograficznymi celebrytami.

        Regularnie z różnych, fejkowych kont wysyłaliśmy Arturowi linki, komentując co lepsze fragmenty. Nie wiem czy je oglądał czy nie, ale zawsze odczytywał. Nigdy jednak nie odpisał. Nie wiemy czy rodzina się nas wyrzekła, bo pierwsi urwaliśmy kontakt. Pewnie tak, bo jednak zostałam nową ikoną amatorskiego, brutalnego porno, przynosząc tym samym krewnym wstyd.

        Czy żyliśmy z Bartkiem długo i szczęśliwie? Nie żyliśmy wcale długo, a szczęśliwie raczej krótko. Sława bywa krótkotrwała, a pieniądze nieodpowiednio dysponowane kończą się bardzo szybko. Szczególnie, gdy fortunę wydaje się na narkotyki w hurtowych wręcz ilościach. Ale to już całkiem inna historia, którą kiedyś może opiszemy.


KONIEC

tPoH

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1589 słów i 9090 znaków, zaktualizował 13 mar o 2:50. Tagi: #pandemia #covid #rodzina #kwarantanna #brat #szwagier

1 komentarz

 
  • Michałauu

    Czy to koniec?

  • tPoH

    @Michałauu Tak. Może kiedyś będzie kontynuacją