Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Kasia i synowie

Kasia i synowieKasia miała czterdzieści dwa lata, ale jej ciało wciąż zachowywało młodzieńczą sprężystość, którą podkreślała ekstremalna szczupłość. Wzrost stu sześćdziesięciu centymetrów sprawiał, że wyglądała drobno, prawie delikatnie, dopóki wzrok nie ześlizgnął się niżej. Piersi miała średniej wielkości – pełne, jędrne, o ciemnych, szerokich otoczkach – ale to nie one przyciągały uwagę. Jej prawdziwym znakiem rozpoznawczym była pupa: ogromna, kulista, wystająca daleko poza linię bioder, miękka i ciężka, jakby należała do zupełnie innej kobiety. Uda miała grube, pełne, z wyraźnym zarysem mięśni i miękką warstwą tłuszczu, która drżała przy każdym kroku. Karnacja ciemna, prawie oliwkowa, gładka, bez żadnych niedoskonałości, kontrastowała z czarnymi, długimi włosami, które spływały jej po plecach aż do połowy pośladków.
Tego wieczoru ubrała się specjalnie. Bardzo krótkie, postrzępione dżinsowe szorty ledwo zakrywały krągłości – materiał był tak obcisły, że wcięcia między pośladkami były wyraźnie widoczne, a z tyłu wystawały białe stringi, które wcinały się głęboko w miękkie ciało. Z przodu szorty były tak niskie, że widać było początek wzgórka łonowego. Na górze miała cienką bluzkę na ramiączkach, prawie przezroczystą, pod którą nie było stanika – tylko cienki, koronkowy top, który ledwo utrzymywał piersi. Sutki odciskały się wyraźnie przez materiał. Na stopach zwykłe, tanie klapki, które klapały przy każdym kroku, podkreślając ruch jej ud.
W salonie siedzieli Robert i jego brat – obaj dwudziestodwuletni, wysocy, szczupli, o ciemnych włosach po matce. Oglądali mecz. Robert siedział na kanapie, nogi rozłożone, w dresie, który nie ukrywał już lekkiego wybrzuszenia. Dawid obok, w krótkich spodenkach, długa, szczupła noga oparta o stolik.
Kasia stanęła w drzwiach i przez chwilę tylko patrzyła. Serce biło jej mocno. Od tygodni myślała tylko o tym – o ich ciałach, o tym, jak by wyglądali nad nią, w niej, jak by ją użyli. Chciała, żeby potraktowali ją jak szmatę. Żeby zerżnęli ją we wszystkie dziurki, bez litości, bez czułości.
Weszła powoli, celowo kołysząc biodrami. Szorty uniosły się jeszcze bardziej, odsłaniając dolne części pośladków.
— Chłopaki… — powiedziała miękko, głosem, który drżał od podniecenia. — Przeszkodzę wam chwilę?
Robert uniósł wzrok i zamarł. Jego oczy zjechały od jej twarzy w dół – po piersiach, po płaskim brzuchu, po wystających z szortów biodrach, aż do tych ogromnych, grubych ud.
— Mamo… co ty masz na sobie? — zapytał ochryple.
Dawid milczał, ale jego spojrzenie było intensywne. Widziała, jak jego kutas pod dresem zaczyna twardnieć.
Kasia podeszła bliżej, stanęła przed nimi, między kanapą a telewizorem. Odwróciła się bokiem, żeby lepiej było widać jej profil – tę absurdalną różnicę między szczupłą talią a ogromną pupą.
— Lubię, jak jest ciepło — powiedziała, udając niewinność. — A te szorty… no, trochę małe, co? — Uśmiechnęła się i położyła dłoń na własnym udzie, gładząc grubą, miękką skórę. — Czuję się w nich taka… wolna.
Robert przełknął ślinę. Dawid przesunął się na kanapie, rozsuwając nogi szerzej.
Kasia podeszła jeszcze bliżej, aż stanęła prawie między kolanami Roberta. Pochyliła się lekko, tak że bluzka opadła i widać było głęboki dekolt oraz ciemne sutki.
— Oglądacie mecz? — zapytała szeptem. — A może… moglibyście oglądać mnie?
Robert wyciągnął rękę i dotknął jej uda. Palce wcisnęły się w miękką, ciepłą skórę.
— Mamo… to nie jest normalne.
— Wiem — odpowiedziała, kładąc dłoń na jego dłoni i prowadząc ją wyżej, pod postrzępiony brzeg szortów. — Ale ja chcę. Chcę, żebyście mnie użyli. Obaj. Jak szmatę. Żebym nie mogła chodzić jutro.
Dawid wstał. Był wyższy od niej o głowę. Stanął za nią i położył obie dłonie na jej biodrach, ściskając mocno. Jego kutas, już twardy, przycisnął się do jej ogromnej pupy przez cienki materiał.
— Jesteś pewna? — zapytał nisko.
Kasia odchyliła głowę do tyłu, opierając się o jego klatkę piersiową.
— Tak. Zerżnijcie mnie. We wszystkie dziurki. Bez litości.
Robert wstał. W jednym ruchu ściągnął jej bluzkę przez głowę. Koronkowy top poszedł za nią. Jej piersi, średniej wielkości, ale jędrne, uniosły się swobodnie. Sutki były już twarde, ciemne, kontrastujące z oliwkową skórą.
Dawid z tyłu złapał jej szorty i ściągnął je w dół jednym pociągnięciem. Stringi poszły razem z nimi. Kasia stanęła naga, tylko w klapkach. Jej ogromna, kulista pupa była teraz całkowicie odsłonięta – miękka, ciężka, z głębokim wcięciem. Uda, grube i pełne, stykały się ze sobą. Między nogami ciemne, gładkie wzgórek łonowy, już wilgotny.
Robert klęknął przed nią i wziął jej piersi w dłonie, ściskając, liżąc sutki. Jednocześnie jego brat z tyłu rozchylił jej pośladki i wsunął język między nie, liżąc wilgotną szparkę od tyłu.
Kasia jęknęła głośno.
— Tak… właśnie tak…
Robert wstał, ściągnął dres. Jego kutas wyskoczył – długi, gruby, ciemny, z dużą, opuchniętą główką. Dawid zrobił to samo. Oba kutasy były niemal identyczne – ogromne, grube, żyłkowane, gotowe.
Kasia uklęknęła na dywanie. Wzięła kutasa Roberta do ust, ssąc głęboko, podczas gdy brat klęknął za nią i wsunął swojego między jej grube uda, pocierając o wilgotną szparkę.
— Ssij mocniej — rozkazał Robert, chwytając ją za czarne włosy. — Głębiej.
Kasia starała się. Łzy napłynęły jej do oczu, gdy główka uderzyła o tylną ścianę gardła. Ślina spływała jej po brodzie na piersi.
Dawid wreszcie wsunął kutasa w jej cipkę jednym, mocnym pchnięciem. Kasia krzyknęła wokół kutasa w ustach. Była ciasna, mimo że już mokra. Grube uda drżały, gdy Dawid zaczął rżnąć ją mocno, trzymając za biodra, wbijając się aż do jaj.
— Jebana szmato — syknął. — Twoja cipa jest jak rękawica.
Robert wyciągnął kutasa z jej ust i podniósł ją. Położyli ją na kanapie na czworakach. Dawid wszedł z powrotem w cipkę, a Robert klęknął przed jej twarzą i wsunął kutasa z powrotem do gardła.
Rytm był brutalny. Każde pchnięcie Dawida wpychało jej twarz na kutasa Roberta. Jej ogromna pupa falowała, uderzała o biodra syna z głośnym, mokrym dźwiękiem. Grube uda były już czerwone od uderzeń.
Po chwili Dawid wyciągnął kutasa i zamiast cipki wycelował w jej tyłek. Kasia jęknęła, gdy gruba główka nacisnęła na ciasny otwór.
— Będzie bolało — ostrzegł.
— Chcę — wyszeptała. — Zerżnij mnie w dupę. Mocno.
Wszedł powoli, centymetr po centymetrze, rozciągając ją. Kasia płakała z mieszaniny bólu i rozkoszy, ale nie prosiła, żeby przestał. Gdy wszedł do końca, zaczął rżnąć. Robert w tym czasie kazał jej ssać swoje jaja, lizać trzon, brać głęboko.
Zmieniali pozycje. Położyli ją na plecach, nogi szeroko rozłożone, grube uda przyciśnięte do piersi. Robert wszedł w cipkę, Dawid w usta. Potem znowu na czworakach – jeden w dupie, drugi w cipce, podwójna penetracja, która sprawiła, że Kasia krzyczała, że nie wytrzyma, że jest za pełna, ale jednocześnie błagała, żeby nie przestawali.
Robert trzymał jej czarne włosy jak wodze, wbijając się w gardło, podczas gdy Dawid rżnął jej tyłek tak mocno, że jej ogromna pupa trzęsła się jak galareta. Ślina, soki, pot – wszystko mieszało się na jej ciemnej skórze.
— Jesteś naszą szmatą — mówił Robert. — Matka, która chce być używana przez synów. Spójrz na siebie.
Kasia, z kutasem w ustach, tylko kiwała głową, łzy płynęły jej po policzkach.
Orgazm przyszedł u niej pierwszy – silny, drżący, z krzykami, które były tłumione przez kutasa. Jej cipka i tyłek zacisnęły się konwulsyjnie. To wystarczyło, żeby Dawid doszedł w jej dupie, wypełniając ją gorącym nasieniem. Robert chwilę później wyciągnął kutasa z jej ust i doszedł na jej twarz, piersi i otwarte usta, pokrywając ciemną skórę białymi strugami.
Nie skończyli. Po chwili przerwy, gdy Kasia leżała na dywanie, ciężko oddychając, z nasieniem spływającym z jej dziurek po grubych udach, zaczęli znowu. Tym razem wolniej, ale głębiej, dokładniej. Robert kazał jej jeździć na nim, jej ogromna pupa uderzała o jego biodra. Dawid klęczał za nią i znowu wchodził w tyłek, podczas gdy ona ssała swoje własne soki z jego palców.
Kasia leżała jeszcze między synami na dywanie salonu, ciało całkowicie nagie, ciemna skóra lśniąca od potu, śliny i gęstego, białego nasienia, które ociekało z jej rozwartej, opuchniętej cipki i z ciasnego, zaróżowionego odbytu. Jej ogromna, kulista pupa była czerwona od uderzeń bioder, miękkie pośladki drżały przy każdym oddechu. Grube, pełne uda były rozchylone, wewnętrzna strona uda lśniła od mieszaniny soków. Piersi średniej wielkości unosiły się i opadały, ciemne, szerokie otoczki i twarde sutki pokryte były zaschniętymi strugami spermy Roberta.
Robert i jego brat siedzieli po obu stronach, ich szczupłe, wysokie ciała wciąż napięte. Kutasy, choć zmiękłe po orgazmach, leżały ciężko na udach – długie, grube, ciemne, z wyraźnymi żyłami i dużymi, opuchniętymi główkami. Jaja u obu były pełne, ciężkie, lekko owłosione.
Kasia uniosła się na łokciach. Spojrzała najpierw na Roberta, potem na brata. W jej oczach płonął głód.
— Jeszcze nie skończyliśmy — wyszeptała chrapliwie. — Chcę was znowu. Chcę poczuć te kutasy twarde. Chcę… — przełknęła ślinę — wylizać wam tyłki. Dokładnie. A potem… żebyście mnie znowu zerżnęli. Brutalnie. We wszystkie dziurki. Jak szmatę.
Robert uśmiechnął się krzywo. Jego brat już się ruszał.
— No to stawaj, mamo.
Kasia uklęknęła między nimi. Najpierw sięgnęła po kutasa Roberta. Wzięła go w obie dłonie – był jeszcze miękki, ale już zaczynał tężec. Przesunęła językiem po główce, zbierając resztki spermy, potem wsunęła go głęboko do ust, ssąc powoli, rytmicznie. Jednocześnie druga ręka objęła jaja, masując je delikatnie, potem mocniej. Czując, jak kutas twardnieje na jej języku, przeszła do Dawida. Ten sam rytuał – głębokie ssanie, język krążący wokół żołędzi, palce ściskające ciężkie jądra. W ciągu kilku minut oba kutasy stały pionowo: grube, żyłkowane, ciemne, z napływającą już kroplą preejakulatu na czubkach. Długość i grubość były niemal identyczne – każdy z łatwością wypełniałby jej gardło po same jaja.
Kasia odesunęła się trochę.
— Połóżcie się na plecach. Nogi do góry.
Synowie posłusznie ułożyli się na dywanie, kolana przyciągnięte do klatek piersiowych. Ich szczupłe, umięśnione pośladki uniosły się, odsłaniając ciemne, lekko owłosione odbyty – ciasne, pomarszczone otworki, otoczone gładką skórą.
Kasia klęknęła najpierw między nogami Roberta. Rozchyliła jego pośladki dłońmi, wpatrując się w ciemny, zamknięty otwór. Pochyliła się i przesunęła płaskim językiem od jaj aż do odbytu, wolno, dokładnie. Potem znowu, mocniej, krążąc wokół pomarszczonego pierścienia. Wsunęła czubek języka do środka, rozciągając go, liżąc od środka. Robert jęknął nisko, jego kutas drgnął, preejakulat spłynął po trzonie.
— Głębiej, mamo… — sapnął.
Kasia posłuchała. Wsunęła język tak głęboko, jak tylko mogła, liżąc ścianki, smakując go, jednocześnie masując jaja jedną ręką, a drugą trzymając jego kutasa u nasady. Ślina spływała jej po brodzie na jego pośladki. Po długiej chwili przeniosła się do Dawida. Ten sam rytuał – wolne, dokładne lizanie, język wsuwany głęboko w ciemny otwór, krążenie, ssanie, aż brat zaczął dyszeć i pchać biodrami w jej twarz.
Kiedy obaj byli już lśniący od jej śliny, Kasia uniosła głowę. Jej twarz była mokra, oczy szkliste.
— Teraz mnie. Użyjcie mnie. Bez litości.
Robert wstał pierwszy. Podniósł matkę jak lalkę i położył ją na brzuchu na niskim stoliku kawowym, tak że jej ogromna pupa unosiła się wysoko, grube uda rozchylone, stopy wciąż w klapkach. Dawid stanął z przodu, Robert z tyłu.
Robert wziął swojego kutasa i przyłożył główkę do jej już rozluźnionego, mokrego odbytu. Bez ostrzeżenia wbił się do końca jednym mocnym pchnięciem. Kasia krzyknęła – głośno, ostro – gdy gruba, żyłkowana długość rozciągnęła jej tyłek. Robert nie czekał. Zaczął rżnąć od razu mocno, głęboko, biodra uderzając o miękkie, falujące pośladki z głośnym, mokrym dźwiękiem. Każde pchnięcie wpychało jej ciało do przodu.
Dawid w tym czasie złapał ją za czarne włosy i wsunął swojego kutasa prosto do gardła. Kasia zakrztusiła się, ślina trysnęła na boki, ale nie cofnęła się. Brat zaczął rżnąć jej usta tym samym tempem – głęboko, aż jaja uderzały o jej brodę.
Przez długie minuty byli w tym rytmie. Robert w dupie, brat w gardle. Kasia była tylko narzędziem – jej ciało drżało, ogromna pupa trzęsła się jak galareta przy każdym uderzeniu, grube uda były już czerwone. Gdy Robert poczuł, że jest blisko, wyciągnął się i wbił z powrotem w jej cipkę, która była wciąż mokra i rozluźniona. Kilka głębokich pchnięć i znowu wrócił do odbytu. Zmieniał dziurki co chwilę, rozciągając obie na przemian.
Potem zamienili się. Dawid wszedł w jej tyłek – jeszcze mocniej, jeszcze głębiej – a Robert wziął jej gardło. Kasia płakała z rozkoszy i bólu, jej ciemna skóra lśniąca, sutki ocierające się o stolik.
W końcu Dawid położył się na plecach na kanapie. Kasia okraczyła go i nabiła się na jego kutasa. Dawid podszedł z tyłu i wbił się w jej wypięte dupsko. Podwójna penetracja sprawiła, że Kasia krzyczała, gdy oba grube kutasy wypełniły ją do granic. Czuła każdy grzbiet żyły, każde pchnięcie. Jej brzuch wybrzuszał się lekko przy każdym wspólnym uderzeniu.
— Zerżnijcie mnie… mocniej… jestem wasza szmata… — jęczała między krzykami.
Rżnęli ją tak przez długi czas – raz synchronicznie, raz naprzemiennie, raz jeden głęboko, drugi płytko. Kasia doszła kilka razy, jej ciało drżało w konwulsjach, cipka i tyłek zaciskając się wokół kutasy. Dopiero wtedy synowie pozwolili sobie dojść: Robert najpierw w jej gardle, wypełniając usta i gardło gęstą spermą, którą ona przełknęła z trudem. Dawid chwilę później w jej tyłku, pompując długie strugi głęboko do środka.
Kiedy wyciągnęli się, Kasia leżała rozłożona, nogi szeroko, obie dziurki otwarte, ociekające białą, gęstą spermą, która spływała po grubych udach na kanapę. Jej piersi unosiły się ciężko, twarz pokryta resztkami spermy, czarne włosy sklejone.
Robert pochylił się i wsunął dwa palce z powrotem do jej odbytu, rozchylając go.
— Jeszcze nie koniec, mamo. Jeszcze nas poliżesz.
Kasia leżała na kanapie w salonie, twarz mokra od śliny i resztek spermy, czarne włosy sklejone przy skroniach. Oba kutasy synów były znowu twarde, grube, żyłkowane, sterczące pionowo tuż przed jej ustami. Skończyła właśnie lizać je po raz kolejny – wolno, dokładnie, zbierając każdą kroplę preejakulatu, wsuwając język pod napletek, ssąc jaja, aż skóra była lśniąca. Robert i jego brat dyszeli, dłonie splątane w jej włosach.
Odsunęła się lekko, spojrzała w górę na ich twarze. Jej ciemne oczy były szkliste, usta opuchnięte.
— Proszę… — wyszeptała chrapliwie. — Nasikajcie na mnie. Chcę poczuć wasz mocz. Całą. Na twarz, na piersi, na tę wielką dupę… proszę. Jestem waszą szmatą. Zróbcie to.
Robert spojrzał na Dawida. Ten tylko skinął głową.
— Łazienka — powiedział krótko.
Kasia wstała na drżących nogach. Jej ogromna, kulista pupa kołysała się przy każdym kroku, grube uda ocierały się o siebie, a z rozwartej, zaróżowionej cipki i z odbytu wciąż ociekały resztki nasienia. Szła naga, tylko w tych tanich klapkach, przez korytarz, aż do łazienki. Synowie szli za nią, ich kutasy wciąż twarde, kołysząc się ciężko.
W łazience Kasia weszła do wanny i usiadła na dnie, rozchylając grube uda szeroko. Piersi uniosły się, ciemne sutki twarde. Oparła się plecami o ściankę, odchylając głowę do tyłu, czarne włosy opadły na ramiona. Spojrzała na synów z błaganiem.
— Na mnie… wszędzie.
Robert stanął nad wanną pierwszy, jedna noga na brzegu. Ujął swojego grubego kutasa u nasady i skierował go na matkę. Struga ciepłego, żółtego moczu trysnęła najpierw na jej piersi – obficie, mocno – spływając po średniej wielkości biuście, po płaskim brzuchu, wsiąkając w ciemne włoski łonowe. Potem uniósł strumień wyżej, prosto na twarz. Kasia zamknęła oczy, otworzyła usta, przyjmując mocz na język, na policzki, na czoło. Mocz spływał jej po szyi, po ramionach, zbierał się w dołkach obojczyków.
Dawid dołączył zaraz. Stanął z drugiej strony i nasikał na jej ogromną pupę, którą Kasia uniosła lekko, rozchylając pośladki. Ciepły strumień uderzał w miękkie, kuliste ciało, spływał między pośladki, po odbycie, po wilgotnej cipce, po grubych udach. Potem skierował mocz na jej brzuch i znowu na twarz, mieszając swój strumień ze strumieniem Roberta. Kasia siedziała cała mokra, pachnąca ostrym, męskim moczem, skóra lśniąca, oczy zamknięte z rozkoszy. Mocz zbierał się na dnie wanny wokół jej pośladków.
Gdy obaj skończyli, Kasia była całkowicie oblana – twarz, piersi, brzuch, uda, pupa. Krople spływały jej po ciemnej skórze.
Robert nachylił się i złapał ją pod pachy.
— Wychodź.
Wyciągnęli ją z wanny jeszcze mokrą, mokry mocz ściekał z niej na kafelki. Położyli ją na zimnej podłodze łazienki na brzuchu, potem przewrócili na plecy. Jej grube uda rozchylili szeroko, unosząc kolana do piersi. Ogromna pupa była przyciśnięta do mokrych płytek, pośladki rozwarte.
Dawid wszedł pierwszy – wbił swojego grubego kutasa prosto w jej cipkę jednym, brutalnym pchnięciem. Kasia krzyknęła, gdy żyłkowana długość rozciągnęła ją do końca. Nie czekał. Zaczął rżnąć od razu mocno, głęboko, biodra uderzając o jej grube uda z głośnym, mokrym dźwiękiem. Mocz i soki tryskały przy każdym pchnięciu.
Robert klęknął nad jej twarzą, złapał czarne włosy i wsunął kutasa do gardła. Rżnął jej usta tym samym tempem – głęboko, aż jaja uderzały o brodę, a ślina i resztki moczu spływały po jej policzkach. Kasia dusiła się, łzy płynęły, ale nie protestowała. Jej ciało było tylko narzędziem.
Po chwili zamienili się. Robert wszedł w cipkę, Dawid w gardło. Potem Robert wyjął kutasa z jej cipki i wbił w jej tyłek – nadal mokry od moczu i spermy – jednym mocnym pchnięciem. Kasia zawyła, gdy gruba główka rozciągnęła pomarszczony otwór. Dawid w tym czasie kazał jej ssać swoje jaja, lizać trzon, brać głęboko.
Rżnęli ją na podłodze bez litości. Raz na plecach, raz na czworakach, raz na boku – zawsze trzymając jej grube uda rozwarte, zawsze wbijając się do samego końca. Jej ogromna pupa falowała, uderzała o biodra, miękkie pośladki trzęsły się. Ciemna skóra była cała mokra od moczu, potu i soków. Sutki ocierały się o zimne kafelki.
Orgazm przyszedł nagle i intensywnie. Kasia wygięła się w łuk, krzycząc głośno, cipka i tyłek zaciskając się konwulsyjnie wokół kutasa syna. Fale przechodziły przez nią jedna za drugą – długie, drżące, aż nogi drżały niekontrolowanie, a z oczu popłynęły łzy rozkoszy. Jej ogromna pupa drgała, grube uda sztywniały.
Dopiero wtedy synowie doszli. Robert w jej cipce, Dawid w ustach – pompując długie, gęste strugi głęboko do środka. Kiedy wyciągnęli się, białe nasienie ociekało z obu dziurek, mieszając się z resztkami moczu na jej udach i na podłodze.
Kasia leżała wyczerpana, oddychając ciężko, ciało całe mokre, czerwone, użyte.
Robert pochylił się nad nią.
— Słuchaj uważnie, mamo. Wystarczy, że powiesz. Jednym słowem. I powtórzymy wszystko, co dziś zaszło. Kiedy tylko zechcesz. Jesteś nasza.
Dawid skinął głową.
— Nasza dziwka. Na zawsze.
Kasia zebrała resztki sił. Uklęknęła na mokrych kafelkach przed nimi, głowa nisko, czarne włosy opadające na piersi. Spojrzała w górę na ich twarze, na wciąż półtwarde kutasy.
— Dziękuję… — wyszeptała, głos drżący. — Dziękuję, że mogę być waszą dziwką. Że mogę być używana przez was. Że mogę lizać, ssać, brać wasz mocz, wasze kutasy we wszystkie dziurki… Dziękuję, synkowie. Jestem wasza. Całkowicie.
Pocałowała najpierw kutasa Roberta, potem Dawida – delikatnie, z wdzięcznością. Potem położyła czoło na ich stopach i została tak, naga, mokra, spełniona, wiedząc, że od tej nocy jej życie należy tylko do nich.

1 komentarz

 
  • Użytkownik wram

    :D  :bravo:

    12 godz. temu