Drugie wyznanie męża

To było dziwne uczucie. Obudziłem się obok żony, którą ledwie kilka godzin wcześniej widziałem skaczącą na innym kutasie. Mimo to nie czułem do niej obrzydzenia, nie byłem nawet zły, tym bardziej obrażony. Nie mniej byłem już tego dnia raczej milczący, choć dużo czasu poświęciłem obserwacji Grażyny. Trochę tak jakbym szukał w niej jakiegoś poczucia winy, wstydu czy... sam nie wiem czego.  

Wiedziałem, że wieczorem będzie chciała pojechać po swój samochód zostawiony przed domem Doroty, chociaż podejrzewałem oczywiście, że pojedzie tam nie tylko w tym celu... Dlatego powiedziałem jej, że muszę popracować i zniknąłem za drzwiami naszego domowego mini-gabinetu.

Właściwie nie wiem po co dyskretnie pojechałem za taksówką, do której wsiadła, ale jakaś wewnętrzna potrzeba obserwacji kazała mi to zrobić. I chyba powinienem tej potrzebie być wdzięczny...

Nie widziałem wiele, ale wystarczająco. Wiedziałem oczywiście, że moja żona ma skłonności biseksualne, ale te kilka zaledwie sekund kiedy wpatrywałem się z samochodu w otwarte drzwi domu Doroty wprawiło mnie w szok. Grażyna niemal rzuciła się na swoją przyjaciółkę, dziewczyny całowały się namiętnie i obejmowały. Mogłem sobie tylko wyobrażać co działo się dalej, kiedy już zamknęły drzwi.

Dobrych kilka minut siedziałem w samochodzie w tym samym miejscu zastanawiając się o co tutaj właściwie chodzi. A niezależnie od tego co chodziło pewne było jedno: miałem wielką ochotę zerznąć obydwie.  

Jadąc do domu uruchomiłem zestaw głośnomówiący i znalazłem numer męża Doroty. Niestety nie odebrał, więc zjechałem z drogi i napisałem mu SMS-a:

- cześć stary, odezwij się w wolnej chwili to opowiem Ci coś o naszych seksownych żonkach.

Martysia

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 325 słów i 1800 znaków.

3 komentarze

 
  • Helen57

    Ciekawe...................

  • bez tylu same fakty

    badzo zyciowe i dupy sa zdrowe

  • enklawa25

    :zakochany: