Dowcipy - str 24

Viralowe kawały i suchary
  • Biali wzięli do niewoli

    "Biali" wzięli do niewoli Czapajewa i Pietkę. Codziennie pytali Czapajewa o tajemnice wojskowe, wracał do celi strasznie pobity. Po tygodniu zaczął uderzać głową w ścianę.
    - Towarzyszu dowódco, przestańcie - prosi Pietka - nie wystarczą ciosy "białych"?
    - Ech, Pietka, nie rozumiesz... Ta cholerna skleroza!

  • Z Atlantydy

    Fąfara wraca późno w nocy do domu:
    - Skąd wracasz? - pyta żona.  
    - Z Atlantydy.  
    - Przecież Atlantyda jest zalana!
    - A ja to nie?!

  • Syn rozwiązuje krzyżówkę i przy

    Syn rozwiązuje krzyżówkę i przy jednym z haseł prosi ojca o pomoc:
    - Tato, szpara u kobiety na P.. ?
    - Poziomo czy pionowo?
    - Poziomo...
    - To będzie pysk.

  • Z pamiętnika amerykańskiego

    Z pamiętnika amerykańskiego żołnierza:
    "Dzień pierwszy. Popiłem trochę z Polakami. Dzień drugi. Chyba koniec ze mną. Umieram. Dzień trzeci. Polacy znowu wyciągneli mnie na wódkę. Dzień czwarty. Szkoda,że przedwczoraj nie umarłem."

  • Mąż śpi z żoną ale zachciało

    Mąż śpi z żoną ale zachciało mu się sexu i, dokucza żonie,
    -żona się budzi i mówi czego chcesz?
    -no wiesz czego..
    -żona na to dzieci jeszcze nie śpią,mija pięć minut maż znowu dokucza żonie
    -żona pyta po raz kolejny czego chcesz?!
    - mąż na to pić mi się chce
    -to idź do lodówki tam jest napój,mąż wstał poszedł do kuchni otwiera lodówkę a tam tylko do picia szampan,więc otwiera go a tu huk,żona zmartwiona pyta..
    -co się stało kochanie?,mąż się nie odzywa a z pokoju słychać głos dziecka:
    - jak mu dupy nie chciałaś dać to sobie w łeb strzelił.

  • Student zdaje egzamin z elektrotechniki

    Student zdaje egzamin z elektrotechniki, lecz odpowiedzi studenta są poniżej krytyki. W końcu profesor zły, mówi:
    - Dam panu trójkę, jeżeli powie pan ile jest żarówek w tej sali.  
    Student zaskoczony szybko policzył i odpowiada:
    - Trzydzieści.  
    - Nieprawda - mówi profesor, po czym wyciąga z kieszeni żarówkę.  

    Za rok ten sam student podszedł do egzaminu i sytuacja się powtórzyła. Na pytanie profesora o ilość żarówek odpowiedział:
    - Trzydzieści jeden.  
    Na co profesor z uśmiechem:
    - Nieprawda. Nie mam w kieszeni żarówki.  
    - Ale ja mam.