Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Nic nie pamiętam #295

Tak jak się Nadzieja spodziewała ,
Franeczako nie miała wiele zastrzeżeń, raptem
rzuciła pobieżnie wzrokiem na dom.
Bardziej ją interesowała sytuacja miedzy
Alkiem i dziewczyną.  

    - Powiedź mi wreszcie, co zamierzacie?

      Jej młoda podopieczna nie kryła zdziwienia.

     - Milena, czy ty aby nie próbujesz przez ten
dziwny zakup posiadłości zatrzymać na dłużej
tego chłopaka?

      Właścicielka pensjonatu, nawet nie próbowała
zaprzeczać.
Rozsiadła się wygodnie w fotelu, który był  
ozdobą małego saloniku na parterze  tej
wiejskiej posiadłości.

     - Wiesza, co dziecko ty moje?
    Ty naprawdę musiałaś stracić pamięć, skoro
zapomniałaś jak bardzo długo czeka się na  
miłość i tego, co jest warty oddania się mu.
- tu podniosła palec. -  Dosłownie i w przenośni.

     Dziewczyna przewróciła oczyma.

   - Ty Milena powinnaś zająć się pisaniem  
poradników dla pensjonariuszek albo wysłać
CV do gazety by przyjęli cię jako redaktor kącika
kupidyma.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 172 słów i 972 znaków, zaktualizował 2 cze o 14:08.

1 komentarz

 
  • AlexAthame

    Taki krótki tekst i byk. Proszę poprawić tego stwora: dzajewczainą :spanki:

  • milegodnia

    @AlexAthame Troszkę przykro

  • AlexAthame

    @milegodnia  :)Mam nadzieje, że nie poczułeś się urażony. Mogłem napisać, że masz błąd w tym zdaniu. To co napisałem miało w sobie tylko nutkę nagany. Im krótszy tekst, tym bardziej perfekcyjny być powinien, ale jesteśmy tylko ludźmi i błędy się czasem wkradają. Niektórzy nawet w komentarzach starają się ich nie robić.Niestety ja w komentarzach nie zwracam uwagi, szczególnie na literówki.Piszę przeważnie na komórce, a komórka zmienia słowa. Nie mam 100% polskiego języka na moim cellu i musze się bardzo starać.

  • milegodnia

    @AlexAthame  Wyobraź sobie, ze ktoś Ci opowiada przez godzinę o czymś, co jest dla niego istotne. Chciałby  abyś w czuł się w jego historię, to, co go spotkało, co zaintrygowało. W pewnym momencie, nim jeszcze doszedł do sedna Ty mu przerywasz ale nie mówiąc::  -  " To Ci dopiero zdarzenie", " Rzeczywiście masz nieciekawe doświadczenie itp"   Tylko stwierdzasz :  - " Mówi się, poszedł. Zapamiętaj sobie."    ...Wstałbyś, pożegnał się i wyszedł...........Tak właśnie ja się poczułem, przez wiele miesięcy pisałem a Ty nie napisałeś ani jednego zdania o wątku, pewnie nawet nie zadałeś sobie trudu aby zerknąć na  początek. Ważniejsze było od tego,...eeeehhhhh....No ja bym tak nie zarobił i tam gdzie masz kilkanaście części, to starałbym się je przeczytać by wpisać coś merytorycznego..    -  Słaba fabuła, zbyt zagmatwane, bohaterka mało wyrazista. - ..Miałbym przynajmniej jakąś opinię, obraz, odnośnik...., Podobno najgorsza jest obojętność i ja tego doświadczyłem.  Nie uraziłeś mnie bo się nie znamy, po prostu zachowałeś się jak człowiek, któremu oddaje się tekst do poprawki.  
    Ot, mu płacą, to sprawdza.......Najwięksi pisarze są grafomanami, nie potrafią napisać poprawnie jednej strony druku, ale są zaczytywani, bo wciąga ich opowieść......A poza tym, na końcu książki, często jest adnotacja do tekstu i jego literówek. Mimo  korekty a jednak każdy mówi o książce jej tekście, a nie o tym, że jedno słowo było przekręcone.....Miłego dnia Ci życzę i więcej wrażliwości.

  • AlexAthame

    @milegodnia A to ci historia. Nie czytałem Twojego opowiadania. Na odcinek 295 zerknąłem sobie i po prostu zobaczyłem dziwolagą. Nie dramatyzuj. Co mialem zrobić jak juz ten blad dostrzegłem? Mogłem w wiadomościach, może byś to lepiej przyjął. Nie zajmuje się korektą, ani społecznie ani za pieniądze. Gdybyś robił same błędy, to bym nawet nie dał notki. Zwykle się nie czepiam. O ile pamiętam raz mieliśmy wymianę zdań odnośnie relacji, tych bliższych. Są ludzie, którzy wstawiają sześć stron tekstu i nie ma tam jednego brakującego przecinka. Ja robię błędy. W starych tekstach mam sporo. Ale skoro wylałeś tyle żalu w sposób nietuzinkowy, więc odebrałem, że masz artystyczną duszę. Nie poślę Ci buziaczków, ale przytulaka, tak. :przytul: I jeszcze coś. Otóż było to dawno dawno temu. Może tysiąc lat temu. Może dawniej. To prawdziwa historia. Generał Hu Ming Teu wracał ze swoim wojskiem po wygranej bitwie. Opodal rozbił już obóz. Wybrał się na rekonesans wraz z dwójką przybocznej straży. Konie przedzierały się przez śnieg po kolana. Nagle generał zauważył coś w śnieżnej bieli, podjechał bliżej i dostrzegł postać staruszka. Człowiek odziny w cienkie szaty miał tylko kij. Hu Ming osobiście pomógł staruszkowi, by ten dosiadł wraz z nim konia. Kiedy dojechali do obozu, zabrał go do swego namiotu i pomógł, by wycieńczony staruszek, odziany tylko w jedwabną szatę, mógł usiąść przy ogniu. Z pewnością był zmarznięty. Hu Ming osobiście ugotował dla gościa ryż i zaczął karmić starca. Uratowany wziął pierwszą porcję do ust i wypluł. Fala gniewu owładnęła generałem. Chwycił miecz i chciał zabić niewdzięcznika. Uderzył,  ale nagle stało się coś niemożliwego. Stary wytracił jego miecz swoim kijem. Mało tego. Skoczył na równe nogi i przygwoździł szyję kompletnie zaskoczonego szermirza do klepiska. Złość uleciała natychmiast z ciała generała, a jej miejsce zajęło kompletne zaskoczenie. Hu Ming był doskonałym szermierzem. Po kilku chwilach usiadł  na ziemi i zaczął wpatrywać się w oczy starca.
    - Jak to możliwe! Jestem mistrzem miecza, a ty, zmarznięty, wycieńczony pokonałeś mnie zwykłym kijem. Już nie wspomnę, że sam ci przygotowałem posiłek, a ty zamiast okazać wdzięczność, uraziłeś mnie - rzekł dowódca wojska.
    - To wszystko prawda, generale, jest jednak ważniejsza sprawa. Jeżeli się coś robi, trzeba robić to dobrze. Ryż jest niedogotowany.
    Jak się okazało stary był mistrzem Zenu, miał wizję, by spotkać generała i tak wprowadzić Zen na japońską ziemię. Miłego dnia. :smile:
    Ps.Hu Ming sam wymyśliłem, nie pamiętam nazwiska generała.

  • milegodnia

    @AlexAthame Sam sobie strzelasz w stopę, pisząc, że zacząłeś od końca. Jaki ma sens, zaglądanie do  ostatniej części?  ( retoryka) ...Po drugie, nie zainteresowało, to wychodzę, jeśli nie chcę kupić to nie mówię właścicielowi na odchodnym, że mi wystrój nie pasuje....Po prostu nie wypada komuś robić przykrości.. Czy Ty na prawdę nie rozumiesz, że zachowałeś się nietaktownie? Może to był jedyny błąd w tym opowiadaniu składającym się za 200 -stu tysięcy słów?  Ja zawsze patrzę pod kątem człowieka jego starań a nie tego, że się potyka  . Po trzecie twierdzisz, że sam robisz błędy , więc by sobie poprawić samoocenę wyszukujesz ich  u innych, stąd szukanie ich nie zależnie od treści? To by tłumaczyło wybór od 295 czytanki..              Nie dramatyzuj., ( Twoje słowa) ...Jeśli tak podchodzisz do czyjegoś trudu i chęci zwrócenia uwagi na tekst, pisząc, że niekoniecznie to istotne, a przekręcenie jednego słowa warte jest wpisu, to gratuluję.....Każda osoba parająca się pisaniem ma duszę artysty, delikatnego charakteru. Nie wyobrażam sobie  by jakiś diler narkotykowy czy sciągający haracze siadywał do laptopa i pisał wiersza....Nie śledzę komentarzy ale podejrzewam, że nikt nie chciałby przeczytać coś takiego jak ja po tylu miesiącach....Udało Ci się sprawić mi przykrość ...To chyba tyle, nie dogadamy się bo patrzysz jak recenzent, którego obchodzi obwódka a nie sedno sprawy...   .A co do tej klechdy, to ja się wzoruję na innej. ..Pewien mistrz dostał zaproszenie od ucznia na  kolację. Ten przyjął ofertę, zjadł zaserwowane danie i podziękowawszy wyszedł. Uczeń odprowadził go do wyjścia i wrócił do kuchni by teraz sam skosztować swojego dania. Gdy tylko wziął  do ust pierwszy kęs okazało się, że jest nie do skonsumowania. Niedogotowane a na dodatek przesadził z przyprawami...Na drugi dzień przeprosił mistrza i zapytał go czemu to zajadł, przecież to było  zbyt ostre i prawie surowe...Mistrza uśmiechnął się i rzekł:  - Jeśli Pan Bóg by chciał to na pewno by mi przeznaczył dobry posiłek.. Widocznie wczoraj zasłużyłem na coś takiego.

  • AlexAthame

    @milegodnia Dobrze, sprawiłem Ci przykrość. Ale wiesz kto jest winny? Putin. Nie masz racji. Powinieneś się ucieszyć, że ktoś pokazał Ci błąd.Poprawiłeś i dobrze. Spróbuj z tym żyć. Życie pełne jest cierpienia. Nawet jeżeli to był jeden błąd na 200 tys słów, to należało go poprawić. Masz 50 moich opowiadań z błędami. Go for. Jak wiem, że ktoś ma czytać, to poddaje korekcji.Inaczej nie. Po korekcji jest mniej błędów. Ja nie czytałem wnikliwie tego odcinka. Ty nadal nie rozumiesz. Dostrzeglem błąd i nie moglem nie zareagować. Pewnie odpiszesz, więc napisz mi rownież co według Ciebie miałem zrobić. Nie jestem ignorantem. Jeżeli uważasz, ze nic nie powinienem zrobić, to nie jest dobra odpowiedź dla mnie. Jak zobacze znowu coś, dam znać. To już ostatnia wiadomość, bo tak można forever.  Trzymaj się.

  • milegodnia

    @AlexAthame A teraz przeczytaj kplejne swoje wpisy pod tymi wypocinami ....Widzisz jak przez moja żenująco  -placzacy monolog zostałeś wrobiony?   Jak zdezorientowany zacząłeś rzeczywiście sądzić, że to mi na prawdę zrobiło krzywdę? ...Lubię sobie porobić takie eksperymenty i poprzez słowa, dramaturgie sprawdzać jak zachowa sie dany czlowiek...W tym wypadku nadarzyla sie okazja na blad i niby uraz piszącego...Nie miej zalu, to nic osobistego...Ot taki sposob na rozwijanie wyobraxni i kreatywności....Pisze tak długo i nikt mi nie komentuje, że zdążyłem się przyzwyczaić do tego, że pisze dla siebie...Nie rusza mnie, czy ktoś wejdzie i nawet jakby wpisał    :   - Wow!!! To jest tak epickie, że wciaglo mnie jakbym znał tych ludzi...- ...nie podniecilo by mnie...Więc na taki wpis o błędzie też mnie mam alergii...Wiem, że tu sobie robią laurki. Jedni bez czytania walą tekst-   czekam na wiecej choc uplynelo 20 sekund od wrzucenia tekstu na 1000 slow....Tak to tu jest...Dlatego traktuje to bardziej jak swój manuskrypt .....Wspaniałej soboty...I przyjmij to z przymrużeniem oka...  -