Zbudujmy razem coś nowego cz. 7

Zbudujmy razem coś nowego cz. 7ROZDZIAŁ VII

- Ej, Lena, jesteś tu?  
- Co? Tak... Jasne... Możesz jeszcze raz powtórzyć - Andrzej właśnie skończył podpisywać dokumenty. Zauważył, że jego asystentka nie reaguje i zwrócił jej delikatnie uwagę.  
- Coś się dzieje? Jesteś rozkojarzona? Jakieś problemy?  
- Nie, szefie, nie - uśmiechając się próbowała ukryć zakłopotanie.  
- Leno, a może zjesz z nami teraz? Dawno nie miałyśmy okazji porozmawiać - nieświadoma sytuacji Martyna próbowała namówić ją do wspólnego spędzenia czasu.  
- Nie, dziękuję. Muszę pilnie wysłać te dokumenty i dokończyć kilka innych spraw. - chciała uniknąć towarzystwa Mateusza.
Mężczyzna już od kilku minut obserwował ją ukradkiem i zauważył, że unika spoglądania w jego stronę. Wiedział, że związane to jest z ostatnią sytuacją. Czuł satysfakcję, bo takie zachowanie świadczyło o tym iż nie było jej to obojętne.  
- Oj, może Twój straszny szef odpuści Ci jedną wpadkę - zaśmiał się Jacek.  
- Ej, Ty! Nie pozwalaj sobie. Wcale nie jestem straszny - odparł Andrzej z udawanym oburzeniem. - Jasne, że chciałbym, abyś została.  
- Przepraszam, ale naprawdę nie mogę. Jestem umówiona - blefowała. Musiała wyjść z tej restauracji. Czuła, że robi jej się duszno.  
- Co ja słyszę? Musimy porozmawiać jutro przed pracą i chcę się o wszystkim dowiedzieć. - Andrzej zaczął udawać ton nadopiekuńczego rodzica.  
- Oczywiście, tatusiu. Uciekam. Do widzenia. - zaśmiała się, pomachała wszystkim i już jej nie było.  
Przed restauracją Lena wzięła głęboki oddech. Musi się zdystansować do tego faceta. Nie może tak reagować na jego obecność. Przypomniała, jak po urodzeniu Olka obiecała sobie, że faceci już się nie będą liczyć w jej życiu. Do tej pory udawało jej się dotrzymać tego przyrzeczenia. Lecz od spotkania z Mateuszem zaczęło się dziać z nią coś dziwnego. Zaczęła "reagować" na mężczyzn. Właściwie to tylko na jednego. Bała się tego, jakie konsekwencje to może za sobą nieść. Jak wiele może to w jej życiu zmienić...  

- Leno, zapraszam do mojego gabinetu - pseudo-surowym tonem powiedział Andrzej. Lena domyślała się, że zaraz zostanie poddana wywiadowi ze strony szefa i zarazem przyjaciela. Wczorajszego popołudnia po powrocie do domu zapomniała o swoim kłamstwie i nie zastanowiła się, co powie dzisiaj.  
- Siadaj i mów. Kto to? Ile ma lat? Gdzie pracuje? Czy wie o Olku? - zasypał ją gradem pytań.  
- Andrzej, kocham Cię jak starszego brata i Hanię jak siostrę. - zaczęła, żeby dać sobie czasu. - I dlatego nie mogę Wam kłamać. Nie spotkałam się z nikim. Chciałam po prostu uniknąć tego obiadu.  
- Ehhhh. Wiesz? Nie powinnaś zamykać się na życie. Jedna porażka nie może spowodować, że do końca życia będziesz sama. Olek potrzebuje również ojca. Nie chcę przez to powiedzieć, że musisz kogoś szukać tylko po to, żeby Olek miał w domu męski wzorzec. Ale spróbuj nie zamykać się na nowe znajomości. W końcu spotkasz kogoś, kto będzie tym właściwym. I pokocha on zarówno Ciebie, jak i Olka.  
- Wiem, ale nie potrafię i jak na razie nie chcę. Nie chcę znowu popełnić błędu. Oddać serce, siebie a w zamian otrzymywać kłamstwa.  
- Wiesz, nie znałem tego Tomasza, ale jakbym go spotkał, to bym chyba zabił gnoja. Kiedyś Hania będąc u Ciebie znalazła aparat. Obejrzała zdjęcia i byłaś na nich taka szczęśliwa, promienna, pełna energii. Chciałbym, żebyś się czasami wyluzowała i zabawiła. Jesteś młoda.  
- Ale...
- Tak, tak, wiem, że masz dziecko. Nikt tu nie mówi, że masz wracać pijana nad ranem. Ale myślę, że wyjście do klubu, żeby potańczyć, spędzić czas z przyjaciółmi byłoby dobrą alternatywą.  
- Sama nie wiem. Nie wiem, czy nadaję się do beztroskiej zabawy teraz. - wahała się.  
- Wiesz co? Dzisiaj jest piątek. Wybieramy się do klubu grupką. Chodź z nami. Olek zostanie z naszą opiekunką. Nie będziesz musiała prosić pani Basi.  
- No dobrze - niechętnie zgodziła się Lena.  
- W takim razie przyjedziemy po Ciebie z Hanią o 20. - uśmiechnął się mężczyzna. Uznał to za osobisty sukces. - A teraz proszę wracać do pracy. Obowiązki się same nie wykonają - wrócił do surowego tonu.  
- Tak jest, szefie - zasalutowała i wyszła do swojego miejsca pracy.  

Wieczorem Lena zastanawiała się w co ubrać.  
- Mam! - powiedziała do siebie. Kiedyś, będąc jeszcze z Tomaszem kupiła sobie piękną różową sukienkę. Była elegancka i seksowna jednocześnie.  
Kobieta dużo myślała o słowach Andrzeja i postanowiła pójść za jego radą. Co więcej, postanowiła zostawić przeszłość za sobą. Nie żyć w ciągłym stresie, strachu. Tylko bawić się. Po nałożeniu sukienki przejrzała się lustrze. Czuła się niesamowicie. Uśmiechnęła się sama do siebie.  
- Baw się dobrze, mała - mrugnęła do własnego odbicia.  
Chwilę później zadzwoniła Hania, aby poinformować, że czekają na dole.  

- O matko. Wyglądasz niesamowicie! Jezu, gdyby nie Andrzej to zmieniłabym orientację - takimi słowami powitała ją Hania.  
- Dzięki. Ty też się świetnie prezentujesz. Wyglądasz ekstra w spódnicy kolorze indygo.  
- Andrzej doszedł do tego samego wniosku. Tylko on nie umiał określić koloru - mrugnęła do Leny.  
- No przepraszam, ale jestem facetem. Nie odróżniam tych wszystkich odcieni miliona kolorów.  
- Dobrze, dobrze, kochanie, wybaczam Ci to. Tak w ogóle to Mateusz będzie z Karoliną? - na te słowa Lena natychmiast się spięła.  
- A nie wiem. Zależy czy będzie miała czas i ochotę - stwierdził patrząc się na drogę. - Wiesz, że relacja pomiędzy nimi to bardziej układ niż związek.  
Lenę zaciekawiły te słowa. Chciała się zapytać, o co chodzi.  
- Wiem, trochę tego nie rozumiem. I czekam tylko, kiedy któreś  z nich się zaangażuje. Zastanawiam się, co spowodowało, że  Mateusz ma taki stosunek do kobiet.  
- Kiedyś był inny. Jak chodziliśmy do liceum, to lubił dziewczyny, spotykał się z nimi, ale nie traktował związków w ten sposób. Pamiętam jak Martyna się w nim podkochiwała. Mateusz nie umiał się od niej odpędzić a my z Jackiem mieliśmy niezły ubaw.  
- Ej, czekaj. Też to pamiętam. Wy obaj jeszcze podsycaliście to w Twojej siostrze.  
- Tak, tak - zaczął się śmiać mężczyzna. - To było szczeniackie, ale ile dzięki temu mamy wspomnień. Teraz przynajmniej się dobrze dogadują. I Mateusz nie musi już uciekać na jej widok, bo mojej młodszej siostrzyczce przeszło młodzieńcze zauroczenie.  
Lenie ta rozmowa dużo rozjaśniła a jednocześnie zamieszała. Zastanawiała jak ma się teraz zachowywać w towarzystwie mężczyzny. Dodatkowo po takiej dawce informacji. Przypomniała sobie o swoim dzisiejszym postanowieniu. Miała zamiar dobrze się bawić.  A analizowaniem najwyżej zajmie się potem.

Efkaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1255 słów i 6907 znaków.

4 komentarze

 
  • Misiaa14

    Piękne

  • Efkaaa

    @Misiaa14 Dziękuję. :)

  • Czekoladowytorcik

    To jest niesamowite ;* czekam na dalszą część:) mam nadzieję że dodasz szybciej ;)

  • Efkaaa

    @Czekoladowytorcik Właśnie pracuję nad dalszymi. :) Dzisiaj powinna się pojawić kolejna część. :) Ale jak czytam poprzednie części, to zauważam tyyyyyyle błędów. :D

  • Czekoladowytorcik

    @Efkaaa oby się pojawiła ;p bo już nie mam co czytać.

  • Efkaaa

    @Czekoladowytorcik Już jest i przepraszam, że nie dodałam jej wczoraj. :)

  • szczesliwa

    Super!! Czekam na kolejne , mam nadzieje szybko

  • Efkaaa

    @szczesliwa Dziękuję. :)

  • Efkaaa

    Wiem, że długo nic nie było. Przepraszam, życzę miłego czytania. :)