Zbudujmy razem coś nowego cz.2

Zbudujmy razem coś nowego cz.2ROZDZIAŁ II

- Ma kobieta charakter - stwierdził ze śmiechem Jacek - a nie wygląda na taką.  
- Oj ma, ma. Ale wara od niej. To, że przed chwilą okazało się, że chodziliśmy do liceum wcale nie oznacza, że pozwolę Wam do niej startować. Traktuję ją jak młodszą siostrę - powiedział udając groźny ton Andrzej.  
- O to akurat możesz być spokojny - zripostował Mateusz. - Nie jest w moim typie a Jacek ma już swoją wielką miłość.  
- Odczep się ode mnie. To, że ktoś ugryzł Cię dziś w dupę, nie oznacza, że możesz pokazywać swoje wielkie ego, chłopie. Wracajmy lepiej do pracy.  
Mateusz nic nie odpowiedział. Zastanawiało go natomiast, czy to on wpłynął na takie zachowanie tej małolaty. Przeciętna była i jeszcze ta jej mdła reakcja na niego. Już się do tego przyzwyczaił. Aczkolwiek było w niej coś takiego, że myślał o niej.  

- Mamo. mamo! Narysowałem coś dla Ciebie - z impetem wpadł w jej ramiona Oluś.  
- Chodźmy, kochanie, koniecznie mi to musisz pokazać. Ale najpierw porozmawiam chwilę z panią Basią, dobrze? - z wyraźną ulgą w oczach i uśmiechem na ustach odpowiedziała kobieta. Nienawidziła zostawiać go samego i zawsze z chwilą powrotu i ujrzeniem tego urwisa spadał jej kamień z serca.  
- Dzień dobry, pani Basiu - powiedziała grzebiąc w torebce - tu są pieniądze za ostatni miesiąc dla pani.  
- Dziękuję. Lekarz po raz kolejny zmienił mi leki na droższe - powiedziała z rozżaleniem starsza kobieta. Miała już siwe włosy i dużo zmarszczek. Szczególnie widoczne były te przy oczach i ustach, które powstały od częstego uśmiechania się.  
- Może pójdzie pani do innego albo zapyta się farmaceuty o tańsze zamienniki, co? - zmartwiła się dziewczyna. Wiedziała, że kobieta nie przyjmie od niej więcej pieniędzy niż było umówione, ale bardzo by jej chciała pomóc.  
- Porozmawiam z tą aptekarką zza rogu. Ona ma dużą wiedzę - odwróciła się w stronę kuchenki. - Może napijesz się herbaty i chwilę porozmawiamy? Zrobiłam dzisiaj krem brokułowy. Zjesz sobie i nie będziesz gotować w domu.  
- Kusi pani, kusi i dobrze to pani wychodzi - zaśmiała się Lena. Nie miała ochoty dzisiaj nic robić, więc propozycja spadła jej z nieba. - Olek! Zostaniemy jeszcze jakieś pół godziny tutaj, dobrze?
- Dobrze, mamo. Pan Dinoziarł mówi, że tez cię tu zostać.
- Powiedz mi, kochanie, jak w pracy? - zagadnęła starsza kobieta.
- Dobrze, nawet bardzo dobrze. Dużo pracy, ale i premie się szykują. Chociaż na swoją pensję nie mogę narzekać. Trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno - z ironią stwierdziła brunetka.  
- Proszę Cię, dziecko. Jesteś bardzo profesjonalną osobą i zasłużyłaś na to. Nigdy nie pozwól sobie źle myśleć o sobie.  
- Czasami jest mi ciężko. W końcu moja siostra twierdzi, że jestem życiowym nieudacznikiem.
- Twoja siostra ma inny system wartości i tyle w tym temacie. Widzę, że masz gorszy dzień - zwróciła uwagę pani Basia.
- Faktycznie. Ale koniec smętów - uśmiechnęła się. - Niech mi pani powie, co dzisiaj robił mój mały urwis.
- Oooo, bardzo dużo. Proszę, smacznego - podała jej zupę. - Bawił się w "dinoziarły". Po obejrzeniu programu dla dzieci stwierdził, że będzie rysował i myślałam, że mam chwilkę dla siebie. I on do mnie krzyczy "Pani Basiu. Najysowałem kólecko". I podnosi koszulkę a tam pół brzucha pomazane w kreski "Bo ja cię więksego pepka mieć i zeby mama mnie gilgotała duzio".  
- No to dzisiaj czeka nas długa kąpiel - zaśmiała się Lena. - Nie wiem skąd to dziecko ma takie szalone pomysły.  
- Jest bardzo kreatywny. Będzie pewnie zdolnym uczniem. Jeszcze zobaczysz jak zostanie znanym malarzem albo kimś innym - zażartowała emerytka.  
- Oby. Pragnę, by kiedyś mógł spełniać swoje marzenia i spotykał dojrzałych ludzi na swojej drodze.  
Następne kilkanaście minut spędziły na rozmowie o codziennych sprawach. Potem Lena zabrała Olka do ich mieszkania. Pobawiła się z nim, wykąpała i położyła spać. Sama potem wzięła relaksacyjną kąpiel, poczytała książkę i stwierdziła, że czas spać. Nie mogła jednak zasnąć. Coś gdzieś w podświadomości zalegało i nie chciało dać jej spokoju. Tej nocy śnił jej się mężczyzna, który kiedyś dla niej wiele znaczył. Patrzył na nią wzrokiem, który mówił "Wiem, malutka, jak na Ciebie działam". Tak bardzo zresztą dla niego typowym.  

Następny dzień zaczął się lepiej mimo nieprzyjemnego dla Leny snu. W pracy dowiedziała się, że udało się dogadać z Kochem i Kaczmarskim i teraz trzeba dopracować umowę i finalizujemy sprawę.  
- Matko, to super, tak się cieszę - powiedziała z entuzjazmem do Andrzeja. - Oooo, cześć Haniu! Nie zauważyłam Cię. Siedzisz tak cichutko. Jak nie Ty - roześmiali się we troje.  
- Słucham Cię i widzę, że tryskasz energią. Dobrze Cię taką widzieć.
- Wiesz, sama się sobie dziwię. Wczoraj miałam o wiele gorszy humor i jeszcze śnił mi się Tomasz. Ale rano Oluś mówi do mnie "Mama. A wies co? Ty ić do placy, ja pójdę do pani Basi. I jak wlóciś, to się potulimy dzisiaj, dobzie. Bo pociebujemy tego". I automatycznie stwierdziłam, że jestem najczęśliwszą kobietą na świecie.
- Masz niesamowite dziecko. I cieszę się, że świetnie sobie radzisz. Właśnie. Kasia chce Cię zaprosić na urodziny. Przyjdziesz?  
- Jasne, że tak. - Lena traktowała 14-latkę jak młodszą siostrę. Dziewczynka bardzo lubiła opiekować się jej synkiem i troszczyła się o niego najlepiej jak umiała, kiedy ją odwiedzali. - Kiedy to będzie?  
- W niedziele za dwa tygodnie. Pewnie Was jeszcze Andrzej nie poinformował, ale w piątek poprzedzający urodziny organizuje bankiet dla pracowników, klientów oraz znajomych z branży.  
- Muszę sobie kupić sukienkę i znaleźc kogoś, kto zajmie się Olkiem.  
- Nie musisz się tym martwić. Jest oddzielna sala dla dzieci i będą wynajęte nianie. A na górze znajdują się pokoje do spania, więc możesz go zabrać ze sobą - zasugerowała kobieta.  
- To idealnie. Pobawi się z innymi a ja będę miała go pod ręką. Dobrze. Wracam do pracy. Może wyjdziemy w czwartek na kawę?  
- Jasne, zdzwonimy się.  
  
Czas do bankietu minął szybko. Lena kupiła sobie śliczną czerwoną sukienkę. Namówiła ją na to Hania, z którą poszła na zakupy i do kawiarni, żeby poplotkować. Dziewczyna miała odrobinę wątpliwości, ale po przymierzeniu była pewna, że musi kupić tę kreację i nawet nie potrzebowała się pokazywać przyjaciółce. Postanowiła, że nawet Hania nie zobaczy jej w tej sukience aż do dnia imprezy.

- Powiem Wam, panowie, że miło odnowić kontakty ze starych czasów - powiedział ze śmiechem Andrzej, rozmawiając z Mateuszem, Jackiem i kilkoma innymi mężczyznami.  
- Kochanie, nie widziałeś może Leny? - podeszła do nich zmartwiona Hanka.
- Nie. Pewnie się spóźni. Wiesz, jak to u niej czasami bywa - skwitował krótko sytuację.  
- Twoja młoda asystentka pewnie chce zrobić efektowne wejście - skomentował z odrobiną ironii Mateusz.  
- O! Jest. - ucieszyła się Hania i wskazała mężczyznom na drzwi wejściowe. - O Boże. Wygląda obłędnie w tej sukience.  
Lena weszła w pośpiechu na salę. Jej długie pofalowane włosy były odrobinę rozwiane, co dodało jej uroku. Kosmetyczka wykonała jej piękny makijaż podkreślający jej atuty. Był on mocniejszy niż na codzień, ale bez przesady. Za rękę prowadziła swojego synka, którego ubrała w garnitur kupiony na te okazję i czerwoną muchę. Wspólnie prezentowali się obłędnie.  
- Dobry wieczór i przepraszam za spóźnienie. Mój mały kawaler 10 minut przed wyjściem zaplamił koszulę i musiałam przebrać go w tę i przez to dotarcie tutaj zajęło nam tyle czasu - powiedziała zdyszana kobieta.  
- Nic się nie stało. martwiliśmy się trochę, ale już jest dobrze - odparł Andrzej. - Daj mi mojego chrześniaka na ręcę. Przedstawię go panom i porozmawiamy o interesach.  
Wszyscy zaśmiali się z dowcipu. Tylko Mateusz przyglądał się całej sytuacji ze zdezorientowaną miną. Otrząsnął się jednak po chwili i z pogardą spojrzał na Lenę. Dziewczyna wyczuła, że to przyjęcie nie odbędzie się bez żadnych ekscesów.

Efkaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1527 słów i 8338 znaków.

5 komentarzy

 
  • lunetka96

    Spoko :D Fajne opowiadanie trzymam kciuki by wena nie opuszczała :D

  • Efkaaa

    @lunetka96 Wena nie opuszcza, ale czasu brak. :C

  • MrsMinii

    Czekam na dalszą  :rotfl:

  • Efkaaa

    @MrsMinii Jutro będzie. Dzisiaj już nie dam rady, bo mam wypad wieczorny. A zostało mi tylko trochę kolejnego rozdziału dopisać. :) Może nawet dwa rozdziały uda mi się dodać. :)

  • Pina

    Super opowiadanie  :jupi:  Ciekawe i z sensem , czekam na więcej  ;)

  • Efkaaa

    @Pina Dziękuję bardzo. :)

  • Tessiak

    Należą się gratulacje. Fajna fabuła, akcja płynnie przechodzi dalej... podoba mi się i czekam na ciąg dalszy. Trzymaj się cieplutko :)

  • Efkaaa

    @Tessiak Dziękuję, miło mi to słuchać... tfu...czytać. :D

  • Vinyl3

    Fenomenalne oby tak dalej :kiss:  <3

  • Efkaaa

    @Vinyl3 Dziękuję i obiecuję, że będę się starać. :)