Szukając siebie cz. 2

- Cześć kochana! - usłyszałam za plecami głos mojej przyjaciółki również wściekły mężczyzna przeniósł na nią wzrok.- uuu... a co to za przystojniak ? Może nas sobie przedstawisz ? Magda - wyciągnęła rękę do mężczyzny. Ona jest niemożliwa, pomyślałam, zawsze wali prosto z mostu to co myśli zazdroszczę jej tego i za to ją kocham. - Rafał -odezwał się skołowany nieznajomy. - A ja nie znam tego pana. Po prostu ten baaaardzo miły człowiek postanowił wydrzeć się na mnie na środku ulicy - spojrzałam mu ostatni raz w oczy i wmaszerowałam do restauracji z podniesioną głową. Po chwili na krzesło przy moim stoliku klapnęła zszokowana Magda - Co to kurw..de było ? Co to za przystojniak i dlaczego nawrzeszczałaś na niego ? - To burak, który nie potrafi się zachować. Wpadłam na jego babcie przez przypadek oczywiście przeprosiłam a przemiła starsza oczywiście się nie gniewała a ten... palant naskoczył na mnie jakbym jej co najmniej kręgosłup złamała. Wkurzył mnie frajer. - usłyszałam za sobą klaskanie odwróciłam się i znowu zobaczyłam przed sobą szare oczy nieznajomego jak się okazało Rafała. - Miło... burak, palant, frajer. Jeszcze jakieś miłe słowa w moim kierunku? - Śledzisz mnie człowieku? Nie masz co robić tylko prześladować nieznajomych? - spytałam niby spokojnie i słyszałam za sobą cichy chichot przyjaciółki. Ucichła kiedy szarooki pochylił się do mnie z wściekłością w oczach i sykną prosto w moją twarz - Zawsze jesteś taka pyskata panienko? Zepsułaś mi całkowicie dzień i mam nadzieję że Twój też będzie beznadziejny. - odwrócił się i wyszedł a ja siedziałam w bezruchu dłuższą chwilę do rzeczywistości przywrócił mnie głos Magdy. - Wow! Cudowny. Zakochałam się. - prychnęłam. - Przecież to totalny świr, bałam się że mnie uderzy.  
Zjadłyśmy pyszny obiad nie wracając już do tematu Rafała. Rozmawiałyśmy o moim ślubie, sukni, Maćku, którym wszyscy łącznie z Magdą byli zachwyceni tylko ja coraz częściej miałam wątpliwości czy naprawdę chce wychodzić za mąż i czy dalej kocham mojego idealnego narzeczonego...
Następnego dnia po zajęciach na uczelni umówiłam się ze znajomymi z grupy na piwo w nowym klubie. Wieczorem kiedy szykowałam się do wyjścia do mojego pokoju zapukał tata. - Wychodzisz córciu? - tak, ze znajomymi z uczelni. - Maciej wie? - Nie, nie muszę mu się tłumaczyć. To mój narzeczony a nie właściciel. - uważam że nie powinnaś wychodzić bez jego wiedzy, ktoś może źle odebrać, że wieczorem wychodzisz bez narzeczonego do klubu i... - Tato ! Dość ! Jestem dorosła i mam prawo wychodzić gdzie chce. Maciek nie tłumaczy mi się ze swoich wyjść z kolegami więc ja nie muszę mu mówić kiedy idę na piwo ze znajomymi. - Maciek jest mężczyzną więc... - To nie ma nic do rzeczy, tato. A teraz proszę wyjdź bo chce się przebrać. - tata pokręcił głową zrezygnowany i wyszedł. Nie znoszę kiedy to robi. Mówi mi co wypada, przejmuje się tym co powiedzą ludzie zawsze tak było a ja nigdy się nie buntowałam, po śmierci mamy miał tylko mnie i był nadopiekuńczy ale dość tego jestem dorosła i chce sama o sobie decydować. Ubrałam się w czarną sukienkę do połowy uda z długim rękawem do tego czarne czółenka i czerwona marynarka i torebka tego samego koloru. Wyszłam nie żegnając się nawet z tatą byłam na niego zła.  
Pod lokalem był spory tłum. W którym jakoś udało mi się odnaleźć moich znajomych. Pomachałam do Magdy która paliła papierosa w towarzystwie Marcina, Łukasza, Marleny, Ingi i Roksany, to moja paczka z roku. Zawsze wychodzimy razem. Przywitałam się ze wszystkimi. - Słuchajcie!!! - krzyknęła do nas Inga- Dołączy do nas mój brat który przyjechał na urlop z Niemiec. Nie macie nic przeciwko? - Jasne że nie. Może to jakiś przystojniak i się z nim dobrze pobawię. - śmiała się Marlena a ja tylko przewróciłam oczami. Weszliśmy do środka i usiedliśmy we wcześniej zarezerwowanej loży dobrze że zrobiliśmy rezerwacje bo musieliśmy stać. Chwilę rozmawialiśmy o studiach kiedy Łukasz zwrócił się do mnie. - No Klara jak tam przygotowania do najważniejszego dnia w życiu ? Pan idealny już wszystko zaplanował? - wszyscy zaczęli się śmiać, moi znajomi nie znosili Maćka, nie dziwie się w sumie, zawsze traktował ich z góry. - Daj spokój -prosiłam- mam dość ciągłych rozmów o ślubie. Planujemy go od roku a ja coraz mniej mam na niego ochotę - wyznałam. - Więc go odwołaj, po co masz się męczyć. - skwintował Marcin - jak Cię tem Twój Maciuś kocha to zrozumie. - To nie takie proste. Jego rodzice i mój tata... - Rafi !! Jesteś wreszcie - przerwała mi Inga- Chodź do nas !- wszyscy odwróciliśmy się w stronę brata koleżanki a mnie wbiło w kanape. Serio? On ? Ten palant z ulicy. Naprawdę to nie był mój szczęśliwy dzień. Przyjrzałam mu się chwilę. Jak na palanta był całkiem przystojny, duże szare oczy, kasztanowe włosy, prosty nos i pełne usta takie w sam raz do całowania pomyślałam i od razu zbeształam się w myślach nie zapominaj że to niezrównoważony psychicznie burak. - To mój braciszek Rafał, a to moi znajomi z roku. Od prawej Marlena, Roksana, Marcin, Magda, Łukasz i Klara... - przedstawiła nas Inga. -Tą niezdarę akurat miałem wątpliwą przyjemność poznać. - spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się słodko i powiedziałam - wolę być niezdarą niż palantem psychopatą, który wydziera się na ludzi na środku chodnika. - uuu... pyskata znowu..- pochylił się nade mną a mi zrobiło się gorąco - tylko w języku jesteś taka mocna czy potrafisz też tańczyć? - zapytał i pociągnął mnie na parkiet. Byłam tak zszokowana że nawet nie próbowałam się wyrwać i po chwili tańczyłam na prawie pustym jeszcze parkiecie z największym idiotą jakiego dane mi było poznać ale musiałam przyznać że z bardzo pociągającym idiotą. Musze przyznać że ruszał się nieźle. Jedną ręką trzymał mnie w pasie i cały czas wbijał we mnie spojrzenie co strasznie mnie peszyło. - Wcześniej nie wydawałaś się nieśmiała a teraz rumienisz się jak nastolatka i ruszasz się jak kłoda.- powiedział prosto w moje ucho. O nie pomyślałam zaraz Ci pokaże jak kłoda powiadasz... spojrzałam mu prosto w oczy i zaczęłam ponętnie kręcić biodrami założyłam mu ręce na szyje i ruszyłam się najseksowniej jak potrafiłam w rytm muzyki. Nagle odwrócił mnie tyłem do siebie tak że ocierałam się pupą o jego uda. Cholera ! To na mnie działa ! On na mnie działa a przecież to palant i burak opieprzałam sama siebie w myślach. - No no niezdaro nieźle Ci idzie.- powiedział a ja czując jego oddech na szyji poczułam mrowienie na całym ciele. I w tym momencie puścił mnie i zostawił samą na środku parkietu !! Zostawił !! Idiota palant burak frajer powtarzałam w myślach wracając wściekła do loży wzięłam torebkę i poszłam do baru. Musiałam się napić. - Kolejke poproszę - wróciłam się do barmana. Kiedy dostałam kieliszek wypiłam go szybko i od razu zamówiłam kolejny. Wypiłam szybko trzy kolejki wódki i zaczęło kręcić mi się w głowie. Zastanawiałam się dlaczego tak bardzo przejmuje się facetem którego w ogóle nie znam i dlaczego tak bardzo mnie wkurza przecież powinnam go olać. Wypiłam jeszcze dwa kieliszki. Kiedy czekałam na piwo z którym miałam wrócić do stolika podbił do mnie jakiś chłopak. Przystojny blondyn z nieładem na głowie i iskierkami w niebieskich tęczówkach. - Sama tak pijesz ? Może postawie Ci kolejke? - uśmiechnęłam się i już miałam się zgodzić gdy usłyszałam za sobą - Ta Pani ma już dość i właśnie wychodzi- obejrzałam się za siebie i zobaczyłam Rafała, prychnęłam w jego strone i znowu zwróciłam się do blondyna - Nie słuchaj tego Pana, nie znam go i chętnie się z Tobą napije - trochę plątał mi się język bo rzadko piłam i miałam słabą głowę. - Nie, nie napijesz się, pójdziesz ze mną. Klara ! - nie zwróciłam na niego uwagi i już miałam wypić zamówioną przez chłopaka kolejke kiedy ktoś a dokładniej Rafał wziął mnie na ręce przerzucił przez swoje ramie i szedł w kierunku wyjścia... - Puść mnie idioto !- krzyczałam i trochę chichotalam bo to było w sumie odrobinę zabawne. Waliłam go pięściami po plecach, ale on był totalnie nie wzruszony. Kiedy wyszliśmy z klubu postawił mnie na chodniku. - Odbiło Ci człowieku?! Co Ty moja nińka jesteś? Jestem dorosła i mogę pić ile chce i z kim chce! Odwal się! Wracam do środka. - wydarłam się na niego plątał mi się język i trochę chwiałam się na nogach. - Daj spokój dziewczyno ledwo stoisz na nogach. Odwioze Cię do domu. Siadaj do auta - wskazał na czarne audi a6. - Nigdzie z Tobą nie jadę dam sobie radę- dopiero teraz zauważyłam że ma w ręku moją marynarkę i torebkę. Wyrwałama mu swoje rzeczy i zaczęłam iść w kierunku postoju taksówek. Krzyczał za mną, ale nie zwracałam na niego uwagi. Potykałam się się o własne nogi i marzyłam żeby mnie odwiózł, ale nie zamierzałam się na to zgodzić. W końcu po pół kilimetra poddalam się i wsiadłam do auta, które jechało tuż obok mnie. Opadłam na siedzenie i od razu zasnęłam...

Xsara94

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1811 słów i 9417 znaków, zaktualizowała 23 paź 2015.

5 komentarzy

 
  • Micra21

    Do opublikowania po solidnej korekcie
    Pozdrawiam

  • Micra21

    Pisz dalej, ale przedtem popraw błędy w tym tekście. Całkowity brak przecinków. Ciężko się czyta taki tekst. Przeczytaj sobie głośno, to zrozumiesz, o co mi chodzi. Samo opowiadanie - niezłe, jako początek historii, ale bardzo krótkie. Rozumiem, że nie ma zbyt wiele czasu na pisanie, lecz wydaje mi się, że lepiej napisać trochę dłuższy odcinek i dać go później. Myślę, że połączenie obydwu część już opublikowanych wyjdzie na dobre. Może najpierw dasz komuś, kto dobrze pisze, przeczytać tekst przed umieszczeniem na stronie. Zapowiada się ciekawie, choć dla mnie przewidywalnie. Zobaczymy...
    Pozdrawiam
    jak chcesz, to służę pomocą. Możesz napisać wiadomość na mój profil.

  • Szalonaa

    Cudowne ;) czekam z niecierpliwością na następną cześć :)

  • Ala145

    Całkiem fajne . Zobaczymy jak się rozwinie :) powodzenia w dalszym pisaniu :)

  • wika2231

    spoko :P a kiedy kolejna?

  • Xsara94

    @wika2231 postaram się już dziś coś dodać.  Mam nadzieję że uda mi się do wieczora jeśli wena pozwoli :) dziękuję za komentarz :)