Przypadek? cz. 5

Następny dzień był ostatni. Ostatni dzień na koloni. Dziewczyny budziły mnie o 8 rano, żeby zejść na śniadanie. Nie miałam na to ochoty. Spałam dalej, chociaż przyszła po mnie sama opiekunka. Powiedziałam że boli mnie głowa i muszę poleżeć. Tak na prawdę, głupio było mi spojrzeć w oczy Mateusza. Wczoraj za mocno się narzucałam i jeszcze jakie fochy. Zasnęłam i obudziłam się o 11. Dziewczyny powiedziały że idziemy na plażę. Tym razem szliśmy całą kolonią. Nie chciało mi się, ale przecież nie zmarnuję ostatniego dnia na leżenie w pokoju.  
Poszłam się ogarnąć, wyprostować włosy i się ubrać. O 12 byłam gotowa. Czekałam na Ankę, która oczywiście musiała się odpicować dla Filipa, (wspominałam o nim w 4 części). który jej się podobał. Wyszliśmy gdzieś o 12:30. Wszyscy już byli na plaży.  
Zobaczyłam Mateusza kąpiącego się w morzu. Zaczął do mnie machać.  
-Ewkaa. Chodź się kąpać, ciepła woda !  
-Ciepła woda w Bałtyku ? Kpisz.  
-No dobra jest lodowata, ale i tak się wykąpiesz- powiedział, biegnąc w moją stronę. Złapał mnie i wziął na ręce. Krzyczałam. Jak nienormalna, ale już było za późno. Stopami już dotykałam zimnej wody.  
-Mateusz błagam niee. Ała zimnaa. . !! Zimna. . !!! Zabiję Cię.  
-Nie zabijesz. - powiedział i pocałował w policzek. Byłam już zanurzona do pępka. Wtedy on ukucnął i zanurzyliśmy się zali. Po chwili oswoiłam się z wodą. Zanurzyłam się a on skorzystał z okazji i zrobił to samo. Pocałował mnie. Pocałował mnie pod wodą. Czułam się jak w filmie. Całował mnie, aż zabrakło powietrza i musiałam się wynurzyć. Poczułam jego ręce na moich biodrach. Wynurzył się i mnie pocałował po raz kolejny. Znowu miał opaskę na rękę, żeby nie było widać blizn.  
-Zimno mi- powiedziałam. Wtedy mocno mnie przytulił, a ja zarzuciłam nogi na jego biodra.  
-Teraz mnie stąd wynieś. Nogi mi drętwieją.  
-Dobrze moja pani. - powiedział z uśmiechem na twarzy. Wyprowadził z wody i okrył ręcznikiem. Nadal się trzęsłam, chociaż temperatura wynosiła z 33 stopnie. Nakrył mnie także swoim ręcznikiem i przytulił.  
-Od razu cieplej. - powiedziałam i pocałowałam w policzek.  
-Wiadomo.  
Reszta dnia mijała podobnie. Przytulasy i inne takie. Wróciliśmy o 18. Postanowiliśmy ostatni wieczór na koloni spędzić na tym słynnym balkonie, na którym przeprowadzane były te wszystkie poważne rozmowy.  
-Ej. Zaraz przyjdzie Mateusz. Ogarnijcie tu trochę. Pełno tu waszych staników. K*wra dziewczyny jaki syf. - powiedziałam do dziewczyn po powrocie z plaży.  
-Jasne, tylko Mateusz i Mateusz. - powiedziała z wyrzutem Anka.  
Czułam że ma o to jakieś sapy. Nie przejmowałam się tym, tylko czekałam na Mateusza. Przyszedł o 19. W pokoju było już w miarę czysto.  
-Cześć kochanie. Tęskniłaś?- powiedział do mnie i pocałował w policzek.  
-Tak, godzina bez Ciebie to wieczność. Umierałam z tęsknoty. - odpowiedziałam z uśmiechem
-Rzygam tęczą- powiedziała Anka a ja wybuchnęłam śmiechem.  
Poszliśmy na balkon i romantycznie spędziliśmy wieczór. Rozmawialiśmy dość długo.  
-Słuchaj, wiesz że Filip z Anką ze sobą kręcą? Nie są razem, ale Filip mówił że mu się podoba i dzisiaj ją lepiej poznał. Jest nią ostro podjarany- powiedział w pewniej chwili Mateusz. Byłam zadowolona z tego co usłyszałam. Ankę jakoś miłość zawsze omijała. Aż w końcu Filip. Był porządnym facetem. Dość przystojnym. Tak, to dobry kandydat na chłopaka dla niej. Rozmyślenia o nich przerwał mi Mateusz.  
-Już 2. Spać mi się chce.  
-Chodź do pokoju. Zimno.  
-Okej. . mi tam pasuje. . - powiedział i złapał mnie za udo.  
-Głupek. Won do siebie zboczeńcu.  
-Nigdzie nie idę. ! Będę spać z tobą. - powiedział i wyszczerzył zęby.  
Weszliśmy cicho. Udało się. Dziewczyny się nie obudziły. Ubrałam się w piżamy, a on został w samych bokserkach. Wgramoliłam się na moje piętrowe łóżko. On już tam był. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej, a ręką gładziłam jego kaloryferek. On głaskał mnie po włosach. I tak zasnęliśmy. O 6 oczywiście musiał przejść balkonem do siebie.  
O 9 była pobudka. Kazali się spakować i zejść o 10 na śniadanie. Tam ogłosili że wyjeżdżamy o 15 i każdy ma posprzątać swój pokój i spakować swoje rzeczy.  
Szłam do autobusu z Anką. Filip i Mateusz zajęli nam miejsca na tyłach. Oprócz nas siedział jeszcze jeden chłopak. Było to Igor, chłopak Weroniki. .  
gdy jechaliśmy w pewnym momencie Anka i Filip zaczęli się całować. Zdziwiło mnie to. Chyba każdego. Wszyscy zaczęli krzyczeć "Uuuuuuuu". Cieszyłam się. Widziałam że Anka była szczęśliwa, więc czego chcieć więcej? Przyjaciółka ma chłopaka i jest z nim szczęśliwa, ja mam cudownego chłopaka, z którym również byłam szczęśliwa... Niestety. . Ta chwila nie trwała wiecznie. Poczułam mocne uderzenie w tył autobusu... . potem była tylko ciemność...  

Piszcie czy mam to kontynuować. ;)

klaudia14500

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 923 słów i 5068 znaków.

12 komentarze

 
  • Czytacz

    Dlugo mam tu jeszcze czekac na kolejna czesc??

  • Kornelia

    Świetnie !!! Bardzo mi się podoba czekam na kolejną część ;DD

  • pati

    Postarasz się dziś napisać kolejną część?

  • Czarna

    Kiedy następna część????

  • Michal13

    piszzz I to szybko

  • flora

    Piiiiisz!! Nie mogę się doczekać kolejnej części !! :)

  • Lollol.

    Szybko pisz ! ! ! :D

  • Abc ^^

    Czekam na następną część :)

  • jojka

    pisz

  • Czarna

    Pisz, jak najszybciej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • lol

    Ciekawie się zapowiada . Pisz dalej :)

  • Ola

    Kontynuuj!!!