Przypadek? cz. 4

Na basenie bardzo szybko zleciał nam czas. Pływaliśmy pawie 3 godziny. Ja z Anką oczywiście zjeżdżałyśmy z mega długich zjeżdżalni. Chyba tylko to robiłyśmy. Czasem była przerwa na jakieś spokojne pływanie, ale długo nie trwała.  
Cały czas widziałam jak Mateusz na mnie patrzył. Chciałam do niego podejść, ale ciągle wcinali się jego kumple. "Nie będę natrętna" pomyślałam. Jednak pod koniec on sam do mnie podszedł i zaczął całować, bez słowa. Wyrwałam się.  
-Co ty robisz ?? Patrz, opiekunka patrzy.  
-Co się przejmujesz? Dobra jak chcesz, idę.  
-Nie no czekaj, przepraszam. Chodź idziemy popływać. - Tylko się uśmiechnął i wskoczył do wody.  
Cały czas łapał mnie za nogę, a ja się podtapiałam. Trochę zaczęło mnie to denerwować, dlatego gdy się wynurzył, zaczęłam chlapać go wodą. I tu byłam bezsilna. Nie mogłam otworzyć oczu.  
-Dobra już !! Wygrałeś. !- krzyknęłam głośno, aż ludzie się obejrzeli.  
-To chyba należy mi się jakaś nagroda co?- Powiedział uśmiechając się.  
-Tak a niby jaka?
-A taka- Powiedział i zaczął mnie całować. Całowaliśmy się bez opamiętania, aż jakiś facet szturchnął mnie i powiedział.  
-Tu są dzieci !! - wybuchnęłam śmiechem, gdy zobaczyłam trójkę małych chłopców, patrzących się na nas i szepcząc coś do siebie. Od razu domyśliłam się że były to dzieci tego faceta.  
  Gdy wróciliśmy z basenu, poszłam do Jego pokoju aby coś wyjaśnić. Mianowicie: na basenie zobaczyłam ślady od cięcia na rękach. Musiałam się dowiedzieć o co chodzi i dlaczego to robi. Musiałam mu jakoś pomóc...  Weszłam do pokoju Mateusza, ale nie było go. .  
-Ej, gdzie Mateusz ? -Zapytałam Filipa, kumpla z pokoju Mateusza.  
-Poszedł do sklepu. -odpowiedział.  
Ja wróciłam do swojego pokoju i ustałam na balkonie, bo doskonale było widać z niego, mały sklepik przy pensjonacie. Mateusz akurat wychodził.  
-Mateusz !! Przyjdź zaraz do mnie do pokoju.  
-Okee.  
Była godzina 16, więc było jeszcze jasno i świeciło słońce. Gdy wszedł do pokoju, złapałam go za rękę i poszliśmy na balkon, aby zostać z nim sam na sam. Usiedliśmy a ja podciągnęłam rękaw jego bluzy.  
-Mateusz, możesz mi powiedzieć co to jest? Widziałem je wczoraj na basenie.  
-Ewaa posłuchaj, ja już się nie tne. Na prawdę. To tylko blizny.  
-A czy możesz mi powiedzieć. . dlaczego ?  
-Niee. . Ewaa. . na prawdę nie ma o czym mówić.  
Wtedy wstałam i zbliżałam się do wyjścia. W głowie miałam tylko myśl "przecież jestem twoją dziewczyną, przecież mi możesz zaufać". Gdy już otwierałam drzwi, on złapał mnie za rękę.  
-Zostań proszę. - popatrzył na mnie, a ja podeszłam i go przytuliłam.  
-Przecież mi możesz zaufać. - Powiedziałam.  
-Chodzi o moich rodziców. Ojciec bije moją mamę i moją młodszą siostrę. Jak próbowałam je obronić powiedział mi, że nie jestem jego synem, że jestem nikim i nigdy nic nie osiągnę bo jestem po prostu głupi. Wtedy przywaliłem mu w twarz, ale on nie był mi dłużny i przywalił cztery razy mocniej. Dodatkowo jeszcze rzuciła mnie dziewczyna. To było ze 3 miesiące temu. Wziąłem nóż i wyszedłem. Ciąłem się długo. Rany były bardzo głębokie, dlatego te blizny są takie wyraźne. Nie chciałem się zabić. To było coś takiego jak odstresowanie...  
Słuchałam tego a łzy płynęły mi po policzkach. Mocno go przytuliłam i poczułam jak jego łza spadła na moje ramię. Też płakał. Widocznie było to dla niego trudne...  


Jeżeli chcecie kolejną część to piszcie ;3

klaudia14500

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 677 słów i 3602 znaków.

7 komentarzy

 
  • Lovely.

    Chcemy, chcemy.:)

  • diaria1709

    świetne !! zapraszam do mnie :3

  • Czarna

    Dawaj następną!!!! OwO

  • Kath

    Peffnie że chcemy xdd

  • Abc ^^

    Czekam na kolejną część  ^^.

  • ola

    super!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • tou

    pisz więcej.niech się bzykną:*