Chcę tylko...cz.4

-Ania, czekaj nie uciekaj przede mną- znów powiedziałem coś nie na miejscu, ale co mam robić jak ona wywołuje tyle sprzecznych emocji u mnie? Czy ona musi tak szybko iść, udało mi się ją dogonić na schodach- Ania- odwróciłem ją w moją stronę i widziałam jak łzy spływają po jej twarzy- Kwiatuszku wybacz- otarłem jej twarz i przytuliłem, czułem jak jej ciało staje się sztywne i swoimi dłońmi mnie odpycha
-Nie dotykaj mnie, dlaczego taki jesteś?
-Nie wiem, po prostu zdenerwowałem się, i jeszcze mnie i obraziłaś- nie chciałem, żeby płakała, nie wiem czemu, ale jak ją przytuliłem przepłynął przez moje bardzo pozytywny prąd, którego nigdy nie czułem, miałem ochotę jeszcze raz ją przytulić dotknąć
-Ja ciebie ? A jak byś się poczuł gdybym powiedziała tobie to co ty mi? No właśnie nie wiesz, bo tobie nigdy nikt tak nie powiedział, bo ty nie musisz się martwić swoim wyglądem, ty kobiety masz zawsze u swych stóp, nie przejmują się nawet tym, że masz żonę- teraz w końcu dotarło do mnie, że bardzo ją zraniłem, wszyscy zawsze mówili, że Ania ma bardzo niską samooceną o sobie
-Wybacz mi, naprawdę nie myślałem wtedy co mówię i też byłem pod wpływem emocji, zawiozę cię do domu, może chociaż trochę…
-Dobra i już nie gadaj tyle bo nie mam ochoty na twoje durne gadanie- no nie teraz serio przegina, to ja tu błagam o wybaczenie, a ona że mam się zamknąć?  
-To biegnę tutaj do ciebie, bo się martwię, a ty, mi mówisz, że nie masz ochoty na moje durne gadanie?- nawet nie wiem kiedy moje usta dotknęły jej warg, bardzo słodkich, niestety długo się nimi nasycić, bo poczułem jak ktoś mnie policzkuje
-Czego nie rozumiesz kiedy mówię, nie dotykaj mnie?-
I tylko tyle powiedziała, wiedziałem, że i tak nie ma sensu jej gonić, bo będzie jeszcze gorzej, chyba sobie na to zasłużyłem, przetarłem twarz i też ruszyłem w dół. Na parkingu, szybko odnalazłem swój samochód, wsiadłem do niego i odjechałem. Droga do domu trwała wieczność, korki były niesamowite, zresztą jak zawsze. Mimo wszystko moją głowę zaprzątał ten krótki, ale bardzo niesamowity pocałunek. Nie sądziłem, że taka osoba będzie mi zaprzątać umysł, ona naprawdę nie jest w moim typie i nie chcę też jej w żaden sposób zranić. To nie jest w mojej intencji, poza tym sam wiem, że bym sobie tego nie wybaczył gdybym jeszcze raz zobaczył łzy w jej oczach…

Co za drań, jak ja mogę dla kogoś takiego pracować? Myśli, że wszystkie rozumy pozjadał i każda na niego leci, oczywiście poza mną, bo wiem, że takie osoby jak on nigdy nie spojrzą na taką osobę jak ja, nie mam się czym przejmować, jestem jeszcze młoda poza tym o czym ja myślę? Skarciłam się w myślach. Nie wiem nawet kiedy byłam już pod moim mieszkaniem, szybko pokonałam schody i byłam nareszcie w domu. Wstawiłam sobie wodę na kawę z lodówki wyjęłam sobie jogurt i poszłam się położyć, byłam padnięta, tyle pracy już zrobiłam, a oni cały czas dokładali mi kolejne rzeczy do poprawienia. Dotknęłam mimowolnie moich ust, pierwszy pocałunek? Nie był taki jak planowałam, zwłaszcza nie z tą osobą, nie w takiej sytuacji, w ogóle co on zrobił? Może chciał mi udowodnić, że też jest w moim typie, szkoda sobie tym zaprzątać myśli, wstałam i poszłam zalać kawę, dolałam trochę mleka, położyłam kubek na małym stoliku, odpaliłam laptopa w sumie nawet nie wiem po co, włączyłam sobie jednak muzykę i zastanawiałam się co jutro ubrać, niech nie myśli, że nie przyjadę zrobię mu na złość, sprawdziłam jeszcze o której jest najwcześniejszy autobus, niech nie myśli, że się jutro wyśpi nie pozwolę mu na to może jednak zemsta jest słodka, szybko ustawiłam sobie budzik, wybrałam ciemne spodnie, bluzkę i do tego bluzę, nie będę się stroić bo po co? Poszłam wziąć prysznic, umyłam włosy, nałożyłam odżywkę i nawet nie wiem kiedy była już prawie 21, poszłam się położyłam i od razy zasnęłam.
Jak ja nienawidzę rano wstawać, wyłączyłam budzik jest 2.20 mam jeszcze 40 minut do autobusu, mam nadzieję że zdążę i zemszczę się na nim. Mimowolnie się uśmiechnęłam, poszłam do łazienki ubrałam się w to co sobie naszykowałam, umyłam się, poszłam coś zjeść i nawet się nie obejrzałam i już musiałam ubierać buty i kurtkę, zakluczyłam jeszcze mieszkanie i już musiałam biec na autobus. Zapłaciłam za bilet usiadłam w pustym autobusie, o tej godzinie nie dość, że nie ma tłumów, to pewnie jeszcze droga szybciej minie. I taj jak myślałam, nawet się nie obejrzałam wysiadałam już z autobusu, teraz miała już tylko do przejścia jakieś 200 metrów.  
Nareszcie, z mojej twarzy nie mógł zejść uśmiech tak się cieszyłam na tą zemstę, zaczęłam dzwonić dzwonkiem i pukać w drzwi, tak długo, aż moja dłoń zrobiła się czerwona. W końcu drzwi się otworzyły
-Idiotka, tak myślałem, że to ty- z mojej twarzy zszedł uśmiech, wciągnął mnie do swojego domu, a ja byłam w szoku, nie dość, że był prawie nagi, to jeszcze w ogóle się nie przejmował tym, że przyszłam tak wcześnie, bo widziałam, że kierował się w stronę swojej sypialni- jak się wyśpię to wstanę i porozmawiamy o twoim dziecinnym zachowaniu, będziesz mi się musiała porządnie wytłumaczyć moja panno, za dużo tego dobrego- poczuła się jakbym rozmawiała z własnym ojcem tego za wiele, poszłam za nim otworzyłam drzwi
-O moim zachowaniu?- stanęłam w drzwiach- nie zachowywałabym się tak, gdybyś nie zaczynał wczoraj tym… tym- nie chciało mi to przejść przez usta
-czym? Pocałunkiem kwiatuszku, to się nazywa pocałunek, jeszcze długa droga zanim dojrzejesz do takich rzeczy, poza tym nie możesz zaprzeczyć, że się tobie nie podobało- podszedł do mnie i czułam jak robię się cała czerwona- mówiłem już, że podobasz mi się jak się rumienisz?
-Drań- już podniosłam rękę, żeby powtórzyć to co zrobiłam wczoraj, ale wyprzedził mnie chwycił mnie i widziałam jak idzie w stronę łóżka- puszczaj mnie
-O nie teraz w końcu przejdziemy do czynów, jakoś trzeba nad tobą zapanować, jak nie po dobroci to po złości- położył mnie na łóżku, bałam się jak małe dziecko, leżeliśmy twarzą w twarz i widziałam, a nawet czułam, jak jego twarz się zniża, w końcu poczułam jego usta na swoich nie wiem czemu, nie potrafiłam się temu przeciw stawić, oderwał się ode mnie- no dalej kwiatuszku, wiem, że chcesz mnie pocałować- teraz już nie byłam bierna, mój umysł się wyłączył- o właśnie tak- mówiąc to zdałam sobie sprawę z tego co robię, gwałtownie go odepchnęłam i z gracją upadłam na ziemię- nic się tobie nie stało?
-Jak ja ciebie nienawidzę, jak już się wyśpisz obejrzę ten dom i mam nadzieję, że więcej poza pracą nie będę się musiała z tobą spotykać, naprawdę nie wiem jak taki ktoś jak ty jeszcze nie zyskał wrogów, a to że twoja żona cię zdradziła to jedyna rzecz jaka mnie cieszy
- To się jeszcze okaże i radzę ci więcej o mojej żonie nie wspominać bo pożałujesz obiecuję ci- wyszłam trzaskając drzwiami, już się boje, pajac
Zeszłam do pokoju w sumie i tak o dziwo nie jestem zmęczona, weszłam do kuchni zrobiłam sobie kawe i z kubkiem chodziłam po całym domu, weszłam do małej spiżarni, byłby tu o wiele ciekawiej gdyby było pełno słoików z przetworami i może jakaś mała skrzynka z kilkoma winami, ale pewnie ma je gdzieś indziej. Na dole był jeszcze salon, w jasnych kolorach, z bardzo dużą wygodną kanapą, ale nie miał w sobie nic życia, żadnych zdjęć, obrazów, pusty, dalej była pewnie łazienka dla gości, mała, ale przytulna, u góry był pokój w którym miałam okazję spać, w jasnych kolorach, z szafą, łóżkiem, tak samo wyglądała sypialnia wszystko ładne, ale no właśnie jest dużo ale…
  
I JAK? ŁAPKI W GÓRĘ I KOMENTARZE :):):):):):)
WESOŁYCH ŚWIĄT

blogerka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1555 słów i 8065 znaków.

3 komentarze

 
  • Lola123

    Pisz dalej

  • Jaroska

    Juz sie wciagnelam czekam na wiecej xd

  • Margo1990

    Troszkę sie pogubilan ale ogólnie podoba mi sie

  • blogerka

    @Margo1990 a w którym momencie to może postaram się to jakos naprawić