Chcę tylko...cz.2

Nie mam ochoty pomagać mu w sprzedaży jego domu, nie jestem tutaj od tego. Zresztą nie mam teraz czasu na takie rozmyślania, nie było mnie kilka dni w pracy z powodu problemów jakie ostatnio ma moja rodzina, więc nie tylko na biurku mam pełno dokumentów do uzupełnienia, pewnie przepisania, jedno dobre, że płacą mi za nadgodziny więc spokojnie mogę zostać trochę dłużej i skończyć, żeby się nie przejmować niedokończoną pracą. Jeszcze tylko powiesiłam torbę i kurtkę na wieszak zrobiłam sobie kawę i zaczęłam przeglądać dokumenty, ułożyłam sobie kilka grup, te które muszę od razu zrobić, te które również są ważne oraz te które mogę spokojnie zrobić jutro, niby wszystko od razu zrobiło się prostsze, ale mino wszystko miałam i tak za dużo do zrobienia jak na te 8 godzin.  
Od razu wzięłam się za jedną grupę, wiele z tych prac wymagało sporych poprawek, a tylko niewielka część drobnych, nie wiem czy serio pracownicy nie lubią mnie i specjalnie robią tyle błędów czy serio tego nie potrafią.
-Hej Ana, czas na przerwę- jedyny głos, który w tej pracy mnie nie drażni, jak zaczęłam tu pracować to się w min od razu zakochałam brunet, wysportowany, inteligentny i niestety jak się okazało, woli swoją płeć, co prawda nikt poza mną w pracy nie wie i lepiej żeby tak zostało- z tego co wiem od mojego tajnego informatora siedzisz nad tym prawie cały dzień
-Hej, tak? Mam wrażenie, że dopiero zaczęłam- spojrzałam na zegarek i z niedowierzaniem stwierdziłam, że ma racje była już 13, czyli zajęło mi to znacznie więcej niż myślałam- wiesz, chce to skończyć jak najszybciej poza tym nie jestem głodna, ale jeżeli nie było by dla ciebie zrobienie mi kawy, to bym była tobie bardzo wdzięczna- spojrzałam na niego smutnym wzrokiem
-Nie patrz tak, wiesz, że dla ciebie wszystko kochanie- zawsze tak mówił kiedy coś mi nie wychodziło i chciał podnieść na duchu
-Michał, z tego co wiem nie pracujesz na tym piętrze, i chyba kiedyś wszystkim dałem do zrozumienia, że wasze życie uczuciowe jak i prywatne zostaje w domu, więc gołąbeczki koniec tych miłostek- powiedział to tak jakbym co najmniej źle wpisała kilka cyferek i firma była by na ogromnym minusie
-Ale my nie…
-Ania nie tłumacz się, wiem co widziałem do pracy, nie toleruje tego jak ktoś się obija, wracajcie do pracy- wyszedł z mojego biura i trzasną drzwiami
-Zazdrosny czy czegoś się dowiedział na temat swojej żonki?
-Daj mu spokój, nie interesuje mnie on i jego humorki, zwłaszcza prywatne, idź coś zjeść i proszę nie zapomnij o kawie dla mnie- uśmiechnęłam się i wróciłam do przerwanej pracy, w miedzy czasie Michał przyniósł mi kawę, która i tak już zdążyła zrobić się zimna. Spojrzałam na zegarek była prawie 18, a ja zrobiłam dopiero to co było najważniejsze, nie było nikogo w pracy więc zdjęłam buty, poszłam do łazienki i później kupiłam herbatę z automatu, kiedy weszłam do biura odezwał się głód, poza śniadaniem nic nie jadłam nie chce mi się znów wstawać więc zjem w domu, jeszcze trochę wytrzymam.  
Już nie mogę w oczach zaczęło już mi wszystko skakać, odłożyłam na chwile papiery, przetarłam oczy i na chwilę położyłam głowę na biurko
-Z tego co wiem, biurko nie jest wygodnym miejscem do spania, dalej Ania jest późno trzeba wstać jechać do domu tam się śpi- nie wiem co się dzieje chyba musiałam zasnąć  
-CO?? Ja tylko… która godzina?.. nie spałam, nie było mnie kilka dni w pracy i mam dużo zaległości, chciałam je dokończyć, ale cały czas znajduję błędy, już nie mam siły do tego mam ochotę to rzucić
-Wiem, jest 23, spałaś, nie powinnaś być tutaj dłużej niż ja, dokończyć jutro to polecenie od prezesa, a teraz odwiozę cię do domu- czemu on taki jest wielki Pan prezes
-nie wiedziałam, że już tak późno, nie musi mnie Pan odwozić sama sobie poradzę więc spokojnie-ubrałam kurtkę- mama pewnie się martwi czemu jeszcze mnie nie ma
-Nie kłam, wiem z działu kadr, że nie mieszkasz już z rodzicami, dlatego nie było cię w pracy, gdzie przez ten czas nocowałaś?- czy on zawsze musi wszystko wiedzieć?
-Nie twój interes idę cześć
-Tak jak twoim nie jest mój rozwód- z kieszeni wyciągnął jakieś klucze- kiedyś moi klienci w nim mieszkali jak tu przyjeżdżali teraz nie ma takiej potrzeby możesz trochę tam pomieszkać, później coś się wymyśli, chodź
- To nie prawda, że nie mieszkam z rodzicami, fakt jest taki, że chcę się od nich wyprowadzić, bo już nie potrafimy się dogadać, zresztą nieważne
-Nie toleruje osób które kłamią mów jak jest- już mam dość usiałam na brzegu mojego biurka, może jak mu powiem to w końcu da mi święty spokój
-Dobrze nie mieszkam z nimi, ale to dlatego, że jestem pełnoletnia mam pracę, chcę się usamodzielnić i zacząć coś sama, wynajęłam małe mieszkanie i jakoś sobie radzę
-Dlatego cały dzień siedzisz w pracy, żeby tam nie wracać? Zawiozę cię i zobaczę jak mieszkasz- chyba oszalał, jest tylko moim szefem i do tego ma żonę
-poradzę sobie sama, poza tym chcę to dokończyć i…
-dużo jeszcze tobie zostało?- pokazałam mu dwa spore stosy papierów do przejrzenia- dobrze pomogę ci, razem szybciej to skończymy, a potem odwiozę cię do twojego mieszkania
-No dobrze
-Koniec ja się poddaję, mam wrażenie, że zatrudniam idiotów jak można robić tyle błędów, Ania nie rób tego dalej, jest już prawie 3 w nocy, a skończyliśmy dopiero jedną część- wstał z krzesła- ubierz się jedziemy do domu, jutro trzeba rano wstać, muszę porozmawiać z moimi pracownikami
-Dobrze- byłam zmęczona i głodna, i w końcu mój brzuch się odezwał- przepraszam, ale od rana nic nie jadłam
Wstałam ubrałam, kurtkę wzięłam torbę i nawet nie protestowałam kiedy szef prowadził mnie do swojego samochodu, nie miałam siły wracać pieszo, bo pewnie i tak już żaden autobus nie jeździ. Usiadłam na skurzanym fotelu, był wygodniejszy od mojego obecnego łóżka, było późno, nie chciałam, ale zmęczenie wzięło górę i zasnęłam, nawet nie wiem kiedy poczułam jak się unoszę. I nagle znów leżałam na czymś niesamowicie miękkim. To chyba jakiś cudowny sen, bo moje łóżko takie nie jest. Otwieram oczy to zdecydowanie nie moje mieszkanie, włączyłam jaką małą lampkę, obok łóżka. Tak to nie mój pokój, szybko wstałam i już o coś zahaczyłam, z hukiem przewróciłam się na podłogę
-Nawet bez butów się przewracasz?- głos mojego szefa już do końca mnie wyprowadził z równowagi
-Czemu nie jestem u siebie w domu?
-Nie wiem gdzie mieszkasz, spałaś nie miałem serca cię budzić
-Od kiedy ma pan serce?  
-od zawsze, idź spać, i tak teraz nie będę cię nigdzie odwoził
-Nie ma takiej potrzeby, sama wiem gdzie muszę iść- wyminęłam go, szybko się ubrałam i kiedy otworzyłam drzwi i chciałam zrobić krok zostałam wciągnięta z powrotem do środka  
- na pewno nie pozwolę ci wyjść
- to zmuś mnie żebym została
-Proste jak wyjdziesz nie musisz jutro przychodzić do pracy
-Szantaż?
-rozum to jak chcesz, a teraz marsz do łóżka złośnico

I jak? Łapki w górę i komentarze :):)):):):):):)

blogerka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1373 słów i 7302 znaków, zaktualizowała 19 gru 2017.

2 komentarze

 
  • zaz

    sorki ale nie da się tego czytać

  • blogerka

    @zaz domyślam się dlatego jak widzisz dawno było opublikowane

  • Kasia1988

    Opowiadanie zapowiada się bardzo ciekawie :-) czekam na kolejne części :-)