Chcę tego, chcę być szczęśliwa

Nowa szkoła, nowi ludzie, nowa ja! Tak by się mogło jednak tylko wydawać, bo rzeczywistość okazała się brutalna. Bardzo brutalna. Wiecie jak to jest, nowa szkoła daje więcej możliwości na znalezienie sobie koleżanek, a nawet kolegów, no i tak właśnie myślałam.. Zacznę od nowa, odważniejsza, pewniejsza siebie. Ale dupa. Wyszło jak zwykle. Beznadziejnie. I to już w dzień rozpoczęcia szkoły.
- Kochanie, wstawaj - usłyszałam ciepły głos mamy. - Już siódma - oznajmiła mi wychodząc z pokoju.  
Z racji tego, że wybrałam szkołę w innym mieście, musiałam wstawać wcześniej żeby zdążyć na autobus. Nie przeszkadzało mi to, ponieważ uwielbiałam jeździć do nowych miejsc. W trakcie oglądać krajobrazy przez okno w autobusie. To w jakiś sposób mnie uspokajało.  
No nic, pomyślałam i uśmiechnęłam się do siebie. To będzie piękny dzień. Wstając z łóżka, włączyłam radio i zaczęłam nucić piosenkę " Stand by me ", która właśnie leciała. Do tego troszkę tańca i humor jest wyśmienity. Założyłam białą koszulę, czarną przylegającą spódnicę i do tego czarne baleriny. Wyprostowałam moje kasztanowe włosy, nałożyłam trochę tuszu na rzęsy i musiałam stwierdzić, że dziewczyna w lustrze wygląda naprawdę ładnie.  
- Dzień dobry Mamo - cmoknęłam ją w policzek.
Piła właśnie kawę i spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Lenka, wyglądasz ślicznie - oczy mojej mamy były pełne nadziei.
- Dziękuje mamuś - odwzajemniłam uśmiech, nalewając sobie soku. Miałam jeszcze coś zjeść, ale ze stresu nie zdołałam nic przełknąć. No nic, czas wychodzić.
- Mamo, jak dojadę, kupię sobie coś do zjedzenia – uprzedziłam ją, błagalnym wzrokiem aby nie zaczynała jak niejedzenie śniadań ma wpływ na zdrowie. Na szczęście uśmiechnęła się tylko do mnie, rozumiejąc mnie.
- Dobrze córeczko. Trzymam Cię za słowo i pamiętaj, głowa do góry i wszystko będzie po Twojej myśli – przytuliła mnie mocno, a ja poczułam, że może być znowu pięknie. Jak za dawnych dobrych lat, przed wszystkim co było przykre.
Pa mamo - dałam jej buziaka i wyszłam.
Pogoda była całkiem przyjemna, świeciło słońce i było ciepło. Założyłam słuchawki, włączyłam moją mp3 i oddałam się chwili. Gdzie zapominam o wszystkich złych rzeczach i skupiam się wyłącznie na muzyce. Trafiłam właśnie na utwór "Despacito”. Uwielbiam go.  
Kiedy dochodziłam na przystanek, była już ósma. Miałam tylko pięć minut. Zdałam sobie sprawę, że muszę przyspieszyć kroku, bo inaczej nie zdążę. Gdy dotarłam, zdałam sobie sprawę, że nie tylko ja wybrałam szkołę w mieście. Większym od tego, w którym mieszkam. Popatrzyłam na te wszystkie pełne nadziei twarze. Może ich decyzja też była spowodowana podobną sytuacją do mojej?
- Dzień dobry – uśmiechnęłam się promiennie do kierowcy po czym skasowałam bilet miesięczny, który zakupiłam razem z mamą w zeszły weekend.
- Dzień dobry – mężczyzna odwzajemnił uśmiech. Był młody, mógł mieć z dwadzieścia pięć lat, nie więcej.
Zajęłam miejsce i wyjęłam książkę. Uwielbiam czytać książki, ponieważ można w nich odnaleźć wszystko to co się chce. Od thrillera, poprzez przygodę, na romansie kończąc. Naprawdę, czytając książkę, można poznać całkiem nowy świat. Piękniejszy.  
Zaczęłam czytać nowy rozdział, od czasu do czasu zerkając przez okno. Oglądając ludzi spieszących się do pracy, do szkoły. Tych z posępną miną i tych, którym uśmiech nie znikał z twarzy. Jeśli się tak przygląda, można odnaleźć każdy szczegół. To jest w tym najsmutniejsze, ponieważ ludzie nie zatrzymują się, tylko pędzą w tym świecie. Za pieniędzmi, karierą, dobrami materialnymi. A może czasami warto się zatrzymać? Porozmawiać ze znajomymi, spotkanymi w sklepie? Dowiedzieć się co u nich słychać?  
Przestałam rozmyślać i skupiłam się na książce. Romansie. W którym główna bohaterka nie jest taką szarą myszką jak ja. Która potrafi walczyć o swoje, będąc z drugiej strony wrażliwą. Chciałabym być taka jak ona. Nie bać się nowych miejsc, nowych doświadczeń, nowych ludzi, ale pozostać przy tym delikatna i wrażliwa.  
Nawet się nie obejrzałam, a już byłam na miejscu. Schowałam książkę, pożegnałam się z kierowcą i wyszłam z autobusu. Kurczę, poczułam, że mogę wszystko. Wspaniałe uczucie.  
Nagle poczułam, że upadam. Cholera, ja to potrafię nie patrzeć przed siebie i wywrócić się o coś. Właśnie, co to było? Otrząsałam się z piasku i oglądałam moje ciało, na którym powstały nieliczne zadrapania.
- Nic Ci się nie stało ? - Usłyszałam męski głos i poczułam silne ręce, które pomogły mi wstać.
- Ja.. ja przepraszam – będąc w lekkim szoku, zaczęłam się motać. Zbierałam swoje rzeczy, które wysypały mi się z torebki. Nie chciałam, aby ten Nieznajomy mnie taką widział. Dość już upokorzeń.
- Nie przepraszaj. To moja wina. Z racji tego, że jestem niebyt ogarnięty, zachciało mi się wiązać sznurówki na środku chodnika – odwróciłam się wreszcie do Nieznajomego i zatkało mnie. Był wysokim brunetem z dołeczkiem na prawym policzku. Wyglądał nieziemsko. O nie, Lenka przestań i się ulotnij. Teraz.
- Dzię.. dziękuję Ci za pomoc, ale spieszę się – znowu to samo? Zachowywanie się idiotycznie weszło mi w krew. Świetnie.
Odwróciłam się z zamiarem jak najszybszego oddalenia się od Przystojnego Nieznajomego, ale poczułam dłoń na swoim ramieniu.
- Poczekaj, czy mógłbym Cię odprowadzić? – zapytał z nieśmiałym uśmiechem – Proszę, tylko to mogę zrobić w zamian przeprosin.
Spojrzałam na niego i diametralnie pożałowałam swojej odpowiedzi. Jedno słowo, jedna wypowiedziana myśl. Lena, ty idiotko.
- Dobrze.

Shona

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1094 słów i 5902 znaków, zaktualizowała 23 mar 2017. Tag: #miłość

2 komentarze

 
  • Adixss666v2

    Ciekawie sie zaczyna  ;)  czekam na cd. :D

  • Prunella

    Podoba mi sie :D pisz dalej ;)