380 km ~7

380 km  ~7Przebudziłam się gwałtownie i zerwałam z łóżka jak poparzona, głęboko oddychając jak bym przebiegła maraton. Miałam zły sen.. Bardzo zły sen. Śniło  
mi się, że Travis do mnie przyjechał, byłam tak bardzo szczęśliwa, że od razu po jego przyjeździe poszliśmy na spacer nad jezioro. Zawsze, kiedy jest  
mi smutno to tam przychodzę i myślę o tym, że będę mogła tu kiedyś zabrać Travisa i razem z nim posiedzieć. W końcu miało się to spełnić, ale gdy  
poszliśmy wzdłuż drogi trzymając się za ręce i patrząc sobie głęboko w oczy już wiedziałam, że Travis chce mi wyznać miłość, a tu nagle potrącił go  
samochód, który jechał z bardzo dużą prędkością.. Wtedy zamarłam na chwilę, widząc jak Travis leży i się wykrwawia na drodze, a ja nie mogę mu  
pomóc.

- To tylko sen, głupi sen.. Eliza uspokój się. - Powtarzałam sobie. Po chwili uspokojenia z powrotem położyłam się do łóżka

Była siódma rano, więc postanowiłam się jeszcze położyć. Spojrzałam na telefon,  Travis nie rozłączył się i nadal widziałam go przez kamerkę, spał..  
tak słodko spał.. Zaczęłam myśleć co bym zrobiła, jakby taki sen przytrafił mi się naprawdę. Byłabym w totalnej rozsypce jakbym straciła tak bardzo  
ważną osobę w moim życiu. Mam nadzieje, że Travisowi nic się nie stanie złego, ani w żaden sposób nie ucierpi. Zamknęłam oczy i myślałam o tym, że  
później jak wstanę to wreszcie pogadam z Travisem. Promienie słońca już się przedzierają przez moje żaluzje, aby pokazać że jest południe i czas  
wstawać. Obudziłam się dopiero po dostaniu licznych wiadomościach od Travisa, kochany już chciał ze mną rozmawiać. Po chwili zadzwoniłam do  
niego na kamerkę, po zobaczeniu jego pięknej buźki od razu na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Tak bardzo się cieszyłam, że go widzę  
uśmiechniętego z racji tego złego snu.  
Po jakimś czasie rozmowy postanowiłam się ubrać i coś zjeść, zostawiłam Travisa na chwilkę samego żegnając go wirtualnymi buziakami. Jak  
przyszłam to jego też nie było, pewnie też poszedł coś zjeść. Po dwudziestu minutach w końcu przyszedł, ale był smutny.

- Travis, co się dzieje? - Spytałam.

- Nic takiego.. tylko znowu rodzice nie dają żyć i znowu są kłótnie.. Mam dość takiego życia.. - Odpowiedział ze smutkiem.

- Oj kochanie, wszystko będzie dobrze, wytrzymaj jeszcze rok, a wtedy się wyprowadzisz i będziesz miał spokój. - Uśmiechnęłam się szeroko.  

- Dziękuję, że Cię mam Elizo. - Odpowiedział ze łzami w oczach.  

- Ja również dziękuję. - Jeszcze szerzej się uśmiechnęłam.  
Po jakimś czasie rozmowy, napisała do mnie Agnieszka z zapytaniem czy idę z nią na basen a później na lody, zgodziłam się ale widziałam nie  
zadowolenie na twarzy Travisa. Wiem, że bardzo by chciał ze mną rozmawiać całymi dniami, ale ja też muszę swój czas podzielić na rodzine,  
Agnieszkę i Travisa. Porozmawiałam z nim jeszcze chwilę żeby się nie złościł, bo swoją drogą nie lubię jak jest zły bo wtedy czuję się winna, że to  
przezemnie. Dlatego uwielbiam jak jest cały czas uśmiechnięty, ale dzisiejszego dnia nie udało mi się go rozweselić, był jakiś przybity.
Zbliżał się czas mojego wyjścia z domu, widziałam, że Travis jeszcze bardziej jest rozgoryczony, ale nie mogłam już odmówić Agnieszce po tym jak się  
już umówiłyśmy.
- Przepraszam kochanie, za parę godzin wrócę i znów będziemy rozmawiać - powiedziałam szeroko uśmiechając się.
Nic nie odpowiedział, tylko popatrzył się wrogo i spuścił wzrok na dół. Było mi smutno że go zostawiam, ale przyjaciółka też jest ważna dla mnie, w  
końcu znamy się całe moje życie. Było extra na basenie, bawiłyśmy się jak małe dzieci, byłyśmy tam około 3 godz, później poszłyśmy na lody, były takie  
dobre że co dzień będę od teraz tam chodzić. Ja uwielbiam miętowe więc wziełam sobie 3 gałki a Agnieszka wzieła sobie 3 różne. Była godzina  
siedemnasta i postanowiłyśmy iść pieszo do domu by spędzić więcej czasu razem, zajeło nam to około dwóch godzin. W domu byłam dopiero o  
dwudziestej bo jak wróciłam to mama kazała mi iść jeszcze zrobić zakupy. Jak wróciłam do domu to jeszcze zjadłam kolację którą musiałam sama  
zrobić.  
O 21 dopiero byłam już dostępna i gotowa na rozmowę z Travisem, cały czas myślałam o tym co robi, jak się czuje, czy jest wszystko okej. Pisałam do  
niego, ale nie odpisywał, wręcz dobijałam się do niego, pewnie coś robi albo pomaga rodzicom. To postanowiłam iść się umyć, napisałam krótką  
wiadomość że już jestem i bardzo go kocham, Po upływie trzydziestu minut wróciłam i dzwonię do Travisa a on się rozłącza pisząc że chce być sam,  
nie zaprzestałam i za czwartym razem odebrał ale nie miał ochoty się oddzywać lecz widziałam że cały czas z kimś pisze ale nie chciałam mu  
zwracać uwagi żeby go bardziej nie zdenerwować. Coś tam czasami mi odburknął, ale to było wszystko. Cały czas do niego mówiłam a on tylko spojrzał na mnie i dalej z kimś pisał.
Zapadła cisza, żadne z nas się nie odzywało do siebie, sama nie wiem czemu tak było. Mówiłam do niego, ale zero reakcji z jego strony. Tym czasem  
była dostępna Agnieszka, napisałam do niej z nudów, ale mi nie odpisywała, lekko się poirytowałam, że jestem zlewana przez dwie ważne dla mnie  
osoby. Widziałam, że Travis z kimś pisze i po wielokrotnych prośbach o odezwanie się oznajmił, że pisze cały czas z Agnieszką. Prawda była taka, że  
byłam bardzo zazdrosna o Travisa, że pisze z nią i że ona może stać się dla niego ważniejsza niż ja.. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, bardzo się  
wkurzyłam jak dalej Travis miał mnie w dupie. Wściekłam się bardzo, aż płakać mi się chciało i z tej złości się rozłączyłam, od razu napisał mi Travis,  
że ma dość tego i idzie sobie coś zrobić, bardzo się wystraszyłam więc zaczęłam wydzwaniać cały czas, ale nie odbierał i wpadłam wtedy w panikę,  
rozpłakałam się.. Napisałam do Agnieszki o tej sytuacji i kazała mi niezwłocznie dobijać się do Travisa i go uspokoić, bo nie daj Boże zrobi sobie wielką  
krzywdę, a ja bym sobie tego nie darowała jak bym go straciła. W końcu przez moją zazdrość i przez to, że się rozłączyłam poszedł sobie coś zrobić.  
Po jakimś czasie w końcu się dodzwoniłam cała zapłakana, bo nie umiałam opanować swoich emocji. W jeszcze większy płacz wpadłam jak Travis  
zaczął mnie przepraszać o wszystko, wtedy myślałam że chce się zabić.  

- Travis zrobiłeś sobie coś?! - Zapytałam z wielkim przerażeniem. Spuścił głowę i milczał. - Proszę odpowiedz mi.. Pociąłeś się?
  
- Tak.. Przepraszam..  

- Proszę pokaż mi to.. Travis proszę.. - Prosiłam go na litość, gdy zobaczyłam jego pociętą rękę to nie mogłam uwierzyć w to co się stało.. Modliłam się  
w duszy, żeby się tylko nie wykrwawił. Tak mi było przykro, że nie mogę mu pomóc w ciężkiej chwili..
Travis zaczął wymieniać wszystkie problemy z jakimi się boryka. I również zaczął płakać, bo widać że ciężko ma w życiu i sobie nie radzi ze swoimi  
problemami. Po paru minutach Travis wyciągnął żyletkę i ciął się na moich oczach.. Zrobił tak dużo ran, że aż dusiłam się z płaczu.. Robił to wolno by  
zadać sobie jak najwięcej bólu, chociaż nie wiem czy sobie, czy mi. Gdy pomyślę, że to prze ze mnie tak się stało to serce mi pęka. Kiedy było trochę  
lepiej to Travis poprosił Agnieszkę, aby zadzwoniła do mnie i pomogła mi się uspokoić. Rozłączyłam się z Travisem ze łzami i zaczęłam rozmawiać z  
Agnieszką, po chwili rozmowy Travis napisał mi, że jednak żałuje że kazał Agnieszce zadzwonić do mnie, ponieważ po moim rozłączeniu poczuł się  
gorzej zamiast lepiej. Zezłościł się na mnie, nie wiem czemu, bo w końcu to był jego pomysł, ale żeby nie pogarszać sytuacji wytłumaczyłam  
Agnieszce, że muszę zadzwonić do Travisa, Agnieszka jako moja najlepsza przyjaciółka powiedziała mi, że Travis coś kręci i wyolbrzymia to wszystko.  
Byłam rozdarta, ponieważ bardzo go kocham, ale to była moja przyjaciółka, więc po co miałaby kłamać z tym co mówi? Przeprosiłam ją i się  
rozłączyłam.
Zadzwoniłam do Travisa, od razu po sygnale dzwonienia zaczął się mnie wypytywać o czym rozmawiałyśmy, widać że był zdenerwowany.  
Powiedziałam mu prawdę, że próbowała mnie pocieszyć i udało się jej to, byłam trochę w lepszym stanie i mogłam już normalnie rozmawiać. Travis  
spuścił głowę i z dużą siłą uderzył w biurko. Zaczął mnie przepraszać za to co zrobił, w jego głosie można było wyczuć, że jest zdruzgotany zaistniałą  
sytuacją i sam za bardzo nie może się odnaleźć w tym wszystkim. Wtedy najbardziej chciałam go przytulić i powiedzieć, że będzie wszystko dobrze,  
ale niestety kilometry nie pozwalały nam na to.. W końcu zaczęliśmy normalną rozmowę, pocieszałam go tak bardzo jak tylko mogłam, opowiadałam  
mu co będziemy robić jak się spotkamy, gdzie pojedziemy razem na wakacje, jak będziemy się wygłupiać jak małe dzieci. Po takiej rozmowie pojawił  
się w końcu uśmiech na jego buźce i w tym momencie położyliśmy się do łóżek. Zaczęliśmy gadać o głupotach i śmialiśmy się długo.
- Przepraszam Elizo za to co zrobiłem.. - Powiedział ze smutkiem w oczach.  
- Travisku po prostu obiecaj mi, że tego już nie zrobisz.  
- Dobrze, obiecuję że już dzisiaj sobie nie zrobię krzywdy.  
- Travis.. nie denerwuj mnie.. - Odpowiedziałam z groźnym wyrazem twarzy.
- No dobrze no.. Obiecuję, że już nigdy nie zrobię sobie krzywdy.
- Dziękuję Travis. - Uśmiechnęłam się.
- Elizo...?
- Tak?  
- Kocham Cię bardzo - Wyszczerzył swe piękne oczka.  
- Ja Ciebie też kocham - Zrobiło mi się ciepło na serduszku jak powiedział, że mnie kocha. Mogłam w spokoju zasnąć. - Dobranoc kochanie -  
Powiedziałam słodko.
- Dobranoc Elizko




........................................................................................................
Mam nadzieję, że Wam się to spodoba! Ta część jest bardzo wyjątkowa jak i ważna dla mnie, ponieważ pisał ją mój chłopak. Prosze o ocene jego pracy, ponieważ głuptas twierdzi, że nie ma talentu, a ja nie widzę różnicy. Patrząc oczywiście, że to jego pierwsze opowiadanie! Jestem bardzo z niego dumna :)  
Wyjaśniając, dlaczego ja tego nie napisałam: nie miałam weny, a strasznie naciskał na mnie mój chłopak o napisanie kolejnej części, więc powiedziałam, żeby on to napisał a ja najwyżej poprawie błędy. Tak też się stało :)  
Bardzo dziękuje za wszelkie komentarze :p

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    Jest różnica. Ma talent. Ale jesteście podobni. Nie wiem czy jest w tym opowiadniu element autobiograficzny. Chodzi mi głównie o cięcie. Jest mi przykro, ponieważ pisałem dwa lata temu z taka młoda osobą. Niestety jest to objaw myśli samobójczych, czyli ducha ciemności. Kiedy duch jest słaby jest źle. Tak osoba nie jest w stanie kochać mocno. Byle co i wszystko się wali. Oczywiście to z czegoś wynika. I tu winni są rodzice. Brak miłości jest najgorszym co może spotkać dziecko. Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. Bardzo dobra część. <3

  • AnaidPrincess

    @AlexAthame  Dziękuje za komentarze <3  Jak i wsparcie :D

  • AlexAthame

    @AnaidPrincess Napisalas tak a potem pretensja. Moze tak lepiej ze zablokowałas.Dziekuje.

  • blondeme99

    Zazdroszczę chłopaka (koniecznie zmuś go do założenia tutaj konta i pisania własnych opowieści ;)) Urocze i smutne zarazem ;) Twój chłopak to prawdziwy skarb (tylko go nie zakopuj :lol2: ) Teraz z niecierpliwością będę czekać na kolejne części, sytuacja Travisa i Elizy jest bardzo dojrzała i realna. Oby tak dalej a wy kochajcie się tam <3

  • AnaidPrincess

    @blondeme99 Może jest realna  :eek:  Bardzo dziękuje kochana za komentarz <3 Ty się też tam kochaj <3 :D

  • blondeme99

    @AnaidPrincess Nie ma za co <3 hahaha dobrze  :danss: