Niedokończona wiadomość (cz. 4)

Fragment ze znalezionego dziennika:
Nie potrafiłem znieść twojej radości, tak samo jak każdej innej oznaki, która była wynikiem obłudnego myślenia. Ktoś musi ukazywać prawdę. Niebawem również ciebie oczyści jej ból. Jestem pewien, że będziesz czuł wdzięczność.  
*
Patolog nie miał wątpliwości, przy dowodach jakie przedstawił mu komisarz, co do prawdziwości jego przypuszczeń. Kolejne badania tylko to potwierdziły i przejęły obu mężczyzn grozą.
*
- Proszę kontynuować Panie Sanko – ponaglił świadka Traka
- Na czym stanęliśmy.. – zamyślił się Emil.
- Wizyta klona Pana Wacława w świadka włościach.. Pan Wacław w wiadomościach.. – przypomniał mundurowy.  
- Oczywiście.. Mimo, że brat Pana Wacława prosił mnie o pomoc, nie zasiedział się u mnie aż nad to.
Spytał, czy pomogę mu jeśli.. – Emil chwilę się zawahał poczym kontynuował.
- Jeśli właściwy Wacław będzie czyhać na jego życie, czy.. czy pomogę mu odeprzeć atak i nawet go zabić.
- Zrobił Pan to? – Zapytał Traka, chociaż po rewelacjach Dębicy znał już odpowiedź na to pytanie.
- Zgodziłem się. Jednak nie podejrzewałem, że dojdzie do takiej sytuacji. Chciałem pocieszyć nieszczęśnika. Gdy mój gość otrzymał odpowiedź twierdzącą kiwnął głową z powagą i jakąś niewypowiedzianą stanowczością po czym zaczął się zbierać ku wyjściu.
- Więc mam rozumieć, że zgodził się Pan na współudział w zabójstwie Emilu? – Zapytał zaintrygowany policjant.
- Tak. Nie było to najrozsądniejsze. Jednak, jak już nadmieniłem Panie władzo, nie wierzyłem jakoby miało do podobnych zdarzeń dojść. – Odpowiedział świadek spuszczając głowę, następnie głośno westchnął i zapytał - Stawia mnie to w złym świetle Panie władzo?  
- To zależy Panie Sanko.. głównie od tego, co było dalej? – Odpowiedział Traka wypuszczając powietrze.
- Kilka dni później gdy wychodziłem z mieszkania dostrzegłem w korytarzu na podłodze  notatnik. Piękna skórzana oprawa błyszczała w świetle jarzeniówek. Podniosłem go i otworzyłem chcąc się dowiedzieć do kogo należy. Niestety nie znalazłem tej informacji. Zacząłem więc go kartkować, wtedy spostrzegłem, że mam do czynienia z czyimś pamiętnikiem lub dziennikiem..Zaniosłem zgubę do swojego mieszkania, spodziewając się, że właściciel chcąc go odzyskać popyta o niego sąsiadów.
- Czy wspomina Pan dziennik, który znaleźliśmy przy ofierze? – Wtrącił się Traka.
- Tak, Panie władzo. – Dokładnie mam na myśli dziennik tego biednego człowieka, jednak wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem. – Odpowiedział nieco niepewnym tonem Emil.
- Czy zapoznał się Pan wtedy z jego treścią? – Kontynuował funkcjonariusz.
- Naturalnie z początku nie miałem tego w zamiarze, jako że kulturalny ze mnie człowiek, wychowany właściwie. Jednak gdy przez kolejne dwa dni nikt się po niego nie zgłaszał, postanowiłem zaznajomić się nieco z treścią gdyż mogło mnie to przybliżyć do odkrycia właściciela. Pomyślałem, że być może opisane jest tam choć jedno zdarzenie, które skojarzę niezaprzeczalnie z jednym z sąsiadów.
- I znalazł Pan - zaciekawił się Mariusz.
- Owszem, Panie mundurowy, jak najbardziej znalazłem.. - Odpowiedział pewnie Sanko.

Ata

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał, użyła 570 słów i 3333 znaków.

1 komentarz

 
  • Somebody

    Bardzo fajnie, tylko czemu tak krótko tym razem?

  • Ata

    @Somebody praca, praca i mało czasu na pisanie, ale niebawem nadrobię ;)