Niedokończona wiadomość (cz. 3)

- Więc skoro ten tajemniczy brat czuł się zagrożony, czemu nas o tym nie powiadomił? – wtrącił znów mundurowy.
- Widzi Pan, to samo pytanie nurtowało także mnie w chwili kiedy mężczyzna siedzący naprzeciw kulił się w sobie pełen obaw o własne życie. Nie omieszkałem mu je zadać. Jednak on nie chciał słyszeć o angażowaniu policji w tę delikatną sprawę. Dalej nadmienił, że zapewne i tak by żadnej pomocy nie uzyskał gdyż formalnie on nie istnieje.
- Jak to nie istnieje? – wzburzył się Traka.
- Nie istnieje.. gdyż Pan Wacław, naukowiec, przez wzgląd na swoją samotność stworzył swojego klona. Dokonał takiego wyboru ponieważ uznał, że nikt go bardziej nie zrozumie niż on sam. Jednak z czasem, gdy klon zechciał prowadzić samodzielne życie, nieszczęsny naukowiec uznał, że był w błędzie i postanowił go unicestwić..
- hola! Twierdzi Pan, że mamy do czynienia z pieprzonym Frankensteinem?! Pogrywa sobie Pan ze mną.. – Mariusz poczerwieniał na twarzy, coraz silniej czuł, że traci czas na opowiastki jakiegoś niezrównoważonego osobnika.  
Nieoczekiwanie do pokoju przesłuchań wszedł komisarz Dębica. Emil mimowolnie drgnął.
- Bardzo przepraszam Panie Sanko, nieco się dziś przeciągnęło.  Pozwoli Pan, że zeznania  będą kontynuowane jutro około dwunastej? – wtrącił stanowczym a jednocześnie przyjaznym tonem Piotr.
- Oczywiście Panie komisarzu, w pełni to rozumiem. Stawię się jutro na posterunku o wyznaczonej godzinie. – Odpowiedział pokornie Emil po czym oddalił się przez wcześniej otwarte przez komisarza drzwi.
- Myślisz, że mówi prawdę?  – zapytał Traka nieco strapionego Dębicę.
- Sprawdziłem to wydanie wiadomości, o które mnie prosiłeś w smsie.. i wygląda na to, że nasz świadek nie mija się z faktami. – Odpowiedział Piotr.
- Jednak coś mi tutaj nie gra.. przypuśćmy, na razie hipotetycznie, że zeznania Pana Sanko są prawdziwe.. Dlaczego ten skurczybyk ubija brata/klona, zwał jak zwał, prawie w centrum miasta, na ulicy? Mógłby to zrobić w zaciszu domowym i nikt by się nawet nie domyślił prawdy.  
- Może tamten wyczuwając co się święci próbował uciec.. albo prawda jest bardziej skomplikowana..  – Dębica westchnął – Przyciśnij jutro nieco bardziej tego świadka.

*

Nastał kolejny dzień. Wydawać by się mogło bezowocnych poszukiwań winnego zbrodni z Krakowskiego Przedmieścia. Nastało południe gdy w komisariacie znów pojawił się ów osobliwy jegomość Emil Sanko ze swoją niecodzienną opowieścią.
Podczas gdy posterunkowy Traka kontynuował przesłuchiwanie świadka, Dębica postanowił nie marnować czasu i sprawdzić uzyskane informacje. Między innymi dowiedział się, że jedyny Wacław jaki mieszkał niedaleko pana Sanko, to Wacław Małecki, nigdy nie notowany. Jednak dla pewności Komisarz postanowił sprawdzić odciski ofiary w bazie policyjnych danych. Przez swoją dociekliwość Piotr odnalazł ślad, element układanki, który nie pasował do historii, którą przedstawił świadek. Idąc tym tokiem postanowił rozmówić się jeszcze raz z patologiem, który badał zwłoki.

Ata

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał, użyła 503 słów i 3171 znaków.

2 komentarze

 
  • Ata

    dzięki :)

  • Somebody

    Ładnie dozujesz kolejne fakty, wychodzące na światło dzienne :bravo: