Niedokończona wiadomość (cz.2)

Funkcjonariusz Traka cierpliwie słuchał poszatkowanych relacji z różnych dni świadka lub ofiary, Emil zawzięcie nie zdradzał o kim mowa, aż w końcu pan Sanko doszedł do właściwej, płynnej i spójnej opowieści. Wtedy mundurowy zapomniał o zniecierpliwieniu i cały zamienił się w słuch, niemal płynąc wraz z opowiadaną opowieścią. Przez chwilę Mariusz poczuł się jakby znów był chłopcem słuchającym bajki na dobranoc. Jednak ta historia zdawała się być bardziej wyrafinowana i przewrotna niż niejedna bajka zrodzona w umyśle najwybitniejszych z pisarzy.
- Sąsiad, o którym wspominałem panu posterunkowemu, zdawał się mieć głęboką depresję. Coraz rzadziej wychodził z mieszkania, a jak już to robił wyglądem nie zaskarbiał sobie sympatii napotkanych ludzi.  Czternastego stycznia..
- miesiąc przed znalezieniem ciała – przerwał zainteresowany Traka.
- Tak jest. Otóż, jak Pan zaznaczył, miesiąc przed znalezieniem zwłok zaszedłem do sąsiada z troską, mając w pamięci zdarzenie z rowerem i nadzieję, że zaskarbiłem sobie sympatię tego nieszczęśnika. Zapukałem raz, potem drugi i kolejny. Jednak nikt nie odpowiadał, chociaż byłem pewny, że nie słyszałem by ten człowiek wychodził z mieszkania, a  niech mi Pan wierzy ściany w naszym bloku są tak cienkie i kiepskie, że pierwszy wiedziałbym gdyby było inaczej. Zatem nie chcąc wzbudzać podejrzeń u sąsiadów dałem spokój i wróciłem do siebie. Dwa tygodnie później zacząłem martwić się już nie na żarty, gdyż wciąż z mieszkania nie dochodził najmniejszy szmer. Oczami wyobraźni widziałem już jak na sąsiada życie targnął ktoś z zewnątrz na przykład włamywacz, albo on sam, czego też nie można było wykluczyć.  Rozumie Pan, depresja nie pozostawia jeńców.  
Minęły kolejne dwa dni, dokładnie trzydziestego stycznia zobaczyłem nieszczęśnika w wiadomościach. Nie jako ofiarę czy nawet osobę, na której była przeprowadzana ankieta, nic z tych rzeczy. Po prostu stał w oddali za dziennikarką zdającą relację z wydarzeń w mieście. Jakiś przedświąteczny targ czy coś w tym rodzaju. Wie pan, jak tylko go przyuważyłem przestałem słuchać kobiety, której nawiasem mówiąc nie można odmówić wspaniałej prezencji, ale mniejsza o to. Stał przy pomniku Kilińskiego, rozglądał się sprawiając wrażenie zaniepokojonego. Może mundurowy sprawdzić tę informację, macie na pewno swoje źródła, które dotrą do tej stacji i materiałów..
- Tak jest w istocie, jednak na razie proszę kontynuować.. – Traka ponaglił świadka.
- Zobaczenie go w telewizji tylko utrzymało mnie w przekonaniu, że to, czego się później dowiedziałem to prawda a nie czcze gadanie jakiegoś zakompleksionego nieszczęśnika, mimo że nie mniej pokręcone niż niejedno science fiction. Z pewnością po wysłuchaniu mnie do końca uzna pan za szaleńca. Jednak już teraz nadmienię, że poznałem zarówno ofiarę jak i mordercę.
*
- W trakcie oglądania wiadomości na żywo, usłyszałem pukanie do drzwi. Nieco zaskoczony podszedłem do nich i wyjrzałem przez wizjer. Zadziwiony a jednocześnie z wyrazem ulgi na twarzy otworzyłem nieoczekiwanemu gościowi. Był to nie kto inny jak ów nieszczęśnik sąsiad, którego parę sekund wcześniej widziałem w telewizji. Człowiek ten sprawiał wrażenie roztrzęsionego więc wpuściłem go do środka. Wszedł szybkim zdecydowanym krokiem i przysiadł w najbliższym fotelu w moim niewielkim acz przytulnym salonie.  
- Panie Emilu, musi mi pan pomóc.. – zaczął gość.
- Jeśli tylko będzie to w mej mocy.. – odpowiedziałem, lecz tamten zdawał się nie do końca mnie słuchać pogrążony w swoich przemyśleniach, może rozważał w jaki najlepiej przystępny sposób podzielić się ze mną problemem.  
- W danej chwili jest Pan jedyną osobą, która mogłaby mnie uratować.. – kontynuował mój rozmówca lecz już nieco ściszonym głosem, jakby mamrotał sam do siebie.
- Z pewnością nie orientuje się sąsiad czym się specjalizuję.. a mianowicie nie ja a mój brat, którego zdołał Pan poznać.. jeśli można się tak wyrazić.. – mówiąc sprawiał wrażenie coraz bardziej niepewnego, zacząłem się obawiać, że jeszcze moment a zamknie się w sobie i uzna tę wizytę za błąd. Uśmiechnąłem się do niego zachęcająco i poprosiłem aby kontynuował, bo sprawa z bratem zaczęła mnie, mówiąc szczerze Panie posterunkowy, nieco bardziej interesować.  
- Otóż mój brat jest naukowcem. Niestety jest też chorym człowiekiem. Bardzo samotnym. Jestem dla niego jedyną osobą na świecie.. wiem, to brzmi dość absurdalnie.. chociaż biorąc pod uwagę okoliczności powinienem podzielać jego zdanie.. jednak tak nie jest..
- Dlaczego uważa Pan, że powinien podzielać zdanie brata, przecież posiadamy odmienne rozumy, nawet bliźniaki nie myślą w identyczny sposób.. zakłada Pan błędnie, że.. – Rozkręcałem się, jednak  gość nie pozwolił  mi dokończyć wpadając w słowo, może niezbyt to było grzeczne, ale postanowiłem na to nie zważać przez wzgląd na cierpienie wymalowane na twarzy nieszczęśnika.
- Nie jesteśmy bliźniakami.
- Jednak wyglądają Panowie identycznie.. – tym razem przerwałem sam, gdyż umysł podpowiadał mi, że człowiek, który siedzi naprzeciwko mnie, może mieć większe problemy niż sądziłem. Mianowicie problemy natury psychicznej. Coś tam kiedyś słyszałem o przypadkach rozdwojonej jaźni czy czymś w tym rodzaju, więc postanowiłem zamilknąć i wysłuchać biedaka, po czym poklepać po plecach i pożegnać mając nadzieję, że na tym się zakończy ta niebywała wizyta.
Jednak los chciał inaczej, pragnął krwi..
*
- Widzę zdumienie na Pana twarzy Emilu. Niechciałem żeby zabrzmiało to irracjonalnie. Jednak mam nadzieję, że nie wątpi Pan w moją prawdomówność. Poza tym za moją wersją przemawiają fakty i to dosłownie, widział Pan Wacława w dzienniku.  
- Owszem.. – odpowiedziałem trochę zbity z tropu, przez chwilę poczułem się tak jakby dla tego człowieka moje myśli były całkiem nagie. Szybko jednak upomniałem się w duchu, zrzucając to na moją nieumiejętność chowania emocji, zawsze mam wszystko wymalowane na twarzy, trudno się więc dziwić, że Wacław, czy też jego brat, czytali we mnie jak w otwartej księdze.
*
Fragment ze znalezionego dziennika:
Jakież to upokorzenie i porażka, że sam rozdzielony na dwa nie potrafię być spójny. Że ta druga część mnie chce uciec.. a pierwsza zostać. Druga rozpacza a pierwsza pociesza i widzi światło.  
*
- Panie Sanko, chce mi Pan wmówić, że kat i ofiara to bracia bliźniacy, którzy nie są bliźniakami.. troszkę to pogmatwane nawet jak na Pana. Przyszedł Pan ponabijać się z wymiaru sprawiedliwości czy naprawdę coś wie.. bo szczerze mówiąc zaczyna mi brakować cierpliwości. Sądziłem, że poważny z Pana człowiek, który spełni swój obywatelski obowiązek.. Tymczasem to, co słyszę to jakieś niestworzone historie.. – Wtrącił zniecierpliwiony funkcjonariusz Traka.
- Niech Pan posterunkowy sprawdzi to wydanie  „wiadomości”, czy w tle jest ofiara.. naturalnie nie musi mi Pan wierzyć, że jej alter ego było w tym czasie w moim skromnym mieszkaniu. Rozsądnie byłoby gdyby obudził Pan w  sobie trochę wiary w to co mówię, ułatwi to Panu z pewnością w pełni zrozumieć co wydarzyło się na Krakowskim przedmieściu w ten feralny wieczór czternastego lutego, zwanego też dniem zakochanych.. W tej historii też była miłość.. trochę wypaczona i kierowana do samego siebie ale jednak.. widać data nie była wyprana na oślep..
- W porządku, proszę kontynuować ale już szybciej i zawrzeć w zeznaniu więcej konkretów. – Zażądał stanowczo Traka.
- Dobrze, Panie władzo, właściwie i tak już zbliżam się ku końcowi tej zagmatwanej historii.
Mariusz tylko skinął niecierpliwie głową a Emil kontynuował.
- Otóż mój brat jest chory – westchnął mój gość – obawiam się, że ma rodzaj jakiejś ciężkiej depresji.
Niestety nie udało mi się mu w żaden sposób pomóc, a niech mi Pan wierzy, Emilu, próbowałem.
Ten jednak zdaje się zupełnie nieugięty.. na domiar złego ubzdurał sobie.. – tutaj głos mojego rozmówcy się lekko załamał, zatrzymał się w pół zdania by przełknąć głośno ślinę.
- Ubzdurał sobie, że aby się lepiej poczuć musi się mnie pozbyć.

Ata

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał, użyła 1474 słów i 8509 znaków.

5 komentarzy

 
  • Ata

    dziękuję  :)

  • Somebody

    Fajne <3

  • Fanka

    :bravo:

  • Ata

    dziękuję, miło mi

  • trol

    Opowiadanie świetne! Twoje Opowiadanie powinno być opublikowane!  :) Jak chcesz to przeczytaj moje opowiadania! ;) Zapraszam do mnie :P Pisz więcej takich świetnych opowiadań... Czekam na kolejne części :)  Gdy to czytałam, to nie mogłam się od tego oderwać, bo  tak mnie to twoje OPOWIADANIE wciągnęło  <3 ŚWIETNE OPOWIADANIE!! <3