Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Co wydarzyło się w hostelu HolySun

*Zbieżność nazw, miejsc, osób i nazwisk jest przypadkowa *



Pogoda tego lata nie rozpieszczała. To kolejna zimna - jak na tę porę roku - i deszczowa noc, typowa butelkowa pogoda. "Wartę" w hostelu pełnił wówczas Krzychu. Przyjazny człowiek, nigdy nikomu nie wchodził w drogę. Przynajmniej za takiego chciał uchodzić, nieudolnie. Był strasznie wścibski, ale starał się być w tym dyskretny, wiadomo, z jakim efektem. Współpracownicy często żartowali, że ciężko stwierdzić, co jest większe - jego ciekawość życia innych, czy on sam. W rzeczy samej - facet lubił dobrze zjeść. Był on właściwie nie tylko strażnikiem, ale również recepcjonistą i konserwatorem w jednym.
- A niech to diabli! Kogo to do licha niesie tak późną nocą? - wymamrotał pod nosem stróż nocny. Siedząc przed ekranem, na kamerze zewnętrznej zauważył na parkingu czarnego Mercedesa. Poirytował się nieplanowanym przybyciem gościa, wszak właśnie w socjalnym zapiszczała mikrofala. To znak, że mielone były już podgrzane. Na samą myśl o nich dostał ślinotoku. Niestety, musiały zaczekać.
Minęło 5 minut, a kierowca wciąż nie wysiadał. Dlaczego? Grubasek zaczął się denerwować. "Na jednej nodze" skoczył po podgrzane jedzenie i ponownie usiadł przed komputerem. W końcu akcja zaczęła się rozkręcać. Gość hostelowy opuścił pojazd. Człowiek jakich wiele, nie było w nim nic szczególnego. Nic nie budziło jakichkolwiek podejrzeń. Aż do pewnego momentu. Kierował się do wejścia. Krzychu poprawił tłuste pośladki na krześle, przetarł tłuszcz kapiący po brodzie i głupio się wyszczerzył.
-Dobry wieczór, witamy w hostelu HolySun.  
-Mieczysław Paprotko. Pokój jednoosobowy, poproszę, na jedną noc. Możliwie w najdalszej części korytarza, nie planuję jeszcze spać, a nie chciałbym przeszkadzać innym.  
-205. Ostatnie drzwi po lewej, tam będzie Panu wygodnie.  
Jak się później okazało, nie o wygodę chodziło. Krzysiek doskonale wiedział, że to jeden z pokojów, w których miał wymienić zamek na bardziej prywatny, nie taki z otworem na klucz. Jednak po pierwsze był leniwy, a po drugie chęć podglądania gości była od niego silniejsza.  
Tajemniczy gość poszedł po bagaże, a tłuscioch mógł wrócić do tego, co lubił najbardziej - jedzenia. Po paru minutach mimowolnie spojrzał w kamery. Samochód stał tam, gdzie zostawił go właściciel, ale wszystkie drzwi i bagażnik były otwarte. A kierowca? Sprzątał pojazd. Wyrzucał śmieci, przecierał szmatami tylne fotele.
- Co do licha? - zapytał sam siebie, plując jedzeniem dookoła. Jest 1:37 w nocy, a tu takie cyrki. Włosy zjeżyły mu się na karku. Żeby tego było mało, hostel już na wstępie budził grozę, był po prostu stary, a tu dodatkowo scena jak z filmu grozy. - Co on tam pucuje? Niestety, z uwagi na kiepski budżet jakość materiału z kamer była co najmniej średnia, ciężko było więc zidentyfikować, jaka konkretnie substancja znalazła się na brudnej już od tarcia szmacie.



cdn.

MadameeM

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał i horrory, użyła 526 słów i 3085 znaków, zaktualizowała 20 sie o 20:55. Tagi: #hostel #noc #horror

1 komentarz

 
  • Użytkownik Sapphire77

    Tekst krótki, a sporo literówek. Jeśli wrzucisz na corrector app. to większość tych literówek i zjedzonych słów zostanie wyłapana. Jest możliwość edycji wstawionego tekstu, tylko niewielu autorom się chce poprawiać. Na razie nic nie straszy, ale to pewnie się zmieni. Napisałem komentarz, bo opowiadanie inne niż ostatnio wstawiane. Pozdrawiam :)

    Przedwczoraj

  • Użytkownik MadameeM

    @Sapphire77
    Dzięki za wskazówkę, również pozdrawiam :)

    Przedwczoraj