Alfabet #N

Alfabet #N

Natalia obserwowała spuszczaną powoli trumnę, zawierającą ciało Doroty. Ostatnio, chodzenie na pogrzeby stało się szarą codziennością. Iza i Paulina były najbardziej zapuchnięte ze szkolnego tłumu. Straciły trzeci element swojego trio. Poza nimi oraz rodziną przybyła niemal cała klasa 3e. Asia trzymająca bukiet białych kwiatów. Wyjątkowo niepewny siebie Maciek. Czesiek z połataną twarzą. Obok niego Hania, ściskająca wychudłą dłoń przyjaciela. Nastroszony Grzegorz krążący niczym satelita wokół przerażająco obojętnego Filipa. Kamil odprowadzający trumnę zazdrosnym spojrzeniem. Leon stojący na uboczu… Miała ochotę do niego podejść. Spojrzeć w te wiecznie rozmarzone oczy i powiedzieć, żeby dał jej jeszcze jedną szansę. Żeby nie skreślał ich tylko dlatego, że przez chwilę zwątpiła. Wszystko by odkręciła. Pchana nadzieją ruszyła w jego kierunku. Mijała kolejne osoby z rosnącym przekonaniem. Już otwierała usta, aby go zawołać, gdy ktoś chwycił ją za nadgarstek.  
- Dokąd tak pędzisz? - wymruczał męski głos tuż przy jej uchu. - Podobno jesteś wolnym elektronem.
- Wojtek, nie teraz, proszę. - powiedziała usiłując uwolnić rękę.  
- Chyba nie wracasz do tego lamusa? Zawsze powtarzałem, że na ciebie nie zasłużył.  
- Wojtek, puść! - warknęła.  
- Pod jednym warunkiem… Pójdziemy napić się razem kawy po pogrzebie.
- Nie mam czasu…- dłoń chłopaka owinęła się wokół przegubu dziewczyny niby wąż boa. - Wojtek, puszczaj… Popierdoliło cię?  
- Kawa.  
- Niech będzie. Puść mnie wreszcie. - syknęła zirytowana. Puścił ją ze śmiechem. Przepchnęła się łokciami przez zbitą, czarno ubraną masę. - Leo!  
Krzyknęła, podchodząc do zgarbionego chłopaka. Szkicował coś w sporym pośpiechu. Patrzyła zafascynowana, jak sprawnie operuje ołówkiem. Usiadła obok, zerkając mu przez ramię. Przerwał natychmiast, wyczuwszy jej wzrok.  
- Nie jest gotowy… Nie lubię, gdy…
- Wiem. Przepraszam. Widzisz… Nie zawsze cię rozumiem…  
- Może mnie nie sposób zrozumieć. - spojrzał na nią zamglonymi smutkiem oczami. Natalię przeszedł dreszcz. Czasami czuła niepokój w obecności Leona. Ta tajemniczość, izolacja, małomówność… Dziewczyna była niemal pewna, iż chłopak musiał posłużyć za pierwowzór Edwarda ze ‘Zmierzchu’.  
- Jesteś artystą, masz prawo… różnić się. - wybąkała, nieśmiało dotykając jego ramienia.  
- Różnię się? Dlatego odeszłaś?  
- Nie przemyślałam tej decyzji …- zaczęła ostrożnie. Jeszcze tylko kilka słów. Tak niewiele dzieli ją od odzyskania tego wariata. JEJ wariata.
- Co u Wojtka? - rzucił, gwałtownie przerywając wyznanie uczennicy.  
- Zaprosił mnie na kawę.  
- Idziesz?  
- A mam iść?  
- To zależy, czy chcesz.  
- Nie przeszkadzałoby ci to? - zapytała kokieteryjnie.  
- Zdaje się, że zerwaliśmy. - odparł, dosłownie zamrażając ją tym zdaniem.
- Leo…  
- Baw się dobrze. - wycedził flegmatycznie. Wstał z ławki, otrzepując starannie spodnie. Patrzyła totalnie zmiażdżona, jak odchodzi spokojnym krokiem zwykłego przechodnia. Wkrótce znikł, wtopiwszy się w miasto niczym kameleon. KameLEON. Rozbawiła ją owa sucha językowa ciekawostka. Pogrzeb trwał nieznośnie długo, jakby celowo testując odporność dziewczyny na wzbierające łzy.
-Gotowa?  
-Wojtek, nie najlepiej się czuję. Możemy pójść innym razem?  
-Obiecałaś.  
-Przepraszam. - wyminęła kolegę, pobiegając do swojej przyjaciółki. Sylwia miała długie, brązowe włosy, które stanowiły przedmiot zazdrości każdego, kto je zobaczył… A  jeśli nie każdego, to przynajmniej Natalii.  
-Hej, Natka. Co tam?  
- OK.  
-Słyszałam, że rzuciłaś Leona.  
- Wszyscy już wiedzą? - mruknęła Natalia niezadowolona. Wkurwiali ją ludzie, których życiem rządziły facebookowe ploteczki.  
- Raczej tak.- potwierdziła Sylwia. - Jak się trzymasz?  
-Nie chciałam z nim zrywać. Myślałam, że ultimatum  zmusi go do walki o mnie, o nas… Byłam głupia… - zachowała się niczym rozpieszczone dziecko. Nie powinna stawiać Lea w takiej sytuacji. Sylwia objęła ją bez słowa.  
-Skoro cię nie zatrzymał, to nie zasługuje na ciebie.
- On jest inny…  
-Prawda. Jest jakiś dziwny… Niepokojący. - stwierdziła szatynka.  
-Jest artystą.  
-Raczej psycholem. Gdyby kazano mi wskazać modelowego psychopatę, twój eks byłby pierwszym wyborem. - oświadczyła Sylwia dobitnie. Natalia wzruszyła ramionami, żując gumę o smaku limonki. Lea zawsze traktowano z dużą rezerwą. Nawet, gdy dołączył do ich ‘dream teamu’. Jedynie Bartek zdawał się nie żywić uprzedzeń. Ale Sylwia, Dorota, Kamil, Czesiek? Mały włos, by go rozszarpali. Przyjaciółki wstąpiły na kawę. Standardowo zamówiła latte, Sylwia wolała jakiś szalony eksperyment cynamonowy. W kafejce zebrała się prawdopodobnie połowa klasy. Szczęśliwie, połowa bez Wojtka. Filip i Grzegorz usiedli niedaleko dziewczyn, więc Natalia doskonale widziała jak mina szkolnego byczka, tudzież goryla, rzednie, zmieniając twarz chłopaka w nienawistno-pogardliwą papkę. Powód tych negatywnych uczuć znajdował się na końcu linii wzroku nastolatka. Był nim Czesio, wkraczający z Hanią do przesyconego kawą wnętrza. Sylwia pomachała energicznie, zapraszając nowo przybyłych. Usiedli rozgadaną czwórką. Cała reszta trwała okamgnienie. Łomot upadającego krzesła. Pięści Grzegorza  poszukujące Czesia. Hania i Sylwia, nieudolnie szarpiące napastnika. Stosy wyzwisk rozdawane niczym karty. Krzyki, tupot stóp, syreny, chaos, więcej chaosu i nagła, jak ruch gilotyny - cisza. Natalia bezmyślnie wyglądała za szybę, stukając palcem o pseudo drewniany blat stołu. Pojawił się u jej boku znikąd, jakby wyrastając z siedzenia. Nie okazała większego zdziwienia. Wspólnie dopili napoje. Świetne rozumieli zbędność jakichkolwiek słów. Zapłacił za nią i wyszedł. Zostawił serwetkę z nabazgranym ‘CZEKAM’. Zmięła ją w dłoni, czując nasiąkającą potem celulozę. Przeciągnęła wargi balsamem, neutralizując latte limonkową gumą. Był po drugiej stronie ulicy. Wzięła go za rękę. Poszli razem niby para. Pewnie tak ich oceniano. Jako parę. Świadomość tego sprawiła Natalii ponurą satysfakcję. Zatrzymali się pod jej domem. Gdyby Leo to widział… Żałosną komedię, którą odgrywała, chcąc o nim zapomnieć.  
- Wiesz, gdzie mieszkam. - stwierdziła, przywołując zaskoczony uśmiech.
- Wiem wiele rzeczy o tobie.  
- Jesteś stalkerem? - zażartowała beztrosko.  
- Jestem więcej niż stalkerem. - odparł poważnie. Dziewczynie pomimo upalnej temperatury zrobiło się zimno.  
- Sorry, muszę iść. Rodzice czekają. - wymamrotała niewyraźnie. Wciąż trzymania przez nią serwetka dosłownie ociekała strachem.  
- Zawiodłaś mnie. - powiedział zupełnie obcym głosem, okraszonym nutą szaleństwa.
- Słucham? - szepnęła, powoli cofając się do klatki schodowej.
- Przecież twoich rodziców nie ma dziś w domu.

1 341 czyt.
100%216
Somebody

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminalne i dramaty, użyła 1174 słów i 7060 znaków, zaktualizowała 14 sty o 18:51

Komentarze (6)

Zaloguj się aby dodawać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto
  • AuRoRa

    AuRoRa 24 sie 2018

    Przerażający ten Wojtek, nadal jest duża niepewność, wyczuwalny strach o bohaterów.

  • agnes1709

    agnes1709 25 paź 2017

    Sorawa, poprzedni koment miał być oczywiście do tej @części, ale telefon rozrabia i jakoś tak wyszło. :

  • Margerita

    Margerita 22 paź 2017

    łapeczka w górę a co się stało Dorocie?

  • Duygu

    Duygu 22 paź 2017

    Część jest jak zawsze wspaniała   Niespodziewałam się, że Leon tak zareaguje. Dobrze tak Natalii!   Ciekawy, bardzo dobry rozdział, ukazałaś wiele emocji

  • AlexAthame

    AlexAthame 22 paź 2017

    Najlepszy był Kamil odprowadzający zazdrosnym wzrokiem trumne.   

  • Iks

    Iks 22 paź 2017

    N jak nareszcie. Życie 3e toczy się jak widać dalej ciekawie. Nic nie chce się znormalizować. Same problemy, tajemnice i mnóstwo ciężkich emocji. I dobrze, bo Autorka prawie na pewno pięknie nam to opisze. Świetnie Autorko. Pora na O jak oczekiwanie.