Zdrada. Część trzecia.

Zdrada. Część trzecia.W wielu polskich domach poniedziałkowe poranki nalezą do najbardziej nielubianej części tygodnia. U nas jakoś nigdy tego nie doświadczyłam. Dzień jak każdy inny. Wstałam przed siódmą. Mój mąż był już po śniadaniu. Dałam mu oczywiście buziaka na powitanie, porozmawialiśmy chwilę. Zapytał mnie o plany na dzień. Uśmiechnęłam się ukradkiem. Opowiedziałam mu o tym, co zamierzam robić. Powiedziałam o wszystkim, poza wiadomą rzeczą.
     Obudziłam naszego synka i wyprawiłam go do szkoły. Około dziewiątej, gdy skończyłam oglądać poranne newsy z kawą, zamieniłam szlafrok na zwiewną sukienkę. Środek czerwca, początek upalnego lata nastrajał do tego, by założyć coś luźniejszego.
     Podjechałam pod centrum handlowe. Zrobiłam standardowe zakupy i włożyłam je do samochodu. Zawsze w ten sposób zacierałam ślady. Gdyby ktoś ze znajomych zobaczył mój samochód pod motelem, mógłby coś podejrzewać. Auto pod centrum handlowym nie powinno nikogo dziwić.
     Po kilku minutach byłam już na miejscu. Arek był jeszcze bardziej ostrożny i przyjeżdżał zawsze komunikacją miejską. Komenda, w której pracował, była oddalona o rzut beretem. Gdyby kogoś spotkał, mógłby ściemnić, że wyskoczył po coś na miasto, a jest w pracy.
     Moja przyjaciółka uśmiechnęła się do mnie wyraziście, gdy przekroczyłam drzwi. Nic nie mówiąc, położyła klucz na ladzie. Wiedziała, że się zjawimy. Zdziwiłam się, bo myślałam, że mój kochanek będzie już na miejscu. Dziś to jednak ja byłam pierwsza.
     Zawsze braliśmy ten sam pokój. To wygodne dla właścicielki motelu, ale mało bezpieczne dla nas. Nie chcieliśmy jednak rządzić się w jej harmonogramie, zważywszy na to, że nie płaciliśmy za wynajem. Arek nalegał żeby jednak, ze względów bezpieczeństwa sprawdzić zawsze, czy nie ma w środku jakichś ukrytych kamer. Takie nagranie mogłoby posłużyć do szantażu albo być koronnym dowodem przy rozwodzie. To drugie nie wchodziło w grę, żaden detektyw nie zamontowałby kamery w pokoju hotelowym, takie coś jest tylko w filmach!
     Po sprawdzeniu newralgicznych miejsc, i zasłonięciu okien wyjęłam z torebki wino, które kupiłam wcześniej. Było słabe, ale smakowało i mnie i jemu. Wyjęłam kieliszki i wszystko przygotowałam.
     W końcu pojawił się mój stróż prawa. Dziś był po cywilnemu. Miał tak jak ja dzień wolny. Często przychodzi w mundurze. Podniecało mnie to ogromnie. Zabawy z przeszukaniem, rewizją osobistą, czy kajdankami były naszą, a właściwie moją ulubioną grą wstępną. Z mężem o czymś takim mogłam zapomnieć.
     Wypiliśmy po lampce wina. Na więcej nie mogłam sobie pozwolić, w końcu musiałam samochodem wrócić do domu. Usiadłam na stole. Stanął przy mnie, objął i zaczął całować.
Z moim mężem przez rok nie całuję się tyle ile z nim w trakcie jednego spotkania. Nie wiem, czy on się wstydzi, czy nie lubi, ale głównie daje mi buziaki. W trakcie naszego małżeńskiego seksu całuje raczej moje piersi i nogi niż usta. Ja z kolei kocham się całować. Czuje, jak wyzwalają się endorfiny i rośnie mój poziom serotoniny.
     Arek jest dobry w całowaniu. Jego język jest użyteczny nie tylko w moich ustach, ale także w innych miejscach. O ile mój mąż w ogóle nie uznaje zaspokajania kobiet, za pomocą języka to Arek bardzo lubi seks oralny. Jego żona uważa, że to dziwactwo. Kretynka. Nie wie, co traci.
     Po kilku chwilach namiętnych pocałunków i muskaniu dłońmi naszych policzków Arek zjechał palcami po moich piersiach na brzuch i dalej na uda. Podwinął moją sukienkę i zaczął pieścić uda. Wiedziałam, co chce zrobić i by ułatwić mu zadanie, zeszłam se stołu. Zdjął moje majtki, po czym ja usiadłam spokojnie na stole, a on położył je na łóżku. Nie rzucił się od razu z rękami na moją waginę. W dalszym ciągu skupił się na całowaniu.
     Ponownie podwinął moją kieckę, a jego usta powędrowały na moją szyję. Wiedział, że musi być ostrożny. Gdyby zrobił mi malinkę, zabiłabym go na miejscu! Sama nie wiem, kiedy poczułam jak wsuwa język do moich warg sromowych. Oparłam się mocniej o blat stołu. Zamknęłam oczy. Z każdą chwilą było mi coraz bardziej gorąco. Jego ręce powędrowały na moje pośladki. Robił to w genialny sposób. Czułam, jak jego język stymuluje moją łechtaczkę. By jeszcze bardziej pogłębić efekt, położyłam swoje dłonie na piersiach i zaczęłam je głaskać. Te doznania były jednak niczym w porównaniu do tych, których dostarczał mi Arek.
     Wielu ludzi nie wierzy w tak zwany kobiecy wytrysk. Powinni w tym momencie znaleźć się w naszym pokoju i zobaczyć moje uda. Choć sama ich nie widziałam, to czułam jak ciepły płyn wypływający z mojej cipki, sączy się po nich. Arek uwielbiał go, ale nie był w stanie zlizać wszystkiego. W końcu nadszedł ten moment. Zapiszczałam lekko. Nigdy w trakcie seksu nie krzyczałem ani z mężem, ani z kochankiem, ale lekkie popiskiwanie było na porządku dziennym. Odgięłam się do tyłu. Moje ciało przeszedł orgazm.
     Czytałam kiedyś książkę, w której jakiś seksuolog radził facetom, by najpierw rozgrzali kobietę, doprowadzili do orgazmu, a dopiero potem w nią weszli. Facet znał się na rzeczy, ale najprawdopodobniej nie znał realiów. W każdym razie ja nigdy nie sądziłam, że spotkam faceta, który by w to uwierzył i potrafił. Nie wiem, czy Arek był geniuszem seksualnym, czy po prostu miał szczęście zapoznać się z tym materiałem, w każdym razie wiedział jak to zrobić.
     Rozchylił moje uda i przybliżył się do mnie. Cały czas siedziałam na stole. Jego klatka piersiowa przylgnęła do mojej twarzy. Objął mnie mocno i wszedł w moją mokrą waginę swoją męskością. Wykonał kilka ruchów, po czym przestał. Chciał, żebym zapragnęła tego jeszcze bardziej, jak dziecko, któremu w połowie zabiera się lizaka, zaraz po tym, jak poczuło jego cudowny smak.
     Całowaliśmy się namiętnie. Miałam problem z ustabilizowaniem swojego oddechu. Dopiero co przeszył mnie orgazm, a teraz namiętnie całował mnie mój kochanek. To wbrew pozorom trudne, by złapać oddech, będąc w takim położeniu. Arek raz na kilka sekund wykonywał głębokie pchnięcie, którym stymulował moją łechtaczkę. Najwyraźniej znudziło mu się robienie tego w takiej pozycji, ponieważ chwycił mnie mocno i przeniósł na łóżko.
     Wsunął się głębiej, a jego usta zaczęły pieścić moje sutki. Czułam, że ponownie odpływam. Na tym właśnie polega kochanie się z facetem! Po kilkunastu minutach Arek wystrzelił w moją pochwę sporą dawkę spermy. Dokonał tego tuż po tym, jak mięśnie mojej macicy wykonały kilka skurczów, dając mi nieziemski orgazm.
     Leżeliśmy tak wtuleni w siebie. Głaskał mnie po głowie. Był blisko mnie, czułam się bezpieczna. Właśnie tego oczekuje kobieta po stosunku od faceta, a nie założenia spodni i wyjścia z sypialni. Spojrzałam na zegar komórki. Minęła godzina. Po woli powinniśmy się zbierać.
     Poprawiłam się w łazience. Umówiliśmy się na kolejny seks po nocnej zmianie w czwartek. Wyszłam z motelu. Arek wychodził zawsze pół godziny po mnie, dla bezpieczeństwa. Wróciłam do domu. Znów byłam żoną, matką. Dopiero za trzy dni będę kochanką......

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Helen57

    Bardzo dobre jak najwięcej..................życie masz jedno

  • Coloryt

    Znam takie kobiety. Seks z nimi jest bajecznie cudowny. 💐 💕