TOLSKI - 12 zakończenie

Wreszcie nadszedł ten oczekiwany dzień. Natalia wyglądała cudownie w pięknej długiej sukni, która do bioder opinała ciało dziewczyny, oczywiście bez ramion. Od bioder z przodu kończyła się trochę powyżej kolan, za to z tyłu niosło tren dwoje dzieci. Nie miała welonu. Nie chciała i to wywalczyła. W ogóle suknia do momentu ubrania była jedną wielka niespodzianką – podarunkiem od Ludwika, który obecny był podczas ubierania – musiał sam zadbać o każdy szczegół. Materiał był poprzetykany kamieniami swarovskiego, we włosach miała wpięte kilka diamentów, na szyi i w uszach także diamenty – kolejny prezent od Ludwika. Uroczystość odbywała się w posiadłości Tolskich. W ogrodzie rozstawione zostały namioty, a także podium dla księdza. Jako że Natalia nie miała żadnej rodziny wyprowadzał ją Ludwik. Z tarasu domu do księdza i stojącego obok Łukasza prowadził chodnik w kolorze ecri, wzdłuż którego stały wazony z bordowymi różami. Zanim zeszli z tarasu Natalia powiedziała:
–     Dziękuję, Ludwiku. Piękniejszej oprawy nie mogłam sobie wymarzyć.
–     Przecież moja synowa musi mieć wszystko co najpiękniejsze. Chodźmy, bo Łukasz nie może się doczekać, kiedy będzie mógł powiedzieć do Ciebie "pani Tolska”.
Natalia była tak przejęta, że nie pamiętała w ogóle co się działo wokół niej, dobrze, że był kamerzysta, to sobie później obejrzała. Wszystko działo się jak we śnie. Po ceremonii zaślubin przyjęli multum prezentów. Najbardziej zaskoczył Natalię prezent od Piotra i Zenka, którzy przekazali jej akt notarialny, w którym to ona z Łukaszem stali się posiadaczami 80% udziałów w firmie. Od ojca dostali także akt notarialny, w którym stawali się jedynymi właścicielami posiadłości. Ludwik był jedynakiem, dlatego z rodziny było mało osób, za to wielu przyjaciół. Przyjechali także przyjaciele Łukasza z Austrii oraz nowo poznani Grecy. Zapewne wielu z nich znało się z kręgu spotkań seksualnych, ale ani słowa nie usłyszała od nikogo nawiązującego do tych właśnie spotkań. Późną nocą mieli samolot na Wyspy Kanaryjskie, gdzie spędzili cudowne 10 dni.

Po powrocie z podróży poślubnej dokończyli sprawy przepisu firmy i Natalia została radą zarządu wybrana dyrektorem generalnym. Zarówno Piotr jak i Zenek, pomimo że zostawili sobie po 10%, zdali całkowicie stery w ręce dziewczyny. Szczęście jej nie opuszczało. Wkrótce dobrała sobie cudowny zespół, tak że firma kwitła. Łukasza firma, a był współwłaścicielem hotelu w jednym z głównych ośrodków narciarskich oraz całej aglomeracji sportowej wokół niego, w Austrii także super prosperowała. Cóż im mogło być potrzebne do życia? Kilka tygodni po ślubie okazało się, że Natalia jest w ciąży. Łukasz był wniebowzięty, oczywiście Ludwik także. Oboje najchętniej to nosiliby dziewczynę na rękach. Z początkiem wiosny Ludwik wyprowadził się do nowo wybudowanej willi znajdującej się jakiś kilometr od młodych. 26-07 Natalia urodziła śliczną dziewczynkę, której dali na imię Ania, po mamie Łukasza. Czegóż mogło im brakować? Chyba tylko ptasiego mleka, chociaż zapewne wtedy Ludwik postarałby się i o nie. Niecałe dwa lata później urodziła synka – Kamila. Żyło im się wspaniale. Nie można powiedzieć, że nie było między nimi żadnych spięć, ale zawsze potrafili dogadać się, aby nie tracić życia na niepotrzebne spory.
Co do spotkań seksualnych to i owszem, co jakiś czas spotykali się z przyjaciółmi w tym celu. Byli to głównie przyjaciele z Austrii. Powstało prawie zamknięte grono 3 par oraz 3 panów solo. Były spotkania wszystkich naraz – wówczas organizowali orgie weekendowe. Jeśli spotykali się w mniejszym gronie były to zazwyczaj pojedyncze noce. Także zdarzały się i wakacyjne wyjazdy w urocze zakątki świata tylko w celu uprawiania seksu. Poza "wiedeńskim” towarzystwem spotykali się co jakiś czas z Santosem i Lelią. To właśnie Lelia pokazywała Natalii coraz to inne formy zadowolenia męża, a że wyobraźnię miała bez dna, więc i pomysłów było bez liku. Lelia 'prowadziła' Natalię przez okres ciąży, tak więc nawet w tym czasie mieli zadowalające obie strony pożycie seksualne. Także Ludwika zapraszali od czasu do czasu do swojej sypialni. Natalia pogodziła się z końcu i zaakceptowała tę formę spotkań jako coś normalnego. Dopomógł jej w tym zapewne stosunek przyjaciół, z którymi spotykali się. Wraz z opuszczeniem sypialni nie istniał temat. Nie było żadnych uwag odnośnie zachowania się kogokolwiek. Mogli następnego dnia spotkać się na dyskotece, mogli tańczyć ze sobą i był to tylko taniec, chociaż poprzedniego dnia ten taniec był czystym erotykiem. Za to ceniła przyjaciół i chciała przebywać w ich towarzystwie. Czegóż było potrzeba więcej? Im nic!



                           KONIEC

Minka227

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 861 słów i 4967 znaków.

9 komentarzy

 
  • Marcin3867

    Cudowna seria :)

  • milenka25

    Twoj opowiadanie jest boskie przytalam je juz tyle razy ze bede zawsze do niego wracac jest tak boskiee :):)::)

  • czarnyrafal

    Przeczytałem całe opowiadanie jednym tchem.Zrobiło na mnie niesamowite wrażenie.W myślach stwierdziłem że jesto niebo lepsze niż jakikolwiek filmik erotyczny.Tu działa jeszcze wyobrażnia czytającego,choć Autorka pozornie przedstawiła wszystko czarno na białym.Wg mnie to się nazywa artyzm. Dziękuję Autorko. :kiss:  <3

  • Minka227

    @czarnyrafal  filmik, mówisz? po obejrzeniu 365 dni myślę, że to nawet niezły pomysł, hahahaha

  • romantyczka86

    Czytałam całość i tylko jedno stwierdzenie;) zaj...e opowiadanie

  • podniecona

    Świetne opowiadanie! Więcej takich...

  • Meska

    Ja tez, tak to wszystko pieknie  opisane ze tez bym tak chciala ;D

  • czytelniczka

    mam nadzieję że będziesz dalej pisać historie w ten deseń ;)

  • Minka227

    Cieszę się, że spodobało ci się

  • czytelniczka

    świetne opowiadanie..jestem pod wrażeniem :)