Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Rocznica 2

Rocznica 2Uciekła pod prysznic, po drodze kapiąc spermą na podłogę. Leżałem zmęczony i spełniony. Dziwnie zadowolony, ciągle podniecony całą sytuacją. Minęło tylko kilka godzin od momentu, kiedy zobaczyłem ją pierwszy raz i rozebrałem w myślach. Teraz brała prysznic, z cipką wypełnioną moim nasieniem, ze sporym ryzykiem ewentualnej ciąży. Podniecała mnie ta myśl... Podniecała mnie perspektywa przypadkowej ciąży.  
Wstałem i szybkim krokiem poszedłem do łazienki. Sperma z brzucha, która wylała się z mojej kochanki spływała wolno w kierunku penisa. Wszedłem do zaparowanej kabiny prysznicowej. Namydlona Ola przytuliła się do mnie i swoim ciałem zaczęła namydlać moje. W sposób szczególny zajęła się penisem. Dokładnie umyła go, mocno odciągając napletek. Przyjemnie było czuć ciepłą wodę na żołędzi, ale jeszcze przyjemniej było widzieć jej małe, szczupłe dłonie, majstrujące przy pobudzonym kutasie. Dokładnie opłukała go, jakby wiedziała dokładnie, na co mam ochotę. Kilka soczystych i namiętnych pocałunków, aż w końcu bez słowa uklękła przede mną i wzięła go do ust. Woda z deszczownicy przyjemnie obmywała nasze ciała. Nachyliłem głowę, by jej ciepły strumień uderzył mnie w kark. Po chwili alarmująco szybko zbliżałem się do finału. Nie chciałem jeszcze kończyć tej zabawy. Zakręciwszy wodę, ukląkłem na jedno kolano. Zacząłem dziko ją całować. Zawsze podniecało mnie całowanie kobiety, która przed chwilą miała w ustach mojego penisa. Uwielbiałem. Kiedy się od niej oderwałem, patrzyła na mnie swoimi wielkimi oczyskami. Była piękna. Jej duże sutki starczały nabrzmiałe i twarde. Podniosłem się, by znów mogła go wziąć do ust. Po chwili naprawdę głębokiej penetracji, odchyliła szybko głowę z odruchem wymiotnym. Znów nachyliłem się nad nią i całując zabierałem z jej ust i brody ślinę i śluz z mojego kutasa. W końcu Ola podniosła się, będąc ciągle na kolanach i chwyciwszy w ręce swoje dwie dorodne piersi, nakierowała tak, by fiut znalazł się dokładnie pomiędzy nimi. Wpasował się idealnie. Wślizgiwał się w jej piersi, co chwilę wystawiając mokrą główkę. Ola sapała ciężko, ale pracowała mocno nogami, szybko zniżając się i podnosząc, by nadać tej, wątpliwej dla niej przyjemności, odpowiedniego tempa. Czułem się, jak obserwator, jak widz, który na żywo ogląda film porno. Pięknie było patrzeć na nią, taką zaangażowaną i przejętą. Widać było, że tego chce, że każdy ruch sprawia jej radość. Widziałem, jak każdy mój gest, westchnienie czy spojrzenie, potęgowało w niej chęć zrobienia mi, jak najlepiej.  
- Już nie mogę... – wyjęczała w końcu, opadając na pupą na swoje stopy.  
- Ciiii... – położyłem jej palec wskazujący na usta.  
Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Ola złapała mnie za rękę i wzięła palec do buzi. Zaczęła bawić się nim. Podsunąłem jej kutasa, bez żadnego grymasu wciągnęła go wręcz. Znów po kilku ruchach, odchyliła się z odruchem wymiotnym.  
- Jeszcze raz. – szepnąłem zdecydowanie.  
Z załzawionymi oczami, przełykając szybko nadmiar śliny, Ola wyprostowała się na nogach i wzięła go do ust. Obciągała zawzięcie, jednak znów głębsza penetracja zmusiła ją do wyciągnięcia go z gardła, by nie zwymiotować. Złapałem prawą ręką penisa i zacząłem szybko nim poruszać. Lewą ręką delikatnie złapałem ją za podbródek, odchylając głowę lekko do tyłu. Lewego kciuka włożyłem jej w usta. Delikatnie ugiąłem nogi w kolanach i o pół kroku podszedłem do niej. Miałem ją idealnie pod sobą. Nie miała, gdzie uciec nawet, gdyby chciała. Chociaż jej reakcja była zdecydowanie inna. Nastawiła swoją śliczną buzię, nie spuszczając wzroku z moich oczu. Niewidzialne, bezsłowne porozumienie między nami, sprawiło, że poczułem dziwne zaangażowanie. W jednej sekundzie chciałem się cofnąć, by nie brukać jej swoim nasieniem. Sama świadomość, że mogę spuścić się jej na twarz mi wystarczyła. Jednak reakcja organizmu była szybsza i w chwili moich rozterek pierwszy strzał przeszył jej buzię. Od prawego policzka, do czoła. Gęsta sperma wylewała się ze mnie jeszcze dwoma solidnymi strzałami, spadając na jej nos i usta. Pociemniało mi przed oczami. Puściłem penisa i oparłem się rękoma o ścianę, cały czas będąc nad Olą. Dochodziłem do siebie, kiedy jeszcze przez chwilę obserwowałem, jak wyciska z fiuta resztki spermy i zbiera je językiem.  
Odkręciłem deszczownicę. Ola siedziała na tyłku z kolanami pod brodą. Uśmiechała się, kiedy ciepła woda zmywała jej twarz. Ukląkłem szybko i pocałowałem namiętnie. Czułem smak swojego nasienia. Byłem mega spełniony.  
- Zostań ze mną. – rzekłem do niej cicho  tonem, który wyrażał wręcz błaganie.  
- Muszę jechać do hotelu, co mu powiem, jak rano mnie nie będzie? – zapytała ze smutnymi oczami.  
- Nie mówię o dziś. Zostań ze mną w ogóle... – spojrzałem poważnie w jej wręcz przestraszone oczy.  
Patrzeliśmy na siebie w milczeniu, woda lała się po nas, zmywając przed chwilą odbytą miłość. Ola milczała. Opuściła wzrok.  
- Wybacz. – podniosłem się, chcąc wyjść.  
- Michał! – krzyknęła za mną. – To nie tak, że nie chcę... Nie mogę... – usłyszałem za sobą.  
W głowie dudniła mi tylko jedna myśl „co ja odjebałem?!” Jak debil, idiota, skończony dureń! Co ja sobie wyobrażałem? Przeleciałem panienkę, którą zabrałem z imprezy, jak wiele razy przedtem. Po co było się przed nią uzewnętrzniać? Myśli błądziły w mojej głowie aż w końcu pojawił się strach. Ciąża. Myśl, która 30 minut wcześniej podniecała, teraz mnie przeraziła. Pierwszy raz. Zastanawiałem się, co się wydarzy jeśli okaże się, że jest w ciąży? Może zerwać kontakt? Przecież na pewno rucha się z Marcinem, to pewnie wpadła z nim, nie ze mną. Za pierwszym razem?! Jakiego musielibyśmy mieć pecha... A może chciała złapać kogoś na dziecko? Ale mnie? 40 – latka, którego poznała kilka godzin wcześniej?! Myśli oszalały. Każda następna nakręcała kolejne. W końcu usłyszałem, jak otwierają się drzwi od łazienki, a po chwili do pokoju weszła Ola. Spojrzała na mnie.  
- To nie tak, jak myślisz. – powiedziała z wyrzutem. – Myślisz, że mi jest łatwo i prosto? Nie chciałam, jak dziwka. A tak było. Równie dobrze mogłabym dać ci tam pod drzewem. – potok słów wylewał się z jej ust.  
- Nie jesteś! – zaprotestowałem.
- Spodobałeś mi się. Od razu, kiedy tylko cię zobaczyłam. Ale... co ja mam ci powiedzieć, skoro wyruchałeś mnie po paru godzinach. Ledwo się znamy... – zamilkła. Była zawstydzona i zmieszana.  
- Żałujesz? Wykorzystałem cię? – zapytałem poważnie.  
- Nie o to chodzi...  
- A jak będziesz w ciąży? – zapytałem, próbując ukryć obawę w głosie.  
- Nie będę. Spokojnie. Aż taka głupia nie jestem. – odrzekła dość obojętnie.  
Milczałem. Przyglądałem się, jak zakłada stringi i stanik. W samej bieliźnie wyglądała jeszcze cudowniej, niż nago. Piękne, jędrne pośladki i uda. Ten płaski brzuch i wielkie piersi... Znów poczułem dziwne uczucie żalu. Takie, które towarzyszy człowiekowi, gdy wie, że zaraz coś skończy się i nie ma się na to wpływu. Przyznam, że zauroczyłem się w tej dziewczynie, jak dawno w nikim. Mimo, że dopiero kilka godzin temu ją poznałem i mimo, że sam na sam spędziliśmy raptem dwie godziny. To było dziwne, ale czułem, że za wszelką cenę chcę ją zatrzymać przy sobie.  
- Zapniesz? – podeszła do mnie tyłem, bym zapiął jej zamek w sukience na plecach.  
Bez słowa przesunąłem zamek w górę, delikatnie muskając palcami jej cudownie aksamitną skórę. Pocałowałem jej szyję. Drgnęła.  
- Jesteś cudowną kobietą. Zawsze o tym pamiętaj. – powiedziałem.  
Wyszła do łazienki ogarnąć włosy. Ubrałem się szybko, po chwili czekałem na nią w salonie. Zamówiłem taksówkę. Prawie w milczeniu odstawiłem ją pod salę. Obserwowałem, jak odchodzi. Było mi prawdziwie smutno. Rzadko spotyka się na swojej drodze taką osobę.  
Wróciłem do domu.  
Niedziela obudziła mnie potężnym bólem głowy, jak nigdy. Świadczyło to tylko o tym, że przesadziłem z alkoholem. Prawie całe przedpołudnie spędziłem na kanapie przed tv, przeglądając facebooka w poszukiwaniu wczorajszej kochanki... Przejrzałem wszystkie profile rodzinne, jednak nie znalazłem Oli. W tym wszystkim doszło do mnie, że nie znam nawet jej nazwiska. A wczoraj składałem nie wiadomo jakie deklaracje. „No debil” pomyślałem. Wczorajszy nastrój odszedł w niepamięć. Nawet się uśmiechnąłem do siebie, a w głębi poczułem satysfakcję. Przyprowadziłem do domu naprawdę gorącą laskę, uprawiałem z nią bardzo dobry seks, a na końcu ona nie chciała nic więcej. Do tego nie wiedziałem, jak się nazywa i skąd właściwie jest. Jedynym połączeniem między mną, a nią był Marcin – syn mojego kuzyna, o którym wiedziałem jeszcze mniej, niż o niej. Bezproblemowo i do syta spożytkowany czas z Olą – taka myśl sprawiła, że czułem się zrelaksowany.  
Z rozmyślań wyrwał mnie przenikliwy dźwięk otrzymanej wiadomości na messengerze. Wyświetlone przy krawędzi wyświetlacza telefonu zdjęcie ukazywało moją uśmiechniętą kuzynkę Sandrę.  
- Cześć kuzyn. I jak tam po wczorajszym? – brzmiała pierwsza wiadomość zakończona wyszczerzoną emotką.  
- Siema, siema. Jest git, a u Ciebie? – odpowiedziałem, próbując od razu sprowadzić sytuację do bardziej luźnej.  
Kilka minut ciszy i znów dźwięk wiadomości. Byłem zaskoczony, bo po otwarciu czatu moim oczom ukazało się zdjęcie przedstawiające jej ciało mniej więcej od pępka w dół. Była tylko w czarnych majtkach. Płaski, umięśniony brzuch, wycięte majteczki i długie, chude nogi wyglądały niezwykle podniecająco.  
- Leżakuję. – podpisała pod zdjęciem.  
- Strasznie łeb mi pęka. – kolejna wiadomość.  
- A wiadomo, co jest najlepsze na bolącą głowę. – i znów wyszczerzona emotka. Nawiązała w ten sposób do naszych wczorajszych rozmów, w których mówiła, że najlepszym sposobem dla niej na ból głowy jest orgazm.  
- Coś tam słyszałem. – uśmiechnąłem się wirtualnie.  
- A Kuba gdzie? – zapytałem.  
- Szykuje się, za 2 dni wypływa. – odpisała.  
Pisaliśmy aż do wieczora. Dostałem całą galerię zdjęć kuzynki. Była napalona. Myślałem, że tylko na imprezie tak żartowała, że pomagał jej alkohol i stąd te wszystkie dwuznaczne komentarze. Ale chyba nie. Ona po prostu taka była.  
Wieczorem, przed zaśnięciem długo o niej myślałem. Może faktycznie Kuba pozwala jej na skoki w bok, skoro nie ma go często po trzy miesiące. Może naprawdę mają wolny, otwarty związek. Ale z drugiej strony za rok mieli wziąć ślub. Niemniej, sama ich sytuacja była dla mnie nakręcająca. I ta otwartość Sandry, która mówiąc o obciąganiu i połykaniu spermy zachowywała się, jak przy opowiadaniu, co zjadła wczoraj na śniadanie. Taka bezczelna otwartość, z którą spotykałem się po raz pierwszy sprawiła, że zyskiwała w moich oczach z każdą chwilą. Dziwne, bo dotyczyło to mojej kuzynki. Dziecka siostry mojej mamy. Być może różnica wieku i fakt, że kontakt mięliśmy zawsze bardzo słaby wpływało na to, że ona odbierała mnie, jako starszego kolegę, z którym może pozwolić sobie na więcej. Nie wiem, ale samo to działało na mnie bardzo pozytywnie. Intrygująco.  
Dni mijały szybko, głównie dzięki natłokowi obowiązków w pracy. Chwilowe wymiany wiadomości z Sandrą przez cały tydzień sprawiły, że w czwartek zakomunikowała mi, że w sobotę jedziemy razem na grilla. Wszystko już ustalone i mam się niczym nie martwić. Negocjowaliśmy tylko czy w piątek ona nocuje u mnie czy ja u niej. Sytuacja robiła się naprawdę poważna, bo Sandra wprost zaproponowała mi seks. Zrobiła to w taki sposób, jak proponuje się komuś pójście na spacer lub jeszcze coś bardziej banalnego. Długo rozmawialiśmy na ten temat, ale na każdy mój argument przeciw, odpowiadała prawie zawsze: „no to najwyżej cię zgwałcę”. Po części miałem jakiś opór, częściową niechęć, bo przecież, bądź, co bądź, to rodzina. Ale z drugiej strony jej charakter, swoboda, uroda, te dziesiątki zdjęć, które mi wysłała, no i akcja z imprezy, gdzie obciągała mi naprawdę dobrze... Nie potrafiłem się odciąć. A z tyłu głowy myśl, że to moja kuzynka, doprowadzała do szaleństwa w rozporku. Prawdziwe tabu, takie najciemniejsze, które nigdy nie może ujrzeć światła dziennego.  
Piątek 26.07.2022 r. Zapamiętam do końca życia. Sandra przyjechała po mnie o 19. Gdy tylko wsiadłem, zwróciłem uwagę na jej skromne ubranie – krótką spódnice i zwiewną, choć bardzo przezroczystą bluzkę, przez którą widać było stanik z małymi, koronkowymi miseczkami. „Ładna” – pomyślałem, choć nie chciałem pokazać od razu, że mi się podoba. Zajechaliśmy na kolację, porozmawialiśmy. W końcu po kolacji wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w stronę domu. Zdziwiło mnie, że słowem nie wspomniała o seksie. Żadnej dwuznaczności. Nic. Pomyślałem nawet, że pewnie się przestraszyła lub, kiedy jest sama, to nie jest aż tak pewna siebie, jak w towarzystwie. Miło spędzaliśmy czas. Okazało się, że to strasznie ambitna i inteligentna dziewczyna. W końcu rozmowy zaczęły dotyczyć pośrednio seksu. Okazało się, że Kuba wie o większości jej przygód, sam tez ma ich sporo. Kiedy wypływa na trzy miesiące i tak nie jest w stanie nic zrobić, dlatego doszli do wniosku, że oboje mogą sobie pozwolić na więcej. Od prawie dwóch lat zdaje to egzamin. A kiedy w końcu znów są razem, seks jest lepszy, niż kiedykolwiek wcześniej. Zaintrygowało mnie to.  
- O mnie też mu opowiesz? – zapytałem, kiedy Sandra powiedziała, że opowiadają sobie o swoich partnerach, a nawet czasami wysyłają sobie zdjęcia czy filmiki z takich spotkań.  
- Nie wiem. A chciałbyś? – zapytała wyraźnie nakręcona całym tym opowiadaniem. – Nie wiem, jakby zareagował na ciebie. Jesteś moim kuzynem... – dodała.  
- Jak cię całował wtedy pod salą... nic nie podejrzewał? – zapytałem. – To było mega...  
- Na szczęście nie. – zachichotała. – Ale kutasa masz fajnego... – zawiesiła głos. – Jakkolwiek to brzmi, ale uwielbiam takie kutasy, twojego jeszcze bardziej... bo maksymalnie nakręca mnie to, że jesteśmy rodziną... – przyznała z nieudawanym wstydem na twarzy.  
Poczułem, jak sztywny od tej rozmowy kutas, zesztywniał jeszcze bardziej. Poprawiłem się na fotelu, by zrobić więcej miejsca w rozporku. Sandra spojrzała na mnie i z uśmiechem zapytała.  
- Staniemy na mała przerwę?  
- Mhhmm... – wymruczałem.  
- Wyjmij go! – rozkazała Sandra.  
Bez słowa rozpiąłem pasek, rozporek, zsunąłem spodnie na uda i odciągnąłem gumkę bokserek, zakładając ją za jądra.  
- Zapal lampkę. – znów jej władczy ton wybrzmiał w aucie.  
Kliknąłem światełko nad sobą. Sandra spojrzała w stronę mojego krocza. Penis stał naprężony, skórka odsłaniała połowę główki. Był gotowy. Gdy tylko wyciągnęła rękę i chwyciła go w swoją malutką dłoń, dreszcz przeszedł mi po ciele. Patrzyłem, jak jej chude palce błądzą po nim, naciągają skórkę, masują jądra. Sandra skupiona była na prowadzeniu auta. Nie patrząc w moją stronę, zabawiała mnie ręką. Po chwili wypłynęły z niego pierwsze soki. Kciukiem rozsmarowała je od czubka, po podstawę. Jej ręka zaczęła poruszać się w górę i w dół, powoli, jednak moje podniecenie było zbyt duże. Cała ta rozmowa i jej opowiadania, doprowadziły mnie do krawędzi. I jeszcze ten widok malutkiej rączki na moim penisie... Odleciałem. Sandra szybko znalazła jakiś zjazd. Zaparkowała na środku polnej drogi, prowadzącej do lasu. Wyłączyła silnik, rozpięła pas i rzuciła się na mnie. Jej usta pochłonęły całego kutasa. Całego! Aż po samą nasadę. Nie wiem, jak go zmieściła, ale jej umiejętności budziły podziw. Trwało to chwilę, kilka minut. Zdążyłem tylko złapać jej włosy, odciągnąć głowę i chwilę całować, zanim się wyrwała. Pół twarzy miała w ślinie i moich sokach, załzawione oczy wyrażały niesamowite podniecenie, jak w amoku.  
- Zaraz dojdę! – prawie krzyknąłem, gdy miała go po raz kolejny głęboko w gardle.  
Zatrzymała się na chwilę, trzymając całego fiuta zanurzonego w ustach. Poczułem, jak pierwsza fala spermy eksploduje w jej gardle, które zacisnęło się w odruchu wymiotnym, próbując nie dopuścić do zadławienia. Wycofała się trochę, by kolejne salwy nasienia przyjąć już do ust. Jej język ostro pracował liżąc żołądź, wypluwający resztki spermy. Słyszałem, jak kilka razy przełyka głośno moje nasienie, a było go naprawdę sporo. Od akcji z Olą nie było nikogo, dopiero ona – moja mała kuzynka, która połknęła cała spermę, fundując mi jedną z najlepszych oralnych przyjemności w moim życiu.  
- Pyszne... – wydyszała, podnosząc się i siadając w swoim siedzeniu. – Uwielbiam takie akcje. – łapała oddech, patrząc na mnie.  
- Gdzie ty się tego wszystkiego nauczyłaś? – nie umiałem ukryć tego, pod jak wielkim wrażeniem jestem.  
- Lubię oral. – rzuciła ot tak, jakby mówiła o ulubionym jedzeniu. – Poza tym robiłam to tyle razy, że mógłbyś się zdziwić. – uśmiechnęła się zadziornie.  
Odpaliła auto, pojechaliśmy do domu.

4 komentarze

 
  • Kuzynka

    Szkoda, że nie możesz zobaczyć, jaka jestem mokra po przeczytaniu tego...

  • żonaty

    @Kuzynka  
    moja zona jak przeczytala to opowiadanie to sama zrobiła to samo co kuzynka bohatera  
    pozdrawiam :rotfl:

  • zzzzzzz

    Będzie dalsza część :sex2:

  • Poznaniak

    Extra