Praca semestralna Pawła część druga.

Minęło kilka dni. Moja praca semestralna została oceniona bardzo wysoko, bo na pięć, ale obawiam się, że nie z powodów literackich, tylko innych, aczkolwiek nie chciałem zgłębiać tego tematu z moim profesorem. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia i po woli wszyscy z mieszkania wyjeżdżali do domów. Na trzy dni przed wigilią w mieszkaniu zostałem tylko ja....i Sylwia
Zachowanie mojej współlokatorki od czasu kiedy przeczytała moje opowiadanie zmieniło się. Pomimo, iż była zima chodziła w domu w sukienkach, albo w miniówkach. Miała bardzo ładne nogi, ale górę także bardziej eksponowała. Pojawiły się bluzeczki z większym dekoltem, a czasem zdarzało się jej nie zapinać wszystkich guzików. Oczywiście spotykaliśmy się jako współlokatorzy każdego dnia, czy to w kuchni, czy w korytarzu i wtedy widziałem także zmiany w zachowaniu dziewczyny.
Kiedyś, czyli przed tamtą sytuacją byliśmy po prostu kolegami. Widząc się padało „cześć”, uśmiechaliśmy się do siebie i tyle. Wiadomo, że rozmawialiśmy też o bzdetach typu co tam na uczelni, albo jaka parszywa jest pogoda. Teraz kiedy się widzimy także pada „cześć”, ale to już nie jest to samo. Zmienił się sposób w jaki to wypowiada, i mowa jej ciała. Ton głosu jakim to mówi jest typowo uwodzicielski. Kiedy mnie widzi zawsze stara się zwrócić moją uwagę. Bawi się włosami, poprawia bluzeczkę, a ostatnio poszła bo bandzie i dała mi buzi na dzień dobry. Pierwszy raz odkąd się znamy.
To była środa. Pamiętam, że mówiła już wcześniej iż jedzie do rodziców dopiero w sobotę, ponieważ wigilia wypada w niedziele. Podejrzewam, że nie chciało jej się jechać wcześniej, bo nie lubi sprzątać, ale to już inna para kaloszy. W każdym razie tak jak pisałem wcześniej wszyscy już się zmyli, a ja i ona zostaliśmy w mieszkaniu. W tym dniu była okropna pogoda. Było zimno i padał deszcz. Sylwii puki co nie było w mieszkaniu. Siedziałem w kuchni myśląc o wszystkim i o niczym z kubkiem herbaty w ręku. Po chwili usłyszałem dźwięk zamka w drzwiach. Otworzyła je i weszła. Kuchnia znajduje się naprzeciwko wejścia, więc od razu ja zobaczyłem. Wyglądała pięknie. Miała na sobie czarny płaszczyk, aż do kolan. Zarówno na nim, jak i na jej rozpuszczonych blond włosach znajdowały się jeszcze płatki śniegu. Czarna spódnica zlewała się z kozakami tego samego koloru. Dotarło do mnie, ze moja współlokatorka jest naprawdę atrakcyjną kobieta.
Na dworze zimno, więc widać było, że dziewczyna zmarzła i jest na dodatek bardzo zmęczona. Minęło kilka chwil zanim dostrzegła mnie siedzącego naprzeciw. Kiedy nasze oczy spotkały się, od razu zauważyłem zmianę w jej zachowaniu. Uśmiechnęła się i przywitała ze mną. Nigdy nie spodziewałbym się, że zwykłe słowo „cześć” da mi tyle radości. Jej ruchy stały się powolniejsze. Odwróciła się przodem do mnie i bardzo powoli zaczęła rozpinać swój płaszcz. Patrzyła cały czas na mnie. Wiedziała, ze zrobi to na mnie wrażenie, i chciała tego! Kiedy już to zrobiła zobaczyłem, że ma pod spodem piękny sweter, którego wcześniej u niej nie widziałem, a pod nim czarną jedwabną bluzeczkę. Blondynka w czarnym wygląda mega seksownie, przynajmniej dla mnie. Po woli zawiesiła płaszczyk na wieszaku, stając przez chwile na palcach. To było urocze. Z jednej strony taka seksbomba, a z drugiej nieporadna dziewczynka. Podobało mi się to. Sylwia usiadła na ławce pod wieszakiem. Po woli i z gracją rozpięła zamki swoich kozaków. Wiedziała, że cały czas obserwuje jej ruchy. Postanowiła to wykorzystać.
- Pawełku, nie mam siły na walkę z tymi buciorami, pomożesz mi? - zapytała. Zrobiła to z takim uśmiechem i takim tonem głosu, że mój mózg nawet przez chwile nie dopuszczał możliwości odmowy.
- Oczywiście Sylwio - odparłem nieco cichym i zawstydzonym głosem. Nie wiem dlaczego tak powiedziałem, bo nigdy się tak do niej nie zwracałem, ale skupiłem się na czym innym, a nie właściwiej odmianie imion.
Sylwia przygryzła wargę z uśmiechem na twarzy. Zrobiła to jak Anastazja Steel w 50 Twarzach Greya. Stawiam cysternę browara, że zrobiła to z pełną świadomością i celowo. Jednocześnie swymi dłońmi z pomalowanymi na czerwono paznokciami chwyciła mocno ławkę. Podszedłem do niej i podniosłem jej lewa nogę do góry. Silnym ruchem zdjąłem jej but. Po chwili zrobiłem to samo z drugim
- Dziękuje, nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczna. A czy mogłabym Cie jeszcze raz........wykorzystać? - zapytała
- Powiedzmy, że zależy - odpowiedziałem jak dyplomata, ale słowo „wykorzystać" w jej ustach w takiej sytuacji mogło znaczyć naprawdę wiele. Sylwia podeszła do mnie, poprawiła mi kołnierzyk od koszuli i zbliżyła swoje usta do mojego ucha. Poczułem jej perfumy. Były subtelne i idealnie pasowały do dziewczyny w jej wieku. Miały chyba domieszkę jakiegoś feromonu, bo w jednej chwili poczułem ogromne pożądanie.
- Czy byłbyś tak miły i zrobił mi dziś.........w tej chwili dziewczyna zrobiła pauzę, która podniosła mój puls i ciśnienie na pewno kilkakrotnie...herbatę.
- A nawet z przyjemnością- wysapałem z siebie. Sylwia nie była głupia, wiedziała, ze pomyśle o czymś innym. Byłem permanentnie i z premedytacją uwodzony od kilku minut i miałem w związku z tym mieszane uczucia. Z jednej strony czułem się jak fleja, bo to facet powinien uwodzić kobietę, a z drugiej czułem, że ona robi sobie ze mnie jaja i świetnie się ze mną bawi. Znałem ją trochę i wiedziałem, że takie zachowanie i takie teksty nie pasowały mi do niej.
Chwilę później przygotowałem dwa kubki i zalałem je woda. Sylwia siedziała przy stole i wodziła za mną wzrokiem. Przez chwile nawet pomyślałem, ze po lekturze mojego opowiadanie pilnuje, żebym nie dosypał jej tabletki gwałtu.
Podałem herba tę i usiadłem. Postanowiłem pokazać, ze mam jaja i przejąć kontrolę nad tą sytuacją.  
- Świetnie wyglądasz w tym sweterku - powiedziałem nieśmiało. Już sekundę później wiedziałem, że spieprzyłem misję. Dziewczyna spojrzała na mnie tylko z taką cholerną pewnością siebie i uśmiechnęła się. Nie powiedziała ani słowa. Usiadła wygodnie na krześle, tak jak ostatnio odchylając się do tyłu tym samym eksponując swój biust. Piła przy tym herbatę i cały czas uśmiechała się , ale robiła to tak, że od razu poczułem, iż moja misja przejęcia inicjatywy poszła na drzewo.
- Jak Twoja praca semestralna? Mam nadzieję, że jako podmiot liryczny tego eseju spodobałam się Twojemu profesorowi - zapytała.
- Dostałem piątkę, a profesor był zachwycony, ale to stary dziadek i wiesz..... - odpowiedziałem trochę dowcipnie, ale chciałem za wszelką cenę zbić to ciśnienie, a raczej napięcie. Bałem się, że zaraz całe mieszkanie eksploduje.
- Dlaczego akurat mnie wybrałeś, jako ofiarę gwałtu? Myślisz, że mam w sobie coś z ofiary? - te dwa pytania trochę zbiły mnie z tropu.
- Tak jakoś ...się......napatoczyłaś - odpowiedziałem pokrętnie.  
Te słowa wywołały na jej pięknej buzi szczery śmiech, ale czułem, że nie kupuje tej teorii.
- A ja myślałam, że Ci się podobam....no ale jak tak.....
- Nie no podobasz mi się, jesteś bardzo atrakcyjna, ale nie jestem zbokiem i nigdy żadnej dziewczyny bym nie zgwałcił, a co dopiero swoją współlokatorkę - odpowiedziałem i sam się zdziwiłem, że wydusiłem z siebie tyle słów na raz. Czułem, ze po woli moja nieśmiałość i wstyd ustępują.
- Moja propozycja jest prawdziwa i aktualna - Sylwia powiedziała to tak jakby składała jakąś przysięgę. Jej ton był poważny. - Tylko nie traktuj mnie jak prostytutkę, do której się przychodzi gdy masz potrzebę. Uprzedź mnie, ze chcesz, a ja gdy tylko będę mogła odwiedzę, Cię w Twoim pokoju.
Przez chwilę myślałem, ze to żart, ale wiedziałem, że nie. Te słowa musiały ją dużo kosztować. Otworzyła się przede mną. Patrzyłem w jej oczy i wiedziałem, że to jest ta chwila, kiedy albo wszystko zepsuję, albo pokaże, że jestem facetem gotowym na seks z taką kobietą.
- W porządku. To uczciwy układ. Jestem za - powiedziałem
Sylwia wstała ze swoim kubkiem. Podeszła na drugą stronę stołu, tam gdzie ja siedziałem i szepnęła mi na ucho, żebym nie myślał długo bo w sobotę wyjeżdża, a ma ochotę sprawić mi prezent, jeszcze przed świętami.  
Wstałem i spojrzałem jej głęboko w oczy.  
- Jestem chętny i gotowy - powiedziałem. Uśmiechnęła się i poszła do swojego pokoju.  
Stanęła w drzwiach, po czym wzrokiem pełnym pożądania zmierzyła mnie z góry na dół
- Do zobaczenia wieczorem u Ciebie - powiedziała i zamknęła drzwi.  
Moje ciało opadło na krzesło. Nie potrafię powiedzieć co czułem.

Mam nadzieję, ze to jasne, że ciąg dalszy nastąpi

2 komentarze

 
  • andkor

    andkor · 10 lis 9:43

    Super się rozwija mam wrażenie że tak rodzi się prawdziwa miłość.

  • Gazda

    Gazda · 9 lis 23:26

    Oj mistrzowsko podnosisz temperaturę. A wieczorem w prezencie będzie......   ostry   A może się mylę???