Wszystko było trochę jakby niespodzianką dla mnie , znaczy nie znałam szczegółów.
Odbyliśmy kilka rozmów z Partnerem że chcemy spróbować się pobawić konwencją BDSM i zobaczyć czy to dla nas.
Pojechaliśmy na kawę dla rozluźnienia, byliśmy już wtedy w klasycznym związku ponad rok i ufaliśmy sobie.Od kilku miesięcy sypialiśmy ze sobą a to miało być urozmaicenie, dodanie oliwy do ognia.
Poza tym On przyznał się że ma takie pragnienia i chciałby dominować w łóżku. Ja byłam otwarta i bardzo ciekawa tych nowości.
W środku dnia umówiliśmy się na randkę, poszliśmy do wynajętego apartamentu, zgodnie z umową zaczęliśmy od prysznica. Pomógł mi i dużo rozmawiał ze mną...że to próba, że możemy przestać, że chodzi o wspólna przyjemność...
Po prysznicu ubrałam koronkowe body i pończochy , pamiętam że strasznie się stresowałam.
Zobaczył jaka jestem nerwowa i mnie pocałował.
Powiedział że bardzo chce mnie związać i wyjął z pudła które przywieźliśmy czarne szerokie skórzane kajdanki i dał mi je obejrzeć.
-Widzisz, tu jest taka miękka warstwa by cię nie otarło, tu zapięcie na klamrę by nie bać się o kluczyk- opowiadał spokojnym tonem.
Zaczęliśmy od nóg, przypiął je do ramy łóżka. Byłam zestresowana ale o dziwo kajdanki pasowały do mnie. Przypiął też moje ręce więc leżałam na plecach taką odsłonięta i zdana na Jego łaskę.
Całował mnie dotykał , pieścił..głaskał..drażnił językiem ...wylizał że mnie orgazm żebym się odpreżyła.
Jak już złapałam oddech (tak, orgazm często zabiera mi oddech) zasłonił mi oczy. Drżałam z nerwów ale i z podniecenia... Zawsze mocno to na mnie działało...a teraz gdy byłam już zupełnie unieruchomiona i poddana dało kosmiczny efekt.
Czułam drżenie całego ciała...czułam wilgoć między udami i znajome pulsowanie spragnionego ciała...
Po chwili poczułam przy szyi dotyk chłodnej skóry.. sunął szpicrutą od mojej szyi, ramion, piersi aż na brzuch... Miejscami lekko klepiąc.. to takie uczucie nie do opisania... Mrowiło, ciągnęło, piekło ...a równocześnie było przyjemne..wywoływało dreszcze podniecenia...zawstydzona pragnęłam więcej...
Później szpicrutą zwiedził uda, łydki, szparkę...bardzo ostrożnie, nie żeby bolało a żeby troszkę kąsiło...żeby nie pozwalało zebrać myśli..
Jęczałam coraz głośniej... Strach wyparował a została czysta fascynacja i pierwotne pożądanie...
Po obróceniu mnie na brzuch dalej się bawił w ten sposób ... Jeździł szpicrutą przez plecy, uda miejscami kąsając skórzanym narzędziem...aż wreszcie dotarł pośladki..tu razy były nieco wyraźniejsze powodując nowe zapasy soków na moich udach...
-Nie przestawaj...- jęczałam zaskakując sama siebie zuchwałością i ochotą do odkrycia granicy przyjemności...
Pośladki dostały jeszcze kilka razów, nieco mocniejszych ale przyjemnych...
To była mieszanka doznań ...szaleństwo..
Coś takiego zakazanego...pozornie niewłaściwego....
Trochę piekło a jednak w tym podnieceniu ogromnym dawało przyjemność ...ujście emocji...
Gdy już ruszałam i sapałam mocno odpiął mi jedną rękę z kajdanek...dtanal.ptzy mojej głowie sugestywnie się wypinając..
Bez wahania zaczęłam go lizać i ssać...byliśmy oboje mocno podnieceni ... trzymał mnie za głowę..dociskał się głębiej..a moja śliną była wszędzie ...łzy ciekły mi po policzkach...
Byłam jednym wielkim bałaganem a równocześnie byłam spełniona...czułam się na swoim miejscu...
Posuwał moje usta bez odpoczynku , bez wahania...wiedział że należę do Niego...
Po finale w moich ustach odpiął mnie do końca i się przytulaliśmy.. a potem pojechaliśmy na obiad ...w drodze do domu żadne z nas nie umiało wyrazić się słowami...były więc uśmiechy, rumieniec i Jego dłoń na moim udzie...
Dopiero po kolacji przy winku omówiliśmy doznania i postanowiliśmy że chcemy więcej ....
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz