Nauczyciel od Wychowania Fizycznego - 2 część

Kontynuacja "Nauczyciel od Wychowania Fizycznego".  

Następnego dnia.
Weszłam do szkoły. Dzisiaj miałam na dziesiątą, lecz przyjechałam wcześniejszym kursem, bo innego nie było. Poszłam na górę, ujrzałam nauczyciela od WF-u, od razu zrobiło mi się gorąco na jego widok. Spojrzał się na mnie tymi czekoladowymi oczętami i puścił oczko. Poprawił włosy do tyłu, idzie wolnym krokiem w moją stronę. Usiadłam połową tyłka na parapet, przywitałam się z przyjaciółmi. Podszedł do mnie Pan Bartek, poprosił mnie abym przyszła do klasy 27 za 10 minut, ponieważ musimy omówić projekt. Zdziwiłam się, bo ja nie byłam w tej grupie. (Nie zdążyłam się do niego zapisać) Porozmawiałam chwilę z chłopakami i za 10 minut zjawiłam sę w klasie. Otworzyłam drzwi, weszłam do środka zamknęłam po sobie drzwi i ruszyłam w stronę biurka, na którym siedział Pan Bartek, zdziwiłam sie, ponieważ zobaczylam tam jeszcze księdza. Byłam zaskoczona, troszkę zaczęłam się obawiać, dłonie mi się spociły. Usiadłam lekko na krzesło na przeciwko głównego biurka. Zapytałam się o co chodzi. Oni tylko uśmiechali się, dziwnie. Ksiądz wstał z czarnego krzesła obrotowego i ruszył w stronę biało-brązowych drzwi, zamknął je na klucz, i schował go do kieszeni. Nauczyciel od WF-u, podszedł do mnie bardzo blisko, usiadł obok mnie na krześle, a ksiądz z drugiej strony. Oczywiście byłam zachwycona, że Pan Bartek w końcu zwrócił na mnie uwagę, po raz drugi, ale niepokoił mnie fakt, że z nami jest ksiądz w dodatku obok mnie. Tutaj byłam przerażona, miał siwe włosy, okulary i zamiast kaloryfera miał bojler. Obleśny stary dziad powiedziałam, zawsze miałam ochotę rzygać jak go widzę. No ale cóż, teraz ciekawiło mnie tylko to co oni chcą ze mną zrobić. Nagle oboje spojrzeli się na siebie i uśmiechnęli się do siebie, a później do mnie. Już chyba wiedziałam co jest. Gdy tylko zamknęłam na moment oczy, ten oblech zaczął mnie macać, dotykać w takich miejscach, których nie mógł. Spojrzałam się na krocze Pana Banana(tak go nazywałam) było widać, że miał chrapkę na mnie. Dla niego wszystko zrobię. Rzucił się na mnie (Pan Bartek) i zdarł ze mnie ubrania, wyciągnął ze spodbi swojego fallusa i zaczął ocierać się o mnie nim. Poczułam dreszczyk, podniecało mnie to, chciałam aby natychmiast wszedł we mnie, i zrobił to. Na początku delikatnym ruchem, poźniej troszeczkę zabolało ale było bardzo przyjemnie. Wsadził go we mnie, teraz zaczął szybko wkładać, całego. Poczułam jego jądra obijające się o moje młode ciało. Patrzeliśmy sobie w oczy. Ale zawsze coś jest nie tak, do tego pięknego wspomnienia, niestety dołączył ksiądz. Banan zaczął coraz mocniej, szybciej i intensywniej mnie rżnąć. Zaraz dojdę, mówiłam w myślach. Zdarł ze mnie bluzkę i opuścił w dół stanik, zaczął pieścić moje piersi i sutki. Kiedy mocniej wpychał, to mocniej ściskał mi cycki. Ksiądz zdjął z siebie sutannę, byłam zdziwiona bo pod spodem nie miał nic oprócz małego kutasa, wyglądał jak rozlatująca się galaretka. Okropność. Nagle usiadł mi na twarzy, w moje pełne, różowe usta wepchnął tą "galaretkę", mało co się nie udusiłam. Ale pomyślałam sobie, skoro i tak będę musiała z ich przymusu z nimi to zrobić to nic, i tak już nie jestem dziewicą. Zaczynam być ostra. Wstałam i uklęknęłam przed Panem Bartkiem, zrobiłam mu porządnego loda. Od razu włożyłam całego do ust, ssałam go jak lizaka i lizałam jak loda waniliowego. W sumie niczym się nie różnił. Wspaniale. Pocierałam dłonią o jego penisa i lizałam go końcuszkiem języka. Zrobił się twardy i nabrzmiały. Poleciały mi soczki. Od tyłu w tej samej chwili ksiądz włożył mi w dziurkę swojego wacka, zaczął mnie ruchać. Robił to o wiele gorzej niż pan od WF-u ale i tak było mi nawet przyjemnie, pojękiwałam tak jak wszyscy tam obecni. Poczułam, że z mojej dziury wylewa się biały ciepły nektar, szybko wyjął członka i spuścił mi się na plecypo czym starannie to zlizał. Położyłam się na podłodze, rozkraczyłam uda. Oboje na raz zrobili mi minetkę, jeden z jednej stroby, drugi z drugiej. Pan Bartek włożył swój zwinny języczek w moją cipkę i wiercił nim, natomiast ksiądz zaczął całować mi piersi i drażnić je. Byłam w niebie, strasznie mi się podobało, ale niestety zawsze jest koniec, musieliśmy skończyć bo zadzwonił dzownek na przerwę. Szybko ubrałam się w swoje cichy, tak samo jak moi nauczyciele. Wyszliśmy z klasy jak gdyby nigdy nic. Potem przez resztę dnia uśmiechali się do mnie. Dziewczyny pytały co ja takiego im zrobiłam, że są tacy mili a ja im opowiedziałam urok osobisty.  

Koniec:)
Mam nadzieję, że lepiej wyszło.
Komentujcie.

pozdro600

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 904 słów i 4893 znaków.

9 komentarzy

 
  • Enwilwerner768

    Zadzwon na POLICJĘ

  • EvilWoman69

    Według mnie strasznie się gubisz w pisaniu, przerasta cie wątek trójkąta. Jeden wielki chaos. Posiedź trochę nad opowiadaniem i przemyśl co piszesz a nie, leciesz jakby cie ktoś gonił a wtedy wychodzi z tego właśnie taki bałagan.

  • Jejejejejjejejej

    Jejejjejejejejejejejjejejejejjejejejejej <3
    tylko ten ksiądz ... :D ble

  • Misia

    Pozdro, a możesz mi powiedzieć jakim cudem mamy wiedzieć, czy nam się spodoba lub nie bez przeczytania? Oświeć mnie jak tego dokonać. ;-)

  • Mraśna

    No sory, ale to nie ma sensu... Przeczytaj sobie opowiadanie Palmera, albo Jabbera dam masz wszystko powoli opisane, a to chyba było napisane w 5 minut...

  • pozdro600

    nie podoba sie to nie czytajcie ,problemy macie:))

  • maran

    @pozdro600   lubie robić loda usta

  • nemfer

    Chyba Ci sie tornado wdarło do opowiadania… aż sie zaczełaś sama gubić :P owszem lepiej — widać polskie znaki :D
    (Roman czy ty musisz być wszędzie… i to z identycznym tekstem)

  • maran

    @nemfer  napisz do mnir

  • nemfer

    @maran oświeć mnie w jaki sposób

  • RomanS

    Chaos i dramat. Daj sobie spokój z pisaniem.

  • maran

    @RomanS   dziewczyna

  • Sol

    Gdzie ty się spieszysz? Według mnie pisane na odczepke -,- byle by było. Nie podoba mi się, dno...