Przed lekcjami
Kaśka
Po koszmarnym poniedziałku czekał mnie jeszcze gorszy wtorek. Gorszy, bo pełen niewiadomych: biologia z Latterową, a potem nagi wf, po którym będę pod prysznicami z chłopakami bez wsparcia Mirka. Do tego inne lekcje i przerwy, plus jeszcze upokarzające rozbieranie się przed dziesiątkami wygłodniałych oczu i łap… W ostatniej chwili pomyślałam sobie, że chociaż trochę ułatwię sobie życie i nie dam satysfakcji hienom i szakalom przy wejściu. Było znów cieplutko, więc założyłam tylko lekką sukienkę i nic pod spód.
- Nie martw się, będzie dobrze. Pamiętasz, co ci mówiłam? – zapytała mama żegnając mnie w drzwiach.
- Tak, mamo, ale to wszystko jest takie dziwne i przykre dla mnie… Drogo płacę za tę szansę. Z drugiej strony - gdyby ktoś mi powiedział jeszcze dwa miesiące temu, że obcy chłopak będzie mnie publicznie obmacywać, a ja nie wybiję mu zębów, to bym go wyśmiała, więc chyba faktycznie lepiej panuję nad sobą. Więc może nie trzeba tak bać się na zapas? Mirek będzie przy mnie, ja pomogę jemu, jeżeli będzie trzeba… A z tymi przyjemnościami to jeszcze zobaczymy.
Mirek
Pakując się na wtorek wrzuciłem do plecaka również ręcznik na wf, jak zwykle. Rano przypomniałem sobie, że przecież muszę być w damskiej szatni i kąpać się przy kompletnie nagich dziewczynach, co wkurwiło mnie jeszcze bardziej. Na domiar złego według planu wf we wtorki mieliśmy mieć wspólnie z II A, w czwartki z czwartakami, a tylko w piątki nietypowo - tylko my, II B. Potem przypomniałem sobie o zimnych siedziskach krzeseł, dorzuciłem więc mały ręcznik do siedzenia. W ostatniej chwili cofnąłem się i wrzuciłem jeszcze drugi taki sam, dla Kaśki. Wczoraj widziałem, jak bardzo była przestraszona i zdenerwowana, więc może chociaż trochę ułatwię jej tym życie?
- Wychodzę do szkoły!
- Baw się szampańsko!
- Tata, daj spokój…
Mama wyszła do przedpokoju zawijając się w szlafrok.
- Mireczku, może nie aż szampańsko, ale mówiłam ci, przydałoby ci się trochę luzu.
- Mamo, chodzę nago po szkole i mam dziś biologię z Latterową, mówi ci coś to połączenie?
Mama znała historie o tej belferce z zeszłego roku szkolnego, więc tylko zasłoniła dłonią oczy i życzyła mi powodzenia.
+++
Dotarliśmy do ławki przy rondzie równocześnie, punktualnie o 7:40.
- To co, gotowa na wtorek?
- A skąd!
- To tak jak ja. Chodźmy.
- Jak tam w domu? – zapytałem po chwili milczenia.
- W porządku. Mama zmartwiła się tym, że trafiłam już do Programu, pocieszała mnie, ale i dała mi dziwną radę.
- Niech zgadnę: żebyś była bardziej na luzie i korzystała z przyjemności?
- Tak, skąd wiesz?!
- Bo to samo usłyszałem od mojej mamy. Komentarze ojca litościwie pominę.
- I co masz zamiar z tym zrobić?
- Sam nie wiem. Na razie wiemy tylko mniej więcej co będzie się działo na przerwach, ale nic poza tym. Ale na ulgę w klasie nadal nie mam odwagi, trudno, będę się męczył.
Kaśka
Coś mi zaczęło świtać.
- Właściwie dlaczego nie moglibyśmy ulżyć sobie jakoś inaczej, zwłaszcza ty? Ciągle mówią, że nie wolno poza salą, ale jakie kary za to grożą? Było coś o tym w ulotkach?
- Faktycznie, nic, a przeczytałem je ileś razy.
- Ano właśnie. Wiadomo, że nie będziemy robić sobie dobrze na korytarzu przy wszystkich, ale może będzie jakaś inna okazja?
- Ale czy będziemy mieli odwagę z niej skorzystać, skoro mamy kłopot nawet z rozbieraniem? – zapytał poważnie. – Co weźmie w nas górę: wstyd czy podniecenie?
- No tak…
Nie wiedziałam, tak samo jak on.
- W każdym razie dziękuję za wieczorny kontakt. To miłe wiedzieć, że ktoś oprócz rodzica o tobie pamięta. Słuchaj… Naprawdę zwaliłeś sobie trzy razy??
- Naprawdę, bo bez widowni wstyd ustąpił, a podniecenie pozostało. Jak widzisz, jestem szczery, tak jak chciałaś.
Mirek chyba przypomniał sobie zeszły poniedziałek i moją wzmiankę o Programie w poprzedniej szkole.
- Kaśka, czy w tej szkole z Programem były jakieś jazdy z rozbieraniem rano?
- Były oczekiwania, że partnerzy będą dawać show czyli rozbierać się wzajemnie. Ale ludzie nie chcieli, przynajmniej większość, bo jak tu rozbierać dziewczynę z Programu, kiedy twoja dziewczyna stoi obok? Szczerość: tobie byłoby łatwiej, bo nie masz dziewczyny?
- Nie mam, bo... no dobra, powiem ci: jest taka jedna, która podoba mi się od dawna, ale nie miałem śmiałości jej o tym powiedzieć, a teraz przepadło, bo widziała mnie nago i obrabianego przez inne dziewczyny. Wystarczy?
- To kiedy ją zapytasz?
- Nie zapytam, bo już nie warto, nie ma po co. Zmieńmy temat, wchodzimy.
Weszliśmy do głównego holu. Na dużym stole stały już naszykowane pudełka na ubrania, a przy nich rozbierali się pierwsi uczestnicy. Ignacy i Magda byli już prawie nadzy. Pomachali przywołując nas do siebie, ale tłum nie zwracał uwagi ani na nich ani na nas, jego uwaga koncentrowała się na parze seniorów. Maciek stał już nagi, oparty swobodnie o stół, a dwie dziewczyny, chyba z jego klasy pieściły go po francusku: jedna od dołu zajmowała się jego jądrami, druga stojąc pochylona przed nim połykała jego pałę do samego korzenia i wypuszczała ją z głośnym mlaśnięciem. Maciek w międzyczasie podwinął spódnicę stojącej dziewczyny i przy wszystkich macał jej tyłek; nie wykazywała żadnego sprzeciwu. Obok dwóch chłopaków z III A rozbierało Beatę: jej spódnica i bluzka już leżały na ziemi, jeden chłopak właśnie zsuwał jej majtki, a drugi mocował się z zapięciem stanika skrywającego jej pokaźne piersi. Odepchnęła go w końcu ze zniecierpliwieniem i krzyknęła:
- Idź poćwiczyć na stanikach mamusi, głąbie, nie łap za cyce, jak nie umiesz!
Chłopak poczerwieniał i odsunął się, a do Beaty niespodziewanie podeszła duża cycata dziewczyna, chyba z jej klasy.
- Beatko, „rozsądna prośba”: mogę zdjąć ci stanik?
Beata uśmiechnęła się szeroko i stanęła w wyczekującej pozie. Dziewczyna obeszła ją, stanęła za jej plecami i najpierw kilkukrotnie przesunęła dłońmi po ramionach, piersiach i brzuchu Beaty. Dopiero potem wróciła dłońmi na jej plecy i zręcznie rozpięła stanik. Ludzie zaczęli bić brawo i wołać „Brawo, Anetka”, kiedy ostatnia część ubrania Beaty opadła na ziemię; koleżanka nazwana Anetą ponownie chwyciła ją za piersi i zaczęła je masować i ugniatać, już nagie; jednocześnie kilkukrotnie przejechała językiem po szyi koleżanki. Gromada widzów biła brawo; było w niej sporo pierwszoklasistów, zwolnionych z Programu ale niepozbawionych prawa do patrzenia.
W końcu skończyły się „rozsądne prośby” do seniorów, oboje schowali ubrania do pudełek i poszli do swojej sali. Magda i Ignacy poszli za nimi rzucając tym samym nas na pastwę widzów, a ci zaczęli skandować „Show!” „Show!” „Show!”. A z boku stała wicedyrektorka Karolakowa i obserwowała przebieg wydarzeń.
Cholera, zgapiliśmy się, trzeba było szybko rozebrać się z boku, kiedy seniorki dawały show. Ale zdejmowanie ubrań tutaj okazało się gorsze niż wczorajsze. Wtedy byliśmy zmuszeni rozebrać się przed kilkoma osobami, też nagimi, i dwójką dorosłych; tu patrzyło na nas co najmniej kilkadziesiąt osób podjaranych poprzednimi striptizami i pokazami, w tym prawie cała nasza klasa.
- „Show!” „Show!” „Show!”
Mirek wyglądał dość niewyraźnie, przemógł się jednak i zaczął się rozbierać. Zdjął koszulę i rozpiął dżinsy, potem niemrawo zaczął zdejmować buty. Ja miałam łatwiej; nie, nie łatwiej - szybciej. Stanęłam przodem do ludzi i powoli zaczęłam rozpinać guziki sukienki. Odpięłam wszystkie, po czym po prostu pozwoliłam jej zsunąć się i opaść na ziemię, pozostałam w skarpetkach i butach.
- Ej, nowa, „rozsądna prośba”: rozbieraj się powoli, ma być show! – usłyszałam głos Dawida, który stał blisko mnie.
- Sorki, nie mam już niczego więcej na sobie – rozłożyłam ręce niby bezradnie i zaczęłam pakować sukienkę do pudełka. Był wyraźnie wkurzony, reszta chłopaków chyba też, ale przecież nie mogli nakazać mi powtórnego ubierania i rozbierania. W tym czasie Miras poradził sobie z resztą swojego stroju i spakował go, potem stanął nago koło mnie i wziął mnie za rękę.
- Dobra robota, partnerko – powiedział półgłosem – dzięki za odwrócenie uwagi.
Podeszli do nas ludzie z naszej klasy z pierwszymi „rozsądnymi prośbami”; nie było jeszcze gongu, więc musieliśmy je spełniać. Korpulentna Aśka z kliki Iwony zażyczyła sobie masowania kutasa Mirka, a Przemek i Michał obmacywali mnie po całym ciele, ale bez wsadzania palców. Czułam ich delikatne dłonie na brzuchu, piersiach i ramionach, a w pewnej chwili poczułam palce Przemka na tyłku i cipie i jednocześnie pocałunki Michała na szyi „ Pal diabli, pozwolę mu się całować, i tak są milsi niż Dawid wczoraj rano.” Obaj dotykali mnie tak delikatnie, że momentalnie zaczęło narastać we mnie podniecenie; zwilgotniałam między nogami, ale nie wolno mi było zasłaniać się. Sutki stwardniały mi pod dotykiem Michała, palec Patryka wsuwał się w szczelinę tyłka, oddychałam coraz szybciej, ale obleśne spojrzenia patrzących zaczęły mnie wkurzać. „Wczoraj po południu nie przejmowałam się już tym, że ludzie patrzą, więc dlaczego dzisiaj znów zaczęło mnie to obchodzić? Co to ma być, walka wstydu z podnieceniem jak walka postu z karnawałem? Czy tak będzie codziennie?”
Zerknęłam na Mirasa i Aśkę. Waliła mu konia powoli i jakby zmysłowo, drugą dłonią masując mu jajka. Stał prosto z mocną erekcją i oddychał szybko, z tym samym wściekłym wyrazem twarzy jak przy każdej „prośbie”: był zły, że musi to robić i zły, że to go podnieca. W pewnym momencie Aśka szepnęła mu coś na ucho, a on pokręcił odmownie głową. Rozejrzała się i dostrzegłszy wicedyrektorkę pomachała do niej.
- Pani dyrektor, Mirek nie chce spełnić mojej "prośby".
- A jaka to "prośba"?
- Ona chce, żebym ją macał między nogami, a w tę stronę „prośby” nie działają!
- Działają, nie ma takiego zastrzeżenia w przepisach – rozstrzygnęła niespodziewanie dyrektorka – zatem masz to robić, ale bez penetracji, bo nie wyraziła na nią zgody. No i macie na to już tylko minutę.
- No widzisz, frajerze?
Przez chwilę myślałam, że to przed Mirkiem będzie trzeba jej bronić, a nie przede mną. Opanował się jednak, podwinął spódnicę Aśki i wsadził pod nią rękę. Nie widziałam, jak tam działał, ale niemal od razu zaczęła pojękiwać, nie przerywając masturbowania go. Wytrwał tę minutę.
- I na co ci to było? – zapytał, gdy Aśka na znak Karolakowej odsunęła się od niego. – Teraz będziesz zasuwać w mokrych gaciach.
- Ja w mokrych gaciach, ale ty ze sterczącym chujem – uśmiechnęła się złośliwie, chwyciła swoją torbę i poszła do schodów. Popatrzyliśmy za nią ponuro.
- Dlaczego nikt nie nazywa jej „grubą” czy „dupiarą”, tak jak mnie – zapytałam z goryczą – przecież jest grubsza ode mnie?
- Tak, ale jest psiapsiółą Iwony, więc jest „nasza”. Nieważne, że to złośliwa tępa dzida, rozumiesz? Jest „nasza” – podsumował.
Pomyślałam, że jutro musimy przyjść trochę później, tak, żeby nie spełniać „próśb” pod pretekstem pierwszego gongu.
Mirek
Wzięliśmy plecaki i poszliśmy na pierwsze piętro na matmę. Po drodze zaczepiła nas para wysokich chłopaków z III A:
- Kaśka, „rozsądna prośba”, pozwól nam dotykać piersi i cipki.
- Dobrze, ale delikatnie i bez penetracji.
- Jasne.
Stałem przy niej przez cały czas na wypadek, gdyby dryblasom przyszły do głowy jakieś głupie pomysły, ale nic takiego nie nastąpiło. Jeden stał za Kaśką i rzeczywiście delikatnie masował jej cycki, drugi stojąc przed nią pieścił jej cipkę.
- Wilgotniejesz, ślicznotko – stwierdził niespodziewanie ten drugi – może jednak chcesz masażu od środka?
- Nie, dziękuję, ale miło, że pytasz – odparła spokojnie, jakby nie chcąc zaogniać sytuacji agresywną odmową.
Dyżurny nauczyciel machnął do nas ręką, obaj trzecioklasiści odeszli, ale przedtem niespodziewanie podziękowali Kaśce.
- To chyba pierwsi, którzy uznali za właściwe podziękować komuś z nas – mruknęła – a przecież wiedzieli, że nie mogę odmawiać takiej „prośbie”. W mordę, ale jestem mokra…
- Poproś o ulgę i wybierz mnie.
- Nie, Mireczku, jeszcze do tego nie dojrzałam.
W sali wyciągnąłem ręczniki do siedzenia i podałem jej jeden.
- Trzymaj i używaj, będzie ci trochę łatwiej.
- O rany – szepnęła – pamiętasz o takich drobiazgach? I pamiętałeś o mnie? Dziękuję!
- Dupy nam marzną, a to nie drobiazg. A poza tym przecież jesteśmy partnerami, prawda?
matematyka
Lekcja rozpoczęła się pytaniem Ostrowskiego czy chcemy ulgi, a po naszej odmowie – pytaniami retorycznymi dlaczego nie chcemy pozbyć się kompleksów i poznawać własnych ciał, czy wiemy ile to korzyści itepe. Potok banałów i cytatów z ulotek programowych lał się z niego, a podobno matematycy to umysły ścisłe. W końcu dał sobie spokój, kazał Kaśce napisać temat na tablicy, tym razem mieliśmy przypominać sobie rozwiązywanie równań. Znów spędziliśmy niemal całą lekcję przy tablicy ku radości całej klasy, ale tym razem obeszło się bez macania.
Na przerwie po matmie powinniśmy od razu iść do pracowni biologicznej, ale zatrzymały nas „rozsądne prośby”. Do mnie podeszły dwie dziewczyny z równoległej II A, z życzeniem pomasowania mi fiuta. Dotykały mnie ostrożnie zmieniając się miejscami, jedna waliła mi podczas gdy druga stała za mną i przytulała się do mnie masując mi klatkę piersiową i brzuch. Podjarałem się od razu, ale chyba obawa przed nadchodzącą niewiadomą na biologii trochę stępiła podniecenie. Potem podeszła para z III A. Ku mojemu zdziwieniu dziewczyna „poprosiła” żebym ją wymacał, podczas gdy jej chłopak będzie na to patrzył. Wiedziałem już, że w ramach „próśb” muszę również zadowalać innych, przynajmniej w ograniczonym zakresie, więc jedną ręką masowałem jej cycki przez koszulkę, a drugą sięgnąłem pod krótką spódnicę. Nie miała majtek! Pieściłem jej wargi sromowe i łechtaczkę, ale bez wsadzania palca do środka i to chyba podnieciło mnie bardziej niż masaż fiuta od poprzednich dziewczyn. Chyba spełniałem jakąś fantazję seksualną tej pary, bo po tej „prośbie” dziewczyna była całkiem mokra i zdyszana, a chłopak stał obok i pocierał sobie krocze w ogóle się z tym nie kryjąc; przynajmniej nie wyciągnął kutasa na wierzch. Obok nas do Kaśki podszedł jakiś senior z „prośbą” o lizanie cipki. Zgodziła się, ale bez penetracji. I tak był zadowolony, bo po dwóch minutach pieszczenia jej językiem i masowania przy tym tyłka odszedł z wyraźnym wybrzuszeniem w spodniach. I podziękował! Czyżby seniorzy stali się bardziej ludzcy?
Niemal naprzeciwko nas Ignacy i Magda spełniali dość zaawansowane „prośby” naszych kolegów. Magda z uśmiechem masowała fiuta swojemu nagiemu partnerowi, za nią stał nasz Dawid i obmacywał jej cycki, a za Ignacem ustawiła się Iwona i uciskała mu tyłek, ślizgając palcem koło jego odbytu. Wyglądało na to, że Program już na amen wyszedł z fazy pozowania i lekkich dotyków; na korytarzach dochodziło już do prawie orgietek, szkoda, że przymusowych dla mnie i Kaśki.
- Zdaje się, że Magda przekonała się do Programu – mruknąłem wskazując na sąsiednią parę.
- Może jest pierwszą, której Program się spodobał, bo ja jak na razie nie widzę żadnych plusów dla nas. Kurwa, teraz biologia...
biologia
Kaśka
Do pracowni biologicznej wszyscy weszliśmy zestresowani, nie tylko nasza naga dwójka. Ale reszta klasy miała przynajmniej jakieś doświadczenia z Latterową z zeszłego roku, a ja żadnych, bo w zeszłym tygodniu jej nie było.
Pracownia została przemeblowana – ławki stały w półkolach zamiast normalnie w rzędach, a na środku stało coś w rodzaju leżanki jak w gabinecie lekarskim, ale szerszej; obok tego mebla stał podest wysoki może na 30 centymetrów, z powierzchnią w sam raz dla jednej osoby. Zauważyliśmy także dodatkowe lampy na suficie skierowane na te meble. Na ścianach wisiały plansze poglądowe prezentujące męskie i żeńskie narządy płciowe.
Biologica wmaszerowała do klasy równo z dzwonkiem. Żadnego „dzień dobry” czy coś, zupełnie jak dyro.
- Dzisiaj omawiamy budowę narządów płciowych obu płci, podniecenie seksualne i stosunek – oznajmiła od progu, a my zdrętwieliśmy. Spodziewaliśmy się pozowania nago jako „żywe pomoce dydaktyczne”, ale seks na żywo?!
- Mamy dwoje uczestników, bardzo dobrze. Brzozowski, stań tu wyżej, przodem do klasy. Pośpiesz się, mamy mało czasu na to wszystko.
Mirek wszedł na podest, a Latterowa pstryknęła jakimś pilotem i lampy oświetliły środek sali, oślepiając nas oboje. Potem wystartowała z objaśnieniami, niespodziewanie zaczynając od nazw.
- To, co widzicie tutaj naukowo nazywa się penisem lub członkiem. Jednak ostatnio w naszym publicznym języku zachodzi wiele zmian, także obyczajowych, więc nazwy, które kiedyś uchodziły za wulgarne teraz są powszechnie stosowane. Możecie więc nazywać tę część ciała kutasem, fiutem, chujem, pałą; określeń jest wiele, istnieją też regionalizmy, ale to teraz mniej ważne, dowiecie się na polskim. Przez większość czasu członek zwisa swobodnie zakrywając to, co jest pod nim – tu bezceremonialnie chwyciła fiuta i podniosła go do góry. – Tu widzicie worek mosznowy, w którym znajdują się jądra, produkujące spermę czyli nasienie, w spermie są plemniki konieczne do zapłodnienia kobiety. Potocznie zwie się ten woreczek jajami. Członek nie jest ani mięśniem, ani kością, jest zbudowany w większości z ciał jamistych i gąbczastych, które w czasie podniecenia seksualnego napełniają się krwią; dzięki temu fiut sztywnieje i można wprowadzić go do pochwy. Brzozowski, podnieć się.
- Proszę?
- Masz się podniecić, będziemy obserwować wzwód jako skutek wypełniania ciał jamistych krwią. Jeśli nie możesz sam to niech Wolska ci pomoże.
- Nie trzeba, ja sam – mruknął ze spuszczoną głową i zaczął masować sobie fiuta. Nie szło mu to dobrze, klasa zaczęła chichotać. Współczułam mu, bo dotychczas ciągle miał erekcję, a właśnie teraz kutas go zawodził. W końcu jednak udało mu się doprowadzić się do wzwodu. Latterowa zerknęła krytycznie i pokręciła głową.
- No dobrze, więcej już nie pokażesz, szkoda czasu – westchnęła lekceważąco. – Dobrze, że przynajmniej rozmiar jest co najmniej średni. Popatrzcie, tutaj są żołądź członka, korona, napletek i wędzidełko;to miejsce to najczulsze miejsce na kutasie. Dobrze, teraz wszystkie dziewczyny podejdą po kolei, obejrzą członka i jaja z bliska oraz dotkną ich, mogą również wziąć na chwilę członka do ust. Należy robić to wszystko delikatnie, ponieważ męskie narządy płciowe są bardzo wrażliwe. Chłopcy potem też mogą, to absolutnie nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem. Przypominam, że Program ma uczyć otwartości na innych. Na co czekacie? Proszę ustawiać się rzędem!
Żaden chłopak się nie ruszył, dziewczyny posłusznie wstawały z ławek i podchodziły do podestu, a ja obserwowałam ich zachowanie. Te łajzy z kliki Iwony chwytały kutasa tak mocno, że Mirek aż się krzywił, z kolei Klara i nieśmiała Julia ledwo go dotknęły palcem, nie próbując nawet brać do ust. Tak samo Martyna, dziewczyna Dawida, zerkając na niego hmmm… jakby z obawą? Reszta dziewczyn - różnie, ale najczęściej zachowały się przyzwoicie, to znaczy obejmowały kutasa ostrożnie, a dwie czy trzy nawet delikatnie polizały główkę. Pod koniec tej operacji wzwód był już mocny, a na czubku fiuta pojawiły się kropelki.
- Wreszcie zaczął działać – stwierdziła głośno nauczycielka, a Mirek spuścił głowę jeszcze bardziej upokorzony. – Popatrzcie, te kropelki to tak zwany preejakulat, pojawia się gdy podniecenie narasta; ta wilgoć pomaga wprowadzić członka do pochwy i rozpocząć stosunek. Dobrze, na razie wystarczy, teraz Wolska.
Wiedziałam już co mnie czeka: upokorzenie i wystawianie na pośmiewisko dla całej klasy. Do tego jej „objaśnienia” były na żenującym poziomie, pamiętałam lepsze z lekcji o zdrowiu w siódmej klasie podstawówki! Jakim cudem ta baba nauczała w liceum, przecież nie mogła nas nauczyć niczego nowego? Ale znów byłam bezradna jak na matmie, bo albo Program albo wylatuję ze szkoły i wracam TAM.
- Jeśli chodzi o kobiece piersi to są one jak najbardziej widoczne, nieschowane we wnętrzu ciała. Składają się głównie z tkanki tłuszczowej, a właściwe mięśnie piersiowe są pod nimi. Po urodzeniu dziecka służą do jego karmienia mlekiem matki, produkowanym przez gruczoły mleczne. Piersi są czułe, zwłaszcza sutki, i również powinny być traktowane delikatnie. Wolska, stań tu!
Posłusznie podeszłam do niej, mając nadzieję, że nie zacznie mnie obmacywać, ale ona tylko wskazała palcem na moje cycki.
- Sterczące sutki są wyraźną oznaką kobiecego podniecenia. Brzozowski, stań za nią, pośliń palec i pomasuj jej sutki, i w ogóle podnieć ją.
Mirek bardzo delikatnie masował mi piersi i sutki, przyciskając się do mnie od tyłu i przesuwając członkiem po moich pośladkach; to wystarczyło abym poczuła napływ podniecenia.
- Bardzo dobrze. Widzicie, jak sterczą?
Klasa ochoczo przytaknęła, a mnie łzy wściekłości napłynęły do oczu. Latterowa kontynuowała:
- Męski sutki też są wrażliwe, ale mniej. Pozostałe kobiece narządy płciowe są ukryte i trudniej je dostrzec niż męskiego fiuta. Teraz kładź się tutaj i rozkracz się porządnie.
Zacisnęłam wargi. Mirek szybko stanął koło mnie.
- Jestem z tobą, poradzisz sobie – szepnął. – Wyobrażaj sobie, że cię tu nie ma, słyszysz? Że patrzysz na to gdzieś z góry jak obca. Dasz radę.
Kiwnęłam głową, posłusznie położyłam się na leżance i podkurczyłam i rozsunęłam nogi. Całe moje krocze było wystawione na ich spojrzenia; nie tak jak wtedy, gdy pozowałam na korytarzu tylko trochę rozkraczona. Nie potrafiłam pójść za radą partnera i „odpłynąć”, wstydziłam się przeraźliwie, uścisk dłoni Mirasa uspokajał mnie tylko trochę. Nauczycielka znów zaczęła swoje „objaśnienia”.
- Nazywamy to pochwą, ale funkcjonują też określenia takie jak cipa, pizda, srom, dziura i inne. Najważniejsze części to wargi sromowe większe i mniejsze, które niejako ochraniają wejście do pochwy. W momencie podniecenia nabrzmiewają i wypełniają się krwią, podobnie jak męski członek. Dalej: tutaj jest bardzo wrażliwa łechtaczka, która jest źródłem kobiecej przyjemności, wejście do pochwy, bo sama pochwa właściwie znajduje się głębiej, oraz ujście cewki moczowej. Reszta ważnych organów, jak macica czy jajowody znajdują się znacznie głębiej. Wolska, czy po twoich różnych przygodach jesteś jeszcze dziewicą?
To było tak nieoczekiwane i chamskie, że cała klasa zamilkła. Do tej pory trochę szumieli, trochę się z nas podśmiewali, ale teraz ucichli.
- Jesteś czy nie?
- Nie, proszę pani – wykrztusiłam. W dzisiejszych czasach nie jest to już przecież powód do wstydu; mam już siedemnaście lat i chyba wszystkie dziewczyny w moim wieku i mnóstwo młodszych ode mnie już uprawiało seks, ale okoliczności i sposób zadania tego pytania sprawiły, że odpowiadanie na nie była dla mnie jak zdradzenie najbardziej intymnej tajemnicy.
- Tak myślałam. Dobrze, to nawet lepiej. A seks analny?
- Nie, nigdy!
- W takim razie rozciągnij wargi sromowe palcami, a wszyscy chłopcy podejdą tu po kolei żeby zobaczyć dokładnie budowę organu i dotknąć łechtaczki oraz wnętrza, skoro błony dziewiczej już nie masz.. Potem mogą podejść dziewczyny. Postarajcie się dotknąć palcem lub językiem tak zwanego punktu G, który znajduje się na przedniej ściance pochwy kilka centymetrów od wejścia, to podnieci uczestniczkę i pozwoli nam na omówienie podniecenia u kobiet. Pamiętajcie, macie to robić delikatnie!
Jęknęłam. Kilkunastu chłopaków miało obmacywać mi cipkę i wsadzać do niej palce?! Ścisnęłam rękę Mirka jakby to była ostatnia deska ratunku. Zobaczyłam, że otwiera usta aby coś powiedzieć, ale uprzedził go głos Darka Kamińskiego, który przebił się przez odgłosy odsuwanych krzeseł chłopaków:
- Proszę pani, czy ja mogę coś powiedzieć?
- Co tam, Kamiński?
- Chodzi o to, że jest tu nas dwunastu i jeżeli każdy będzie dotykał Kaśki, w środku też, a potem może jeszcze dziewczyny, a przecież nie wszyscy mamy czyste ręce, to w końcu dojdzie u niej do jakichś podrażnień i trafi do pielęgniarki. Czy możemy teraz ograniczyć się tylko do oglądania jej? W podręczniku mamy dokładne ilustracje, doczytamy cały rozdział, żeby uzupełnić sobie pani wyjaśnienia.
Latterowa westchnęła.
- Co to za modele, których nie można dotykać? Jak wy macie się czegokolwiek nauczyć o ludzkim rozmnażaniu? – westchnęła ponownie. – No dobrze, opuścimy tę część, będziecie tylko patrzeć.
„Darek, jesteś cudotwórcą! Jak ja ci się odwdzięczę?”
Chłopaki po kolei podchodzili do mnie, nachylali się i oglądali moje krocze, niektórzy dotykali lekko ud. Wciąż drżąc rozchylałam palcami wargi sromowe, żeby widzieli wejście do pochwy, ale wolałam to od ich palców wsadzanych do środka; dla mnie to byłoby równoznaczne z gwałtem. Sporo dziewczyn też podeszło, wyjaśniając jedna drugiej, że „warto zerknąć, bo nie bardzo się udaje oglądać własną cipkę, nie za dobrze ją widać”.
Mirek
Odetchnąłem z ulgą po gadce Darka, najchętniej uściskałbym go. Kaśka drżała i miała łzy w oczach, ogólnie była w takim stanie ducha, że gdyby jeszcze zaczęli ją dotykać, to zrobiłaby coś złego sobie albo komuś z nich. Ja również byłem bardzo zdenerwowany, nie, byłem wkurwiony! zagrywkami Latterowej wobec mnie, a podniecenie opuściło mnie całkowicie.
- Dobrze, klaso, była budowa narządów, było podniecenie. Nie mamy czasu na omawianie samego stosunku seksualnego, ale i tak wiecie, na czym to polega, możliwe że niektórzy czy niektóre z was już to robili, wsadzenie sztywnego członka do pochwy i ruszanie nim to żadna filozofia. Skupimy się zatem na samym orgazmie. Brzozowski, na podest.
- Ale, proszę pani…
- Bez dyskusji, zgodnie z regułami Programu jako pomoc dydaktyczna masz wykonywać polecenia nauczyciela. Zademonstruj wytrysk, miałeś już dość podniet od początku lekcji.
Jakich, kurka, podniet?! Przymusowego obmacywania przez wszystkie dziewczyny w klasie? Może mógłbym spuścić się chwilę po ich działaniach, ale nie teraz; podczas cierpień Kaśki fiut opadł mi całkowicie. Posłusznie ująłem go teraz i masując próbowałem doprowadzić się do orgazmu, ale nawet nie chciał mi stanąć, nie mówiąc o wytrysku. Nie mogłem się w żaden sposób podniecić, a mechaniczne masowanie członka nie przynosiło rezultatu.
- Ja pierdzielę, Miras, teraz stałeś się impotentem? – zarżała nagle Iwona. – Przez cały czas ci stoi, a ty nie chcesz ulgi, a teraz byś sobie ulżył i co?
- Kaśka, pomóż mu, possij go albo coś – dołączył się Dawid. – To twój partner, musisz mu pomóc, he he.
Kaśka popatrzyła na mnie pytająco, ale potrząsnąłem głową. Jej dotyk też by nie pomógł, byłem za bardzo zestresowany i upokorzony.
- Nie dam rady, proszę pani – powiedziałem cicho.
- Co z ciebie za mężczyzna? Zaburzenia erekcji oczywiście zdarzają się, ale najczęściej u mężczyzn w starszym wieku albo tych z kłopotami zdrowotnymi, kręgosłup, cukrzyca itp., ale nie u zdrowego nastolatka! Żenujące! No trudno, dokończymy temat stosunku i orgazmu na następnych zajęciach, może inny uczestnik stanie na wysokości zadania – powiedziała akcentując „stanie” z wyraźnie złośliwym uśmieszkiem.
W tym momencie zadzwonił dzwonek. Latterowa z wyraźnym niezadowoleniem nakazała nam przeczytanie całego rozdziału o zagadnieniach omawianych na dzisiejszej lekcji i wyszła z klasy. A my musieliśmy jakoś doczołgać się na angielski.
Kaśka
Wyszliśmy z sali na drżących nogach, przyciskając do siebie plecaki. Doszliśmy tylko do pierwszej ławki na korytarzu i usiedliśmy na niej. Mirek oparł ręce i głowę na kolanach, cały drżał, ja oparłam się o ścianę i zamknęłam oczy usiłując nie zaciskać pięści.
- Mam „rozsądną prośbę” do niego – usłyszeliśmy po chwili dziewczęcy głos nad naszymi głowami. Otworzyłam oczy i zobaczyłam dziewczynę chyba z trzeciej klasy. Zanim zdążyła sformułować żądanie, obok nas stanęła Martyna.
- Odpuść im teraz, dobrze?
- A bo co?
- A bo mieliśmy biologię z Latterową, mówi ci to coś?
Dziewczyna poruszyła niemo wargami, miałam wrażenie, że to było „O kurwa”.
- Było aż tak źle? Nas dojeżdżała w zeszłym roku, ale nie było wtedy Programu. Dobrze, odpoczywajcie – dodała zniżonym głosem i szybko odeszła.
- Dzięki, Martynka.
- Nie ma za co. Chodźcie na angielski.
angielski
Franecka zaczęła lekcję jak poprzednio, od pytania czy chcemy ulgi:
- Which of the program participants wants a relief now?
Oboje odmówiliśmy.
- Ej, co się tak wykręcacie od tych ulg? – zawołała gruba Aśka. – Że Miras nie może to już wiemy, ale ty, Kaśka?
- Nie potrzebuję i tyle – odparłam sucho.
- Dobra, dobra…
Nauczycielka uciszyła naszą „pogawędkę”.
- Very well, students – zaczęła – na poprzedniej lekcji była powtórka nazw części ciała, dzisiaj czas na powtórkę gramatyki. Będziecie odmieniać czasowniki we wszystkich możliwych angielskich czasach, okresach warunkowych i trybach, dla ułatwienia będą to czasowniki regularne „fuck” i „grope”.
- Ale, proszę pani, przecież my jeszcze ich nie znamy – odezwała się Klara, która była chyba najlepsza z anglika w klasie. – Nie znamy nawet połowy czasów czy okresów, tylko te podstawowe!
- Nie szkodzi. Będę wam podawać nazwy czasów i schematy tworzenia zdań, a wy będziecie wstawiać czasowniki w odpowiednich formach. Participants, both of you come up to the board, now!
Lekcja zamieniła się w parodię. Franecka wymyślała kolejne dziwne zdania o ruchaniu i obmacywaniu i kazała nam tłumaczyć je na angielski, albo odwrotnie – z angielskiego na polski. Nie miało to sensu, bo rzeczywiście znaliśmy tylko podstawowe czasy, jak to na początku drugiej klasy liceum; nie znaliśmy konstrukcji innych ani nie wiedzieliśmy, kiedy których używać.
Wreszcie sama belferka zrozumiała, że robi z siebie idiotkę i traci czas. Wróciliśmy więc do ćwiczenia używania „fuck” i „grope” tylko w tych czasach i okresach warunkowych, które przerabialiśmy wcześniej.
Potem niestety znów nastąpiły ogłupiające powtórki nazw części ciała, ale tym razem to uczniowie mieli podawać angielskie nazwy, a my stojąc przed nimi wskazywać je na sobie nawzajem. Oczywiście niektórzy złośliwcy co chwila rzucali słówka „penis”, „dick”, „cunt”, „tits”, „ass”. W pewnym momencie ktoś z klasy rzucił „anus”. Popatrzyłam bezradnie, bo nie znałam tego słowa, Mirek też potrząsnął głową.
- „Anus” oznacza po polsku „odbyt”, przerabialiśmy to przecież – wyjaśniła belferka. - Wolska, bend over and show off your anus!
No tak, następna głupia pizda nie mogła obejść się bez upokarzania uczniów. Posłusznie odwróciłam się tyłem do klasy i schyliłam. Kilku chłopaków zaczęło wołać „Nic nie widać! Rozchyl pośladki!” Zrobiłam to i stałam tak metr czy dwa od pierwszych ławek, prezentując im wypiętą dupę i doskonale widoczną cipę.
- Brzozowski, the same request.
Mirek schylił się tak jak ja. Oboje przez długą chwilę staliśmy tak wypięci, dopóki belferka nie rzuciła krótkiego „Enough”.
Uratował nas dzwonek na długą przerwę.
c.d.n.
komentarze i recenzje jak zwykle mile widziane
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
Pumciak
Taka swzkoła to z piekła rodem jest ale fajnie to opisujesz
Telemach77
@Pumciak Przecież uprzedzałem na początku, że to nie jest miłe i "elytarne" LO z innych opowiadań.