Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

N.I.S. - SZANSA KAŚKI : PONIEDZIAŁEK DZIEŃ ZERO cz. 1

Kaśka

Szkolny poniedziałek zaczął się niespodzianką przy wejściu: dwaj ponurzy faceci w uniformach agencji ochrony sprawdzali nasze identyfikatory, nie było natomiast widać sympatycznego pana, który robił to zazwyczaj i witał uczniów uśmiechem. Trzecia osoba z ochrony, tym razem babka sterczała w holu głównym przy sekretariacie.

Następną niespodzianką było duże drewniane krzesło z poprzeczkami przy nogach stojące w rogu naszej sali pod tablicą; zupełnie nie pasowało do innych mebli.
- Ej, ludziska, czemu to coś tu stoi, wie ktoś? – spytała głośno Iwona.
- Nie było tego w piątek, musieli wstawić po lekcjach.
Nikt nie wiedział, więc było to pierwsze pytanie skierowane do wychowawczyni, która weszła do sali równo z gongiem.
- To krzesło dla uczestników P.A.C. – wyjaśniła spokojnie. – Podczas korzystania z ulgi mają być widoczni dla pozostałych uczniów, więc będą onanizować się na stojąco albo siedząc właśnie na tym krześle. Stoją takie we wszystkich klasach.

Po wyjaśnieniu wychowawczyni nastroje zdecydowanie siadły. Miałam wrażenie, że chłopcy mniej się przejmują perspektywą przymusowej nagości, choć może tylko nadrabiali miną, ale dziewczyny były zdecydowanie przygnębione. Wychowawczyni od razu sprawdziła listę obecności, coś poklikała na nauczycielskim tablecie i zdążyła tylko powiedzieć „No dobrze, klaso…” kiedy, dokładnie o godzinie 8:10, głośnik na ścianie wydał z siebie sygnał zapowiadający ogłoszenia i odezwał się głos dyrektora Piotrowicza. W klasie zapadła absolutna, złowroga cisza.

- Dzień dobry, drodzy uczniowie, witam koleżanki i kolegów nauczycieli, zaczynamy nowy tydzień. Poprzedni był krótszy i nieco luźniejszy, jak to zawsze na początku roku szkolnego, teraz zabieramy się na poważnie do pracy.
„Czy każdy dyrektor musi pierdzielić te banały? jęknęłam w duchu w każdej szkole to samo! Niech poda już te nazwiska nieszczęśników, a najlepiej niech powie, że znowu przesuwają o tydzień”.  

Niestety nie powiedział tego.
- Zgodnie z zapowiedzią podam teraz nazwiska uczestników Programu Akceptacji Ciała w tym tygodniu. Wymienieni uczniowie mają się zgłosić bezzwłocznie, powtarzam: bezzwłocznie do sekretariatu. Oto oni: z klasy II A Ignacy Kozioł i Magdalena Socha. Z klasy II B Mirosław Brzozowski i Katarzyna Wolska. Z klasy III A...

Przestałam słuchać dalszych nazwisk. Poczułam się jakby ktoś oblał mnie lodowatą wodą.  „Ależ mnie załatwił! Po ładnych słówkach o życzliwości i pomaganiu młodzieży w kłopotach, które od niego usłyszałyśmy z mamą, kiedy przyszłyśmy dowiedzieć się o możliwość przyjęcia mnie do tego liceum ten bydlak właśnie wystawił mnie na strzał dla całej szkoły! Mam paradować przed wszystkimi nago? Jebany prowokator! Będą mnie obmacywać, może nawet próbować czegoś gorszego, a ja nic nie będę mogła zrobić, bo byle odepchnięcie czy choćby napyskowanie takiemu delikwentowi będzie niosło za sobą groźbę wyrzucenia ze szkoły.”  Wściekłość przeszła w żal, chciało mi się płakać. A potem już nie mogłam powstrzymać łez.
  
Wychowawczyni postukała długopisem w blat.
- Brzozowski, Wolska, zbierajcie się szybko do sekretariatu. Zostawcie rzeczy, przecież wrócicie tu przed dzwonkiem.

Mirek

Podanie mojego nazwiska przez dyrektora sparaliżowało mnie. Ja?! Dlaczego ja?! Poczułem, jak Patryk, sąsiad z ławki delikatnie poklepuje mnie po ramieniu.
- Miras, chyba musisz iść. Inaczej zawieszą cię w prawach ucznia albo wyrzucą ze szkoły.
Popatrzyłem na Kaśkę. Płakała bezgłośnie, a Klara usiłowała ją pocieszać.
- Słyszeliście dyrektora, macie natychmiast zejść do sekretariatu albo was doprowadzą – powtórzyła głośniej Rowicka.

Nie było rady. Wstałem jak lunatyk i podszedłem do ławki pod ścianą, w której siedziały Kaśka i Klara. W końcu jestem mężczyzną, powinienem zaopiekować się kobietą w opałach. Tylko czy potrafię, skoro sam ledwo powstrzymuję łzy? I to na dodatek łzy wściekłości?
- Chodź, Kaśka – powiedziałem cicho i wyciągnąłem do niej rękę. Spojrzała na mnie jakby zobaczyła mnie pierwszy raz w życiu. Faktycznie, przez te parę dni w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy, nie patrzyła też w tył, gdzie siedziałem, więc mogła mnie nie kojarzyć. Ale chwyciła moją dłoń jakby to była lina rzucana tonącemu i wstała. Otwierając drzwi klasy usłyszałem jeszcze głos Klary „To niesprawiedliwe, nie powinni jej brać już teraz!” i tekst rudej Iwony, klasowej wiedźmy „To może zgłoś się za nią na ochotnika?”

Ruszyliśmy pustym korytarzem w kierunku schodów na parter.
- Pewnie wolałbyś mieć inną dziewczynę za partnerkę – mruknęła Kaśka, gdy wreszcie trochę uspokoiła się i przestała płakać. – Taką, którą lepiej znasz.
- Mało tu takich – odburknąłem – dziewczyny mnie olewają.
- Dlaczego?
- Bo nie mam „kaloryfera” na brzuchu, bo nie jestem z bogatej rodziny, bo nie jestem popularny… Cholera wie dlaczego. Zresztą dla większości chłopaków też niewiele znaczę. Mam kilku kumpli, ale czy naprawdę mógłbym na nich liczyć w razie czego? Nie wiem.
- Ja tu jeszcze nikogo nie znam, więc właściwie mogę liczyć tylko na ciebie – westchnęła.

Z sali, koło której właśnie przechodziliśmy wyszli Ignacy i Magda. Ignac był raczej na luzie, za to Magda miała łzy w oczach.  
- Kaśka, to są Ignacy i Magda. Ignac mieszka w bloku koło mnie, a z Magdą chodziłem kilka lat do podstawówki. A to Kaśka, jest tu nowa. Ignac, coś ty taki spokojny?
- Tylko ci się wydaje. Sama nagość mnie nie przeraża, bo na wakacjach jeździłem z rodziną na plaże nudystów. Tylko że na plaży nikt cię nie zna, nikt nie dotyka i fiut nie staje ci co chwila. A tutaj - będzie masakra.

Przy schodach stał ochroniarz, patrząc na nas wyczekująco.  „Boją się, żebyśmy nie zdezerterowali po drodze? Przemyśleli wszystko  pomyślałem.”  Doszliśmy do sekretariatu razem z parą z klasy III A; tam z kolei czekała babka z ochrony; bez słowa otworzyła przed nami drzwi. Nie mogliśmy już zwlekać, weszliśmy od razu. Sekretarka powiedziała, żebyśmy poczekali na dwójkę seniorów, bo oni idą z drugiego końca szkoły i potem cała ósemka ma wejść do gabinetu dyrektora.

Kaśka

Otarłam łzy i szarpnęłam Mirka za rękaw.
- Mirek, dlaczego będzie razem tylko osiem osób? – zapytałam szeptem. – Powinno być dwanaście, po parze z każdej klasy powyżej pierwszej?
- Bo w tej chwili są dwie pierwsze i drugie klasy ale tylko jedna trzecia i jedna czwarta – odszepnął. – Będzie mniej seniorów, ale to bardzo dobrze, bo oni zawsze strasznie zadzierają nosa i są niemili. Tacy już się robią po przejściu do czwartej klasy.
  
Do sekretariatu weszła para najstarszych uczniów, a ja usłyszałam westchnienia Mirka i Ignacego. Bo z klasy IV A przyszła Beata, kapitan szkolnej drużyny siatkarskiej, wysoka dziewczyna, a właściwie już młoda kobieta o idealnej, wysportowanej figurze i olśniewającej urodzie. Mnie dziewczyny nie ruszały, ale domyślałam się co już zaczynało się dziać w spodniach pozostałych chłopaków na myśl o jej nagości. Towarzyszył jej przystojny chłopak, wysoki i wysportowany, ale miał coś takiego niemiłego w oczach… Już w komplecie weszliśmy do dyrektorskiego gabinetu. Był spory, osiem osób zmieściło się tam swobodnie. Dyro stał za biurkiem, a obok niego stała szkolna psycholog, obserwując nas uważnie.

- Witam was wszystkich – rozpromienił się, jakbyśmy przynieśli mu tort urodzinowy, a nie przyszli tu pod groźbą wyrzucenia ze szkoły. – Witam pierwszych uczestników Programu Akceptacji Ciała, który pomoże wam nabrać pewności siebie i uwolnić się od nieśmiałości, a jednocześnie nauczy szacunku dla innych. Jestem pewien, że znacie jego zasady, ale mam ustawowy obowiązek przypomnieć je.

Dyro po raz kolejny przedstawiał reguły, a ja odczuwałam to, jakby każdym zdaniem walił mnie po głowie jak butem.  „Nie mogę się zasłaniać, nie mogę odmawiać macania, nie mogę iść do właściwej szatni ani kibla, za to mogę onanizować się publicznie, cudownie… W jaki sposób to ma mi pomóc ‘akceptować moje ciało, uwolnić się od nieśmiałości’? I przede wszystkim po co mi to? A może ja właśnie chcę się wstydzić rozbierać przed innymi i co komu do tego? O, proszę, jeszcze i to:”

- Czasem klasy mają dwie lub trzy lekcje pod rząd w tej samej sali, nie da się inaczej ułożyć planu. W takim przypadku nie wolno wam spędzać przerw w klasie, musicie wyjść na korytarz i być dostępni także dla uczniów z innych klas. Jeżeli ktoś z waszej klasy złoży „rozsądną prośbę” musicie wyjść i zrealizować ją na korytarzu. Są pytania? – zakończył.

Trzecioklasistka podniosła rękę:
- Kiedy możemy odmówić spełnienia „rozsądnej prośby”?
- Tylko po gongu minutowym, bo wtedy nie zdążycie na lekcję. Poza tym, jeżeli jest odpowiednio zgłoszona i zgodna z regulaminem to nie możecie.
- A jeżeli będzie nierozsądna według mnie? Na przykład kiedy chłopak chce mnie macać, a ręce ma brudne, jakby przed chwilą sadził kwiatki w ogrodzie?
Dyrektor zacisnął wargi.
- Ależ kombinujesz… Wzywacie najbliższego nauczyciela, żeby to rozsądził. Po to nauczyciele pełnią dyżury na wszystkich piętrach. Coś jeszcze?

Teraz Magda podniosła rękę:
- Gdzie i jak zgłaszać incydenty, to znaczy łamanie przepisów Programu przez innych uczniów, jeżeli będą?
- Socha, jakie znów incydenty?!
- No… na przykład jeżeli ktoś zastosuje przemoc wobec mnie albo będzie chciał… mieć ze mną stosunek wbrew mojej woli?
- Co ty wygadujesz? W tym liceum uczy się normalna młodzież, która zna zasady Programu i nie będzie tu żadnych „incydentów”!
  
Popatrzyliśmy na siebie nawzajem, wzrok każdego i każdej z nas mówił dokładnie to samo:  „Idiota! No, po prostu idiota!”

Postanowiłam jednak zaryzykować i podniosłam rękę.
- No tak, Wolska. Co tam?
- Panie dyrektorze – zaczęłam najgrzeczniej jak potrafiłam – wiem, że mam obowiązek uczestnictwa w Programie jak wszyscy, i na pewno go zrealizuję. Ale czy mógłby pan rozważyć przesunięcie terminu dla mnie? Wie pan, że jestem tu nowa, właściwie jeszcze nie znam uczniów ani nauczycieli, więc gdybym mogła dołączyć do Programu trochę później, choćby o miesiąc, to znacznie ułatwiłoby…
- Nie kombinuj, Wolska. Skoro nie ma więcej pytań, to rozbierajcie się.

Na początku nikt nie drgnął, nawet seniorzy.
- Na co czekacie? – podniósł głos. – Czy mam wezwać ochronę, żeby wam pomogła?
„No proszę, a wychowawczyni zarzuciła mi kłamstwo, gdy mówiłam o podobnych zdarzeniach w innej szkole!
- Im dłużej będziecie zwlekać, tym trudniej będzie wam zacząć – dodał dyro.  

Mirek

Rozumiałem próbę Kaśki, ale Piotrowicz to nieprzekonywalny fanatyk P.A.C., wiedzieliśmy o tym już wcześniej. A także zaprzeczenie pedagoga i cham, który ma wychowywać młodzież, a nie potrafi nawet powiedzieć jej „dzień dobry”. Jest tu panem i władcą, i właśnie rozkazał mi rozebrać się do naga przed czterema dziewczynami i jednocześnie zobaczyć je nagie. Zrobiło mi się gorąco. To nie mogło skończyć się inaczej niż potężnym wzwodem. Popatrzyłem na Kaśkę.
- Dasz radę? – zapytałem szeptem.
- Nie wiem – szepnęła jeszcze ciszej – miałam jeszcze odrobinkę nadziei, ale teraz...

- Co tam szepczecie, małolaty – odezwała się nagle głośno Beata – strach was obleciał? Czy wstydzicie się małych fiutków? Wszystko jest dla ludzi!
Zaczęła rozpinać bluzkę. Psycholog wystawiała już na dyrektorskie biurko pudełka oznaczone symbolami klas i literami D lub CH. Beata otworzyła jedno, wrzuciła tam bluzkę, potem zdjęła stanik i też go tam wrzuciła. Miała boskie piersi! Poczułem, że fiut już zaczyna mi rosnąć. Przysiadła na jednym z krzeseł pod ścianą, zdjęła buty i jednym ruchem ściągnęła legginsy z majtkami. Włożyła wszystko do pudełka z symbolem „IV-D”, potem założyła buty i stanęła wyprostowana prezentując swoją nagość, wspaniałe piersi i dokładnie ogoloną cipkę.

- Maciek, daj im przykład, bo nigdy stąd nie wyjdziemy.
Senior nazwany Maćkiem leniwym ruchem rozpiął i zdjął koszulę, następnie, tak jak jego koleżanka, przysiadł na krześle, ściągnął buty, zdjął spodnie i włożył je do właściwego kartonu. Stał przez chwilę, jakby chciał dać nam czas na obejrzenie jego wyraźnie odstających bokserek, po czym ściągnął je i włożył do pudełka.
- No co, dziewczynki, nigdy nie widziałyście porządnego kutasa? – zaśmiał się obraźliwie prezentując dużego fiuta w półwzwodzie. – Przez ten tydzień się napatrzycie, wpadajcie do nas na korytarz! Po to jest ten program, prawda, panie dyrektorze?

- Rozbierzcie się natychmiast – odezwała się głośniej psycholog.
Moi towarzysze niedoli drgnęli i niechętnie zaczęli się rozbierać, więc ja też. Zdjąłem powoli koszulę i włożyłem ją do pudełka „IIB-CH”, potem po prostu usiadłem na podłodze żeby zdjąć buty i potem obcisłe dżinsy. Włożyłem je do pudełka i popatrzyłem na pozostałych. Ignac i chłopak z III A rozebrali się do naga i stanęli pod ścianą zasłaniając się rękami. Zacisnąłem zęby, zdjąłem bokserki i dorzuciłem je do swojego pudełka, po czym założyłem z powrotem trampki. Byłem goły w obecności całej siódemki i dwojga belfrów! Ale stres zadziałał – przynajmniej nie dostałem od razu erekcji.

- Nie zasłaniajcie się – wycedził dyro – jeśli ręce was swędzą to załóżcie je na plecy. Wiecie przecież wszyscy, że nie wolno wam się zasłaniać, dłońmi, książkami, plecakami czy czymkolwiek, za to są kary!
Obaj posłusznie opuścili ręce wzdłuż ciała ukazując sterczące kutasy.  

Kaśka

Nie mogłam powstrzymać się od zerkania na chłopaków gdy się rozbierali, oczywiście przede wszystkim na Mirka - mojego partnera w Programie. W poprzednim tygodniu właściwie nie zwracałam na niego uwagi, nie kojarzyłam go po nazwisku. Kiedy skończył się rozbierać i wyprostował się, stwierdziłam, że był całkiem w porządku: ani przesadnie umięśniony ani otyły, właściwie taki w sam raz, a w połączeniu z sympatyczną twarzą nawet atrakcyjny; nigdy nie jarałam się sportsmenami… Tylko że atrakcyjne chłopaki to ostatnia sprawa, o jakiej teraz myślałam. Przynajmniej dopóki nie zobaczyłam tego, co zwisało mu pomiędzy nogami - to zdecydowanie było powyżej średniej. Widziałam wcześniej sporo nagich chłopaków i ich fiutów, niektóre nie całkiem dobrowolnie, więc mogłam stwierdzić, że Mirek miał naprawdę niezły sprzęt, choć Ignacemu i temu z III A też nie można było pod tym względem niczego zarzucić, figury też mieli niezłe. Mimo stresu zaczęłam odczuwać podniecenie. Magda też wpatrywała się w goliznę chłopaków, rumieniąc się coraz bardziej. A potem Mirek chyba zauważył, że gapię się na jego krocze i... jego kutas zaczął się podnosić!

Dyro odchrząknął.
- Uczennice, macie się natychmiast rozebrać!
Powoli zaczęłyśmy rozpinać bluzki i koszule. Mirek podszedł do mnie.
- I tak musicie to zrobić – szepnął i położył mi dłonie na ramionach – Zobacz, ja jakoś dałem radę. Pomogę ci.
Delikatnie rozpiął mi bluzkę do końca nie dotykając moich piersi i zdjął ją ze mnie, podczas gdy ja stałam jak dygocący posąg. Potem odnalazł z boku zapięcie spódnicy. Opadła na podłogę.
- Poczekaj. Dalej już ja sama – wyszeptałam.
Nie chciałam pozwolić, by mnie rozbierał jak bezwolną lalkę; wydawało mi się, że tą resztką sprawczości ratuję swoją godność. Rozpięłam i zdjęłam stanik, po czym zdjęłam majtki, drżącymi rękami wrzuciłam wszystko do pudełka. Teraz już nic mnie nie zakrywało przed wzrokiem innych. Sutki zaczęły mi twardnieć z podniecenia widokiem nagich chłopaków, ale i od powiewów powietrza. Czułam się koszmarnie, ze sterczącymi sutkami, moją wielką dupą i sylwetką wyraźnie grubszą od talii pozostałych dziewczyn. Wcześniej luźne ubranie pozwalało mi chociaż trochę ukrywać niedostatki mojej figury, teraz nie było na to szans.

Mirek zachował jakoś resztki spokoju. Obejrzał się na chłopaków i ruchem głowy pokazał im, żeby pomogli swoim partnerkom. Ignacy podszedł wreszcie do Magdy i zaczął szeptać jej coś na ucho. Pokiwała głową i powoli zdjęła z siebie wszystko. Po dłuższej chwili również trzecioklasistka stała nago, a zamknięte pudełka znikły z blatu.

- Przyglądajcie się sobie nawzajem – odezwała się zachęcająco psycholog. – Trenujcie patrzenie na innych nagich uczestników i bycie oglądanymi. Teraz jest was tu tylko ósemka, ale na potem na korytarzach będą dziesiątki takich spojrzeń, a potem i dotyków. Możecie się więc teraz dotykać nawzajem, właściwy Program jeszcze się nie zaczął, więc to nie są „rozsądne prośby” tylko trening. Podniecenie seksualne jest jak najbardziej zrozumiałe, przyzwyczajajcie się do niego, potem będziecie mogli je rozładować w ramach ulgi.

Mirek

Szlag! Kaśka gapiła się na mnie gdy się rozbierałem! Prosto na mojego kutasa! Do tej chwili jakoś się opanowywałem ale to się skończyło, gdy zobaczyłem jej oczy skierowane na moje krocze. Do tego goła Beata obok niej! Stanął mi niemal natychmiast, nie miałem na to żadnego wpływu. Ale wstyd…

Dyrektor znów zaczął monitować o rozbieranie się. Podszedłem więc do Kaśki i pomogłem jej się rozebrać. Część ciuchów zdjąłem z niej ja, część ona sama. Kiedy włożyła ubrania do pudełka i stanęła obok mnie, mogłem wreszcie przypatrzeć się mojej nagiej partnerce w Programie. Była ciut wyższa ode mnie, ze sporym foremnym biustem, zaokrąglona we właściwych miejscach, z przystrzyżoną kępką ciemnych włosów między nogami. Moje ciało zareagowało na to wszystko jeszcze mocniejszym wzwodem. Podniecenie obecnością kilku pięknych nagich dziewczyn walczyło we mnie z zawstydzeniem tym, że przecież ja sam też stoję przed nimi, nagi i sterczący.

Maciek niespodziewanie podszedł do Kaśki od tyłu i przesunął dłonią po jej nagim tyłku, drugą ręką jednocześnie masując sobie sztywnego kutasa.
- Właściwie to jesteś niezła – stwierdził, uśmiechając się znacząco – ja mam dużego, ty masz dużą, może się zgramy?
Kaśka popatrzyła na niego, a potem niespodziewanie… kłapnęła w jego kierunku zębami, jak pies odstraszający intruza.  
- Possać ci? – zapytała półgłosem.
Senior odsunął się pośpiesznie.
- Odwal się, wariatko!
Dyro obrócił się do nas.
- Wolska, jakieś problemy?
- Absolutnie nie, panie dyrektorze. Tylko trenujemy.

Zatarł z entuzjazmem ręce.
- Widzicie? To wcale nie było trudne. Dzisiaj rozebraliście się tutaj, ale od wtorku do piątku będziecie się rozbierać i ubierać w głównym holu przy wejściu do sekretariatu, tam będzie wasza przebieralnia. Pudełka będą pod nadzorem sekretariatu, do odbioru po lekcjach. Oczywiście podczas rozbierania macie obowiązek wypełniać „rozsądne prośby”, jeżeli nie spowoduje to spóźnienia na lekcje. No cóż, skoro wszystko załatwione, to ruszajcie z powrotem do waszych sal. Chrońcie swoich partnerów, opiekujcie się sobą i wspierajcie nawzajem. Powodzenia!

Sięgnął po mikrofon radiowęzła i entuzjastycznie przemówił do uczniów w klasach:
- Kochani, pierwsi uczestnicy Programu Akceptacji Ciał wracają do klas. Przyjmijcie ich życzliwie, wspierajcie dobrym słowem i empatią!

Pod okiem ochrony wyszliśmy na korytarz i poszliśmy do schodów. Czwartoklasiści w ogóle nie zwracali na nas uwagi, poszli schodami szybciej i znikli nam z oczu, a ci z klasy III A poszli do którejś pracowni na parterze. Nasza czwórka - na pierwsze piętro. Po drodze pozwalaliśmy sobie jeszcze na zakrywanie się rękami – ostatni luksus...

Kaśka

„Rozbieranie się w holu głównym, gdzie zmieści się pewnie setka uczniów? Czyli setka kandydatów do obmacywania nas na wszystkie sposoby? Co oni jeszcze wymyślą?”
Magda i Ignacy zatrzymali się pod ich salą.
- Może nie wchodźmy jeszcze – powiedziała cicho Magda – moglibyśmy posiedzieć trochę w łazience.
- Jesteśmy ciągle na kamerach monitoringu – przypomniał nam Ignacy. – Dyro zaraz tu przyleci z ochroniarzami. Wchodzimy, Madziu, nie będzie tak źle, zobaczysz.
- Trzymajcie się – powiedziałam cicho.
- Wy też. Pogadamy później, może na stołówce.

Otworzył drzwi klasy i oboje weszli do środka. Zanim zdążyliśmy odejść usłyszeliśmy głośne śmiechy. Byłam pewna, że to samo czekało nas. Idąc do naszej sali oboje ciężko oddychaliśmy; Mirek trzymał mnie za rękę i niemal czułam jak wali mu puls, u mnie było tak samo.
- Kurwa, chyba nie dam rady – wyszeptałam – nogi uginają się pode mną. Może jednak wrócę do sekretariatu i się ubiorę?
- Odbiło ci? Sąd dał ci szansę! Wykorzystaj ją, nawet takim kosztem.

Popatrzyłam na niego myśląc, że drwi sobie ze mnie, ale nie, mówił całkiem poważnie.
- Mirek, nie rozumiesz. Ja tu umieram ze wstydu przez moją nagość i jednocześnie walczę z podnieceniem, bo… co tu dużo gadać, masz naprawdę niezłego fiuta, inni też. Ale widzisz, ja jestem taka, że będę miała ochotę walnąć każdego, kto mnie dotknie, a nie wolno mi tego zrobić, bo to złamanie warunków i powrót do poprawczaka!
- Ale przecież potrafiłaś panować nad sobą w… tam gdzie byłaś, bo inaczej by cię nie wypuścili, no nie? Więc potrafisz także tutaj, zobaczysz. Pamiętaj, masz więcej do stracenia niż ja! Powtarzaj to sobie, trzymaj mnie za rękę, jeśli ci to pomoże, zamiast wymachiwać pięściami.
- Nie będziesz się tego wstydził?
- Stuknij się w czółko! Zaraz będę stał ze sterczącą pałą przed prawie trzydziestką naszych, przed tą rudą łajzą Iwoną i kretynem Dawidem, i przed… a, nieważne. To dopiero będzie wstyd! A potem będzie jeszcze gorzej. Wspieranie się nawzajem to żadna hańba, mnie twój uścisk też pomaga. No dobra, wdech i… naprzód!

Mirek

Podziwiałem spokój Ignaca, choć może tylko dobrze udawał. Ale śmiech towarzyszący ich wejściu do klasy przestraszył mnie. Nigdy nie zależało mi na byciu na widoku, wolałem być „średniakiem” ale teraz to miało prysnąć i to w najgorszy możliwy sposób. A wśród ludzi z klasy, przed którymi mieliśmy teraz stanąć była też dziewczyna, której ciało, głos i śmiech podbiły już wcześniej moje serce; bez wzajemności, bo nigdy nie znalazłem w sobie odwagi by jej to powiedzieć. A teraz zobaczy mnie gołego i nieatrakcyjnego i szanse na randkę spadną poniżej zera procent.

Kaśka zaczęła się załamywać. Pocieszałem ją, choć właściwie wbrew sobie, powtarzałem, że da sobie radę, że będę ją trzymał za rękę...
- Wspieranie się nawzajem to żadna hańba, mnie twój uścisk też pomaga. No dobra, wdech i… naprzód!

Otworzyłem drzwi i pierwszy wszedłem do klasy, Kaśka za mną. Zdążyła tylko zamknąć drzwi, gdy ogłuszył nas wybuch śmiechu. „Ale golasy!” „Miras, niezły sprzęt!”„Patrzcie na jej cycki!” „Miras, powieszę na tobie ręcznik w szatni!” „Ona ma goły tyłek większy niż ubrany!”. Jaka empatia, jaki szacunek? Mogliśmy tylko pomarzyć o nich! Zamarliśmy przy drzwiach, a potem chcieliśmy usiąść na swoich miejscach ale wychowawczyni przekrzykując śmiechy kazała stanąć nam na środku sali pod tablicą. Zrobiliśmy to z opuszczonymi głowami. Zacząłem dygotać z nerwów i bezradności, więc teraz dla odmiany Kaśka ścisnęła moją dłoń.
  
- Przecież i tak potem wszyscy was zobaczą, więc równie dobrze możecie pokazać się wcześniej – stwierdziła Rowicka. – Przypominam też pozostałym uczniom, że obrażanie i wyśmiewanie uczestników Programu jest zabronione i karalne. Dobrze, usiądźcie już na miejscach, a ja mam dla jeszcze parę komunikatów z ostatniej rady pedagogicznej dla całej klasy.

Kaśka

Nie liczyłam na ciszę wchodząc do klasy ale tak głośne komentarze i śmiechy wkurzyły mnie. A także to, że belferka niby ględziła o tym, że nie wolno się z nas wyśmiewać, ale tak naprawdę nie zrobiła nic poza delikatnymi upomnieniami. Nie pozwoliła nam nawet usiąść od razu na miejscach, musieliśmy najpierw stać na środku klasy.

Niby było ciepło, ale siedzenie krzesła okazało się bardzo zimne, pierwsze wrażenie było takie, że tyłek przymarza mi do niego, chyba przez nerwy. Nie miałam niczego, co mogłabym sobie podłożyć. Kątem oka zauważyłam, że Mirek wierci się na swoim krześle, widocznie miał to samo uczucie. W ogóle nie słuchałam gadania nauczycielki, siedziałam ze spuszczoną głową mając nadzieję, że blat stołu zakrywa mnie choć trochę. Klara zerkała na mnie jakby z niepokojem; chyba tylko ona nie śmiała się, kiedy wchodziliśmy. A nie, może jeszcze ta strasznie nieśmiała Julka Szron siedząca za nami, i chyba Darek Kamiński… Kurwa, dzisiaj jeszcze pięć takich lekcji!

Dzwonek na przerwę był dla Rowickiej sygnałem do wygonienia nas z klasy.
- Uczestnicy, proszę wyjść na korytarz. Jeżeli ktoś z klasy będzie miał „rozsądną prośbę”, to macie ją zrealizować właśnie tam.

Część z klasy wysypała się z sali już wcześniej, my wyszliśmy za nimi. Pierwsze co zobaczyliśmy na korytarzu to Ignacy i Magda otoczeni przez wianuszek uczniów z ich klasy. Jeden chłopak stał za Magdą i masował jej piersi, drugi stał przed nią i sięgał do cipki. Magda odpychała jego dłoń wołając, że nie pozwala wsadzać sobie palców. Ignacy stał obok wyprostowany, z rękami założonymi za głowę i biodrami wypchniętymi do przodu, wyraźnie wściekły, że musi tak pozować.

Mirek

Po wyjściu z klasy mieliśmy tylko chwilę spokoju. Już po chwili usłyszeliśmy głos Patryka:
- Kaśka, rozsądna prośba: pozuj dla nas.
- Jak?
- Na początek wyprostuj się, podnieś ręce i się rozkracz.
Kaśka zacisnęła usta, założyła ręce za głowę i rozsunęła nogi. Patryk i inni wpatrywali się w nią z wyraźną przyjemnością.
- Miras, rozsądna prośba, taka sama: pozuj jak Kaśka.
Posłusznie stanąłem w identycznej pozycji. Stałem tak starając się nie patrzeć nikomu w oczy. Dziewczyny otwarcie komentowały negatywnie moje ciało i oczywiście sterczącego fiuta. „Bez ubrania jeszcze gorzej niż w ubraniu!”

- Kaśka, rozsądna prośba: chcę pomasować twoje cycki. – to Dawid Malik, piłkarz i jednocześnie chamski kibol. Przeczuwałem, że będą z nim kłopoty.
- Proszę – odpowiedziała cicho – ale delikatnie.
Stanął przed nią i od razu chwycił ją za piersi.
- Nie tak mocno!
- Dobrze, przepraszam.
Dawid chyba się pohamował, bo Kaśka nic już nie mówiła, tylko patrzyła na mnie smutnym wzrokiem. Znów wziąłem ją za rękę. Uścisnęła ją rozpaczliwie.
  
- Mirek, rozsądna prośba: mogę ci pomasować fiuta?
To Anka, psiapsióła Iwony.
- Tak, proszę, tylko delikatnie.
Wciągnąłem głośno powietrze, kiedy poczułem palce owijające się dokoła mojego kutasa. O mać! Po raz pierwszy dłoń jakiejś dziewczyny mnie obrabiała. Po raz pierwszy w życiu to nie ja macałem mojego fiuta. Nigdy nie doszedłem tak daleko w pieszczotach z jakąkolwiek! Sama świadomość tego sprawiła, że zacząłem szybko dyszeć, a całe moje ciało zdrętwiało. Kątem oka widziałem przypatrującą mi się Kaśkę. Tymczasem Anka powoli masowała mojego penisa powodując coraz większe jego sztywnienie. Przestała po przepisowych dwóch minutach i odsunęła robiąc miejsce innym. Usłyszałem tylko głos Iwony „Jak było?” i odpowiedź „Fajnie! Spróbuj sama. Podoba mi się ten Program!”

Plecami do ściany, przodem do ściany, pozycja wyprostowana albo skłon i wypięcie dupy, dotyki na fiucie, jajach, biodrach, nawet na dupie; erekcja stawała się bolesna. Zerkałem w bok na Kaśkę, ona miała jeszcze gorzej, bo ciągle musiała powtarzać „Nie zgadzam się na penetrację!”. Dotykali całego jej ciała, masowali piersi i sutki, ściskali pośladki, i to nie tylko chłopaki z naszej klasy, przyplątał się też ktoś z II B, który powoli masował jej cipkę. W pewnej odległości stanęła też grupka juniorów; nie mogli nas dotykać, ale z zachwytem patrzyli na wydarzenia na korytarzu.

Kaśka

Po prawie dziesięciu minutach tej koszmaru byłam cała obolała ale jednocześnie podniecona - niektórzy uczniowie dotykali mnie delikatnie, masowali sutki, przesuwali dłońmi po moich biodrach i pośladkach. Cipkę miałam napuchniętą i mokrą. Popatrzyłam na Mirka – był czerwony na twarzy, ciężko oddychał, gruby fiut sterczał mu tak jak jeszcze nigdy nie widziałam, purpurowa żołądź lśniła od preejakulatu. Wreszcie odezwał się gong minutowy. Uczniowie zostawili nas w spokoju i zaczęli wchodzić do klas głośno komentując wydarzenia; my też w końcu weszliśmy do naszej. Czekały nas w niej jeszcze dwie lekcje polskiego.
- Co ci się stało? – zapytałam szeptem – dziwnie wyglądałeś tam na korytarzu.
- Potem ci powiem.

język polski

Od razu po dzwonku i zamknięciu drzwi odezwała się wychowawczyni.
- Wolska, Brzozowski, czy któreś z was zgodnie z przepisami Programu chce skorzystać z ulgi? Macie pięć minut, sami albo z pomocą kogoś z klasy.
Oboje popatrzyliśmy na krzesło z przodu sali i odmownie pokręciliśmy głowami, po czym usiedliśmy na swoich miejscach. Z klasy odezwało się kilka głosów „Na pewno nie?”, „Miras, nie męcz się, ulżyj sobie”. Ruda odezwała się wprost do mnie:
- Kaśka, nie chcesz ulgi? Nie przeciekasz z podniecenia?
- Nie, prędzej tobie zacznie skapywać tusz z rzęs – odparowałam jak mogłam.
- Spokój, proszę. W takim razie – Brzozowski, zapisz na tablicy temat lekcji.

Mirek

Mimo potężnej erekcji nie mogłem się przemóc do ulgi. Publiczna masturbacja przed całą klasą? Nigdy, prędzej mi jaja eksplodują. Po chwili musiałem wstać i podejść do przodu. Nauczyciele byli adminami tablic, Rowicka mogła bez trudu wyświetlić na niej rzutnikiem każdy tekst czy obraz, ale zamiast tego wręczyła mi pisak i kazała zapisywać temat lekcji ręcznie. Sterczałem przed tablicą świadom, że świecę tyłkiem na całą klasę, a przy każdym ruchu kutas kołysze mi się we wszystkie strony. Kiedy skończyłem, z kolei Kaśka musiała podejść i wypisywać na tablicy informacje o Janie Kochanowskim. Ciche komentarze na temat jej figury nie ustawały, a Rowicka nie reagowała na nie.

Potem lekcja potoczyła się normalnym trybem, ale kiedy wpisywaliśmy do zeszytów notatki i uwagi o czytanych wierszach, nagle odezwał się Dawid:
- Proszę pani, Kaśka zasłania się!
Spojrzałem z mojego miejsca w środkowym rzędzie, ale widziałem tylko jej lewy bok i plecy ponad oparciem krzesła. Siedziała normalnie w ławce i pisała.
- Nie zasłaniam się, siedzę normalnie.
- Ale zasłaniasz ręką cycki!
- Przecież zawsze tak siedzę, kiedy piszę coś w zeszycie!
- Wolska, wstań – odezwała się Rowicka.
Kaśka wykonała polecenie.
- Brzozowski, ty też. Stańcie tu na środku, rozstawcie trochę nogi, ręce za głowę.
Posłusznie przeszliśmy na wskazane miejsce.
- Klaso, teraz możecie popatrzeć na nich jeżeli uważacie, że któreś się zasłaniało. Ale potem mają usiąść i dalej pracować.
Kaśka stała z opuszczoną głową, ale widziałem jak patrzy na Dawida spode łba. Była zupełnie odsłonięta, pozornie spokojna ale stojąc nieco za nią zauważyłem, że dłonie za głową ma zaciśnięte w pięści.
- Możemy już usiąść, proszę pani?
- Tak, siadajcie, i teraz skupcie się już wszyscy na pracy.

Dzwonek na przerwę był dla nas zapowiedzią kolejnych pozowań i dotyków.  
- Kaśka, rozsądna prośba, więc wyjdźcie z sali – usłyszałem czyjś głos.
Ale Kaśka pokręciła głową.
- Przepraszam, naprawdę muszę do toalety. Mirek, proszę, chodź ze mną, męska jest bliżej.
Przepchnęliśmy się przez oczekujący tłumek i ruszyliśmy do najbliższej toalety. Przy wejściu do niej stała któraś z nauczycielek; znacząco wskazała na zegarek, kiedy wchodziliśmy.

- Chłopaki, potrzebna wolna kabina – powiedziałem głośno.
Stojący przy umywalce uczeń, chyba trzecioklasista wskazał na przejście do drugiej części toalety i na drzwi jednej z kabin.
- Korzystaj tam, młoda, póki są drzwi. Już krąży plotka o demontażu drzwi z niektórych kabin, żeby ci w Programie załatwiali się na widoku. Masakra jakaś!

Kaśka szybko weszła do kabiny, a ja skorzystałem z pisuaru. Ja pierdzielę, jeszcze nigdy nie sikałem na czas, i to ze wzwodem.
- Jak się właściwie czujecie w tym gównie? – zapytał ten sam chłopak wycierając ręce gdy skończyłem i podszedłem do umywalek.
- Zawstydzeni i upokorzeni. Jak worki ziemniaków, obmacywane bezkarnie przez wszystkich – odparłem gorzko.
- Ale przyjemności chyba też trochę macie?
- Przyjemności? Miałbym, gdyby to nie było przymusowe. Gdyby masa dziewczyn szarpała cię za fiuta też byłbyś mniej podjarany a bardziej wkurwiony.
Kaśka wyszła z kabiny i dołączyła do nas umyć ręce.
- Nie bój się, nie będę miał do ciebie żadnych „próśb” – mruknął chłopak – ale nie możecie tu być za długo, bo belferka was wyciągnie siłą albo wezwie ochronę.

Wyszliśmy z łazienki chwilę potem. Nauczycielka spojrzała na zegarek i obojętnie kiwnęła głową więc chyba wyrobiliśmy się w czasie. Usłyszałem od razu „rozsądną prośbę” o pozowanie jak atleta. Stanąłem więc prosto, tryumfalnie wznosząc ramiona i prężąc żałosne muskuły, gdy nagle obok mnie jakiś dryblas objął Kaśkę od tyłu, chwycił ją mocno za piersi i krzyknął „Rozsądna prośba!”
- Puść mnie! Tak nie wolno!
- Musisz dać się macać, jesteś w Programie!
- Puszczaj, to boli!

Doskoczyłem do niego i odepchnął na tyle mocno, że zatoczył się na przeciwległą ścianę. Po chwili stanęła koło nas nauczycielka „strażniczka kibla”.
- Proszę pani, ona nie chce spełniać rozsądnej prośby, a on mnie odepchnął!
- Widziałam, co najpierw zrobiłeś. Nie wolno chwytać uczestnika programu od tyłu, najpierw musisz zwrócić się z prośbą, a dopiero potem ją realizować! I nie wolno sprawiać bólu! To było mówione wielokrotnie, jest też w ulotkach o Programie. Jeszcze jedna tak sytuacja i będziesz miał kłopoty!

Kaśka

Odetchnęłam z ulgą, kiedy chłopak odszedł bez słowa. Za to prawie od razu podeszła ruda Iwona.
- Mam „rozsądną prośbę” do obojga naraz – powiedziała z uśmieszkiem.
Mirek zapytał nauczycielkę czy tak wolno, ale powiedziała, że raczej tak i że to zależy od prośby.
- Dobra, jaka to prośba?
- Żeby ona masowała ci chuja. Tylko tak, żebyś się nie spuścił, bo nie wolno ci na korytarzu ani w kiblu.
Popatrzyłam pytająco na nauczycielkę, a ona skinęła głową i po prostu odeszła.
- Nowa, na co czekasz?
Mirek przełknął ślinę i samymi wargami wyszeptał „Rób co musisz”.

Delikatnie objęłam jego kutasa palcami. Był bardzo naprężony, z nabrzmiałą główką i żyłami na wierzchu. Robiłam to wcześniej kilka razy, ale przecież zawsze chodziło o to, by sprawić chłopakowi rozkosz, a tu właśnie nie mogłam tego zrobić. Ścisnęłam go dość mocno aż jęknął.
- Przepraszam, Mirek.
- Spoko, dam radę. I możesz mi mówić „Miras”, wszyscy tak mówią.

W takiej chwili myślał o odmianie swojego imienia? Ale zrozumiałam od razu, że myślał o wszystkim, tylko nie o tym, co mu robiłam; próbował się odprężyć i nie wystrzelić. Masowałam go powoli, podczas gdy Iwona i jej przyjaciółka Anka wpatrywały się w moje ruchy i oblizywały wargi z podniecenia. Gong chyba uratował Mirka, bo z jękiem zatoczył się na ścianę.
- O kurwa, niewiele brakowało...

Po wejściu do klasy i dzwonku znów usłyszeliśmy od Rowickiej propozycję ulgi. Mirek odmówił, ja też. Wychowawczyni wyglądała na zdziwioną.
- Brzozowski, na pewno nie? Widzimy, że jesteś bardzo sztywny, a ulga pomaga przełamać nieśmiałość i daje innym uczniom możliwość obserwacji naukowych. Jest wskazana do zastosowania aby uwolnić się od narastającego napięcia seksualnego.
Pozwolił jej dokończyć ten bełkot i powtórzył odmowę.

Powtórzył się schemat z pierwszej lekcji. Najpierw ja musiałam wypisać na tablicy temat, potem Mirek został wezwany do głośnej lektury fragmentów dzieł literackich. Stał przed klasą czytając Reja i Kochanowskiego, podczas gdy pozostali udawali, że robią notatki, a tak naprawdę nie słuchali go tylko komentowali sterczącego penisa, który po akcji na korytarzu nie opadł do tej pory. Przynajmniej nikt nie mógł mu zarzucić, że się czymś zakrywa.

Teraz KONIEC ale c.d.n.


komentarze i recenzje jak zwykle mile widziane

1 komentarz

 
  • Użytkownik Pumciak

    Nadal jesteś w formie podoba mi się twoje opowiadanie czekam na jeszcze

    10 godz. temu