przerwa obiadowa
Mirek
Dzwonek na długą przerwę przyjęliśmy z ulgą: kwadrans naszego spokoju, albo i dłużej, zależało to od sytuacji w stołówce. Najpierw jednak musieliśmy skorzystać z wc, poszliśmy więc do najbliższego, tym razem żeńskiego.
Nasze, a właściwie moje wejście tam spowodowało trochę zamieszania.
- O, jaki zaszczyt nas spotyka, słynni uczestnicy Programu w naszych skromnych progach!
To był jedyny żarcik, jaki usłyszeliśmy. Dziewczyny życzliwie wskazały nam puste kabiny. Kiedy jednak skierowałem się do jednej z nich, jakaś trzecioklasistka zastąpiła mi drogę.
- Mam „rozsądną prośbę”, chcę zobaczyć jak sikasz.
- Jest przerwa obiadowa, nie spełniamy teraz „próśb”.
- W takim razie zatrzymamy cię tutaj do drugiej połowy przerwy.
- Jeżeli nie wpuścisz mnie do kabiny to za chwilę obsikam ciebie. Wszyscy będą zadowoleni - ja się odleję, a ty zobaczysz to z bardzo bliska, może być? Lubisz „złoty deszczyk”? To klękaj tu!
- Lepiej mu uwierz, po biologii z Latterową jest gotowy to zrobić – dodała Kaśka.
Dziewczyna szybko odsunęła się i pozwoliła mi wejść do kabiny.
Załatwiliśmy się już bez przeszkód, a potem szybko poszliśmy do stołówki. Zostało nam mniej czasu na jedzenie, ale uznaliśmy, że teraz będziemy korzystać z kibli właśnie na długiej przerwie. Ignac i Magda nie pojawili się w stołówce; uczniowie zostawili nas w spokoju i wkrótce zaczęli składać „prośby” parze trzecioklasistów przy sąsiednim stoliku. Po wczorajszym „występie” przy schodach chyba uznali ich za bardziej atrakcyjnych, może dlatego, że Kaśka nie zgadzała się na żadne penetracje. Baśka bez wahania poszła na oral – uklękła i zaczęła obciągać dwóm chłopakom ze swojej klasy, na przemian masując im sterczące fiuty i ssąc je. Obaj sięgali w dół do jej cycków, obmacując je i pociągając za sutki. Nie zdążyli spuścić się przez te dwie minuty, ale założyłbym się, że dokończyli potem sprawę w kiblu. Natomiast do nagiego chłopaka z tej pary niespodziewanie podszedł jakiś grubawy senior i powiedział głośno:
- Irek, „rozsądna prośba” do ciebie: pozwól pomasować sobie kutasa.
- Nie zgadzam się.
- Musisz.
- Nie muszę, może ty jesteś gejem, ale nie ja.
Dyżurna nauczycielka na prośbę seniora podeszła do stolika.
- On nie chce spełnić „prośby”.
- Nie można mieć „próśb” do osób tej samej płci!
- Można, w regułach Programu nie ma takiego zastrzeżenia – odparła belferka. – Wśród celów Programu jest również wykształcenie u młodzieży tolerancji dla różnych orientacji seksualnych. Macie to wszystko w broszurach. Masz spełnić jego „rozsądną prośbę”, z tym, że nie musisz się zgadzać na penetrację ani seks oralny.
- Kurwa, jeszcze tego by brakowało – warknął chłopak nazwany Irkiem, po czym na życzenie seniora oparł się o stół. Tamten z uśmiechem sięgnął do jego kutasa i powoli zaczął go masować. Irek był wyraźnie wkurwiony, zaciskał pięści i zagryzał wargi. Senior nie przejmował się tym, kontynuował macanie jego fiuta, czasem sięgając drugą dłonią do jaj i uciskając je lekko.
Szturchnąłem Kaśkę i szepnąłem:
- Idziemy stąd, bo może być awantura.
Wyszliśmy ze stołówki w kierunku naszej sali, gdzie miała być lekcja polskiego.
- Co zrobisz, jeżeli jakiś chłopak przyjdzie do ciebie z taką „prośbą”? – zapytała.
- Nie wiem, w ogóle nie brałem pod uwagę czegoś takiego! Mam się zgodzić czy bić się z takim? A ty? Może dziewczynie jakoś łatwiej z drugą dziewczyną?
- Ja też nie pomyślałam o czymś takim!
Kaśka
- Mamy „rozsądną prośbę” – usłyszeliśmy z boku damski głos, kiedy weszliśmy na piętro. Koło nas stanęły dwie dziewczyny z czwartej klasy.
- Dobrze, ale szybko, bo musimy jeszcze dojść do sali – rzucił Mirek.
- Macie jeszcze trochę czasu. A „prośba” jest do niej – wyższa dziewczyna pokazała na mnie. – Kaśka, chciałabym popieścić ci cipkę językiem, w środku też. Zgodzisz się na oral?
„No i wykrakałam, niech to szlag!” Jeszcze przed chwilką rozmawialiśmy o tym, a tu taki grom z jasnego nieba!
- Ale ja nigdy nie robiłam tego z dziewczyną – wykrztusiłam.
- Nic się nie bój, Ania jest superdelikatna, nie pożałujesz – druga dziewczyna uśmiechnęła się jakby… uwodzicielsko? Popatrzyłam na Mirka, a on bezradnie wzruszył ramionami. No tak, nie mogłam odmówić przynajmniej jej podstawowej „prośbie”, ponownie niech to szlag! I do tego rady mamy: „Nie myślałaś o tym, żeby jakoś poeksperymentować”?
- No dobrze, ale… bardzo delikatnie, jasne?
- Jasne, skarbie.
Ania nie traciła czasu, od razu uklękła przede mną i położyła mi ręce na biodrach. Druga stanęła obok mnie i zaczęła powoli masować mi cycki. Czułam jak tętno mi przyśpiesza, kiedy poczułam wargi przesuwające się przez chwilę po moich pachwinach, a potem zmierzające do szparki. Wbrew sobie rozszerzyłam nogi dając jej lepszy dostęp. Fala gorąca oblała mnie posuwając się od dołu, gdy Ania kilkukrotnie przejechała językiem po moich wargach sromowych, a potem zaczęła kręcić językiem kółeczka na łechtaczce, która jakby wysunęła się jej naprzeciw, oszałamiając mnie doznaniami. Chwyciła mnie za pośladki, a jej język zaczął powoli wciskać się do mojej szparki.
Byłam całkiem mokra od podniecenia, a jednocześnie zupełnie tego nie rozumiałam. Dziewczyny nie kręciły mnie seksualnie; miałam kilka okazji popatrzeć, jak moje koleżanki zabawiały się ze sobą nawzajem, ale nie rozgrzało mnie to za bardzo. Po prostu jakoś nie mogłam sobie wyobrazić siebie samej w roli kochanki drugiej dziewczyny czy kobiety. Teraz nie musiałam sobie wyobrażać, byłam kochanką dwóch naraz! Czułam wędrówkę gorącego języka Ani w środku mojej cipki, ucisk jej dłoni na moich biodrach i tyłku, podczas gdy palce jej koleżanki drażniły mi sutki i delikatnie przesuwały się po wrażliwej skórze pod piersiami. Dokoła nas zgromadziło się duże półkole widzów, ale ledwo zarejestrowałam ich obecność i wzrok wbity w moje pieszczone ciało.
- Minęły dwie minuty – usłyszeliśmy spokojny głos dyżurnej nauczycielki.
Ania oderwała się od mojej cipki i stanęła przede mną.
- Wspaniale smakujesz. Może umówimy się kiedyś po lekcjach? – zapytała z uśmiechem.
- Ja… ja… nie wiem, to było… dziwne.
Jej koleżanka też odsunęła się ode mnie i stwierdziła cicho:
- Wcale nie jesteś taka groźna. Całkiem apetyczna z ciebie „bandytka”. – Po czym już głośniej dodała – Dziękujemy za spełnienie „prośby”!
I obie odeszły, zostawiając mnie na granicy orgazmu. Musiałam usiąść na najbliższej ławce.
Mirek
- Wszystko dobrze? – zapytałem.
- Tak i nie – odszepnęła po dłuższej chwili – Tak, bo to było cudowne, a nie, bo to były dziewczyny! Naprawdę nie jestem lesbijką!
- Nikt nie mówi, że jesteś.
- Ale na następnej przerwie już cała szkoła będzie tak myśleć!
- Od kiedy to przejmujesz się opiniami całej szkoły? Co jest ważniejsze – ich opinia czy twoja szansa na wolność? Wbij sobie wreszcie do głowy, że nie robisz tego wszystkiego dobrowolnie, i przestań się obwiniać! Gdybyś teraz na polskim poprosiła o ulgę, też nikt nie miałby prawa się czepiać!
To chyba trochę ją otrzeźwiło, bo spojrzała na mnie zupełnie innym wzrokiem.
- Masz rację, i do diabła z wyrzutami sumienia – westchnęła i podniosła się z ławki. – Ale o ulgę i tak nie poproszę. Jest inny problem: ta druga dziewczyna nazwała mnie „bandytką”, wprawdzie „apetyczną, a nie groźną”, ale zawsze. Co to miało znaczyć?
- Ja chyba wiem – usłyszeliśmy cichy głos obok nas. To była „Nieśmiałka” Julka Szron, która nigdy nie odzywała się niepytana i jej głos słyszeliśmy właściwie tylko na lekcjach, kiedy odpowiadała nauczycielom.
- Julka, wiesz coś o tym?
- Byłam w łazience i kiedy załatwiałam się w kabinie, słyszałam głos naszej Iwony, jak opowiadała o tobie innym dziewczynom, o poprawczaku i o pobiciu. Te seniorki też tam były, widziałam je potem. Przypuszczam, że ruda chciała jakoś zohydzić ciebie innym uczniom. Ale chyba wyszło z tego coś innego: dla jednych jesteś teraz atrakcyjna, a inni może nawet boją się ciebie. O tobie, Miras też mówiła, i o tym, co się działo na biologii.
- No tak, to teraz już cała szkoła drze łacha ze mnie – powiedziałem ponuro.
- Coś ty, przecież dużo dziewczyn widziało cię na korytarzu z porządnym wzwodem, nie uwierzą w opowieści rudej – bąknęła pocieszająco Julka.
- Uwierzą, uwierzą… Tak czy inaczej – dzięki, Juleczko. Masz u mnie gratisową „prośbę” – mrugnąłem do niej żartobliwie.
- No coś ty, Miras, przecież ja bym nigdy... – nie dokończyła i prysnęła do sali na swoje miejsce pod samą ścianą.
Zabrzmiał gong, więc i my weszliśmy.
język polski
Kaśka
Rowicka była już w klasie, zaczekała aż wszyscy usiądą, po czym nie czekając na dzwonek zapytała:
- Kto z uczestników Programu chce skorzystać z ulgi, sam lub z czyjąś pomocą? Czy może oboje? Macie pięć minut.
Mirek pokręcił odmownie głową, ja też.
- Wolska, nie wstydź się, widzieliśmy cię spełniającą „prośby” na korytarzu.
- Trudno było nie widzieć – odpowiedziałam z uśmiechem. – Ale nie skorzystam z ulgi.
- To niekoleżeńskie, przecież aktywność autoerotyczna uczestników ma również walory edukacyjne dla innych – wychowawczyni z dezaprobatą pokręciła głową, po czym poklikała chwilę na tablecie i przeszła do lekcji.
- Pani Latter na początku lekcji biologii nawiązała do zmian, jakie zachodzą we współczesnym języku polskim. Wszyscy wiemy, że każdy język ewoluuje, wyrazy zmieniają swoje znaczenie albo zyskują drugie i trzecie, ale także zmienia się waga niektórych słów w języku potocznym. Jako że erotyka i seks są coraz bardziej powszechne w naszym życiu codziennym, również powszechne staje się używanie słów, które kiedyś uchodziły za nieprzyzwoite. Brzozowski, Wolska, na środek, będę potrzebowała „pomocy dydaktycznych”.
„Zaczyna się...”
- Takimi słowami są rzeczowniki i czasowniki związane z erotyką lub określenia części ciała. Weźmy na przykład naukowe określenia „członek” czy „penis”. Wolska, zrób coś, żeby członek Brzozowskiego lepiej się prezentował.
- Ale przecież go widać?
- Nie udawaj głupiej, pomasuj go, żeby było go widać jeszcze lepiej.
Mirek stanął przodem do klasy, a ja zaczęłam masować mu fiuta. Nie patrzył na nikogo, wbił wzrok w ścianę.
- Klaso, jakie znacie inne określenia na męskiego członka?
Propozycje od uczniów posypały się od razu: chuj, kutas, fiut, pała, dzida, wacuś, berło, ktoś przypomniał nawet staropolską kuśkę.
- Bardzo dobrze, teraz Brzozowski sam. To, co w tej chwili widzicie, to oficjalnie masturbacja albo onanizm. A jakie znacie inne określenia na to?
Usłyszeliśmy o samogwałcie, waleniu konia, polerowaniu pały, masowaniu fiuta, biciu niemca po kasku, trzepaniu chuja i sporo innych.
- Dobrze, dziękuję. Teraz kolej na żeńską pochwę lub waginę. Wolska, usiądź na biurku i rozłóż nogi, żebyśmy wiedzieli o czym mowa. A określenia potoczne?
Posłusznie usiadłam na jej biurku, oparłam nogi na krawędzi i rozchyliłam je; poczułam się trochę jak na lekcji biologii. Mirek stanął przy mnie i chciał mnie podtrzymać, ale belferka od razu kazała mu najpierw macać moje piersi (według uczniów - cyce, bimbały, mleczarnie, resory i inne) i lizać mi cipkę, a uczniom – nazywać te czynności potocznie. Byłam wściekła, ale powtarzałam sobie w duchu „Wytrzymaj! Wykorzystaj szansę!”. Dotykał mnie delikatnie, co było i dobre i złe: dobre, bo nie sprawiał mi bólu, złe, bo podniecał mnie i nie mogłam tego ukryć, zwłaszcza podczas nakazanej przez belferkę „palcówki”.
Tak minął cały polski: prezentowaliśmy swoje intymne części ciała i czynności seksualne, jakie przy nich wykonujemy, a reszta klasy miała wielką radochę nazywając je istniejącymi określeniami i nawet wymyślając nowe. Rowicka zrezygnowała tylko, podobno z żalem, z omawiania słownictwa dotyczącego „pełnego stosunku seksualnego”, ponieważ nie można było prosić uczestnika Programu o realny seks.
Pod koniec lekcji stwierdziła łaskawie, że ponieważ byliśmy aktywni przez całą lekcję i podnieciliśmy się, pozwoli nam teraz skorzystać ponadplanowo z ulgi. Mirek miał mocną erekcję, a ja byłam mokra od jego pieszczot, ale znów odmówiliśmy.
- Miras, ale ty jesteś frajer – stwierdził głośno Dawid, przy wtórze rechotu dziewczyn z kliki Iwony – ja będę korzystał z ulgi przy każdej okazji, oczywiście nie sam, z pomocą dziewczyn.
- Twoja sprawa.
Dzwonek na przerwę. Musieliśmy iść na zajęcia sportowe.
WF
Zeszliśmy na dół w kierunku części szkoły przeznaczonej na sport.
- „Rozsądna prośba”, chcemy cię wymacać – trzech seniorów zastąpiło nam drogę.
- Proszę, ale delikatnie.
- Co wy tak ciągle z tą delikatnością, dzieciaki – zaśmiał się najwyższy z nich, podczas gdy dwu pozostałych zaczęło obmacywać mi cycki i tyłek. – Nie lubisz ostrzejszej jazdy?
- Nie.
- Spróbuj ze mną, to polubisz.
Chwycił mnie za pizdę, poczułam mocne masowanie, które absolutnie mnie nie podniecało. Pierwszy mocno miętosił mi cycki, drugi ściskał pośladki, poczułam jego palec blisko mojego odbytu.
- Nie zgadzam się na penetrację! – powiedziałam głośno.
- Cicho, mała, będzie ci fajnie, ja potrafię…
Mirek
Ktoś z widzów chyba zaczął mówić coś do mnie o „prośbie”, ale zobaczyłem, jak Kaśka napręża się i zaciska pięści. Czwartoklasista był wyższy ode mnie chyba o głowę, ale pomyślałem o tym dopiero po tym, jak odepchnąłem go z całych sił.
- Powiedziała, że się nie zgadza! – wrzasnąłem.
Na korytarzu zrobiło się zamieszanie, widzowie rozstąpili się przed dyżurnym belfrem, którym akurat był nasz nauczyciel od sportu Balicki.
- Co tu się dzieje?
- Odmawia „rozsądnej prośby”!
- Nie zgodziłam się na penetrację i ból, a wasze macanie mnie boli!
- Seniorzy, wiecie, że nie wolno wam tak postępować wobec uczestników Programu, więc wypad! – powiedział krótko Balicki. Były zapaśnik budził respekt u wszystkich uczniów, więc wszyscy trzej seniorzy potulnie zawinęli się stamtąd bez słowa.
Balicki popatrzył teraz na nas.
- Macie zaraz wf z klasą II A w dużej hali, chłopaki korzystają z szatni damskiej, dziewczyny z szatni chłopaków. Jeżeli ktoś ma „rozsądne prośby” do uczestników to może teraz, ale pamiętajcie o zasadach. Ktoś coś? – rozejrzał się.
Jakaś seniorka w okularach wyszła z grupy obserwatorów i złożyła „prośbę” o dotykanie mojego kutasa. Masowała go delikatnie przez dwie minuty, znów podniecając mnie do oporu, potem podziękowała i odeszła. Do Kaśki nie podszedł nikt, chyba interwencja nauczyciela odstraszyła potencjalnych chętnych. Po gongu weszliśmy do wyznaczonych szatni.
Kaśka
Weszłam do szatni chłopaków, tuż za mną wpadła Magda. Ich szatnia nie różniła się od naszej - szafki pod ścianami, wieszaki na ścianach, ławki pod nimi. Był tłok, chłopaki z obu klas drugich przebierali się w stroje sportowe.
- Nie krępujcie się, przebierajcie się – zawołał jeden z nich.
Uśmiechnęłam się mimo woli, bo przecież nie miałam jak i w co się przebrać, więc tylko odłożyłam plecak, zawiązałam porządnie sznurowadła i wyszłam z szatni na dużą salę gimnastyczną. Po dłuższej chwili zgromadziły się tam obie klasy. Nauczyciele, Balicki i jego żona, też wuefiara, obwieścili:
- II A na boisko, II B zostaje!
- Kurwa, będziemy ćwiczyć z nią nago na dworze – mruknęła Magda. Ignacy też się skrzywił.
- Z jednej strony macie szkołę, z drugiej trybuny, więc nikt z zewnątrz nie powinien się gapić. – pocieszyłam ich.
Nasza klasa została w hali.
- Pierwsza lekcja ogólnorozwojowa, druga - gry zespołowe – zawołał Balicki.
W poprzednich szkołach zawsze lubiłam wf: biegi, ćwiczenia, gry. Nie miałam wybitnych osiągnięć, nie trenowałam konkretnej dyscypliny, po prostu lubiłam się ruszać, więc dostawałam przynajmniej plusy za aktywność. Ale wtedy miałam normalny strój, w tym wygodny sportowy stanik, teraz byłam naga.
Długi bieg dookoła hali - biegłam równo, ale podskakujące piersi przeszkadzały mi. Próbowałam je podtrzymać w biegu, ale belfer krzyknął, że nie wolno się zasłaniać. Po chwili krzyknął to samo do Mirka. Obejrzałam się – Mirek biegł za mną skrzywiony, jego sterczący kutas kiwał się na wszystkie strony, więc próbował przytrzymać go jakoś. Kilku innych biegło tuż za mną wpatrując się w mój tyłek.
- Rozstawcie się w szeregach! Skłony! Nogi szerzej!
To ostatnie było do nas. Schylaliśmy się do podłogi dając uczniom za nami doskonały widok na nasze dupy i wszystko, co było widać między nogami.
- Skłony w bok!
Przeginanie się na boki, jedna ręka nad głową, druga wzdłuż nogi, cycki kołysały mi się i znów zaczynały boleć.
- Uczestnicy w tył zwrot! Pajacyki!
Nogi szeroko, nogi wąsko, ręce nad głowę, ręce w bok, moje cycki wysuwały się do przodu w rytm ruchów, skakały wraz ze mną w górę i dół; fiut Mirka trochę opadł w międzyczasie, ale wciąż była to erekcja, teraz skakał na wszystkie strony w rytm jego podskoków. Złośliwe komentarze od klasy „Ależ te cyce jej tańczą!” „Miras, uważaj, bo chuj ci się urwie!”
- Przysiady, dopóki nie będzie komendy „Stop!”
Znów rozkraczanie się pod obserwacją uczniów stojących naprzeciwko.
- Do drabinek! Rozciąganie płotkarskie!
Jedna stopa na ziemi, druga na drabince, krocze całkiem na wierzchu i skłony do jednej i drugiej nogi. A z boku stadko chłopaków śliniących się do mojej rozkraczonej cipki. Kiedy im się to znudzi?
- Dziewczyny na drabinki, chłopaki rozluźniać mięśnie!
Wisiałyśmy na drabince przy ścianie plecami do niej.
- Ugięte nogi do poziomu, rozstawić nogi, złączyć nogi, nogi do pionu! Dziesięć powtórzeń!
Chłopaki już nawet nie udawali, że robią cokolwiek. Wszystkie ćwiczyłyśmy na drabinkach, ale oni zgromadzili się tylko naprzeciwko mnie, całkiem blisko. Podnosiłam i rozkraczałam nogi w rytm odliczeń nauczyciela, pomiędzy „rozstawić nogi” i „złączyć nogi” robił długie przerwy, wszyscy widzieli wtedy moją wilgotną cipę w całej okazałości. Tylko Mirek stał plecami do mnie i wymachiwał luźno rękami i nogami. Równie dobrze mógłby tam spać - Balicki nie zwróciłby na to uwagi, tak bardzo był zapatrzony w moją pizdę, tak samo jak wszyscy uczniowie.
- Na materace! Dobrać się w pary i jedziecie brzuszki!
Myślałam, że będę ćwiczyć z Mirkiem, ale Balicki odesłał mnie na drugi koniec linii, ćwiczyłam z Kają. To była ulga, na zmianę trzymałyśmy sobie nogi, bez żadnych komentarzy. Nie widziałam jak sobie radzi Mirek, któremu jako partner trafił się Patryk.
- Dziewczyny, dziesięć mostków!
I znów chłopaki zgromadzili się naprzeciwko mnie. Nie mam problemów ze zrobieniem mostka z leżenia na plecach, ale tylko na rozstawionych nogach, więc moja cipa znów była świetnie wystawiona na ich widok. Zerknęłam w bok – Balicki stał za chłopakami i otwarcie masował się po kroczu. „W mordę, napalony belfer? To większe zagrożenie niż napalony uczeń! Może wykorzystać swój autorytet, powie, że czegoś nie zrobił, chociaż tak naprawdę zrobi. Bać się już pryszniców?”
Mirek
Nie przepadam za sportem; nie mam superkondycji, gram we wszystkie gry zespołowe, ale średnio mi to wychodzi. Wszedłem więc do szatni dziewczyn niechętnie; Ignac już tam był. Stanęliśmy patrząc na trzydziestkę dziewczyn w różnym stadium przebierania się w stroje sportowe, niektóre niemal nago, niektóre w bieliźnie.
- O, są nagusy! Przyszliście się przebrać?
- Nie, ale możemy pomóc wam.
- Zostawcie to lepiej na po zajęciach!
Wszystkie się roześmiały, Ignac też. Ja po prostu przeszedłem przez szatnię do hali.
Cały wf był dla mnie męczarnią. Do mojej słabej kondycji i mięśni doszły jeszcze problemy przez brak stroju. Podczas biegania dookoła hali kutas kołysał mi się boleśnie. Próbowałem go przytrzymywać w biegu, ale wtedy Balicki krzyczał, żebym się nie zasłaniał. Skłony, pajacyki – ubaw dla reszty klas. Na drabinkach też nie szło mi dobrze.
- Do drabinek! Rozciąganie płotkarskie!
Jedna stopa na ziemi, druga na drabince, dupa wypięta do innych i skłony do jednej i drugiej nogi. „Miras, niezła dupa!” „Miras, nie boisz się próśb od chłopaków?”
- Ugięte nogi do poziomu, rozstawić nogi, złączyć nogi, nogi do pionu! Piętnaście powtórzeń!
Ćwiczyłem pośrodku i miałem trudności z dotrzymaniem tempa narzuconego przez belfra. Do tego kutas sterczał mi niezależnie od pozycji na drabince, a dziewczyny zgromadzone dokładnie naprzeciwko mnie komentowały to złośliwie.
Brzuszki - robiłem je z Patrykiem i przynajmniej to mi wychodziło, bo nie komentował i nie wyśmiewał tylko trzymał mi nogi i pozwalał robić swoje, potem zmiana.
Mostki - dawałem radę, ale fiut sterczał mi jak maszt fregaty. Dziewczyny zgromadzone przy „moim” materacu pękały ze śmiechu.
Potem gry, dziewczyny – siatkówka, my – koszykówka. Nie mogłem dojrzeć jak traktują Kaśkę na sąsiednim boisku, bo chłopaki albo rzucali bardziej we mnie niż do mnie, albo ostro wchodzili ciałem, na co Balicki nie reagował. Kilka podań było wycelowanych dokładnie w moje krocze, niewiele brakowało, a zwijałbym się z bólu na parkiecie. Biegi, skoki, rzuty – cierpiałem z bólu rozkołysanego fiuta.
Kaśka
Po skończonych zajęciach, z obolałymi piersiami i ramionami skierowałam się do szatni i pryszniców chłopaków, a Mirek poszedł do dziewczyn. Po tym, co usłyszałam wczoraj od niego trochę obawiałam się kąpieli w towarzystwie prawie trzydziestu chłopaków z obu klas. Ich prysznice różniły się od naszych, tu nie było kabin ani natrysków oddzielonych ściankami, tylko jedno duże pomieszczenie z prysznicami przy ścianach i na środku. Chłopaki z II A byli już pod natryskami, a między nimi stała Magda. Pomachała mi z uśmiechem i gestem pokazała na kilku jej kolegów, którzy myli ją, a przynajmniej tak to miało wyglądać. O ile zdążyłam dostrzec, jeden stał za nią i namydlonymi dłońmi masował jej cycki, drugi mył gąbką jej brzuch i sięgał między nogi, a ona sama w tym czasie masowała fiuty dwóch innych chłopaków stojących po obu jej stronach. Pozostali myli się i jednocześnie gapili się na szczęściarzy koło Magdy, więc w całym pomieszczeniu nie było chyba ani jednego zwisającego kutasa.
Z mydłem i ręcznikiem przeszłam dalej gdzie były wolne prysznice. Wybrałam sobie taki w samym rogu, mgliście myśląc, że tam będę bezpieczniejsza. Zdążyłam tylko odłożyć rzeczy na półkę wzdłuż ściany, gdy podeszli do mnie Darek i Bartek, też nadzy i wyraźnie podnieceni.
- Kaśka, mamy „rozsądną prośbę” o umycie ciebie. Mamy wrażenie, że po dzisiejszym dniu chyba będzie ci pasowało mniej liczne towarzystwo.
Kiwnęłam ponuro głową, bo i tak nie miałam wyboru. Darek sięgnął do kranu i odkręcił wodę.
- Nie za gorąca? – spytał, po czym dodał ciszej – wyluzuj, Bartek zwali sobie konia, ja cię trochę umyję, a ty umyjesz sobie sama to, co będziesz chciała.
Sięgnął po mydło i gąbkę i zaczął mydlić mi plecy. Bartek stanął przede mną i zaczął mydlić mi ramiona, przesuwał też dłońmi po moich piersiach i sutkach, ale bardzo delikatnie. Czułam dłonie Darka masujące moje mięśnie grzbietu i lędźwia, następnie zsuwające się coraz niżej, na pośladki; mydlił je znacznie dłużej niż to było konieczne, ugniatał je, przez dłuższą chwilę czułam na nich dotyk jego sterczącego członka i jego dłonie na moich biodrach, słyszałam jego przyśpieszony oddech; potem zajął się moimi ramionami. Bartek namydlił mi brzuch, potem niżej, jego palce przesunęły się kilkukrotnie po cipce, wrócił nimi na brzuch... A potem odsunął się na bok i po prostu zaczął się onanizować, patrząc na mnie i oblizując sobie wargi.
Darek stanął przede mną i mydlił mi ramiona, boki i biodra.
- Bolą cię cycki po tych wygibasach?
- Bolą.
- W takim razie sama je sobie umyj, tak samo cipkę, żebym cię gdzieś nie uraził. A ja zajmę się twoimi wspaniałymi nogami.
- „Wspaniałymi”? Ocipiałeś?
- Wiem, co mówię. Tylko tyłek masz lepszy od nich – odparł spokojnie i niespodziewanie uśmiechnął się lekko.
Z ulgą umyłam sobie cycki i cipkę; rzeczywiście, po wf wymagały dużej delikatności. Darek kucnął i umył mi nogi, potem odsunął się i pozwolił mi się opłukać. Zerknęłam na innych: chłopaki z mojej klasy patrzyli na nas i masowali sobie fiuty, ale żaden nie podszedł bliżej. Bartek przesunął jeszcze kilka razy dłonią po moich cyckach i w końcu jęknął i spuścił się, kierując strumień spermy w stronę ściany. Zerknęłam na Darka: też miał erekcję. Znów uśmiechnął się lekko widząc mój wzrok skierowany na jego całkiem dużą pałę, po czym podał mi ręcznik ze słowami:
- Wytrzyj się na spokojnie, tu nikt nie uzna tego za zakrywanie się.
Owinęłam się ręcznikiem i tak poszłam w kierunku szatni. Zaraz zatrzymałam się jednak zaskoczona, gdy zobaczyłam Magdę klęczącą pod odkręconym prysznicem. Chłopak z jej klasy trzymał ją za głowę i powoli wsuwał jej kutasa w usta; ssała go, a jednocześnie masowała fiuty dwóm innym stojącym po bokach. Byłam tak zdziwiona jej ochotą do takich akcji, że podeszłam bliżej. Magdzie to nie przeszkadzało - widziała mnie, ale nie przerwała obciągania fiuta i masowania dwóch innych. Chyba robiła to już od dłuższego czasu, bo nagle jeden chłopaków jęknął, chwycił ją za nadgarstek i zaczął wściekle szybko walić sobie fiuta jej dłonią. Drugi po chwili zrobił to samo, i po chwili obaj niemal jednocześnie jęknęli i zaczęli spuszczać się na jej cycki i ramiona. Chłopak przed nią odsunął się w ostatniej chwili, a gdy skończyli, ponownie wsadził jej fiuta w usta, wykonał jeszcze kilkanaście ruchów, wreszcie wyciągnął go i mocno waląc ochlapał spermą całą jej twarz, a gdy wystawiła język, pozostawił tam resztę ładunku. Po chwili wszyscy trzej spokojnie odeszli pod sąsiednie prysznice i zaczęli się opłukiwać.
Magda podniosła się, ale wtedy podszedł do niej Michał z naszej klasy i szepnął jej coś na ucho. Skinęła twierdząco głową i rozkraczyła się opierając się plecami o ścianę, a on najpierw przejechał parę razy dłońmi po jej ciele, a potem zaczął penetrować jej cipę palcami. Magda pojękiwała tak głośno, że do pomieszczenia zajrzał Balicki.
- Co tu się dzieje?
- „Rozsądna prośba”, proszę pana.
- Ale czy Magda wyraziła zgodę na penetrację?
- Tak jest – zapewniło kilku chłopaków, a Magda kiwnęła głową.
- Wolska, a ty co?
- Ja już skończyłam, proszę pana – odparłam, pośpiesznie zdejmując z siebie ręcznik – już wychodzę.
Nauczyciel obrzucił mnie długim spojrzeniem od stóp do głów, potem po prostu odwrócił się i wyszedł, nie interesując się przepisowymi „dwiema minutami”. A wtedy Magda chwyciła Michała za sterczącego kutasa i jęknęła:
- Wyruchasz mnie?
Michał popatrzył na nią przez chwilę, potem na chłopaków, wreszcie odpowiedział krótko:
- Dawaj na pieska.
Uklękła i podparła się rękami, on ukląkł za nią i bez żadnych wstępów wszedł w nią od tyłu. Poprawił się trochę i zaczął jazdę, trzymając ją za biodra. Uderzał mocno, pojękując czasem, odgłosy klaskania ciało o ciało wypełniły pomieszczenie. Reszta chłopaków podeszła bliżej; wpatrywali się w jego kutasa znikającego w cipie, dwóch z nich przykucnęło i chwyciło ją za zwisające piersi.
- Zostało któremuś trochę spermy? – rzucił Michał.
Patryk z naszej klasy przeszedł między pozostałymi i ukląkł przed głową Magdy. Michał sięgnął do jej włosów i pociągnął tak, że musiała podnieść głowę, a wtedy Patryk bez wahania wsunął sterczącego kutasa w jej usta. Zaczęła się powtórka z rozrywki, ale tym razem z towarzystwem: Michał rżnął Magdę od tyłu, Patryk z przodu, a chłopcy stojący dookoła jak jeden mąż zaczęli się onanizować. Obejrzałam się na drzwi, ale nauczyciel nie pojawił się już, widocznie pierwsza „kontrola” mu wystarczyła.
Darek i Bartek stanęli obok mnie.
- Uuu, się dzieje – mruknął Bartek – aż żałuję, że strzeliłem niedawno.
- Wytłumaczcie mi jak to jest – szepnęłam – przecież nie wolno proponować uczestnikom Programu seksu, a im nie wolno zgadzać się na takie „prośby”, gdyby były. A tu oni dymają Magdę tak po prostu?
- Przeczytaj dokładnie broszurę, zasady Programu są dziurawe jak sito. To, co mówiłaś to prawda, ale nigdzie nie jest powiedziane, że uczestnik czy uczestniczka nie mogą proponować seksu komuś innemu, kapujesz? Ona pewnie sama zaproponowała Michałowi?
- Zgadza się.
- No i masz odpowiedź.
Sądząc po głośnych jękach i wyciu Magda wreszcie doszła pod szybkimi pchnięciami Michała, po chwili on chwycił ją za biodra i z jakimś dziwnym warkotem zaczął się spuszczać w jej cipę. Potem wyszedł z niej, odetchnął głęboko, wstał i podobnie jak jego poprzednicy po prostu wszedł pod sąsiedni prysznic. Magda dysząc usiadła na piętach, a wtedy Patryk odchylił jej głowę do tyłu i zaczął spuszczać się jej na twarz. Kiedy skończył, odsunął się, a podeszli inni. Grupka chłopaków, która waliła sobie przez cały czas „pokazu” teraz jeden po drugim zaczęła tryskać na Magdę, pokrywając swymi białymi strumieniami jej twarz, włosy, piersi, plecy...
W końcu rozeszli się pod prysznice. Patryk po dżentelmeńsku pomógł Magdzie wstać, ta chwiejnym krokiem też podeszła pod prysznic, płucząc się z pozostawionego na niej nasienia. Widziałam, że zrobiła to wszystko całkiem dobrowolnie, więc nie miałam żadnych podstaw do wszczynania alarmu. Ale to, co obejrzałam z całkiem bliska - jej seks z trzema chłopakami naraz, a potem z czwartym, potem powtórkę z Michałem i Patrykiem, mnóstwo spermy lądującej na całym jej ciele sprawiło, że podniecenie, które opuściło mnie pod prysznicem powróciło ze zdwojoną siłą. Nie czekałam więc, aż któryś z chłopaków przypomni sobie o mojej obecności, odwróciłam się, wyszłam do szatni, wytarłam się dokładnie i założyłam buty i skarpetki. Potem razem z Bartkiem i Darkiem wyszłam na korytarz, gdzie czekał już Mirek, z maksymalnie sterczącym kutasem.
- Wszystko dobrze?
- U mnie tak, ale co z tobą? Jak ty wyglądasz? – zauważyłam czerwone pręgi na jego piersi i brzuchu.
- Potem ci powiem. Chodźmy się ubrać.
Mirek
Po zajęciach z rozpędu skierowałem się do naszej szatni, ale jeden z chłopaków zawołał za mną:
- Ej, kąpiesz się z dziewczynami, zapomniałeś?
Popatrzyłem za Kaśką wchodzącą z innymi chłopakami do ich szatni i zawróciłem do damskiej. Trochę się obawiałem o nią w szatni w towarzystwie prawie trzydziestu chłopaków z obu klas, ale pocieszałem się, że będzie tam z Magdą. Zobaczyłem też, że Darek wchodzi tam tuż obok niej; miałem nadzieję, że potrafi zastopować chłopaków w przypadku jakiejś groźniej sytuacji. Był uważany za mruka i odludka, ale z jakiegoś powodu chłopaki liczyli się z jego zdaniem .
Prysznice dziewczyn różniły się od naszych: w dużym pomieszczeniu natryski były pod ścianami ale oddzielone od siebie przegrodami, co dawało namiastkę prywatności, w niektórych wisiały nawet ceratowe zasłonki, więc było jakby luksusowo. Tylko na końcu łazienki nie było przegródek, tutaj był rząd odkrytych pryszniców pod ścianą i drugi bliżej środka. W jednej z „kabinek” dostrzegłem Ignaca mytego przez dwie koleżanki z klasy, ale Iwona i Aśka chwyciły mnie za ręce i niemal siłą zaprowadziły na środek.
Cała „klika” zgromadziła się wokół mnie.
- Mamy „rozsądną prośbę” o umycie ciebie – zachichotała ruda.
Odłożyła mój ręcznik na półkę pod ścianą, po czym do spółki z Zośką zaczęła mnie mydlić.
- Pewnie kutas bardzo ci się pocił, prawda? – zaszczebiotała Aśka. – Zaraz ci go umyję.
Zaczęła masować mi fiuta namydloną dłonią, podczas gdy palce Iwony przesuwały się po moich ramionach, plecach, aż wreszcie zaczęły zbliżać się do odbytu.
- Chyba nie odmówisz nam orala, prawda? – uśmiechnęła się Aśka. Było podejrzanie miła…
- Nie odmówię, ale nie próbuj wsadzać mi palców w dupę, jasne?
- Jasne, Mireczku…
Aśka spłukała mi mydło z fiuta, uklękła przede mną, chwyciła go i wpakowała sobie do ust. Momentalnie odczułem uderzenie rozkoszy. Wczoraj pierwszy raz dziewczyna masowała mi kutasa, dzisiaj pierwszy raz znalazł się w czyichś ustach, co będzie jutro? Nieważne, ważne, że zaraz zrzucę z siebie to napięcie, że wreszcie opróżnię jądra niemal bolące od rana, od pierwszej erekcji.
Aśka zachłannie ssała mi fiuta i masowała jednocześnie jego trzon. Byłem coraz bliżej wytrysku, ale wtedy trąciła ją Iwona:
- Teraz moja kolej! Nie zabieraj tego wspaniałego sprzętu tylko dla siebie!
Aśka odsunęła się, a Iwona zaczęła przypatrywać się mojemu fiutowi, jakby pierwszy raz zobaczyła męski narząd.
- Co my tu mamy – mruczała przesuwając po nim paznokciami – jak to mówiła Latterowa na lekcji? Tu mamy trzon, tu jest żołądź, korona, o, a tu czułe wędzidełko, a tu woreczek z jajkami. Zobaczcie, są już te kropelki na samym czubku, nasz Miruś musi być cholernie podniecony!
- To co, która go skończy? – wmieszała się z boku Anka. Poczułem, jak boleśnie przejeżdża mi długimi ostrymi paznokciami po piersi i brzuchu.
Iwona klęknęła przede mną, jak poprzednio Aśka i teraz ona zaczęła mi obciągać. Nie masowała kutasa tylko nabijała się ustami na niego trzymając mnie za biodra. Było mi cudownie, i coraz bliżej. I wtedy…
- Anka, Zośka, chcecie spróbować naszego Mireczka? – zapytała z dołu Iwona.
- Nieee… jeszcze by się spuścił, błeee!
Anka walnęła mnie otwartą dłonią w pośladek, Zośka w drugi, aż zasyczałem z bólu, po czym odwróciły się i zawinięte w ręczniki wyszły do szatni, a Aśka i Iwona chichocząc poszły za nimi.
Oparłem się o ścianę, bo poczułem, że dygoczące nogi nie dają mi oparcia, potem po prostu osunąłem się na podłogę. Kutas sterczał mi tak bardzo, że aż bolało, chyba nigdy nie widziałem go w takim stanie. „Wczoraj mówiłeś sobie to samo, kiedy Anka cię masowała, pamiętasz? To samo było potem na matmie. Jeżeli dzisiaj jest gorzej, to co będzie jutro? Może jednak odważę się na ulgę? Ale to jutro, jutro! A dziś trzeba ubrać się i wyjść z tego pierdolca.” Z trudem podniosłem się, wytarłem i poszedłem do wyjścia z ręcznikiem na biodrach. Dziewczyny wyszły, z wyjątkiem dwóch, które w kabince obciągały Ignacowi; byłem niemal ostatni, pozwoliłem sobie na chwilkę luksusu zasłonięcia mojej nagości, zanim znów zdejmę ręcznik i spakuję go przed wyjściem na korytarz.
Szybko ubraliśmy się przy sekretariacie; towarzyszyli nam tylko jacyś juniorzy, więc nikt nie miał do nas „próśb”. Pośpiesznie opuściliśmy teren szkolny. Tak jak wczoraj, doszliśmy w milczeniu do ronda i usiedliśmy na ławce, którą w myślach zacząłem już nazywać „naszą”. Dopiero tam zaczęliśmy rozmawiać.
Kaśka
- Jak się czujesz po dzisiejszym dniu? – zapytał zmęczonym głosem.
- Biologia była okropna, inne lekcje właściwie też. Usiłuję robić tak jak mówiłeś, przenieść się umysłem gdzieś daleko, wysoko, zostawić im moją cipę i cycki do macania… ale nie potrafię. Moje ciało mnie zdradza, podnieca się dotykiem i patrzeniem na innych! Na sporcie też miałam przesrane, wszystko mnie po nim bolało. Dziękuję ci, że załatwiłeś mi „neutralne” mycie po wf, dopiero wtedy poczułam się lepiej i jakoś… bezpieczniej.
- O czym mówisz? Niczego ci nie załatwiałem – zdziwił się.
- Jak to? Darek i Bartek umyli mnie tylko we dwóch, a polegało to właściwie na tym, że ja się spokojnie umyłam, a oni tylko trochę mnie dotykali i miałam spokój od innych.
- No to musisz im za to podziękować, bo to jak widać był ich pomysł. Pewnie Darka, bo chyba masz u niego jakieś fory od pierwszego dnia roku szkolnego.
- Ciekawe… W każdym razie to był jedyny jaśniejszy punkt tego dnia. A ty?
Mirek opuścił głowę.
- Pasmo nieszczęść, widziałaś przecież. Nie dałem rady spuścić się na biologii, będą mi to wypominać do końca szkoły. Ale nie mogłem! Nie dość, że miałem to zrobić przed całą klasą, to jeszcze ta jędza tak nas wcześniej upokarzała… Na sporcie na drabinkach dziewczyny macały mi fiuta pod pretekstem „prośby”, chociaż teoretycznie nie wolno im było wtedy zgłaszać, a Balicka nic z tym nie robiła! Na koszykówce myślałem, że kutas mi odpadnie. A po sporcie, pod prysznicami…
- No właśnie, co się tam stało?
- Te krechy to od paznokci Anki. A poza tym, to właśnie nic się nie stało! Klika Iwony obrabiała mi chuja po francusku, ale zatrzymywały się w ostatniej chwili. Myślałem, że wzwód mi go rozerwie.
- Mogłeś sobie zwalić! Jakby co, to potem powiedziałbyś, że to one!
- Wiem, ale… Nie, ja nie mogę tak sam przy nich, przy dziewczynach z dwóch klas, to jak ulga w sali… Kiedy wychodziłem z łazienki, widziałem Ignaca w kabince z dwiema dziewczynami, jak spuszczał im się na twarze! Nie miał żadnych oporów! Tamci dwaj, z trzeciej i czwartej klasy też biorą to wszystko na luzie! Co ze mną jest nie tak?
Oparł głowę na rękach.
- Nic nie jest „nie tak”, jesteś inny niż oni, ale nie gorszy. Jeśli chcesz sobie popłakać, to się nie krępuj, ja nikomu nie powiem – szepnęłam – ja też nieraz płaczę w poduszkę. To pomaga.
- Nie mogę. Chciałbym płakać, ale nawet tego nie mogę. Jestem do niczego!
- Nie jesteś, i ja też nie. To ta przymusowa nagość i te „prośby” sprawiają, że tak o sobie myślimy. I zero wsparcia od nauczycieli, oni nawet nie mówią do nas po imieniu!
- Akurat tu było tak zawsze – mruknął. – O ile kojarzę, to tylko babka od plastyki i chemik mówią do uczniów po imieniu, reszta woła ich po nazwisku, te nowe belferki też.
Posiedzieliśmy chwilę w milczeniu.
- Idę – mruknął wreszcie – czas na małe walonko, inaczej rozerwie mi chuja na kawałki. Albo i nie takie małe.
- Ja też idę, na prysznic i oględziny u mamy. Powiesz rodzicom o dzisiejszym dniu?
- Powiem im tak mało, jak tylko będę mógł. Ty mówisz mamie wszystko?
- Tak. Może nie powinnam tak jej obciążać moimi problemami, ale ona sama tego chce. Jest moim jedynym wsparciem. No, nie jedynym, teraz jesteś też ty, partnerze. Dziękuję ci – uśmiechnęła się.
- Jakie tam ze mnie wsparcie…
- A kto mnie trzymał za rękę na biologii? Kto zrobił porządek z tym namolnym ćwokiem przed wf? Zrobiłabym mu jakąś krzywdę, gdyby nie ty!
- Tak mi się właśnie wydawało… A za biologię trzeba podziękować Darkowi. Jutro jak zwykle?
- Tak, pa.
+++
Długi prysznic w domu, już drugi tego dnia, znów przyniósł mi trochę ulgi. Potem szlafrok i skarpetki i praca domowa. Mam po powrocie wysłuchała mnie, obejrzała dokładnie moje ciało, pokiwała głową nad śladami palców na piersiach w miejscach, gdzie obmacywali mnie zbyt mocno.
- A co na biologii? Było tak źle jak się spodziewałaś?
- Tak. Pozowanie nago nie wystarczyło, musieliśmy podniecać się na zamówienie, i szczęśliwie uniknęliśmy publicznego seksu chyba tylko przez brak czasu. Może trafi na następnych nieszczęśników w Programie. I jeszcze ci nauczyciele... normalnie odbija im w tym tygodniu, kiedy zobaczyli nagich uczniów! Wuefista na mój widok masował się po jajach!
- A ten Mirek?
- On jest spoko, prawdziwy partner. Nie uśmiechaj się tak, tylko partner!
- Albo aż partner…
+++
Wieczorem napisałam do niego jako pierwsza: „Kod szczerość: ile razy dzisiaj? Bo ja 0”. Odpisał „2 i wystarczy. Dobranoc”
c.d.n.
komentarze i recenzje jak zwykle mile widziane
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
Pumciak
Piszesz bardzo obrazowo obawiam się że za to opowiadnie zostaniesz zmiennikiem Syzyfa