Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

N.I.S. – SZANSA KAŚKI : PONIEDZIAŁEK DZIEŃ ZERO cz. 2

przerwa obiadowa

Mirek

Po trzeciej lekcji wypadała półgodzinna przerwa zwana potocznie „obiadową”. Zwykle niektórzy szli na obiad do stołówki na parterze, a inni zostawali na korytarzu czy w klasie z kanapkami. Dzisiaj wszystko było inaczej. Szybko poszliśmy z plecakami do stołówki chcąc zjeść spokojnie kanapki, bo mieliśmy na to tylko kwadrans; potem znów mieli prawo nękać nas „prośbami”, a mieliśmy cichą nadzieję, że w stołówce trochę się powstrzymają. Trochę nas dotykali po drodze, ale ogólnie uszanowali naszą 15-minutową nietykalność. Na miejscu okazało się, że musimy usiąść z jedzeniem i bidonami z wodą przy jednym ze stolików pośrodku oznaczonych wyraźnymi kartkami z napisem P.A.C. Panie z obsługi wydające obiady przyglądały się nam otwarcie, ale nie komentowały.  

Oboje byliśmy jednocześnie zdenerwowani, zawstydzeni i podnieceni.
- Żyjesz? – zapytałem cicho.
Kaśka milcząc pokiwała głową i ugryzła kanapkę.
- Nic ci nie zrobili?
- Zależy o co pytasz. Nie wsadzili mi niczego do cipy ani dupy, bo odmawiałam, ale piersi mnie bolą. Niektórzy idioci myślą, że im mocniej ścisną dziewczynę tym większa przyjemność. Ogólnie - jest koszmarnie. I dziękuję, że pogoniłeś tego zboka, inaczej chyba zgniotłabym mu jaja.
- Nie ma za co. Musimy się wspierać.
- Co się z tobą tam działo na korytarzu, kiedy Anka cię obrabiała?
- Daj mi spokój.

Kaśka

Pokręciłam głową.
- Jeśli mamy się wspierać i sobie pomagać, to musimy mówić szczerze. Inaczej może być sytuacja, że na przykład jedno nie dojrzy zagrożenia drugiego.
Moja argumentacja chyba podziałała.
- Dobra, masz rację, zatem hasło: szczerość.
- To odpowiedz na moje pytanie.
Zwlekał przez chwilę.
- To z Anką? Chodzi o to, że… pierwszy raz jakaś dziewczyna dotykała mojego kutasa. I to publicznie! Do tej pory znałem tylko swój dotyk. To było … upokarzające, ale i podniecające, nie da się ukryć.
- Rzeczywiście, nie dało się – zachichotałam, a on się skrzywił. – A masz dziewczynę? Co ona powie na to, że jesteś w Programie?
- Nie mam, więc może to i lepiej. Akurat o tym też wolałbym nie mówić.
Chyba trafiłam w jakiś czuły punkt.
- To co to ma być za szczerość?
- Nie sądzisz, że mamy większe problemy? Na przykład jutrzejsza biologia i wf? – warknął.
- Myślisz, że może być tak źle?
- Nie myślę, wiem, więc mówię szczerze: boję się jutrzejszego dnia. Tym bardziej, że na wf ty będziesz w szatni z chłopakami, i to z dwóch klas, bo tak jest w planie, a ja u dziewczyn, więc nijak ci nie pomogę w razie czego. W czwartek i piątek to samo.

Zamarłam.
- W razie… czego?
- Nie no, nie musisz się bać najgorszego, nauczyciele mają być zawsze blisko, zresztą jutro mamy wf wspólnie z II A, to nie seniorzy. Ale pewnie i tak chmara chłopów będzie się przepychać, niby żeby cię umyć, a w praktyce wymacać. A pod prysznic trzeba iść, bo to jednak prawie półtorej godziny wysiłku fizycznego. W tym biegania z gołym fiutem na wierzchu, nie wiem jak to wytrzymam.
- Myślisz, że bieganie bez stanika jest fajniejsze? Kiedyś próbowałam, potem bolały mnie piersi. Teraz na wf zawsze zakładam sportowy, w zeszłym tygodniu też.  

W tym momencie dosiedli się do nas zziajani Ignacy i Magda.
- Co u was? – zapytałam.
- Tak sobie – odpowiedział Ignacy za oboje. – Macali nas na obu przerwach i po drodze do stołówki, Magdzie kazali dodatkowo pozować, mało nie zemdlała z nerwów; do tego nie udało nam się jeszcze skorzystać z toalety. A co u was?
- To samo, do tego na polskim prawie cały czas byliśmy przy tablicy; na szczęście zaliczyliśmy kibel, niemal na czas. Teraz staramy się coś zjeść, też na czas, bo jeszcze angielski, matma i komputery.
- Ja też coś wsunę, ale ona twierdzi, że niczego nie przełknie z nerwów. Madziu, musisz coś zjeść, mówię ci!
- Nnnnie… Nie mogę, wszystko mnie boli, kazali mi pozować na podłodze na czworakach, jak jakieś gwieździe porno, i obmacywali przy tym! Co za chuj nazwał to „prośbą”, to są rozkazy wydawane niewolnikom!
Nie mogliśmy się z tym nie zgodzić.
  
Mirek

Kwadrans spokoju minął szybko, ale potem też nie było źle, bo większość uczniów była zajęta jedzeniem. Kilka osób z różnych klas podeszło do nas z „prośbami” o dotykanie, ale szybko przestali nas obmacywać, bo znaleźli sobie ciekawszą atrakcję: do stołówki weszła grupka seniorów, między nimi Beata, która prowadziła Maćka trzymając go za sterczącego fiuta. Publiczność w stołówce przyjęła ich oklaskami. Zanim zdążyli usiąść przy drugim stole przeznaczonym dla uczestników, chłopak z klasy II A odważył się skierować do Beaty „rozsądną prośbę”:
- Beata, chciałbym ci wylizać cipkę, mogę? Zgoda na seks oralny?

Beata uśmiechnęła się zachęcająco, bez wahania rozsiadła się na jednym ze stołów i szeroko rozkraczyła nogi. Chłopak wyglądał, jakby sam nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu: sama słynna Beata wystawiała mu się do minety! Szybko przykucnął przed nią i dobrał się do jej krocza. Jednocześnie jakaś trzecioklasistka skierowała taką samą prośbę do Maćka:
- Maciek, zgodzisz się na oral? Chciałabym ci trochę obciągnąć.

Od naszego stołu nie widzieliśmy szczegółów, tylko uniesione wysoko kolana Beaty i ruchy głowy chłopaka, ale jej jęki pozwalały przypuszczać, że kolega Ignaca zaspokajał ją naprawdę porządnie. Ale Maciek oparł się o stół obok naszego, tak, że mieliśmy widok z odległości metra. Trzecioklasistka uklękła przed nim, bez wahania wpakowała sobie do ust jego potężnego fiuta i zaczęła go obrabiać językiem i ręką. Maciek jedną ręką trzymał się stołu a drugą naciskał głowę dziewczyny i regulował szybkość i głębokość ssania. Dziewczyna miała już chyba wprawę, bo połykała jego instrument niemal w całości nie krztusząc się. Maciek pojękiwał głośno i wzdychał „O tak, o tak, ssij, suczko, ssij, ekstra ssiesz, oj taaak”, udało mu się jednak nie spuścić przez te dwie minuty ostrego obciągania. Potem dziewczyna wstała, demonstracyjnie otarła usta i z szerokim uśmiechem pokazała uniesione kciuki w stronę grupki koleżanek siedzących przy innym stoliku. Zaczęły się śmiać i bić jej brawo.

Kaśka

Nasza czwórka patrzyła na te sceny coraz bardziej podniecona, ale i zdziwiona.
- To chyba nie jest normalne – mruknęłam – zajadamy sobie kanapki, pijemy wodę i jednocześnie oglądamy pokaz porno na żywo w wykonaniu naszych rówieśników, metr od nas. Wam sterczą fiuty, nam cieknie z cipek. A wszystko to w stołówce, gdzie czegoś takiego nie powinno być, choćby ze względów higienicznych. Czy to o to chodziło w Programie?
- To prawda, jest dziwnie – Magda konspiracyjnie pochyliła się nad stolikiem – ale drugiej strony to mnie jara. To jest co innego, kiedy tylko patrzysz i to nie ciebie męczą, wtedy nabierasz ochoty na różne takie…
- Na co na przykład?
Zamiast odpowiedzi Magda sięgnęła pod stolikiem do kutasa Mirka i zaczęła go powoli masować pod stolikiem. Aż jęknął z zaskoczenia.
- Co robisz, chcesz żebym się tu spuścił?! I co cię w ogóle naszło, przed chwilą płakałaś nad sobą?
- Mówię przecież, że jeżeli nikt mnie nie zmusza tylko robię coś dobrowolnie, to co innego… Poza tym od rana chciałam potrzymać twojego kutasa, jest taki duży! Kaśka, nie obrazisz się chyba, że go macam?
Pokręciłam przecząco głową, totalnie zaskoczona. Parę godzin temu nie można było namówić Magdy do rozebrania się, a teraz obmacywała publicznie nagiego chłopaka, sama też nago. Może rzeczywiście Program „wyzwolił ją seksualnie”?

Wreszcie udało nam się zjeść i ruszyliśmy na angielski do pracowni na parterze. Mijając klatkę schodową ujrzeliśmy uczestników z trzeciej klasy, których imion nadal nie znaliśmy. Dziewczyna stała oparta o poręcz schodów mocno wypięta, a jakiś chłopak stojąc za nią penetrował palcami jej cipkę, jednocześnie masując jej plecy i biodra; drugi chłopak stał z przodu i głośno dysząc z podniecenia dymał ją w usta. Jej partner również nie próżnował: stał pod ścianą, a dwie dziewczyny od nas, Zośka i Krysia zaspokajały go ustami; jedna powoli ssała mu pałę nadziewając się na nią ustami, druga od dołu lizała i ssała jajka. Kiedy tam doszliśmy właśnie się zamieniały rolami.  
- Zdaje mi się, że Program eskaluje – mruknął naukowo Mirek. – Na początku było tylko pozowanie, potem macanie, teraz już wkładają dziewczynom palce. Ciekawe co będzie jutro, skoro mamy już publiczne lodziki?

Odpowiedź na to otrzymaliśmy prawie od razu. Chłopak posuwający trzecioklasistkę w usta jęknął nagle głośno, chwycił ją za włosy i znieruchomiał. Ona również, a z jej ust wypłynęła strużka spermy. Potem z westchnieniem wyciągnął mięknącego fiuta z jej ust, podciągnął spokojnie spodnie i po prostu odszedł. Nie wypluła, połknęła chyba wszystko i dalej wypinała się dla chłopaka za nią, który cały czas ją palcował.
Ktoś zawołał „Brawo Baśka, mniej niż dwie minuty ci wystarczyły na niego!”, kilka osób zaczęło bić brawo, a kilka innych odwróciło się w naszą stronę, ale zanim ktoś z nich zdążył złożyć nam „rozsądną prośbę”, zadzwonił gong. Szybko ewakuowaliśmy się do sali.

język angielski

Mirek

Anglistka poczekała aż wszyscy usiądą, po czym zapytała:
- Which of the program participants wants a relief now? Brzozowski? Wolska? Or you both?
- I’m sorry, I don’t understand – odpowiedziałem swoim koślawym angielskim.
- Zapytałam kto z uczestników Programu chce teraz ulgi – wyjaśniła po polsku – „relief” w tym przypadku tłumaczymy jako „ulga”, „ulżenie”.
Oboje odmówiliśmy.

- Very well then… A zatem, skoro mam dzisiaj wsparcie w postaci dwojga nagich uczniów, powtórzymy sobie części ciała po angielsku. Na pewno zapomnieliście je przez wakacje. Participants, please stand in the middle of the classroom, by the board.

Przez niemal całą lekcję staliśmy pod tablicą, a Franecka wskazując na nasze części ciała wywoływała uczniów do odpowiedzi. Oczywiście nie obeszło się bez nazywania po angielsku wzwodu, krocza, dupy, cycków, fiuta, cipy i ich części, a my musieliśmy służyć za modele.
- Brzozowski, please stand sideways to the students.
Kiedy stanąłem w żądanej pozycji zaczęła wymieniać po kolei części moich narządów po polsku i po angielsku, dotykając ich za każdym razem. Na szczęście zrezygnowała z tej demonstracji w stosunku do Kaśki stwierdzając niby z żalem, że „z tej odległości uczniowie nie zobaczą dokładnie budowy twojej cipki”. Potem doszły czasowniki związane z seksem i przymiotniki do określania kutasa i cipy, a także określenia slangowe. Klasa miała ubaw, my – w ogóle. Wiem jak wyglądam, naprawdę nie trzeba mnie jeszcze dobijać krytyką po angielsku.
  
Po dzwonku na przerwę ruszyliśmy z powrotem do naszej klasy na matematykę. Przed drzwiami sali usłyszałem „rozsądną prośbę”, znów od Dawida.
- Miras, pozuj jak do pozycji na pieska.
Odłożyłem plecak, ukląkłem na podłodze.
- Nie tak, chłopie. Tak jakbyś to ty był suką!

Kątem oka dojrzałem, że Kaśka stojąca obok mnie zaciska pięści. Pokręciłem delikatnie głową.  „Wytrzymam. Odegram się na nim jakoś później.”  Oparłem się na rękach i wypiąłem tyłek.
- Głowa niżej, dupa wyżej!
Zrobiłem to i po chwili poczułem dotyk rąk na pośladkach. Nie widziałem kto stanął za mną, ale ten ktoś masował i poklepywał je przez chwilę, a potem niespodziewanie sięgnął między nogami i złapał mnie za fiuta. Miałem tylko nadzieję, że to któraś z dziewczyn doi mi kutasa, a nie Dawid.  
Uratował mnie gong. Powoli wstałem, znów z erekcją.
- Kaśka, kto mnie dotykał? – zapytałem cicho.
- Iwona. Świetnie się przy tym bawiła. Myślę, że Dawid nie odważył się cię dotknąć, bo poszłaby fama, że jest pedałem i byłby spalony u swoich kolesi. Chodźmy na matmę.

matematyka

Matematyk od razu zapytał nas, czy zgodnie z przepisami Programu chcemy ulgi. Byłem tak obolały od ciągłego wzwodu, że przez głowę przeszła mi myśl, żeby skorzystać, ale zreflektowałem się.  „A co będzie, jeżeli żadna dziewczyna się nie zgłosi? Wyjdę na głupka i będę musiał sam onanizować się przy nich?”  Zrezygnowałem, Kaśka też. Od klasy znów poleciały komentarze pełne niezadowolenia.

Kaśka

- Na dzisiejszej lekcji w ramach powtórek powakacyjnych przypomnimy sobie wzory na pola i objętości.
Ostrowski kazał mi napisać na tablicy temat lekcji „Obliczanie pól figur i objętości brył”, potem Mirek musiał ręcznie wypisywać teksty zadań. Belfer wspiął się chyba na szczyt upokarzania nas: zadania były typu „stosując właściwe wzory obliczyć objętość członka Brzozowskiego we wzwodzie” albo „obliczyć pole i masę jednego cycka Wolskiej przyjmując taką a taką wagę 1 centymetra sześciennego jej ciała”. Potem wzywał spośród uczniów ochotników do mierzenia nas. Zośka bardzo dokładnie i długo mierzyła długość i średnicę mirkowego kutasa, a potem Kryśka musiała jej pomóc, bo podobno wyniki były niewiarygodne. „No jak mierzysz? Wyszło 16 centymetrów czy 17?” „A ile to będzie w calach, ha, ha, ha!” „Mierzone od góry czy od dołu?” „Dawaj, mierzymy jeszcze raz”. Widziałam jak Mirek męczył się, gdy obie ciągle miętosiły go przykładając linijkę w coraz to inny sposób, jego członek był naprawdę napuchnięty. Ale jednocześnie jego widok podniecał mnie i nie mogłam tego ukryć przed sobą; robiłam się wilgotna od patrzenia jak obie dziewczyny manewrowały penisem, ustawiały go pod różnym kątem i niby niechcący rozmazywały ejakulat po całej główce.

Potem Patryk miał zmierzyć mi obwód i średnicę każdej piersi. Pod pretekstem pomiarów obmacywał mnie dość długo, zanim stwierdził:
- Proszę pana, w tej pozycji nie dam rady przeprowadzić porządnie pomiarów.
- Nie? A w jakiej?
- Jej cycki rozchodzą się trochę na boki, gdy stoi, więc może gdyby się położyła, byłyby półkulami…
Ostrowski pokazał ręką na swoje biurko i kazał mi położyć się na nim. Zrobiłam to, choć ręce mnie świerzbiły. Patryk ponownie przystąpił do pomiarów, długo mierzył mi piersi, ogłaszając głośno wyniki, oczywiście komentowane złośliwie przez pozostałych. Leżałam bezradnie i starałam się uspokoić powtarzając sobie w duchu to, co Miras powiedział mi na pustym korytarzu: „Wytrzymaj, masz więcej do stracenia niż ja”. Miał rację, więc nie mogłam zwyzywać nauczyciela ani złamać ręki Patrykowi, gdy boleśnie obmacywał mi cycki. Mogłam natomiast starać się rozpoznać, kto z klasy nie dołączał się do męczenia nas. Na pewno Klara i Julka, na pewno Darek i Bartek, a inni? Szkoda, czwórka to mało na 26 sztuk publiczności.

Byliśmy w drodze na ostatnią dzisiejszą lekcję, informatykę, ale po drodze do pracowni usłyszałam Zośkę:
- „Rozsądna prośba” do was obojga: zrób Kaśce palcówkę!
- Nie możesz tego wymagać!
- Mogę, jeżeli ona się zgodzi. Prawda, proszę pani?
Przywołana dyżurująca nauczycielka pokiwała głową.
- Kaśka, zgadzasz się na penetrację?
Mogłam się nie zgodzić ale istniało ryzyko, że wymyślą coś jeszcze bardziej upokarzającego. Zośka była z kliki rudej Iwony.
- Dobrze, zgadzam się, ale tylko do momentu gdy powiem „Dość”.

Podeszłam do parapetu i oparłam się o niego tyłkiem. Zobaczyłam, że Klara podaje Mirkowi nawilżaną chusteczkę, chyba miała je w plecaku.  „Powinnam jej potem podziękować, to przecież troska o moje zdrowie.”  Miras starannie wytarł dłonie i położył mi jedną na biodrach, drugą na piersi. Delikatny dotyk przypomniał mi, że Program jeszcze nie wszystko w nas zbezcześcił, że ktoś dotyka mnie myśląc również o mojej przyjemności, nie tylko o sobie. Poczułam dłonie mojego partnera zsuwające się na uda, ich powrót na pachwiny, teraz na wewnętrzną stronę ud, przesunięcie palcem po szparce, delikatny masaż warg sromowych… Opierałam się o parapet na coraz bardziej drżących nogach, a przecież on jeszcze mi nie wsadził ani kawałka palca! Nagle pochylił się do mojego ucha:
- Jak głęboko mogę ci wsadzić palce?
- Możesz… głęboko, nie jestem dziewicą – odszepnęłam.
Skinął głową, przyjął tę informację bez żadnego oceniania.
- Mów jak robić, żeby ci było dobrze.

Nie musiałam mu nic mówić. Poczułam jego palce długo pieszczące wargi sromowe, delikatnie ślizgające się po łechtaczce, skradające się do wejścia i wreszcie… Dwa palce w cipie, od razu głęboko, szukające w ciepłej wilgoci i po chwili trafiające w mój czuły punkt. Jego kciuk ostrożnie masował mi łechtaczkę, inne palce masowały moje wnętrze i punkt G. To jeszcze nie był orgazm, ale to już było uczucie rozkoszy i to podwójnej: że to nie własne palce ani wibrator tam działają, i że ktoś, mimo idiotycznych warunków, troszczy się o moją przyjemność. Dyszałam jak pies gończy, dwie minuty minęły jak sekunda. Kiedy odezwał się gong, miałam miękkie nogi i strużka śluzu spływała mi po udach. Wszyscy to widzieli, a ja miałam to w dupie. Ich też.

informatyka

Informatyk trochę się zdziwił ujrzawszy nas wchodzących nago do pracowni komputerowej, i w przeciwieństwie do innych belfrów chyba nie był tym zachwycony.
- A rzeczywiście, Program… Niech to, czy dyrekcja nie wie, że ja mam inne programy na głowie? Zgodnie z wymogami mam was teraz zapytać czy któreś z was chce ulgi? Nie? Świetnie, siadajcie i bierzemy się do roboty.

Ufff… Przez całą lekcję pracowaliśmy siedząc tyłem do innych, bo taki układ miały stoliki z komputerami w pracowni, i mieliśmy spokój, bo nikt nie mógł nam zarzucić zasłaniania się. Krzesła były zimne, ale jednak trochę odetchnęliśmy i uspokoiliśmy się. Szkoda, że taka informatyka jest tylko raz w tygodniu. Ale zadzwonił dzwonek i trzeba było ruszyć do głównego holu i tam się ubrać.

Mirek

Na korytarzu przed pracownią informatyczną starałem się jak mogłem dać Kaśce przyjemność, żeby odprężyła się choć na chwilę i żeby poczuła się komfortowo czując w sobie moje palce, a nie któregoś palanta z naszej czy innej klasy. Chyba mi się udało, bo gdy musiałem skończyć zabawę, zobaczyłem strużkę śluzu spływającą po udzie Kaśki. To była moja druga palcówka w życiu, a pierwsza udana!

Spokój na informatyce przydał mi się, bo zabawa na korytarzu podnieciła mnie tak samo jak Kaśkę. Na lekcji fiut wreszcie mi opadł, nawet na kilkanaście minut. Ale w końcu zabrzmiał dzwonek i trzeba było ruszyć do głównego holu i tam się ubrać, a dzień w Programie jeszcze się nie skończył. W naszej „przebieralni” spotkaliśmy Ignaca z Magdą, oboje trzecioklasistów i grupę uczniów oczekujących na jakiś finałowy show. Jeden z ochroniarzy właśnie wynosił z sekretariatu pudełka z naszymi ubraniami i ustawiał je na przygotowanych stołach, uśmiechając się przy tym obleśnie. W naszą stronę poleciały okrzyki widzów „Ubierajcie się powoli!” „Miras, uważaj na suwak, nie przytnij sobie pały!” „Magda, nie wieje ci po piździe?” „Nowa, pokręć dupą!”. Kaśka wzdrygnęła się po tym ostatnim okrzyku i odwróciła do widzów.
- Cieniaski, już po lekcjach, klub golasów się zamyka, zwalcie sobie do swoich odbić w lustrze – powiedziała głośno.
Chwyciłem ją za rękę, żeby przestała się nakręcać. Popatrzyła na mnie wściekle, wyrwała rękę, wrzasnęła „Odwal się!”, szybko naciągnęła ubranie do końca i wypadła z budynku.

Po lekcjach

Kaśka

Zakończenie dnia w szkole to była istna huśtawka moich nastrojów. Najpierw euforia po palcówce w wykonaniu Mirka, potem spokój na informatyce, potem debilne komentarze widzów naszego ubierania się, a na koniec - ulga końca nagości. Założyłam ubranie tak szybko jak tylko mogłam i żałowałam, że nie mam ze sobą więcej rzeczy; gdybym miała na przykład kożuch, pewnie też bym go na siebie założyła. Przerosło mnie to wszystko. Opadłam na jedną z ławek na szkolnym dziedzińcu i po prostu rozpłakałam się.
  
Kiedy uspokoiłam się po paru minutach i rozejrzałam się dookoła, na dziedzińcu nie było już uczniów; Mirek siedział koło mnie trzymając mój plecak, a Klara i Julka stały parę kroków dalej i obserwowały nas. Widząc, że się uspokoiłam powiedziały nam „Cześć, do jutra” i odeszły. Zrobiło mi się głupio względem mojego partnera.

- Miras, bardzo cię przepraszam, nie chciałam tak cię potraktować – szepnęłam. – To dla mnie za wiele, ten koszmarny poranek i to, co nam potem robili nasi pożal się Boże koledzy przez cały dzień, właściwie to twoi koledzy i koleżanki, bo ja dla nich jestem ciągle nowa i obca… I co my musieliśmy robić... I ci nauczyciele…
- W porządku, nie gniewam się – odparł z uśmiechem. Skąd brał jeszcze na to siły? – Chodźmy stąd. Nie wiem jak ty, ale ja już nie mogę patrzeć na ten budynek.

Podał mi rękę, podniósł z ławki i wyszliśmy przez bramę. Powoli szliśmy w milczeniu Szkolną, chyba oboje musieliśmy odparować emocje. Odezwałam się dopiero kilka minut później.
- Nie zadali nam dużo. Co teraz będziesz robił? – zapytałam gdy doszliśmy do ronda na skrzyżowaniu Szkolnej i Sosnowej. Tu nasze drogi się rozdzielały.
- Rodziców jeszcze nie ma, więc przede wszystkim zwalę sobie konia, może parę razy.
- Co takiego?! – aż przystanęłam.
- Kaśka, ja już nie mogę, jaja mnie bolą, muszę się spuścić, a przecież nie pójdę tu teraz w krzaki! Szczerze ci powiem: wcześniej myślałem, że to będzie przede wszystkim straszny wstyd. No i był, przy rozbieraniu i chodzeniu nago. Ale nie wiedziałem, że podniecenie we mnie wygra. Fiut mi stanął już wtedy, gdy się rozebraliśmy, bo patrzyłem na ciebie i na inne nagie dziewczyny, widziałaś mnie przecież potem, właściwie to była niemal całodzienna erekcja. Do tego dziewczyny ciągle mnie dotykały i właściwie nie wiem dlaczego, przecież nie jestem atrakcyjny.
- Szczerze mówiąc, u mnie było to samo. Najpierw wstyd przy rozbieraniu, ale potem gdy zobaczyłam cię nago, i innych, i potem te akcje na korytarzach i w stołówce to ech... Nie wiedziałam, że mogę być jednocześnie tak zawstydzona i podniecona. Ale przecież mogłeś mieć ulgę! Na początku każdej lekcji! Naprawdę chcesz przejść cały tydzień bez ulgi? Przy tylu bodźcach?
- Nie wiem, w każdym razie ja tak nie mogę, w klasie, przed wszystkimi. To dla mnie zbyt upokarzające, obojętnie czy samemu czy handjob od jakiejś dziewczyny. A ty dlaczego ani razu nie prosiłaś o ulgę?
- Bo ja właściwie nie podniecam się aż tak bardzo; zresztą nawet gdybym poprosiła, to pewnie nikt by się nie zgłosił. Jestem dla nich tylko mięsem do macania.

Chyba nie wiedział, co na to odpowiedzieć.
- A co ty będziesz robić?
- Przede wszystkim długi prysznic, czuję się brudna, lepka. I muszę koniecznie porozmawiać z mamą, jak wróci. Ona teraz pracuje za biurkiem ale z zawodu jest pielęgniarką, musi mnie dokładnie obejrzeć po tych akcjach. Wiesz co? Może moglibyśmy spotkać się jutro wcześniej, jeszcze poza terenem szkoły? Będzie jakoś raźniej wchodzić do szkoły we dwójkę.
- Dobry pomysł. Za dwadzieścia ósma tutaj, na tej ławce? Zdążysz?
- Jasne. To do jutra – westchnęła ciężko. – I jeszcze raz wielkie dzięki za wsparcie. Było okropnie, ale bez ciebie byłoby jeszcze gorzej. Przeżyłam i nikomu nie dałam po ryju.
- Ja też miałem problem, więc nie ma o czym mówić. Aha, jeszcze wymieńmy się numerami telefonów, na wszelki wypadek.
Dobrze, że pamiętał o tym, bo wypadło mi to z głowy.
- Do jutra, partnerko – uśmiechnął się smutno.
- Do jutra.

Mirek

W domu rzuciłem plecak przy drzwiach, umyłem ręce i w moment byłem w moim pokoju. Nie rozebrałem się do naga, na samą myśl o tym chciało mi się rzygać. Opuściłem tylko dżinsy i bokserki, chwyciłem fiuta i zacząłem go masować. Cholera, wystrzeliłem z głośnym jękiem potężną salwę spermy już po kilkunastu sekundach! Potem padłem bez sił na łóżko. Nie wiem ile czasu leżałem bezmyślnie, może nawet przysnąłem.

Wreszcie pozbierałem się jakoś i poszedłem pod prysznic. Tu już musiałem się rozebrać do naga. Kąpałem się długo, usiłując zmyć z siebie każdy ślad dzisiejszych dotyków. Pod strumieniem gorącej wody zmęczenie i zawstydzenie stopniowo ustępowało wspomnieniom „pierwszych razów” dzisiejszego dnia: biust i tyłek Kaśki widzianej pierwszy raz nago, obok naga imponująca Beata, jej pewność siebie i zero wstydu; potem pierwsze masowanie mojego fiuta przez dziewczyny - dłonie Anki i Kaśki utrzymujące mnie na granicy orgazmu, potem pierwszy raz oglądane publiczne ssanie, na stołówce i przy schodach. Znów przyszła bolesna erekcja, więc ponownie ulżyłem sobie, teraz pod prysznicem. Masowałem się niewiele dłużej niż poprzednio, wytrysk znów był spory.

Po kąpieli założyłem koszulkę, bokserki i sportowe spodenki i skarpetki. Miałem na razie dość nagości. Przejrzałem zadane prace domowe, ale było tylko kilka prostych zadań z matmy na jutro. Odrobiłem je mając przed oczami Kryśkę i Zośkę obmacujące mnie na lekcji pod pretekstem pomiarów mojego fiuta. A potem wrócili rodzice.

- Synek, co tam w szkole?
- Program.
- To wiem, mówiłeś, że będzie. Dużo masz lekcji na jutro?
- Tato – powiedziałem całkiem cicho, choć miałem ochotę krzyczeć – jestem w Programie, rozumiesz?
- No coś ty?! I jak ci idzie? Ile panienek wymacałeś? A one ciebie? Czy może coś większego ci się udało? Ale podobno nie wolno się dymać?
- Tato, proszę, powiedziałem o tym tylko żebyście o tym wiedzieli; nie chcę o tym rozmawiać.
- Synek, ale powiedz chociaż, skorzystałeś z jakiejś okazji? Zamoczyłeś fiuta?
- WYYYJDŹ – zawyłem – wyjdź, już!
Ojciec poderwał się obrażony i wyszedł z mojego pokoju trzasnąwszy drzwiami.

Leżałem w świętym spokoju, kiedy weszła matka.
- Co to za zachowanie?! Dlaczego krzyczysz na tatę?!
- Bo ładuje się z butami w moje najbardziej prywatne sprawy!
- Za młody jesteś żeby tak się zachowywać w stosunku do innych!
- Za młody? – uniosłem się na łokciach. – Przecież według was jestem dość dorosły aby dymać dziewczyny i zapraszać je do siebie na kolację ze śniadaniem! Tego ode mnie oczekujecie, prawda? A jednocześnie nie jestem na tyle dorosły żebyście chociaż zapukali przed wejściem do mojego pokoju? Wchodzicie zawsze bez zaproszenia! Jakbyś się poczuła, gdybyś weszła, a ja bym się właśnie onanizował?
- Nijak, onanizm jest normalny w twoim wieku – odpowiedziała beznamiętnie.
- A gdybym był tu z dziewczyną?!
- Najpierw znajdź jakąś, to pogadamy.

Odetchnąłem kilka razy głęboko i spróbowałem jeszcze raz:
- Mamo, zrozum. Musiałem się rozebrać pod przymusem i pokazać nago właściwie całej szkole. Nauczyciele upokarzali mnie na lekcjach, a inni uczniowie na przerwach, nawet ci, których uważałem za kumpli czy normalne dziewczyny. To wszystko wbrew mojej woli, bo jeśli odmówię zawieszą mnie w prawach ucznia albo wyrzucą z tej budy! Jak mam się czuć? Jak radosny skowronek?

- Jak skowronek to może nie, ale... – mama przysiadła na łóżku obok mnie. – Synku, posłuchaj. Możesz się ze mną nie zgodzić, ale przynajmniej posłuchaj. W przeciwieństwie do taty wiem, że ten Program to trudna próba dla ciebie. Jesteś w tym całkiem sam czy ktoś ci pomaga?
- Z naszej klasy jest Kaśka, ta nowa. Wsadzili ją do Programu chociaż jest w tej szkole dopiero od kilku dni. Nie dałbym sobie rady bez niej.
- To już coś. Co to ja chciałam powiedzieć… Aha: może spróbuj trochę osłodzić sobie życie.
- CO?!
- Jeżeli nie będziesz już mógł wytrzymać skorzystaj z tej ulgi i nie rób sobie wyrzutów sumienia. Jeżeli każą, powtarzam, każą ci dotykać jakiejś dziewczyny, zrób to i nie miej o sobie złej opinii, i o niej też. Wiemy z ojcem, że jesteś niepoprawnym romantykiem, miłość do jednej jedynej i takie tam, ale nastoletnie ciało, zwłaszcza męskie, ma swoje potrzeby. Przemyśl to.
- Dobrze, przemyślę.
- I nie krzycz już na ojca.
- Będę krzyczał, jeżeli sobie zasłuży.
Westchnęła i wreszcie sobie poszła.

Nie zjadłem obiadu, wyszedłem z pokoju dopiero na kolację, potem znów leżałem bezmyślnie w ciszy zanim wreszcie położyłem się do łóżka. Komputer i książki poszły w odstawkę. I znów pamięć zaczęła podsuwać obrazy idąc o lepsze z wyobraźnią, obie zaczęły mi mieszać w głowie. Naga Kaśka w różnych pozach na korytarzu, jej krocze pod moimi dłońmi, naga Beata ciągnąca mi druta w obecności Maćka, Magda obmacywana przez kilku chłopaków naraz, wreszcie – ulga przed całą klasą, nagrodzona nie śmiechami ale brawami i okrzykami podziwu innych uczniów. Znów stwardniałem, więc w końcu zdjąłem spodnie od piżamy i zwaliłem sobie już trzeci raz tego dnia. Przeklinałem Program ale jednocześnie tęskniłem do dotyków dziewczęcych dłoni na moim fiucie. Po raz setny zadawałem sobie pytania  „Co się ze mną dzieje? Czy to jest normalne?”

Jutro pewnie kutas będzie mnie boleć jak diabli, ale to dopiero jutro, a dzisiaj jest jeszcze przeklęte nagie „dzisiaj”. Przed zaśnięciem sięgnąłem jeszcze po telefon, żeby dowiedzieć się co u mojej partnerki w Programie.

Kaśka

Długi prysznic był błogosławieństwem, czułam jak napięcie i nerwy spływają ze mnie. Potem mimo wrześniowego upału zawinęłam się w szlafrok i założyłam skarpetki; myśl o nagości przejmowała mnie dreszczem. Na spokojnie odrobiłam zadane prace domowe, a potem wróciła mama. Wystarczyło jej chyba tylko jedno spojrzenie na mnie, żeby zorientować się co się stało. Zdjęła płaszcz i przysiadła na moim łóżku.
- Jesteś w Programie? – zapytała cicho.
- Tak. Wzięli mnie od pierwszego tygodnia. Gadanie o losowaniu to kłamstwo, a Piotrowicz to oszust i fanatyk Programu.
- Jak sobie dałaś radę?
- Ledwo ledwo, ale obyło się bez ofiar w ludziach. Gdyby nie Mirek, byłoby źle, załatwiłabym jednemu macantowi jaja.
- Co to za Mirek?
- Mirek Brzozowski, mój partner w Programie, wspieramy się nawzajem. Uspokaja mnie i motywuje, więc… nadal mam szansę.

Opowiedziałam mamie wszystko, nie pomijałam opisów moich uczuć i reakcji mojego organizmu. Nie mam przed nią tajemnic, jest moją najlepszą przyjaciółką, była przy mnie nawet wtedy, gdy tak bardzo ją zawiodłam.
- Córeczko, ta mieszanka wstydu i podniecenia zamęczy cię, a przed tobą jeszcze cztery takie dni. Nie myślałaś, żeby, jak by to powiedzieć… wyluzować się trochę?
- O czym ty mówisz?
- Żeby na przykład choć raz skorzystać z ulgi? Albo zapewnić ją temu Mirkowi? Albo jakoś poeksperymentować? Jestem pewna, że nikt nie będzie miał o to do ciebie pretensji, nikt źle o tobie nie pomyśli. Czasy się zmieniają, nikt nie myśli źle o półnagich dziewczynach na miejskiej plaży ani o parach obmacujących się jawnie na ławce w parku. Może to szokujące słowa dla ciebie, ale - przemyśl to.
- Dobrze, przemyślę. Ale wątpię, żeby ktoś zechciał mi pomóc, bo oni myślą źle o mnie i o sobie nawzajem; a sama nie odważę się.
- A ten Mirek?
- On też ma z tym kłopot. Publiczna masturbacja nie wszystkim odpowiada.
- Rzeczywiście. Przemyśl to potem, a teraz chodź na obiad.

+++

Wieczorem nie mogłam zasnąć mimo zmęczenia, a może właśnie z jego powodu. Przewracałam się z boku na bok. Widoki nagich sterczących fiutów u chłopaków u dyra, dziewczyny ciągnące druta chłopakom na stołówce i korytarzu, wspomnienie palcówki od Mirka zaczęły przeważać nad uczuciem wstydu, że uległam, że się rozebrałam, że macali mnie, a ja żadnemu nie dałam po mordzie. Znów zrobiłam się mokra, i w końcu zaczęłam dotykać się tak samo jak Miras dotykał mnie na życzenie tej flądry Zośki: uda, wargi sromowe, cipka, łechtaczka, cipka i łechtaczka, dwie minuty minęły, śluz kapał ze mnie, a ja wciąż penetrowałam się skulona pod kołdrą… aż wreszcie orgazm wydarł ze mnie pisk, którego nie udało się stłumić poduszką.  „Nie oszukuj się  powiedziałam wreszcie sama do siebie  tego ci było trzeba”.

Już przysypiałam kiedy zapikał telefon. Wiadomość od Mirasa: „Żyjesz?” Odpisałam „Tak, dzięki, właśnie idę spać”, a potem, sama nie wiem dlaczego napisałam „Szczerość: Ile razy?” Telefon milczał z minutę, potem przyszło „3. A Ty?” i emotikon buźki puszczającej oczko. Łał, dogodził sobie trzy razy, żeby się rozładować po dzisiejszej gehennie? Jak szczerość to szczerość, więc odpisałam „Raz, a dobrze. Dobranoc” i poszłam spać. On chyba też, bo telefon już się nie odezwał.


c.d.n.


komentarze i recenzje jak zwykle mile widziane

Dodaj komentarz