Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Marta i slumsy cz. 5

Mężczyźni działali w amoku. Sapiąc, z furią atakowali cipkę Marty, maltretując ją niemiłosiernie. Łóżko zdawało się wytrzymywać ostatkiem sił. Przy zdwojonym natarciu, zdawało się, że oparciem wybije ścianę do sąsiadów. Aż słychać było drżenie szyb w starym kredensie.

Chyba sąsiedzi się zniecierpliwili, bo zdawało się słyszeć, jakby pukanie w ścianę. Ale mężczyźni pozostający w ekstazie tego nie słyszeli, bądź nic sobie z tego nie robili.

W swej dzikości, Zwierz, chcący mieć dogodny widok na biust Marty, porwał na niej bluzkę w strzępy. Spódnica również przerwała się do końca i opadła z bioder kobiety. Marta czuła się wykorzystywana, wręcz eksploatowana. Brutalna penetracja sprawiała ból.

Barbara, nieżyjąca, starsza pani z portretu, wręcz ze wzgardą szydziła: - Cichodajka, to mało powiedziane! Ruchawica!

- Panowie… kiedy wreszcie skończycie…? Zamęczycie mnie…
Mężczyźni działali na najwyższych obrotach.

- Gdzie się spuszczamy?! Chcę w cipę! – wysapał Stach.
- To ty w cipę, ja na twarz! I na cycki!
Ptak wycofał się, a jego zastępca nadal pracował nad dziewczyną.  
Wtem rozległy się kroki.
Zawstydzona Marta z przerażeniem patrzyła na drzwi. Świadoma swej nagości i sytuacji w której była brana przez Stanisława, czuła skrajne upokorzenie.
W futrynie stanął… Cudzes! Który to już raz zobaczył ją w krępującej sytuacji!?
- I co?! Fajną suczkę wam naraiłem? To ja ją namówiłem, żeby dała dupci…
„Ty szubrawcze! Ty łotrze!” – Marta nie znajdowała słów, które dostatecznie obelżywie określałyby Henia.  
- Co Heniu, też chciałbyś sobie pociupciać?! – huczał Ptak.
- A czego by nie… mogę zamoczyć… - twarz Cudzesa rozpromieniła się, jak wiosenne słońce.
Marta czuła się wykorzystana i oszukana. „Jak oni mogą?! Co sobie wyobrażają?!”
- Chłopaki, nas jest trzech, a ona ma trzy dziurki! Mówi wam to coś?! – Henryk pokraśniał z dumy, że udało mu się wymyśleć coś równie wyrafinowanego.
- Nie! Nie! Nie… Nie można tak traktować kobiety… - łkała Marta, próbując się uwolnić, jednak krzepki uchwyt Zwierza, który trzymał ją za biodra, uczynił jej próby bezowocnymi. Dyrektor, który trzymał już swą męskość nad jej twarzą, wskazał Cudzesowi.
- No dobra… to ja jej do gęby… a tobie Heniu pozostaje… dupa! Ha ha ha!
Marta poczuła specyficzny odór, który wydobywał się z dawno niepranego odzienia Cudzesa. Czuła jego chropawe dłonie, które łapczywie przylgnęły do jej piersi. Henryk jedną ręką delektował się biustem, a drugą naprowadzał swojego kutasa na „kakaowe oczko” Marty.  
- A może w tym miejscu, to ty jesteś dziewica?
I nie czekając na odpowiedź, której nawet, gdyby dziewczyna chciała, nie mogłaby udzielić, mając usta zatkane tak okazałym przyrodzeniem Ptaka, wpakował jej swą cudze sową męskość.
- Wygląda tu na cnotkę! Ale ciasna!
Kobieta była w szoku. Marta, pierwszy raz w swoim życiu, poczuła na raz trzech mężczyzn, w swoich trzech otworach. Nie mogła już nawet jęczeć, bo kutas dyrektora wypełniał jej usta dogłębnie.
Trzy tłoki pracowały w niej miarowo, choć każdy w innym tempie. Czuła się jak maszyna. Trzycylindrowa maszyna… Eksploatowana. Eksploatowana nadmiernie. „Dadzą mi do wiwatu! Wycisną ze mnie siódme poty!”
Mężczyźni, jakby rywalizowali ze sobą - kto może dłużej… kto może w szybszym tempie. Wszak chcieli się swą męskością wykazać przed kobietą… Wszyscy też jednocześnie trzymali ją jak w stalowych kleszczach. Jan za głowę, Stanisław za biodra, a Henryk… gniótł brutalnie jej cycki!
„Kiedy to się wreszcie skończy? Wyżyją się na mnie, wycisną jak cytrynę…”
Wtem, zdało się Marcie, że to sen. Do mieszkania wparowała kobieta z obrazu. Barbara, jak żywa. Ona była żywa!
- Jasiu! Ty huncwocie! Celowo wcześniej wróciłam z sanatorium! Tak podejrzewałam. Że kiedy mnie nie ma, ty spraszasz sobie jakichś kurwów!
Mężczyźni, radzi nie radzi, nie mieli wyjścia, zwlekli się z Marty z ociąganiem.
Barbara, działająca w amoku, chwyciła ubrania Marty – porwaną spódniczkę i bluzkę i… cisnęła je przez okno.
- Co za ladacznica! Łajdaczyć się możesz na ulicy, nie w porządnym domu! Tam są drzwi!

3 410 czyt.
100%131
Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 772 słów i 4370 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • enklawa25

    enklawa25 · 17 września