Kuzynka cz. 2

Kuzynka cz. 2Kolejny ranek przywitał nas od razu wysoką temperaturą, szybko się zebraliśmy z naszego obozowiska i poszliśmy dalej. Dzisiaj mieliśmy minąć Kielce, powoli musieliśmy już myśleć o jakimś miejscu gdzie moglibyśmy się zatrzymać i naładować całą elektronikę która mieliśmy ze sobą. Ten dzień poza przejściem przez Kielce gdzie uzupełniliśmy nasze zapasy szliśmy w większości leśnymi drogami,takie nam pasowały, raz że nie było ruchu bo żadne pojazdy na nie mogły praktycznie wjeżdżać to jeszcze osłaniały nas od prażącego słońca. Kolejny dzień w którym udało nam się zbliżyć do górnego limitu który sobie wyznaczyliśmy na dzień. Kolejne 40 kilometrów bliżej Warszawy. Mieliśmy spory problem ze znalezieniem miejsca do rozbicia namiotu, musieliśmy się kawałek cofnąć, jednak polana którą wybraliśmy była świetna. Czasowo też było bardzo dobrze, dochodziła dopiero godzina 18. Na polanie oprócz cienia udało się znaleźć miejsce gdzie mogliśmy złapać troszkę promieni słonecznych. Rozłożyliśmy więc kocyk i położyliśmy się na nim.
-Łukasz, może wypijemy to piwko co kupiliśmy.  
-Już po nie idę. Zaraz wrócę Sabiś.  
Kiedy wracałem z namiotu czekał mnie cudowny widok. Moja kuzynka leżała na kocu z nogami zgiętymi w kolanach. Jej kolorowe majteczki w kwiatuszki które osłaniały jej łono uśmiechały się do mnie. Nie rozebraliśmy się jeszcze. Szedłem w kierunku koca powoli ciesząc oczy widokiem majteczek dziewczyny.  
-Dawno nie miałem takiego widoku żeby patrzeć na majteczki kuzyneczko pod jej spódniczka.  
-I jak?  
-Dokładnie takie samo cudowne uczucie jak na wakacjach na wsi kiedy mogłem zobaczyć taki sam skrawek materiału na Tobie.  
-Haha, czyli Ci się podoba.  
-Tak podoba mi się taki widok.  
-W takim razie patrz sobie, chyba muszę częściej fundować Ci takie widoki zboczuszku.
-Możesz zboczuszku. Nie wiem czemu ale zawsze lubiłem patrzeć na Twoje majteczki.
Podszedłem do Sabiny i podałem jej piwo które nalałem do naszych kubków. Usiadła na kocu i zrobiła mi miejsce. Dalej jednak przyjęła taką pozycje żebym mógł swobodnie patrzeć na jej bieliznę.  
-No dobra Ty masz jakieś widoki, a ja? Ściągaj te spodnie i zostań w samych majtkach. Wiem że tam już pewnie masz namiocik.
Zdjąłem spodnie i usiadłem w taki sposób żeby i ona mogła widzieć jak mój penis już się pręży. Więcej ubrań nie ściągaliśmy ponieważ słońce chowało już się za drzewami i w naszym cieniu zaczynało robić się chłodno. Sięgnąłem dłonią i przejechałem po materiale jej majtek. Było to uczucie inne niż obcowanie z jej nagim łonem, jednak dalej bardzo przyjemne. Zauważyłem że na materiale skrywającym jej cipeczke zaczyna robić się niewielka mokra plamka. Mój penis delikatnie drgał, był cały czas twardy. Ona również postanowiła dotknąć go przez materiał moich majtek. Zahaczyła je delikatnie tak że gdy wzięła swoją dłoń z nich główka penisa zaczęła wyglądać ponad gumką. Robiło się coraz ciemniej i chłodniej, dopiliśmy więc zawartość naszych kubków i zbierając koc wróciliśmy do namiotu.  
Gdy tylko zasnąłem zamek namiotu Sabina pociągnęła mnie i położyła na plecach. Zdjęła z siebie bluzeczkę, sportowy stanik przez którego materiał przebijały się jej suteczki, ściągnęła majteczki które podała mi do ręki i usiadła na mnie okrakiem. Nie widziałem jej cipki która zasłaniała spódniczka ale czułem jak się nią ociera o mojego penisa który cały czas był skryty pod moimi bokserkami.
-Proszę moje majteczki, jeszcze cieplutkie prosto z mojej cipeczki. Możesz z nimi zrobić co chcesz.  
Zbliżyłem najpierw materiał jej bielizny do nosa, a następnie zbliżyłem język do miejsca w którym materiał przylegał do jej muszelki. Były lekko wilgotne. Odłożyłem je jednak na bok, wyciągnąłem dłonie i sięgnąłem do piersi Sabiny. Były cudowne, miękkie, ciepłe, z twardymi, sterczącymi sutkami. Ugniatałem je, bawiłem jej sutkami palcami. Lekko Uniosla swoje biodra, sięgnęła do moich majtek i ściągnęła je. Teraz ocierały się swoją naga cipeczke o mojego nagiego i twardego penisa. Robiła to ostrożnie tak bym w nią nie wszedł. Jeżdżąc tak ocierały się także swoją lechtaczką o mnie co doprowadzało również ja do szaleństwa. Taka zabawa trwała chwilę, jednak musiała skończyć się moim wytryskiem i jej orgazmem. Położyła się obok mnie i zaczęliśmy się całować. Nasze usta mocno do siebie przyległy. Kiedy nabraliśmy z powrotem sił, sięgnąłem jedna dłonią do piersi Sabiny, a druga do jej cipeczki. Pieściłem ją namiętnie, bawiłem jej piersiami i wilgotną muszelką. Po poprzednim orgazmie wiele nie potrzebowała, kiedy szczytowała mocno zacisnęła uda wiedząc moja dłoń pomiędzy jej udami. Po chwili ja uwolniła a ja oblizałem palce z jej soczków. Sięgnąłem jeszcze raz do jej krocza i ponownie zamoczyłem palca w jej soczkach, chciałem jeszcze raz jej spróbować ale ona była szybsza i oblizała go.  
-Pierwszy raz posmakowałam siebie. Jak Ci smakuje?  
-Najchętniej to bym zanurzył głowę i zaczął je zlizywać.
-A potem ja bym oblizała Twoja twarz z resztek.
Sabina wystawiła język i przejechała nim kilka razy po calem mojej twarzy.  
-Teraz chyba pora żebyś to Ty również miał troszkę więcej przyjemności.  
Sięgnęła dłonią do mojego penisa i zaczęła go piescić. Wiele nie minęło od poprzedniego wytrysk i orgazmu, więc nie musiała długo pracować, kolejna porcja ładunku wylądowała na jej dłoni i moim brzuchu. Oblizała palce z mojego nasienia. Ja jeszcze raz sięgnąłem do jej krocza i zamoczyłem palce w jej soczkach. Oblizałem je, a następnie nasze usta się ponownie złączyły. Sabina położyła się na mnie. Czułem mieszankę naszych ślin, jej soczków i mojego nasienia. Nigdy go nie próbowałem, ale wnioskuje ze to był ten smak. W takiej pozycji zasnęliśmy. Kolejny ranek i kolejny dzień naszej wyprawy. Poszukaliśmy na internecie jakichś noclegów, bo musieliśmy naładować baterie naszych telefonów, ale także musieliśmy w końcu porządnie się umyć. Nie zwróciłem zbytnio uwagi na to co ubrała Sabina, widziałem tylko ze zakłada getry, spakowałem nas i wróciliśmy na obrana wcześniej drogę. Nasz cel był oddalony tylko 25 kilometrów od nas, ale dzięki temu że mieliśmy dotrzeć tam dość wcześnie, mogliśmy trochę również sami zregenerować nasze organizmy. Pokój już na nas czekał, mieliśmy własną łazienkę i duże łóżko. Poprosiliśmy też o możliwość wyprania naszych rzeczy, właścicielka udostępniła nam pralkę. Włączyliśmy pranie i poszliśmy do naszego pokoju. Postanowiliśmy że od razu weźmiemy prysznic. Myślałem że będziemy myć się osobno, jednak moja szalona kuzynka miała co do tego zupełnie inne plany.  
-Chodź, pomożesz mi się umyć, na mydlisz mi plecy, a ja Tobie.  
-Brzmi obiecująco, już idę kuzyneczko.  
Szybko zrzuciłem z siebie ciuchy i zacząłem się przyglądać jak robi to Sabina. Zaczęła od zdjęcia bluzki i stanika, następnie stojąc do mnie tyłem, seksownie kręcąc pupą zaczęła ściągać z siebie getry. Dopiero teraz zauważyłem że nie ma na sobie majteczek.  
-Ej zboczuszku, a gdzie majteczki?  
-W praniu, nie miałam już na dzisiaj czystych. Ale nie podoba Ci się że szedłeś z dziewczyną która pod getrami była naga?  
-Gdybym wiedział to bym się nią zajął gdzieś po drodze. Możesz nie zakładać bielizny pod getry, nie przeszkadza mi to.  
-Jak sobie życzysz, w takim razie od dzisiaj pod getrami nie znajdziesz u mnie majtek.  
-Podniecająca myśl.  
Weszliśmy pod prysznic, ustawiliśmy odpowiednią dla nas temperaturę wody i zaczęliśmy się wzajemnie myć. Przy okazji wzajemnego mydlenia się wynikło wiele pieszczot. Postanowiliśmy że skorzystamy z przestrzeni jaka mamy do dyspozycji i wygód. Spłukalismy się dokładnie i wytarlismy. Wziąłem Sabinę na ręce i przeniosłem na łóżko. Położyłem się obok niej.  
-Tutaj mamy więcej miejsca na nasze zabawy.
-Zdecydowanie więcej, ale pod namiotem też jest dobrze.  
-Pod namiotem jest cudownie, ale fajnie będzie spróbować na normalnym łóżku.  
-Zgadzam się, to mogą być zupełnie inne doznania.  
-Niedługo się dowiemy, a teraz trzeba coś założyć na siebie i iść po pranie, bo zaraz powinno być gotowe.  
-W takim razie ubierajmy się i chodźmy po nasze pranie.  
Po wzięciu czystego prania rozwiesiliśmy go w pokoju na suszarce, sami się rozebraliśmy i wróciliśmy na łóżko. Położyłem dziewczynę na plecach i zacząłem całować jej ciało. Kiedy byłem przy jej uszach wsadziłem język do nich i lekko nim zacząłem poruszać. Wzdrygla się delikatnie, ale był to taki ruch jak przy łaskotaniu, chyba jej się spodobało. Dalej schodziłem coraz niżej, zatrzymując się na piersiach. Poświęciłem im sporo uwagi, już wiedziałem jak na moją kochaną kuzynkę działają pieszczoty tej części jej ciała. Cały czas zmierzałem jednak coraz niżej. Pieszczoty językiem jej pępka również przyniosły pozytywne efekty. Dotarłem jednak do jej największego skarbu. Kiedyś będąc dzieckiem zdarzyło mi się że kilka razy pocałowałem jej cipeczkę, przyglądałem jej się z bliska, jednak teraz miałem jej posmakować. Nie wiedziałem jak dokładnie mam to robić, jednak postanowiłem spróbować, w końcu Sabina pomoże mi naprowadzając mnie na to co sprawia jej przyjemność, a co nie. Oczywiście zacząłem od pomyłki, od razu chciałem dobrać się do jej łechtaczki, dała mi jednak znać by z nią poczekać jeszcze chwilkę,ze jeszcze do niej wrócimy. Zacząłem więc od całowania wejścia do jej muszelki. Było już wilgotne i delikatnie otwarte jakby chciało powiedzieć, zacznij ode mnie. Zająłem się jej wargami sromowymi które brałem do ust i delikatnie ssałem. Starałem się wsadzić język do jej środka, czułem jak pod wpływem przyjemności zaczyna być coraz więcej jej soczków. Do zabawy dołączyłem jeszcze palec który zacząłem w niej zanurzać. Teraz dała mi znać żebym wrócił do łechtaczki.  
-Tylko weź ja delikatnie kilka razy poliż, a później spróbuj possać. To w połączeniu z moim palcem zanurzający się w niej dało piorunujący efekt. Wróciłem ustami do wejścia do jej muszelki i ponownie zacząłem ssać jej wargi, palcami lekko pieściłem jej guziczek. Z jej wnętrza wydobywało się coraz więcej soczków, starałem się je zlizywać, jednak nie dało się. Zaczynałem mieć całą twarz w nich. Ponownie zacząłem zasysać jej łechtaczkę, a palcem poruszać w jej wnętrzu. Jej ciało wygięło się w łuk. Szybko jeszcze wróciłem do zlizywania jej soczków, ale zacisnęła mocno uda, dając znać że już wystarczy. Położyłem się obok niej, pomimo tego że przed chwilą przeżyła orgazm mój wulkan namiętności i energii zajął miejsce na mnie. Czułem jak soczki z jej cipki nawilżają mojego penisa.  
-Teraz jesteś zdany na mnie.
-Wiem, bardzo mi się to podoba.  
Zaczęła się poruszać po moim penisie. Jeździła po nim do przodu i do tyłu, unosiła się i siadała na nim ponownie, nie wprowadzając go do swojego wnętrza. Nachyliła się nade mną tak że mogłem całować jej piersi. Ona jednak poruszała nimi tak iż muskały tylko moja twarz. Zjechała cipeczke z mojego penisa i usiadła tak że znalazł się pomiędzy jej cudownymi pośladkami. Kilka razy główka zahaczyła o jej ciaśniejsza dziurkę próbując się w nią wbić. Nie powodowało to u niej jęku bólu, odniosłem wrażenie że jej się to podobało. Zeszła ze mnie całkiem i położyła obok i poczułem jak jej dłonie zaczynają obejmować penisa, ściągnęła z niego skórkę i nadeszło kolejne bardzo przyjemne uczucie. Spojrzałem w dół i zobaczyłem jak główka penisa znika w ustach dziewczyny. Chyba postanowiła odwdzięczyć mi się w ten sposób za pieszczoty ustami jej cipeczki. Bardziej jednak chciała poznać kolejne sposoby na dawanie mi przyjemności. Było to naprawdę wspaniałe uczucie. Odkrywaliśmy nasza seksualność, odkrywaliśmy co daje nam przyjemność, jak sprawić drugiemu największą rozkosz. Będąc dziećmi i spędzając wakacje na wsi, także odkrywaliśmy przed sobą własne ciała, nie mieliśmy jednak pojęcia że dotykając drugą osobę w pewnych miejsc można tym sprawić sporo przyjemności. Uczono nas że tych miejsc nie należy pokazywać. My jednak sami też się uczyliśmy i poznawaliśmy różnice w budowie naszych ciał. Będąc już w szkole średniej i spotykając się częściej z kuzynka zdarzało nam się jak już wspominałem coś niecoś zobaczyć u siebie, dotknąć się przez ubranie. Bielizna nie była dla nas wstydem i gdy ja nocowałem u niej, albo ona u mnie w domu spaliśmy w bieliźnie właśnie. Ale nigdy tak jak teraz nie poznawaliśmy się. Wiedziałem że Sabina jest dziewicą i nigdy nie całowała się nawet z chłopakiem, że ja też nigdy nie byłem z żadną dziewczyną i że też nigdy się jeszcze nie całowałem. Na tym wyjeździe było wiele naszych pierwszych razów.  
Kuzynka cały czas pracowała swoją dłonią i ustami nad moim penisem, w końcu dałem jej znak że zaraz będzie finał. Wzięła usta z mojego penisa i dokończyła doprowadzać mnie do finału ręcznie. Kiedy całość wylądowała na nas zbliżała wszystko i usiadła okrakiem na moim brzuchu.  
-Jak Ci się podobało?  
-Bardzo, czułem się cudownie.
-Ciesze się. Starałam się.  
Położyła się obok mnie, przykryliśmy się kołdrą i zasnęliśmy. Długo nie spaliśmy, obudziliśmy się dwie godziny później, dochodziła 19. Postanowiliśmy zjeść kolację. Jak co dzień przygotowaliśmy kanapki i herbatę. Kolejną rzeczą jaką zrobiliśmy było sprawdzenie czy cała nasza elektronika jest podłączona do ładowania. Kolejny nocleg z możliwością skorzystania z prądu planowana była za kolejne trzy, może cztery dni. Powerbanki, akumulatorki do aparatu i latarek. Jakoś bardzo dużo tego nie było, ale każda z tych rzeczy była dla nas ważna. Wróciliśmy na łóżko. Sabina wzięła telefon i przeglądając internet wpadła na pomysł że moglibyśmy założyć stronę na portalu społecznościowym gdzie na każdym takim postoju jak dzisiaj moglibyśmy pisać relacje i wstawiać jakieś zdjęcia. Może byłaby szansa żeby to w przyszłości jakoś rozwinąć, a nawet jeżeli nie to mielibyśmy dodatkową pamiątkę w postaci takiego wirtualnego pamiętnika. Właściwie to zrobiła to od razu. Nazwała naszą stronę "Kuzyni w podróży". Zaczęła spisywać relację z przebytej trasy, oczywiście pomijając niektóre szczegóły. Pomagałem jej przy tym, zdjęcia wybraliśmy razem. Wysłaliśmy zaproszenia do śledzenia strony naszym znajomym oraz rodzinie i się wyłączyliśmy. Nadeszła pora żeby położyć się spać, kolejnego dnia celowaliśmy w dystans 40 kilometrów by jeszcze bardziej zbliżyć się do pierwszego celu naszej podróży. Chcieliśmy dotrzeć w pobliże rzeki Pilica i tam nocować.  
Rano wstaliśmy później niż początkowo planowaliśmy, a to oznaczało tyle że o ile dotrzemy na miejsce będzie późno. Problem polegał na tym że musieliśmy podjechać odcinek prawie 40 kilometrów komunikacją podmiejską. Nie chcieliśmy jednak nic zmieniać. Zjedliśmy szybko śniadanie, spakowaliśmy rzeczy, pożegnaliśmy się z naszymi gospodarzami i wystartowaliśmy. Po skorzystaniu z transportu publicznego mogliśmy ruszać w drogę. Początek musieliśmy pokonać dość ruchliwym odcinkiem drogi, co jakoś szczególnie nie pomagało w realizacji planu. Szczęśliwie już po trzech godzinach wędrówki weszliśmy na leśne drogi. Szczęśliwie dla nas tego dnia nie było upału, słońce świeciło, jednak co jakiś czas chowało się za niewielkimi chmurami. Noc w normalnym łóżku i dłuższy odpoczynek wpłynął na nas pozytywnie. Teraz szliśmy tempem troszkę szybszym niż spacerowe. Kilka postojów jak każdego dnia po drodze zaliczyliśmy by w końcu dotrzeć na miejsce w okolicach godziny 19. Miejsca na rozbicie namiotu nie musieliśmy specjalnie długo szukać. Właściwie to można by rzec że miejsce znalazło nas samo. Z jednej strony mieliśmy dość stromą i wysoką skarpę, z drugiej niewielkie, ale jednak krzaki, trzecia strona to był brzeg rzeki, a czwarta otwarta przestrzeń. Sabina szła tak samo jak dnia poprzedniego w getrach. Zgodnie z tym co zapowiedziała nie miała pod nimi nic. W momentach kiedy szedłem za nią podziwiałem jej kształtną pupę. Idąc obok zdarzało mi się położyć na jej pupie dłoń. Na rozbicie się musieliśmy jednak chwilę poczekać, niedaleko naszego miejsca gdzie mieliśmy spać wciąż siedziało jeszcze kilka osób. W końcu jednak kiedy zaczynało robić się już ciemno zostaliśmy sami. Rozłożyłem nasz namiot i szybko poszliśmy opłukać się w rzece. Muszę przyznać że tego dnia byliśmy troszkę zmęczeni po całym dniu marszu i praktycznie od razu zasnęliśmy.
Od Warszawy dzieliło nas już zaledwie niespełna 80 kilometrów, plan był taki by dzisiaj pokonać połowę tego dystansu, a następnego dnia znaleźć się w stolicy. Musieliśmy szybko sprzątnąć nasz obóz a następnie ruszyliśmy. Niestety zdecydowana większość trasy wiodła przy ruchliwej drodze i nawet jeżeli schodziliśmy na drogi polne to i tak cały czas szliśmy wzdłuż głównej drogi. Baliśmy się że nasz plan zostanie niezrealizowany, jednak okazało się że jeżeli czegoś się bardzo chce to można to osiągnąć. Największy problem okazało się że nie była sama droga, a znalezienie odpowiedniego ustronnego miejsca. Niestety żeby takie znaleźć trzeba było troszkę odbić od wyznaczonej drogi. Szczęśliwie udało się znaleźć lasek i niewielką polankę. Kolejny dzień zmęczenie dawało o sobie znać. Postanowiliśmy że tym razem nie kładziemy się od razu spać. Następnego dnia mieliśmy przekroczyć granice stolicy, a tam czekała na nas nasza rodzinka. Poprosiliśmy ich żeby przyjechali ponieważ troszkę chcieliśmy zmodyfikować zawartość naszego bagażu. Korzystając z okazji że tą noc spędzamy sami, poprzednią przespaliśmy i kolejną także grzecznie prześpimy chcieliśmy troszkę się zabawić. Byłem spragniony ciała Sabiny, szybko więc zdjąłem z niej ubranie i jak wygłodniały wilk przystąpiłem do pieszczot. Zacząłem od zachłannych pocałunków, moje ręce błądziły po całym jej ciele. Ugniatałem delikatnie jej piersi, pośladki, sięgałem dłonią do jej wzgórka. Dziewczyna nie była bierna, także bardzo szybko pozbawiła mnie ubioru. Całując się i obmacując z pozycji klęczącej znaleźliśmy się w pozycji leżącej. Kilka razy zamienialiśmy się miejscami, raz ja, a raz ona byliśmy na górze. Niewiele brakowało a przez przypadek mój penis wylądowałby w jej cipce. Byliśmy jednak uważni i do tego nie doszło. Finalnie Sabina mnie zdominowała i znalazła się na górze. Nie przeszkadzało mi to by pieścić ją i doprowadzić do orgazmu. Ona również mnie doprowadziła na szczyt.

jedrus

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3569 słów i 19337 znaków. Tagi: #Rodzina #kuzynka #pieszczoty #wakacje

1 komentarz

 
  • Majkel705

    Rozkręca się dawaj kolejne odcinki :yahoo: