Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz!
Koniec wakacji z Tatą
Wakacje u babci zawsze były jak powrót do bezpiecznej przystani. Znane zapachy, znajome dźwięki, ciepło jej domu. Tym razem jednak nudziłem się bardziej niż zwykle. Ojciec nie pytał mnie czy zabrałem ze sobą to czego potrzebuję i tego mi zabrakło. Babcia widząc moje zamyślenie z nudów pewnego popołudnia wyciągnęła swoją starą maszynę do szycia. Ze starych zasłon uszyła mi lekką falbaniastą spódniczkę a do starego pasa do pończoch doszyła nowe podwiązki z regulowaną długością. Miałem wreszcie profesjonalny pas do pończoch po trzy podwiązki na nogę. Dobrze obciągał pończochę na nodze. Użyczyła mi też swoje pończochy. Wieczorami gdy zapadał zmrok mogłem wreszcie oddać się swojej pasji. W przebraniu w ruchu materiału w odbiciu w lustrze stawałem się kimś innym. Babcia obserwowała mnie z zachwytem z aprobatą kiwała głową poprawiając fałdy spódnicy. Podpowiadała mi jak się wciąga poprawnie pończochy i jak należy poprawiać aby się nie marszczyły. Tylko że te marszczenia bardzo mi się podobały. Było przez to widać że na nodze jest pończocha stylonowa zwłaszcza gdy była jasno beżowa prawie przezroczysta no porostu cudo tak mnie to kiedyś zafascynowało. I dbałem o to. Lubiłem te momenty kiedy już po kolacji siadaliśmy przed telewizorem w fotelach przynosiłem herbatę nogi kładłem przed sobą na pufie stylon pończoch połyskiwał w bladym świetle telewizora boskie to. Czasami kładłem się nawet spać w pończochach lubiłem pocierać nogami ten szelest stylonów przyprawiał o zawrót głowy. Piękne to. Pod koniec lata przyjechał ojciec. Tęskniłem za nim ogromnie miałem mu tyle do opowiedzenia. Wieczorem po kolacji usłyszałem jak z babcią długo rozmawiają w kuchni. Przywarłem do drzwi. Babcia mówiła cicho ale wyraźnie o mojej pasji o tym jak to dobrze na mnie wpływa jaki jestem spokojny i skupiony. Potem już szeptem usłyszałem szelest papieru. Weź to mówiła babcia. Kupiłam mu dwie pary. Daj od siebie. Niech wie że akceptujesz.Przed śniadaniem następnego dnia ojciec podszedł do mnie z poważną miną i wręczył dwa szeleszczące pakieciki. Dla ciebie powiedział krótko mrugając porozumiewawczo okiem. Rozpakowałem je drżącymi dłońmi. Dwie pary nowych jasnobeżowych i czarnych pończoch stylonowych. Radość była tak wielka, że aż się zakrztusiłem. Pobiegłem się przebrać. Do śniadania stanąłem w mojej nowej spódniczce i lśniących pończochach. Babcia uśmiechała się szeroko. Na twarzy ojca malowało się coś więcej niż zwykła czułość. Był zauroczony. Jego wzrok śledził każdy mój ruch każdy połysk pończoch na moich nogach. Podświadomie wiedziałem jaki efekt wywieram. Podczas śniadania siedząc obok niego delikatnie wysunąłem pod stołem nogę ocierając ją o jego nogawki. On najpierw zastygł potem jego dłoń spoczęła na moim kolanie. To był tylko dotyk ale cały świat się zawęził do tego punktu. Pod stołem jego palce powędrowały wyżej po łydce po udzie gładząc jedwabisty nylon. Czułem jak pod materiałem rośnie we mnie podniecenie twardnieje napina. Jego dłoń wyczuwając napięcie przez cienką tkaninę zatrzymała się na chwilę a potem objęła mnie mocniej pewniej. To nie było już głaskanie to był masaż afirmacja ciche pozwolenie. Tak trwałem w tej ekstazie cały dzień. Pomagałem babci w kuchni szykować obiad a ojciec majstrował coś przy aucie spoglądałem na niego przez okno. Potem wyszedłem do niego auto stało na posesji w załomie budynku. Bezpiecznie nikt mnie nie mógł zauważyć chociaż miałbym ochotę aby się ktoś mną pozachwycał. Myślę że mam zgrabne nogi a w pończochach szczególnie musiały kusić widokiem. Ojciec obserwował mnie jak podchodziłem obiąłem jego ramię a on powiedział że cudownie wyglądam. Podziękowałem to było miłe. Ojciec powiedzial że musimy gdzieś się przejść na spacer.Może po obiedzie, zobaczymy. Krzątanina przy szykowaniu do obiadu ojciec zerkał na mnie. Obserwował. Potem obiad i znowu dyskretne dotyki pod stołem. Teraz już odważnie sięgał dłonią na moje uda... delikatnie masując moje krocze. Czując mój wzwód. Było już cudownie. Ojciec oznajmił że my sprzątamy a babcia niech się szykuje do spaceru. Ojciec zmywał naczynia a ja wycierałem naczynia i sprzątałem podchodziłem do niego tuliłem się. Poprosił abym uniósł spódniczkę i pokazał całe to sekretne desu. Bez wahania złapałem brzegi spodniczki i obnażyłem się. Ojciec aż zajęknął na ten widok. A ja miałem motylki w brzuchu całe stado. Na spacer ubralem spodnie po co prowokować. Do kolacji zmiana garderoby aby tata miał kobietę pod ręką. Po kolacji telewizja babcia miała swój serial. Potem babcia poszła wcześniej do swojej sypialni. Zostaliśmy sami oglądając jeszcze telewizję. Ojciec siedział na sofie, w szlafroku, ja w moim ubraniu. Koszulka i spódniczka. Cisza była gęsta i napięta. Wstałem i podszedłem do niego. Bez słowa wsunąłem się na jego kolana, jakbym znów miał pięć lat, choć nasze ciała mówiły coś zupełnie innego. Przytuliłem się, wtulając twarz w jego szyję. Tęskniłem ,wyszeptałem.– Ja też – odparł, a jego ramię otoczyło mnie mocnym, pewnym uściskiem.Pocałowałem go w policzek. On odwrócił głowę i nasze usta się spotkały. To nie był ojcowski pocałunek w czoło. Był głęboki, pełny, gorący. Jego dłoń znów rozpoczęła wędrówkę po mojej nodze, a ja poczułem pod szlafrokiem jego odpowiedź na moją pobudkę. Bez słów, prowadzony instynktem i tą nową, elektryzującą bliskością, sięgnąłem pod materiał. Jego członek był duży, twardy, gorący. Obejmowałem go oburącz. Zacząłem poruszać dłońmi wpatrzony w jego przymknięte powieki, w zaciśnięte usta. Podciągnąłem koszulkę aby żołądź jego członka dotykała mój brzuch jego żar pobudzał. Jego oddech stał się ciężki, urywany. W końcu szarpnął się, stłumił jęk w mojej szyi, a między nami rozlał się ciepły, lepki sekret. Eksplodował spermą czułem jak gorąca lawa uderzyła w skórę mojego brzucha i spływa mi po dłoniach zaległ w dezdusznym milczeniu i gdy oprzytomniał znów stał się słyszalny, szepnął, a w jego głosie brzmiał czysty lęk. Nie czujesz do mnie odrazy? To rozbroiło mnie bardziej niż cokolwiek. Nie tatusiu. Przecież cię kocham odparłem, a te słowa wydały mi się teraz mieć nowe, głębsze znaczenie. Poszedłem do łazienki zmyć ślady mej dumy. Ojciec ostrzyknął mnie swoją spermą ... odznaczył mnie. Czułem jak śliska maź na moim brzuchu lepi się do mojej koszulki. Nie czułem tego wcześniej ale sperma była bardzo obfita pociekła aż po moim udzie ... po pończosze .. Stałem w łazience wpatrując się w lustro .. czułem dumę z tego co zaszło między mną a ojcem. Czułem głęboką ekstazę ...pełne spełnienie. Ja .. jego syn w pończochach .. uwiodłem go. Magia pończoch działała. Rozmyślałem o następnym poranku. Babcia miała takie swoje stare pończochy ze szwem... gdybym je ubrał ojciec byłby w niebowzięty. Gdy wyszedłem z łazienki i szedłem do pokoju ojciec do mnie podszedł nie wiem jak mam to powiedzieć. Położyłem palce na jego ustach. Wyszeptał bardzo Ci dziękuje. Następnego dnia babcia ogłosiła, że jedzie na targ. Jedziemy wszyscy. Moje serce zabiło jak młot. Parę godzin straty. Brzuch bardzo mnie boli. Wyszeptałem, przyciskając dłoń do podbrzusza z największą możliwą dramaturgią.Babcia pokiwała z troską głową. Ojciec milczał, ale jego wzrok, ciężki i wiedzący, mówił wszystko. Zostanę z nim jedź sama. Potem nastała tylko cisza i on. Stał przy oknie patrząc jak pył po autobusie opada na pustą szosę. Potem odwrócił się. Jego oczy były jak otwarte bramy.– Pokaż – powiedział cicho głębokim niskim głosem. Co. Zapytałem, udając niewiedzę, choć krew pulsowała mi w skroniach. Pończochy. Te które babcia tobie kupiła.Poszedłem do pokoju i przyniosłem paczkę. Rozłożył ją na stole. Były tam zwykłe codzienne pończochy w kolorze cielistym i jedna para czarnych tych ze szwem i wzmocnionymi palcami i piętą. Wziął je do ręki rozciągając delikatny mroczny materiał między palcami. Dotykał go z namysłem jakby badał święty relikwiarz. Ubierz te czarne poprosił w końcu. Te ze wzmocnieniami. Usiadł na podłodze w salonie opierając plecy o kanapę. Jego postawa była otwarta oczekująca. Stanąłem przed nim. Powoli z przesadną gracją uniosłem nogę i zacząłem naciągać chłodny czarny stylon na nogę. Materiał ślizgał się po łydce idealnie dopasowując się do każdego mięśnia, każdego ścięgna. Gdy sięgałem wyżej by zaczepić podwiązkę jego oddech stał się wyraźnie szybszy. Wciągnął powietrze gdy materiał sięgnął najwyższego punktu na moim udzie. Teraz druga wyszeptał.Powtórzyłem rytuał. Gdy stanąłem przed nim w pełnej czarnej glorii jego oczy płonęły. Pociągnął mnie delikatnie za rękę aż usiadłem okrakiem na jego kolanach twarzą w twarz. Jesteś taki piękny szepnął, a jego dłonie objęły moje uda gładząc stylon. Tak inny. Tak… mój.Jego pocałunek był już teraz pozbawiony wszelkich wątpliwości, był żądzą czystą i nieposkromioną. Jego ręce już pewne w swoim pragnieniu badały każdy centymetr mojego ciała przez cienki materiał aż dotarły do miejsca gdzie jedwab napinał się nad moim podnieceniem. Tym razem nie było niepewności. Jego dłoń objęła mnie przez tkaninę mocno stanowczo a ja tracąc równowagę oparłem się o niego pozwalając by fala rozkoszy mnie pochłonęła. Piękne szepnął, a jego dłonie natychmiast zaczęły wędrować po moich łydkach. Dotyk był delikatny, pełny czułości. Jego palce gładziły stylon, sunąc od kostek w górę, aż do ud. Pochylił się i przycisnął usta do materiału na mojej łydce, całując ją przez cienką warstwę stylonu. Czułem ciepło jego oddechu przez tkaninę.Jedną ręką nie przestawał głaskać moich nóg, podczas gdy drugą sięgnął między swoje uda. Odsłonił swojego członka i zaczął masować go powolnymi, stanowczymi ruchami. Siedziałem przed nim oparty na łokciach obserwując go. Jego wzrok wędrował od moich nóg w czarnych pończochach przez mój brzuch aż do mojej twarzy. W jego oczach malowała się mieszanka pożądania i czułości która sprawiała że czułem się wyjątkowo. Chodź bliżej poprosił głosem stłumionym przez emocje. Przesunąłem się nieco do przodu, tak że byłem tuż nad nim. Jego dłoń pracowała szybciejna oddech stał się urywany. Drugą ręką objął moją nogę w pończosze i przyciągnął ją do ust całując wewnętrzną stronę uda. Czułem, jak materiał wilgotnieje od jego pocałunków.Chcę żebyś… – zaczął, ale słowa utknęły mu w gardle. Zamiast nich jego ciało zaczęło mówić za niego. Ruchy dłoni przyspieszyły stały się bardziej intensywne. Jego oczy utkwiły we mnie błagalne i pełne skupienia. Szybko podciągnąłem koszulkę odsłaniając brzuch. Pierwszy strumień gorącej cieczy uderzył w moje krocze i rozbryzgując się na skórze . Drugi sięgnął wyżej muskając moje piersi przez cienką koszulkę. Trzeci najsilniejszy sięgnął mojej szyi i brody. Siedziałem nieruchomo pozwalając by każda kropla spływała po moim ciele czując jej ciepło i lepkość. To był nasz rytuał nasza tajemnica zamknięta w tym czasie.Ojciec opadł ciężko na podłogę a jego oddech powoli wracał do normy. Jego dłonie wciąż gładziły moje nogi w pończochach teraz już wolniej z czułością po spełnieniu.Tego dnia w ciszy babcinego domu parę godzin minęło jak sześć minut. Uczyliśmy się na nowo swoich ciał swoich pragnień swojej miłości cichej palącej i ukrytej w szelestie jedwabiu. Po wszystkim w łazience starannie zmywałem ślady naszej ekstazy ślad strużki spermy..naszego spełnienia z mego brzucha. Marzyłem o powtórzeniu tego uniesienia. Pończochy uprałem osobno w ciepłej wodzie i powiesiłem je w ukrytym miejscu by wyschły zanim babcia wróci.Gdy tylko klucz zgrzytnął w zamku atmosfera w domu natychmiast wróciła do zwykłej codziennej normy. Babcia weszła niosąc torby z zakupami.– Jak brzuch? Już lepiej? zapytał odnosząc się do wymówki o bólu która dała nam te parę inntymnych godzin. Tak babciu. Już dobrze, odparłem, starając się by mój głos brzmiał naturalnie.Ojciec siedząc w fotelu z gazetą uniósł wzrok. Nasze spojrzenia spotkały się na ułamek sekundy. W jego oczach nie było już namiętności z przed chwili ale coś innego. Głębokie ciche porozumienie. Szept który nikt inny nie mógł usłyszeć. Obietnica że ta cisza po odjeździe ta nasza wyjątkowa przestrzeń nie była jednorazowa. Że ten czas namiętności kiedyś znów będzie nasz.
Dodaj komentarz