Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Ginette cz. 7

Ginette cz. 7     Ból głowy następnego dnia nie dawał mi żyć. Leżeliśmy w piwnicy do późnego popołudnia. Dziewczyna przyglądała mi się uważnie i tak jak wczoraj podawała kolejne porcje kiełbasy do zjedzenia. Oboje popijaliśmy je mocnym kwaśnym winem. W zupełnej ciszy i mroku doprowadziliśmy się do takiego stanu jak dzień wcześniej. Pijany znów przysnąłem nie wiedząc czy to dzień, czy wieczór. W pijackim amoku obudziłem się znów przy niej, całe jej drobne ciało było blisko mnie.  
     Wstałem zataczając się, pragnąłem tylko jednego. Kiedy wyszedłem na zewnątrz chaty, była już noc. Blask księżyca oświetlał podwórko tej posiadłości. Koniecznie potrzebowałem się umyć. Wolno ruszyłem w kierunku rzeczki. Za mną szła Ona, starała się bym jej nie słyszał, ale wiedziałem że idzie tam gdzie Ja.  Zrzuciłem swoje łachmany i nagi wszedłem do wody. Lodowata woda momentalnie przywróciła mnie do życia, ile mogło trwać to nasze pijaństwo.  
     Chlupot wody kiedy Ona zanurzyła się  wyrwał mnie z odrętwienia. Dziewczę potrafiło pływać. Po chwili wyszła tak jak bóg ją stworzył na brzeg. Jej wychudzona sylwetka w niczym nie przypominała kobiety, raczej  postawą przypominała chłopca. Spojrzała w moim kierunku, mówiąc:

- Pora wychodzić, bo ktoś jeszcze Cię zobaczy.
- W nocy?  
- Ten las ma swoje oczy. A Ciebie wszyscy szukają.
- Tak myślisz.
- Nie myślę, to oczywiste. Skoro myśliwy sam wybrał się na łowy.
- A który to myśliwy.
- To ty nie wiesz, że ten duży, to Pan tych ziemi. Ty nie wiesz że On i jego syn lubią polować.
- Wielu mężczyzn lubi polować.
- Ale na zwierzynę, im a nie na ludzi.

     Wychodząc z wody widziałem jak na mnie patrzyła, jak przyglądała się każdej z moich blizn. Nie wstydziła się, tylko szła naga za mną. Nasze łachmany wrzuciła do piecyka, ale nie podpaliła go.  

- Masz jakieś rzeczy dla mnie.
- Mam. Idz na strych tam jest wszystko co byś potrzebował.
- Dziekuję.
- Nie dziękuj i tak Cię dopadną.
- Tak myślisz.
- Jeszcze nie znalazł się nikt taki żeby umknąć ich pogoni.
- Skąd to wiesz.
- Ano wiem.

     Nie było sensu rozmawiać z Nią i udowadniać jej w to co potrafię i czego chcę dokonać. Na strychu było to czego nawet Ja się nie spodziewałem. Prawdziwy arsenał broni, jak Ona mogła to tu zgromadzić. Domyślałem się że wiele trupów zapłaciło własną głową za to. Znalazłem w końcu ciuchy pasujące na mnie, ubrałem je i znów dostrzegłem Ją przyglądającą mi się.

- Dora jestem.
- A ja Rob
- To się już znamy.
- Skąd to wszystko masz.  
- Nie Ja. Tylko Stef kiedy żył jeszcze. Zbierał to tu, to tam. Od czasu do czasu jak znalazł jakiegoś trupa w lesie, czy na polu.
- A co się ze Stefem stało?
- Nic leży martwy na podwórzu.
- Kto go zabił.
-Pan.
- Za co?
- Bo kurwy jego na zamek chodziły.
- No tak. A ty?
- Co Ja.
- Co tu robisz.
- Pilnuje dobytku. Aż brat wróci.
- A gdzie jest, brat?
- Na wojnie z młodym. Pojechali tej dziwki Ginett szukać.
- Raczej już nie wróci.

     Mogłem jej tego nie mówić, ale taka była prawda. Znów patrzyła na mnie tym swoim wzrokiem nie rozumiejąc moich słów.  

- Jak nie wróci.
- Pewnie już nie. Oni już wrócili z tej wyprawy. Młody też jest trupem.
- Kłamiesz.
- Przynieś wina. I tak nadchodzi noc.

     Trzy kolejne dni spędziliśmy na piciu i spaniu. Wychodząc tylko nocą na zewnątrz, Dora przeżywała cały czas moje słowa, ale wypity alkohol uśmierzał jej ból. Ewidentnie nie wiedziała co zrobić ze sobą. W końcu i deszczowa pogoda musiała się skończyć. Sam nie wiedziałem ile dni minęło od mojej ucieczki. Kolejnego dnia zbudził nas dzwięk bijący z podwórza. Głośny i natarczywy, tak jakby ktoś walił z całych sił w drzwi.

     Na twarzy dziewczyny pojawił się strach. Tylko nie wychodz na dwór. Dora ruszyła po drabinie w stronę wyjścia. Po chwili zniknęła. Wolno poszedłem za nią. Na środku stał wysoki żołnierz. Od razu poznałem go. To był Ralf, dyskutował z Nią, ale nie dało się usłyszeć o czym. Nagle na odlew uderzył Ją w twarz, Dora osunęła się na ziemię. Kopniakiem w brzuch coś wykrzykiwał prosto w jej kierunku. Pochylił się nad nią i złapał za jej czarne włosy. Ciągnął Ją w moim kierunku. Do chaty nie miał daleko. Kiedy drzwi się otworzyły, rzucił Nią w głąb izby. Z góry na strychu słyszałem każde jego słowo.

- Kurwa Dora czy ty nie rozumiesz, że jak nie znajdziemy go do jutra to cała okolica będzie płonąć.


     Dziewczyna powoli podnosiła się jakby chciała coś powiedzieć, zamiast siedzieć cicho.
Wiedziałem że muszę jej pomóc ale musiałem wybrać odpowiedni moment, tak by zrobić to cicho i bez krzyków. Nie miałem pojęcia czy ktoś wie o nim że tu jest, bo ona doskonale wiedział że Dora tu jest.

- Naprawdę nikogo nie widziałaś.
- Nie widziałam nikogo obcego od dawna.
- Może to i lepie,j że nikt tu się nie kręci.
- A gdzie jest mój brat.
- Trupem jest. Teraz to wszystko moje będzie.
- Jak to twoje.
- Pan mi to obiecał jak wytropię tego psa co zabił mu syna.
- A co ze mną.
- No jak to co. Będziesz moja. Rozbieraj się.

      No to szybko sprawy tu się rozwijają. Dora chyba jeszcze niedowierzała po tym co usłyszała, kiedy kolejny mocny strzał z otwartej ręki sięgnął jej twarzy.  Upadła na kolana, kiedy podniosła głowę ujrzała jak Ralf stoi nagi przed Nią. Nagle mocno złapał Ją za włosy
i przyciągnął do swojego podbrzusza. Dora bez wahania pochłonęła jego członka jakby już to z nim robiła. Dławiła się jego męskością, którą wpychał w jej gardło raz po raz. Po chwili wycofał się z jej ust i siłą podniósł ją na nogi.

- Muszę Cię pochwalić Dora, będziesz moją suką, zrozumiałaś.

Dziewczyna łapiąc powietrzę patrzyła w jego twarz. By po chwili w drapieżnym pocałunku oddawać mu się. Wolno wycofałem się na strych po kuszę, lepszej chwili nie będę mógł mieć. Kiedy wróciłem Dora była już naga, odwrócona tyłem do niego z wypiętymi pośladkami przyjmowała kolejne jego pchnięcia. Dłonie miała oparte o stół zapierając się w ten sposób.  Ralfa mocno trzymały Ją za pośladki i z całych sił posuwał.  
Nagle cichy świst przeszył powietrzę, a ruchy mężczyzny ustały. Resztkami sił przywarł do jej ciała i z głośnym hukiem osunął się na ziemię.  Jeszcze dobrą chwilę charczał kiedy próbował wstać i wyciągnąć z ciała bełt  który go przeszył .  

CDN....

ZAC

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1302 słów i 6520 znaków, zaktualizował 12 cze o 11:26.

2 komentarze

 
  • Użytkownik elninio1972

    krótkie  
    ale fajnie ze wróciłeś do serii :)

    11 godz. temu

  • Użytkownik Noname

    Długo oczekiwana i z radością powitana kolejna część, za którą pięknie dziękuję.   :smile:  Pisz dalej i tak często, jak tylko możesz.

    23 godz. temu