Domek nad jeziorem cz. 4

Słowa Mike’a zadziałały na nią paraliżująco. Z jednej strony pragnęła go, ale  z drugiej drażniła i uwłaczała jej jego władczość. Co on sobie myślał? Że od tak może  nią sterować, jak swoją zabawką? Cóż, zapewniał jej miłe doznania, ale miała swoją godność. Przezornie, zamknęła za sobą drzwi, wchodząc do swojego pokoju. Była wykończona, jedyne o czym marzyła, to tylko  o ciepłej kołderce. Po jakimś czasie usłyszał czyjeś kroki na schodach i nieśmiałe naciśnięcie klamki do jej pokoju. Jednak drzwi były  zamknięte na klucz i nieproszony gość nie mógł się dostać do środka. Jej serce zabiło mocniej, gdy usłyszała ciche pukanie. Uznała jednak, że to zignoruje. Obiecała sobie, że to zakończy, musiała wyjechać, tak nie mgło być. Po kilkunastu minutach poczuła, że musi skorzystać z toalety. Cicho wymknęła się z pokoju, starając się nikogo nie obudzić.  
- Jak mija noc?
Podskoczyła, gdy usłyszała głos Mike’a, gdy wychodziła z łazienki.  
- Dobrze. – Nerwowo zaczęła splatać ze sobą palce.  
- Czemu przede mną uciekasz? – Zbliżył się.  
- Nieprawda. – Cofnęła się o krok, ale zaraz poczuła za sobą ścianę.
- Prawda. – Zminimalizował przestrzeń pomiędzy nimi. – Czegoś się boisz. – Musnął jej piersi, sterczące spod cieniutkiej koszulki nocnej.  
- Nie – jęknęła ledwie słyszalnym głosem.  
- Kłamiesz – uznał bez zastanowienia.  
Nim zdążyła odpowiedzieć, poczuła, jak jego ciepłe wargi przywierają do jej chłodnych ust.  
- Przestań – wyszeptała resztką sił.
- Naprawdę tego chcesz? – Jego dłonie zaczęły szaloną wędrówkę po jej ciele. – Mam przestać?
Nie była w stanie mu odpowiedzieć. Poczuła, jak jego palce wdzierają się za koronkową bieliznę, musnął delikatnie łechtaczkę, po czym zaczął masować guziczek. Była już mokra i chętna, niesamowite, jak na nią działał. Rozchyliła uda, dając mu lepszy dostęp do jej cipki. Jęknęła, gdy niezbyt delikatnie wsunął w nią dwa palce. Wgryzła się w jego ramię, by nie wydawać zbyt głośnych dźwięków, gdy ją posuwał palcami. To było tak przyjemne, że nie potrzebowała zbyt wiele czasu, aby przed jej oczami rozbłysły się miliony fajerwerków. Ciężko na niego opadła, wiedząc, że łatwo się od niego nie uwolni.  
-Chodźmy do mojego pokoju – zaproponowała, nie patrząc na niego.
- Chętnie. – Zwinnym ruchem wziął ją na ręce, widząc, że ledwo stoi i zaniósł ją wprost do jej łóżka.  
Ułożył ją delikatnie na chłodnej pościeli. Widząc, że dziewczyna ma zamknięte oczy, złożył na jej ustach lekki pocałunek.  
- Jeśli nie chcesz, wystarczy powiedzieć – uznał, widząc jej kamienną minę.
Gdy nie odpowiedziała, podniósł się i usiadł na skraju łóżka.
- Wiesz – kontynuował. – Jesteś bardzo seksowna i bardzo mnie pociągasz, ale jeśli nie masz ochoty na wakacyjny romans, to rozumiem. – Wstał i popatrzył na skuloną Norę. – Nie będę cię zmuszał.
- Nie o to chodzi. – Od razu zaprotestowała  i również wstała. – Ja po prostu nie chcę nikogo na stałe.  
- W porządku – zaśmiał się. – Wiesz co to romans, prawda?
-Tak – odparła niepewnie.  
-Tak? No to wiesz, że chodzi o zabawę bez zobowiązań?  
- No tak…
- Świetnie – uznał. – Czyli mogę cię przelecieć, bez wyrzutów sumienia? – zapytał z lubieżnym błyskiem w oku.
- Już to zrobiłeś – stwierdziła trzeźwo.  
- Owszem. – Przywarł do niej całym ciałem. – I chętnie to powtórzę. – Złożył na jej ustach namiętny pocałunek, niemalże brutalny. – I co?  Podoba się?
Nie była w stanie mu odpowiedzieć, patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami, nie wiedząc, jak zareagować. Zinterpretował to jako przyzwolenie. Rzucił Norę na łóżko i przygniótł ją ciężarem swego ciała. Powoli zaczął wsuwać dłonie pod koszulkę nocną, powoli odsłaniając jej ciało. Najpierw obnażył jej piersi i przyssał się do nich, wywołując spazmy rozkoszy u swej kochanki. Ssał jej sutki, aż stwardniały, po czym zaczął je pieścić palcami, a językiem odszukał jej szparkę. Lizał ją powoli, nie omijając żadnego zakamarka. Wygięła się w łuk, czując jego język w najwrażliwszym punkcie swojego ciała. Cudowne uczucie, delikatnie ją muskał, wiedząc, jak bardzo ją to podnieca. W końcu wyrwała się z jego objęć i stanowczym ruchem przytrzymała go w pozycji leżącej. Powoli zaczęła masować jego penisa, czując jak rośnie w jej dłoni. Wsunęła go między swe gorące wargi i zaczęła go ssać.  
- O tak – wymruczał – ssij go skarbie.  
Obciągała mu pałę tak dobrze, jak tylko była w stanie. Masowała jego jajka, językiem drażniła żołędzia, zasysała go jak tylko potrafiła. W końcu doszedł, wtryskując nasienie wprost do jej gardła.
- Było cudownie, mała. – Przyciągnął ją do siebie, przy okazji wsuwając dwa palce w jej cipke.  
Jęczała cicho, czując go w sobie. Mimo wszystko miał duże dłonie i jego place docierały  do jej najgłębszych zakamarków. Pisnęła, gdy poczuła, jak jego ślisk od soczków kutas, wbija się w jej kwiatuszek rozkoszy.
- Ale jak – wyjęczała.  – Przecież właśnie doszedłeś.  
- Wciąż jest sztywny, moja mała. Zamierzam cię dobrze wypieprzyć. – Po tych słowach wbił się wnią cały, do granic możliwości.  
Krzyknęła, czując dużego i twardego drągala w sobie. Był wspaniały, poruszał się szybko i mocno. Dawał jej pełną satysfakcję. Posuwał ją przez dobre dwadzieścia minut, nim skończył w niej wytryskiem gorącej spermy.

blackeyesgirl

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użyła 1023 słów i 5657 znaków, zaktualizowała 12 sty o 3:52.

Dodaj komentarz