Domek nad jeziorem cz.2

Prysznic. Tego jej teraz było trzeba. Wstała z kanapy, wciąż czując jak jej ciało drży. Objęła się ramionami, nagle wstydząc się swojej nagości. Co najlepszego narobiła? Przespała się z nieznajomym? Co więcej, z bratem chłopaka jej siostry? Mało jej było kłopotów? Jeszcze teraz to… Wściekła na siebie i swoją uległość, zebrała swoje rzeczy i poszła do łazienki.
- Nie znam go – powtarzała sobie, gdy ciepłe strumienie wody spływały po jej gładkiej skórze. – Nie znam, a oddałam mu się. I to tak łatwo. Żałosne. Jesteś  żałosna, Noro – karciła samą siebie.
Nie miała pojęcia, co teraz ma zrobić. Co powie siostrze, kiedy ta zapyta skąd to napięcie pomiędzy nimi? Mike był przystojny i mogła śmiało stwierdzić, że potrafił zadać jej rozkosz. Poczuła ciarki na całym ciele na wspomnienie tych namiętnych chwil. Jego dłonie ma jej rozgorączkowanej skórze, pragnącej męskiego dotyku… Jego dzikie spojrzenie mówiące, że od teraz jest tylko jego i zrobi z nią co zechce… Jego wielki, twardy…
- Nora! Wychodź stamtąd! Muszę siusiu!
Jej przemyślenia zostały przerwane pukaniem do drzwi i krzykiem Karin. Szybko się otrząsnęła, owinęła ręcznikiem i wyskoczyła spod prysznica. Nie zadała sobie nawet trudu, aby się wytrzeć. Szybko opuściła zaparowane pomieszczenie i pognała do swojego pokoju.  
Doskonale wiedziała, że pokój Mikea znajduje się tuż obok jej, dlatego możliwie najszybciej pokonała konieczną drogę i zamknęła za sobą drzwi. Przezornie, przekręciła klucz w zamku. Wciąż cała drżała z natłoku emocji. Co miała teraz zrobić? Udawać, że nic się nie stało? Porozmawiać z nim o tym? Nie, to bez sensu. Dobrze wiedziała, że gdyby zaproponował kolejne namiętne chwile, nie odmówiłaby. Podskoczyła, gdy ktoś zastukał w drzwi.  
- Otworzysz mi?
Dave? Czego chciał? Po chwili wahania zrobiła, o co poprosił. Zamarła, gdy nie dostrzegła tam ciemnej czupryny, tylko jasną. Cóż, widocznie jako bracia mieli cholernie podobne głosy.
- Tak? – zapytała możliwie spokojnym tonem. Bądź co bądź przed kilkunastoma minutami parzyli się jak króliki, a teraz stała przed nim owinięta w cienki i sięgający jej ledwie za pośladki, ręcznik.  
- Odnośnie tego, co się stało na dole… - zaczął powoli i zamknął drzwi.  – Chyba trzeba sobie coś wyjaśnić.
- Tak wiem, ja też uważam, że to był błąd, nie powinniśmy…
- Nie – przerwał jej. – To nie był błąd. Chciałaś tego, ja też.  
- No ale nie możemy…
- Możemy – znów wszedł jej w słowo. – I będziemy. Zabezpieczasz się jakoś?
Zbaraniała. Znów był taki bezpośredni.  
- Tak… - wydukała niepewnie. – Muszę brać tabletki antykoncepcyjne, żeby uregulować hormony.
- Świetnie – wyszczerzył się. – Ja osobiście nie lubię gumek, ale jeśli nie ma wyjścia…  
- Chwileczkę – teraz to ona nie dała mu skończyć. – Wyjaśnijmy coś sobie. To co stało się na dole, nie może się powtórzyć. Nie utrudniajmy sobie życia.  
Przez chwilę mierzył ją wzrokiem, po czym podszedł do niej, chwycił krawędź ręcznika i pociągnął na tyle mocno, że po sekundzie stała przez nim naga. Nie zdążyła nawet krzyknąć. Przywarł ustami do jej rozchylonych warg i przyciągnął wilgotne ciało do siebie. Wodził dłońmi po jej plecach, aż zacisnął palce na kształtnych pośladkach Nory. Oderwał się od niej tylko po to, aby przyssać się do jej piersi. Odrzuciła głowę w tył, czując, jak mokrym i mięsistym językiem drażni jej sutek. Jej nogi stały się miękkie jak z waty.  
- Nie może się powtórzyć? – zapytał sarkastycznie, widząc jej zamglone spojrzenie.  
Nie odpowiedziała, nie była w stanie. Miał nad nią niesamowitą władzę. Wystarczył dotyk jego dłoni i już była gotowa zrobić wszystko. Uśmiechnął się nieznacznie, widząc jej zakłopotanie. Z jednej strony chciała go, a z drugiej coś ją blokowało. Podniósł ręcznik z podłogi i podał jej go. Drżącymi dłońmi, niezdarnie się nim okryła.  
- Twoja siostra poprosiła, żebyśmy przygotowali obiad.  
Skinęła głową, wciąż nie mogąc nic z siebie wydusić.  
- Założysz spódniczkę? Chcę cię zobaczyć w czymś takim i nie zakładaj majtek.
Wyszedł nim zdążyła zebrać myśli i sensownie odpowiedzieć.  
- Nie zakładaj majtek? – powtórzyła półgłosem.  
Po chwili dotarł do niej sens tych słów. Zmarszczyła brwi rozgniewana.  
- Tak, pewnie, może jeszcze zatańcz mi nago – fuknęła pod nosem, kierując się do szafy z ubraniami.  
Wybrała koronkową bieliznę, jak zawsze, tym razem czarną, nie zamierzała paradować bez. Jednak spódniczka wydała jej się dobrym pomysłem. Wybrała jasno różową z czarnymi wzorkami i bluzkę na cienkich ramiączkach. Nim wyszła z pokoju, wzięła głęboki oddech na uspokojenie.  
- Możesz ostrugać ziemniaki? – zapytał Mike, gdy pojawiła się w „kuchni”.
- Jasne – odparła naturalnym tonem i zabrała się do roboty.  
Widziała, jak walczy z mięsem. Całkiem nieźle mu to szło. Miał takie zwinne palce… W sam raz do…
Otrząśnij się kretynko – nakazała sobie w myślach.  
O mało nie podskoczyła, gdy zupełnie przypadkiem, otarł się o nią. Zerknęła na niego, ale on wydawał się nawet tego nie zauważyć. Wciąż był skupiony na swoim zadaniu. Było tam cholernie mało miejsca. Jeden fałszywy ruch i wpadną na siebie. Stali za blatem. Karin i Dave siedzieli wtuleni w siebie na kanapie i oglądali coś w telewizji. Zarumieniła się, gdy przypomniała sobie, co działo się na tej sofie.  
- A co to za rumieniec? – szepnął nad jej uchem.
Poczuła jak zalewa ją fala gorąca. Skąd się wziął tuż za nią? Skończył z mięsem i miał zabrać się za krojenie pozostałych warzyw.  
- Czemu za mną stoisz? – zapytała cicho, nie chcąc zwracać uwagi pozostałych.  
- Muszę coś sprawdzić… - mruknął niskim głosem.
Poczuła, jak jego dłoń wędruje pod spódniczkę. Nim zdążyła zaprotestować, zahaczył palcem o koronkowe majteczki.  
- Mówiłem, że masz ich nie zakładać – syknął.  
Posłała mu niezadowolone spojrzenie, ale po chwili grymas złości znikł z jej twarzy, gdy poczuła, jak wsuwa palec pod bieliznę. Powoli przesuwał go w górę i w dół, zataczał kręgi, uciskał we wrażliwych miejscach, sprawiał, że zaczęły uginać się pod nią kolana. O mało nie jęknęła, gdy wsunął palec w głąb wilgotnej szparki. Zaczął nim miarowo poruszać, miała ochotę wypiąć się do niego i prosić, aby ją wypieprzył. Tu i teraz. Serce waliło jej jak oszalałe. Przyciskała tyłeczek do jego ciała, chcąc poczuć, jak bardzo jest podniecony. Na całe szczęście blat wszystko zasłaniał. Pozwoliła by ją pieścił, a sama powróciła do przerwanej czynności, nie chcąc wzbudzać podejrzeń siostry i jej chłopaka.  
- Gdyby nie towarzystwo, wziąłbym cię tu, na tym blacie – szepnął, owiewając gorącym oddechem jej policzek.

blackeyesgirl

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1290 słów i 7045 znaków.

3 komentarze

 
  • Prunella

    Więcej

  • Lupita

    Jest dobrze, tylko krótko????

  • Robert72

    Bardzo mi się podoba . Bardzo mi się podoba jak reaguje  na jego dotyk, wiem że takie rzeczy zdarzają się w życiu i to w obie strony.