Boobs n Boners 6

Boobs n Boners 6Normalnie Bobby starałby się unikać spotkań rodzinnych, ale po szalonych dzisiejszych wydarzeniach starał się być tak blisko mamy, jak to tylko możliwe.

Podczas gdy rodzina spędzała czas na rozmowach, Bobby stał jakby na uboczu, wykorzystując każdą nadarzająca się okazję, aby obserwować swą piękną matkę.

Linda po wykąpaniu się, odziana była w krótką blado różową spódnicę i białą, cienką bawełnianą koszulkę. Młodzieniec mógł słyszeć stukanie jej drobnych sandałów na obcasie, gdy chodziła po domu.

Raz na jakiś czas Linda przyglądała się mu, mierząc go wzrokiem od stóp do głowy, niczym gorąca laska w klubie nocnym, która wyczaiła przystojniaka na sali.

„O Boże, mój syn jest taki pociągający. Chcę zedrzeć z niego ubranie i przyjąć go w siebie, tam gdzie jego miejsce.” Myślała, a głos rozsądku już się nie odzywał.

Bobby czuł przypływ niestosownego podniecenia za każdym razem, gdy natrafiał na spojrzenie mamy. Mrugała wtedy do niego niewinnie i słodko.

Ta wymiana uwodzicielskich spojrzeń nie przeszła uwadze jednej z osób na grillu. Matka Lindy, Beth była w pełni świadoma rosnącego napięcia seksualnego między córką a wnukiem. Przez jej twarz przeszedł uśmiech, widząc, jak pobudzają się wzajemnie.

„Coś nieprzyzwoitego rozgrywa się między tymi dwoma. Zastanawiam się tylko...” W głowie Beth kłębiły się myśli.

Po obiedzie Bobby wycofał się, aby nie dać się wplątać w granie w „Guitar Hero” ze swoim ojcem oraz pozostałą rodziną.

Nie minęło wiele czasu, zanim nie usłyszał znajomego stukotu szpilek mamy za swoimi plecami.

- Zastanawiałam się, gdzie zniknąłeś – rzekła, stając za nim.

- Nie miałem ochoty na grę – odparł.

- Musi ci coś innego chodzić po głowie – drażniła się, przytulając się od tyłu.

- Taaa – Bobby uśmiechnął się, wzdychając i czując miękkie piersi napierające na plecy.

Położyła podbródek na jego ramieniu.

- Mi też – odpowiedziała, wsuwając dłoń za gumkę jego szortów i gładząc paznokciami włoski łonowe.

Poczuł dwa palce i wślizgujące się między nie gruby trzon swojej męskości.

„ Taaaki pokaźny. Oh, Linda, zaciskasz palce wokół podstawy prącia swego syna i jednocześnie widzisz swojego męża za oknem. Ależ to niegodziwie podniecające!”

- Chcesz iść na spacer? – zapytała delikatnie.

- Gdzie?

- Co powiesz na plac zabaw? Jest tam ciemno i cicho o tej porze...idealnie dla dwojga, którzy chcą się...bawić – ukąsiła go zmysłowo w szyję.

- Wy, zróbcie mi miejsce – usłyszeli za sobą kobiecy głos.

- Jezu, mamo, wystraszyłaś mnie – Linda odsapnęła.

Beth uśmiechnęła się, podchodząc bliżej i stając obok.

- Mamy tu niewinny moment pielęgnowania więzi uczuciowych między matką a synem, co? - Beth spytała.

- Prawdę mówiąc, to tak. Bobby, może pójdziesz do taty i powiesz mu, że idziemy na spacer, a ja w tym czasie porozmawiam z babcią.

- Okay – odparł, zostawiając dwie kobiety same.

„O mój Boże, moja mama wie. Widzę to po jej twarzy”

- Czy było to tak oczywiste? - Linda spytała z uśmiechem.

- Tylko dla matki, która wychowała trójkę synów – odpowiedziała, dzieląc się z córką porozumiewawczym uśmiechem.

Obserwowały Booby’ego, który przystanął, wdając się w konwersację z kuzynami.

- Rozumiem, przez co musisz przechodzić, kochanie. On jest piękny – powiedziała Beth, ujmując dłoń córki.

- Całkowicie go ubóstwiam – odpowiedziała Linda, przegryzając wargę, gdy z rozmarzeniem wpatrywała się w syna.

- A ubóstwienie dla syna w każdym aspekcie, jest całkowicie naturalne – matka ścisnęła lekko dłoń córki.

- Więc robię dobrze? – Linda zwróciła twarz ku matce.

- Podążasz za głosem swojego serca?

- Tak – zdecydowanie potwierdziła.

- A więc, jak mogłoby to być złe. Miłość matki do syna jest, jak żadna inna...a kiedy przeradza się w pożądanie, nie ma żadnej siły na ziemi, która mogłaby cię powtrzymać od niego z daleka...nawet więzy małżeńskie.

Linda przypatrywała się przez okno mężowi, który dobrze się bawił ze swoim braćmi, przytakując głową, że się z nią zgadza.

„Kocham Rona szczerze...zapewnia nam dostatnie życie. Gdyby się dowiedział, wiem, że złamałoby mu to serce. Ale mama ma rację...nic nie powstrzyma mnie przed uprawianiem miłości z synem. Nic.”

- Tylko uważaj. O czym mąż nie wie...to go nie skrzywdzi – rzekła Beth.

- Będę ostrożna.

Linda i Bobby przechadzali się chodnikiem, trzymając się za ręce. Dziesięciocentymetrowe szpilki wybijały rytm o beton.

- Więc babcia też wie? - spytał chłopak.

- Tak...babcia wie, ale się nie martw...wszystko okay – odparła Linda.

- Ona się tym nie przejmuje?

- Cokolwiek ja chcę, jest tym, czego twoja babcia chce dla mnie. Takie właśnie są matki.

- A czego ty chcesz?

- To głupie pytanie...czy to nie oczywiste...chcę ciebie – wyjaśniła cicho.

Serce Booby’ego zrobiło salto.

- Ale najpierw...będziesz musiał mnie złapać – powiedziała, zsuwając buty ze stóp, biegnąc trawiastym wzniesieniem do parku.

Bobby podążył z nią, w kierunku placu zabaw. Linda chichotała, jak mała dziewczynka. Nawet w ciepłą, letnią noc park był bardzo ciemny i odludny, otoczony z trzech stron gęstym, zadrzewionym terenem.

Nim Bobby nadciągnął, Linda wspięła się na metalową ściankę wielkiego fortu dla dzieci.

Bobby przeszedł pod nim, starając się zlokalizować, gdzie się znajduje na drewnianym pomoście powyżej.

- Booonnneerrrr – usłyszał jej słodkie, ciche wezwanie.

Podszedł do zjeżdżalni, która wznosiła się jako otwarty półokrąg i wtedy zobaczył mamę stojącą tuż nad nim, trzymającą się krawędzi otworu, kiedy przysiadła nad nim. Rozłożyła długie nogi,  utrzymując ciężar na bosych stopach. Dostrzegł jej nabrzmiałe, grube płatki przez materiał białych, cienkich majtek.

- Ujrzałeś coś, co ci się podoba? - spytała uwodzicielsko, uśmiechając się do niego.

Sięgnęła jedną ręką poniżej, trzymając się drugą i potarła cipkę w górę i w dół przez cienka tkaninę.    
Dała jej pięć szybkich klapsów opuszkami palców.

- Chodź i weź ją sobie – powiedziała.

„O kurwa!!!” Bobby pomyślał.

Nie marnował więcej czasu i podciągnął się do niej. Linda wyprostowała się, zaśmiała i zjechała zjeżdżalnią.

Bobby wspiął się przez otwór i na pokład.

- Boooobby – słodki głos mamy rozbrzmiewał w oddali nęcąco.

Zobaczył ją po drugiej stronie pokładowego mostu. Oparła się o ścianę plecami do niego i podciągnęła spódnice wokół talii.  

Powoli zsunęła majtki ze zgrabnego, kształtnego tyłka, zatrzymując je tuż pod pośladkami. Patrzyła na niego przez ramię lubieżnie, gdy jednocześnie ściskała mięsiste półdupki długimi paznokciami.

Bobby’emu krew zawrzała w żyłach. Jego erekcja obscenicznie sterczała pod spodniami. Obraz jej długich, opalonych nóg wieńczył piękny tyłek. Widok ten zapierał dech w piersiach. Instynktownie chwycił podłużny kształt odkształcający powierzchnię szortów, smagając po nim kilkukrotnie dłonią.

- Jak się ma ten długoszyi potwór? Czy potrzebuje kilka uścisków od pupci? - Linda spytała prowokacyjnie, ściskając pośladki, tak że miękkie półdupki falowały lekko.

Niczym figlarna dziewczynka, Linda wciągnęła majtki z powrotem i pospieszyła ku wieży fortu.

Bobby podążył za nią...idąc przez mostek do wieży. Niewielka przestrzeń w środku była skryta w ciemnościach. Jego mama nagle skoczyła na niego, przypierając go do ściany.

Przyciskając swoje piersi do klatki chłopca, Linda przywarła do jego ust, obdarowując kilkoma mokrymi pocałunkami, zanim nie wślizgnęła się swym językiem do wnętrza. Jej długi, różowy wąż znalazł jego, rozpoczynając taniec. Kręcąc i potrząsając silnym, doświadczonym językiem zaatakowała, podciągając jedną nogę wyżej, owijając ją wokół niego.

Dłonie wędrowały w górę pod jego koszulką...gładząc pozbawioną włosów klatę i napierając łonem na skręconą pałę, próbując uzyskać idealną pozycję.

„Chcę go! Mój Bożę, chcę go! Taki silny! Taki przystojny! Tak wielki fiut! Och, pomóż mi!” Jej umysł szalał.

Straciła nad sobą kontrolę...niczym suka w rui...a Bobby wprost to uwielbiał.

- B-b-Bobby!!! - zawodziła rozpaczliwie między pocałunkami.

- Ochhh Booobby!!! - jęknęła przeciągle, ocierając się o jego erekcję.

Jedna z nóg Lindy opasana była wokół jego biodra i użyła swej małej stópki, aby docisnąć jego tyłek, zgniatając ich genitalia razem.

„Cholera jasna, to kompletnie nierealne. Nigdy nie widziałem mamy takiej. Nigdy nie marzyłem, że może być tak napalona. O rany, uwielbiam to...ale zaraz...czemu by się z nią trochę nie podrażnić.”

- Jeśli mnie chcesz...musisz mnie złapać – powiedział, oswabadzając się z jej uścisku,

- Wracaj tu, młody człowieku  - Linda z rozbawieniem zaordynowała.

Bobby rzucił się do zjeżdżalni, ale zanim zdążył to zrobić, mama chwyciła go. Usiadła za nim, zarzucając nogi wokół niego i pociągnęła go na swoje piersi.

Spoczywając na jej biuście, Bobby poczuł jej język błądzący po szyi. Linda złapała twardego jak stal koguta przez spodenki i zaczęła ruszać po nim ręką.

- Myślisz, że możesz mi uciec? - zapytała żartobliwie.

Bobby wypchnął biodra, napierając na jej pięść, gdy go brandzlowała. Spojrzał w dół na jej drobną dłoń…otulającą szczelnie wokół erekcję, zakrytą odzieżą. Jej obrączka ślubna błysnęła w świetle księżyca, gdy podnosiła się w górę i w dół po podłużnym kształcie.

„O tak...zajebiście dobrze. O kurwa!!!” Bobby rozmyślał.

Niespodziewanie zsunęli się ze zjeżdżalni. Linda krzyknęła zawadiacko, gdy byli na dole, trzymając się wciąż syna.

- Chcę się huśtać – zachichotała cicho.

Wstała, podała mu rękę i pociągnęła w stronę huśtawek. Linda szybko wskoczyła na siedzisko, a Bobby stał kilka kroków przed nią. Jego podekscytowana wypukłość wyrywała się ze spodenek.

Podobnie jak śliniące się dzieci patrzył, jak jego mama wyciąga swoje długie nogi, łącząc je razem, kiedy zaczęła się bujać. Kołysała się w jego kierunku, rozciągając małe palce u nóg. Zanim zaczęła się cofać, ściągnęła je w dół, zahaczając o główkę jego erekcji, wprawiając ją w sprężynowy ruch.

Powtórzyła to ponownie, zaśmiała się, a zaraz też Bobby, gdy jej palce prześlizgnęły się po czubku a jego wielki pal bujał się w górę i w dół.

- Tak wielki i twardy – chwaliła w zachwycie.

- To przez ciebie – odparł.

- Sprawia mi przyjemność świadomość, że wywołuje w swoim przystojnym synu tak silne wzwody – rzekła z niegrzecznym uśmieszkiem.

„ Zatopię go. Zatopię go wewnątrz mojej gorącej mamuśki. Prawdziwego Milfa.” Bobby pomyślał.

- Chwyć moje stopy – Linda szepnęła.

Gdy zmierzała w jego kierunku, chwycił jej małe, zgrabne stopy, trzymając ją nieruchomo w miejscu.

- Teraz przesuń się trochę do przodu.

Bobby podszedł do przodu, aż jego nabrzmiały drąg nie wsunął się między stopy matki. Trzymał ją za pięty, a w tym czasie Linda zaczęła go masować po wypełnionym krwią fallusie. Obciągała jego kawał mięcha w przód i w tył podbiciem swych stóp i zawadzała o jaja, sprawiając, że kolebały się między jego nogami.

„Czuję na swoich drobnych stopach, jak bardzo ten wałek jest długi i gruby. Moje palce ugniatające jego mosznę...jest taka delikatna...taka ciężka, wypełniona spermą po brzegi.” Pomyślała.

- Stopy mamusi są w dotyku miłe, co kochanie? – Linda spytała z czułością.

- Taaak...są najwspanialsze – Bobby wymruczał.

- Wątpię w to...prawdopodobnie znalazłoby się kilka rzeczy wspanialszych w odczuciach, które mogłyby oplatać tego wielkiego potwora – powiedziała, mrugając okiem.

Linda rozłączyła stopy, a jej nogi zaczęły się rozkładać.

- Chwyć mnie za nogi – powiedziała.

Bobby chwycił jej uda, ona przyciągnęła go bliżej za pomocą stóp. Stopniowo rozwierała nogi, a młodzieniec spoglądał w dół na jej słodką muszelkę przebijającą się przez cienkie, białe majtki.

„Oto są...bramy raju. Jezu, jej krocze zakryte bielizną. Są kurewsko przemoczone.”  

Jego dłonie ześlizgnęły się na jedwabiście gładką, spodnią część ud, i gdy jej nogi obejmowały go, poczuł jak pięty naciskają na jego pośladki, popychając go do przodu.

Bobby zbliżył się, aż jego fiut nie był skierowany w górę, naciskając na bułeczkę mamy. Obaj cieszyli się na ten widok, jak jego przyrodzenie sterczy znad jej łona.

- Łoł, pakujesz ogromną masę mięcha między te uda, mały – Linda uśmiechnęła się.

- To dobrze? - spytał.

- Zdecydowanie tak. Minęło wiele czasu, odkąd ktoś dotknął mojego dna. Nie sądzę, abyś miał z tym jakieś problemy.

„Dotykać dna! Cholera, mama mówi o swojej cipce. Mówi o mnie, dobijającego do dna jej cipki!”

Linda odchyliła się do tyłu, powodując, że jej biust wyeksponował się bardziej przez napięcie materiału koszulki, która podjechała wyżej. Bobby spojrzał w dół na seksowny kontur jej brzuszka.

- Popatrz, Bobby...moje nogi cię obejmują...zupełnie, jak w twoim śnie – rzekła, śmiejąc się.

- Cóż...prawie – zaczerwienił się.

- Achhh, racja. Myślę, że gdybyśmy chcieli, aby to było jak w twoich snach...musielibyśmy wyciągnąć tego długoszyiego stwora ze swej jaskini i pozwolić mu wślizgnąć się do mojego przytulnego tunelu miłości – powiedziała słodko Linda.

Bobby nie mógł nic powiedzieć, bowiem serce podjechało mu do gardła.

- Myślisz, że jesteś na to gotowy? - spytała.

- T...teraz? - Bobby wyjąkał.

Spojrzała na niego zza pół przymkniętych powiek, przygryzając dolną wargę. Skinęła głową twierdząco.

- Tu...Tutaj?

„To jest właśnie to, Linda. Twoim celem jest oddanie się własnemu synowi...i kutasowi z twych fantazji. Oh, co ja bym dała za swoje miękkie łóżko w tej chwili. Jednak rozpaczliwe czasy wymagają rozpaczliwych działań...jak na Wybrzeżu Rozpusty.”

Linda uniosła się i objęła rękoma szyję syna. Huśtawka wysunęła się spod niej. Teraz trzymała się tylko Bobby’ego, obejmując go kształtnymi nogami.

- Tam...na trawie – rzekła, wskazując trawiastą łąkę pod lasem.

Chłopak przeniósł ja w to miejsce i delikatnie postawił. Jej rozmarzone, brązowe oczy wpatrywały się w niego z wygłodniałym wyrazem, a po chwili sięgnęła w dół i opuściła majtki.  

- Zdejmik szorty – wyszeptała.

Bobby zsunął je, a jego wielki, pulsujący dzieciorób sterczał do przodu, niczym strzała.

Linda położyła się na trawie, układając nogi w pozycji misjonarskiej. Bobby spojrzał na jej kwiat. Był w pełnym rozkwicie...jej wargi rozchylone były na boki, połyskujące od nektaru. Spod kapturka wyłaniała się łechtaczka. Nie marnowała czasu, przywołując syna.

- Chodź tu – szepnęła, swoim słodkim matczynym głosem.

Bobby nerwowo przełknął ślinę i klęknął między jej silnymi, matczynymi udami. Gdy jego ciężar spoczął na niej, Linda owinęła mu ręce wokół szyi i przyciągnęła do swych spragnionych ust.

„Zaczynamy” Pomyślał podekscytowany.

Całowali się zachłannie, a ich języki tańczyły wokół siebie.

Ptak Bobby’ego napierał na guziczek mamy, mała kępka włosków łonowych drażniła koronę jego główki i wrażliwy spód. Kilkukrotnie wypychał biodra do przodu, przebijając się przez jej nabrzmiały gruzełek.

Linda przechyliła miednicę, usiłując mu pomóc. Długa pała nieznośnie drażniła jej łechtaczkę i cofała się w dół, naciskając na anus. Napęczniały hełm szturchał i sondował, pragnąć wejść do środka.

Bobby poczuł, jak mała dłoń chwyciła jego trzon, pomagając. Po przeciągnięciu go między miękkie, wilgotne fałdy jej sromu, Linda naprowadziła nabrzmiałą krwią żołądź na kremowe gniazdo.

„Oh, kochanie, pozwól mamusi wprowadzić się do raju. Całe to mięso. Cały gruby, pulsujący kawał mięcha! O, Boże, Linda...zapowiada się taaak cholernie przyjemne!”

- Ooo...ooch!- głos Bobby’ego drżał, czując gorąco dobywające się z kobiecości matki.

Puściła jego penisa i wiedział, że to jest ten czas. Powoli posuwając się naprzód, czuł rozgrzane ścianki różowej cipki, otulające jego obwód.

- O ja cię – nastolatek mruknął, a ciało zatrzęsło mu się z podniecenia, podczas gdy mokre pocałunki mamy lądowały na jego twarzy.

Wycofał się o centymetr, a potem naparł ponownie, powoli zagłębiając swą twardą męskość w głęboko we wnętrze mokrej, miękkiej, ciepłej pochwy.

- Ochhh...tak dużo tego! – Linda wymruczała, czując jak jego kutas rozciąga jej dziurkę.

Ponownie Bobby się cofnął, wchodząc po chwili jeszcze głębiej. Jego gładki łepek szukał dna. Wreszcie, gdy jego miękka, pozbawiona włosów moszna przytuliła jej tyłek, poczuł, iż czubek jego chuja składa pocałunek małemu otworkowi, szyjce macicy.

- Oochh...Booobbbbyyy! – głos Lindy wibrował.

W głowie mu szumiało, gdy poczuł jak jego fiut został całkowicie otulony przez ciasny, gąbczasty piec. Było tak, jak w jego marzeniach...a nawet lepiej, kiedy tylko Linda objęła nogami w pasie nastolatka.

- Kochaj się ze mną – wyszeptała.

Powoli, biodra Bobby’ego zaczęły się poruszać...nie długimi, mocnymi posunięciami...ale takimi pchnięciami, które są idealne na pierwszy raz...powolne i spokojne.

Śliskie wnętrze waginy Lindy ściskało pękatą erekcję, niczym tak, jakby ciepło wielokrotnie wchodziło i cofało się o kilka centymetrów Preejakulat wyciekający z czubka gałki chłopaka bez przerwy lizał miękkie, kremowe zwieńczenie szyjki macicy Lindy.

„O mój Boże...jestem matkojebcą! Nareszcie jestem matkojebcą i to takie przyjemne!” Pomyślał Bobby.

- Pocałuj mnie – Linda westchnęła.

Było tak jak we snach Bobby’ego...tylko o niebo lepiej. Gdy ich języki zaczęły wirować i flirtować ze sobą dziko, zaczął instynktownie podkręcać tempo długimi, dobijającymi uderzeniami. Za każdym razem, gdy się zatapiał, czuł jak różowa cipka Lindy dokładnie oplata jego freda, dusząc go  ciepłą, aksamitną miękkością matczynej cipki.

Tymczasem w domu mąż Lindy, Ron siadł obok matki na kanapie...popijając ostatnie piwo.

- Lindy i Bobby’ego nie ma od dłuższego czasu. Mam nadzieję, że wszystko w porządku – rzekł.

Beth pogładziła go po ramieniu, patrząc w oczy z uśmiechem.

„Och, mój biedny chłopczyk. Jestem pewna, że wciąż masz słodkiego ptaszka...ale nie możesz konkurować z napalonym, wielkim jak koń nastolatkiem. Moja Linda będzie nadal nazywała cię swoim mężem...ale seksualnie, kochanie...straciłeś ją.” Beth pomyślała.

- Ach, nie martw się, kochany. Jestem pewna, że wszystko u nich dobrze. Jest w końcu z twoim silnym, przystojnym synem. Jestem pewna, że się nią dobrze opiekuje.

W parku, potężny kutas Bobby’ego walił, niczym młot wygłodniałą cipę żony Rona. Jego gruby, wybrzuszony pręt niemal zamazywał swój obraz, wchodząc i wychodząc z jej norki. Gruba, maślana pianka z ich seksualnych wydzielin pokrywała jego fallusa i kapała z jaj, gdy obijały się o dupę Lindy.

- Aaachhh, mamo...dochodzę! – Bobby wymamrotał.

- Spuść się! - Linda krzyknęła.

- Doooochooodzę! - jęknął.

- Jaaa teeż! - jej śliczny głos wyśpiewał.

- Uchh!!! Achhh!!! Ochhh!!! - Bobby tryskał długimi, obfitymi strumieniami spermy, za każdym razem wydobywając z siebie prymitywne odgłosy.

Linda zatopiła twarz w jego szyi, jej cipka zaczęła eksplodować, ściskając i dusząc mięso, uderzające w nią gęstym nasieniem.  

Po tym, co wydawało się wiecznością, ich ciała zesztywniały, wykrzywiały, trzęsło nimi...silne, opalone nogi Lindy trzymały jego ciało, niczym przyspawane do niej. To były orgazmy tak intensywne, że aż trudno sobie to wyobrazić.

Piętnaście minut później matka i syn byli ubrani, spacerując ponownie po chodniku, ręka w rękę. Tym razem kierując się w stronę domu. Linda ścisnęła jego dłoń.

- Wszystko w porządku? - spytała.

- O tak. Po prostu żałuję, że nie trwało to dłużej.

- Och...kochanie, byłeś wspaniały – uśmiechnęła się, zatrzymując się jednocześnie, zwracając się w jego stronę.

- Dzięki- odparł, wzdychając.

- Jeśli jesteś zainteresowany zdobyciem doświadczenia...jestem pewna, że stara matka zna kilka sztuczek, których może cię nauczyć.

- Super...zamiast dwóch minut będziemy mogli działać przez dwie godziny – zaśmiał się.

- Albo cztery godziny – rzekła, opierając dłonie na jego ramionach.

- Byłoby cudnie.

- A może...może po prostu...nauczyłabym, abyś mógł całą noc – powiedziała z nikczemnym uśmieszkiem.

- Będzie ciężko z tatą w pobliżu.

- Cóż, chyba będę musiała być kreatywna. Aby móc wpuszczać cię kiedykolwiek i gdziekolwiek chcę.

- Podoba mi się ta idea.

- Mi też, kochanie. Mi też – Linda odpowiedziała, gdy kontynuowali spacer, trzymając się za ręce.

VeryBadBoy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3893 słów i 21483 znaków.

4 komentarze

 
  • Margerita

    łapka w górę oj Bobby, Bobby

  • Piterrrr

    Hej kiedy bedzie kolejna czesc:)zajebiscie piszesz;)

  • VeryBadBoy

    @Piterrrr, to już koniec tej opowieści.  
    Może kiedyś dopiszę swój ciąg dalszy, bo jest taka możliwość, ale póki co nie zamierzam.

  • marcin007

    @VeryBadBoy  chciałbym żyby napisałdalszą część jak matka uprawia seks z synem w sypialini  od tyłu i wróżnych pozycjach seksualnych :)

  • Marcin007

    Chce kontynuacji matki z synem  Boobs n Boners  odpisz żeby matka uprawiła seks od tyłu analnie  i w różnych pozycjach seksualnych

  • Takij

    @Marcin007 Dobry pomysł masz. :-) Ja bym dodał zabawy z babcią. ;-)

  • Takij

    W końcu jest :-))) Opowiadanie mega jest, dzięki :-))

  • VeryBadBoy

    @Takij, spoko. :)
    Wybacz zwłokę.

  • Takij

    @VeryBadBoy Jak dobre, to warto czekać. :-)