Boobs n Boners 2

Boobs n Boners 2Podczas śniadania Bobbi’emu trudno było się skupić. Nie mógł oderwać oczu od swojej mamy, która kręciła się po kuchni.

Po pierwsze jej opalone, wyglądające na silne nogi, ale jednocześnie delikatne, miękkie. Seksowne, nagie stopy z malutkimi paluszkami i pomalowanymi delikatnym różem paznokciami.

Za każdym razem, gdy Linda sięgała do górnej szafki, przenosiła ciężar ciała na jedną stopę, stając na palcach i wyginając pięty, napinając mięśnie nóg.  

Krew z powrotem napływała do jego penisa.

„Jak to musi być, gdy takie nogi cię oplatają? Jak to by było widzieć je rozwarte na boki, niczym skrzydła orła...z tymi pięknymi, bosymi stopami wyciągniętymi w przeciwnych kierunkach?” Pomyślał.  

W końcu...jej piersi. Miękkie, rozpłaszczające się zachwycające wzgórza, które zawsze wyglądają, jakby niespokojnie, skaczące, gdy się porusza. Były jak uczta dla oczu młodych chłopców.

Siedząc obok męża, Linda mrugnęła do swojego syna, jakby dokładnie wiedziała, jakie nieczyste obrazy rysuje przed nim jego umysł.

„Moje biedactwo. Taki rozpalony...dla swojej mamy”. Uśmiechnęła się.

Bobby również w szkole miał problemy, aby się skupić tego dnia. Przypominał sobie wydarzenia z poranka w głowie...jego mama odwracająca się do niego, opierająca dłonie na miękkich biodrach...jej bujające się piersi, wciąż lśniące po prysznicu, delikatnie huśtające się.

- Bobby – szeptała słodko.

Ponownie scena powracała...mama się odwraca...bujające się piersi...dłonie na szerokich, rodnych biodrach.

- Bobby – rozbrzmiewał szept.

Młodzieniec zamarł, widząc to wszystko oczami wyobraźni...napawając się. Piękna twarz...włosy wciąż mokre, zaczesane do tyłu. Kołyszący się biust, z napiętą skórą od ich ciężaru, opadające lekko na brzuch. Duże aureole brodawek...z gruczołami mlecznymi i sutki, stworzone do ssania. Niżej wzgórek łonowy...korona, diadem jej macierzyństwa…pokryty jedynie maleńkim skrawkiem zadbanych, cienkich włosków…z niewielkim guziczkiem poniżej, który znakował wejście do jej sanktuarium.

Wydawać by się mogło, że chuj Bobbi’ego zaraz rozerwie jego spodnie. Niemal czuł pośladki mamy, wtłaczające się na niego...oplatające jego grubasa.

- Pokaż się – słyszał, jak mówi.

„Wyglądała tak seksownie, stojąc obok drzwi...wpatrując się w mojego wielkiego kutasa. Jej oczy zrobiły się, jak spodki...rozchyliła usta. To było spojrzenie, jakiego wcześniej nie widziałem. Zaimponowałem jej. Mojej bardzo atrakcyjnej mamie!”

- Pokaż się – rzekła uwodzicielsko...zupełnie, jak zdenerwowana dziewczynka, która tak bardzo
  chce go dostać w swoje ręce.

Często myśli Bobbi’ego uciekały w rejony, gdzie sunie na chmurce w przestworzach. Gdzie jego młode, nagie ciało leżało na swej pięknej, cycatej matce. Z jej rękoma oplatającymi go...długimi, pomalowanymi paznokciami drapiącymi plecy. Powoli jedwabiście gładkie nogi ocierały się o niego do czasu, aż pięty nie spoczęły na jego pośladkach...przyciągając go bliżej. Wtedy zaczęlibyśmy się wznosić...niczym samica pająka, która pochwyciła swa ofiarę i wciąga ją do swej pajęczej sieci w chmurach...gotowa pożreć go. Linda mogłaby chwytać jego pałę i żywić się nią, pochłaniać główkę swoją rozwartą cipką.

A gdy już by zniknęli w obłokach, trzon Bobby'ego  zatapiałby się w środku miękkiej, sekretnej dziurce matki...aż po same jaja. Przedtem, zanim by nie odlecieli w kłęby pary wodnej, ściskając go zaczęłaby łagodnie bujać się na nim. Tam i z powrotem, jak kołysanka...zawieszone wysoko, wijące się ciała.

Nagle Bobbym szarpnęło, wracając do rzeczywistości przez rozlegający się dźwięk dzwonka. Nauczycielka, pani Jacobs, stała na środku klasy, wpatrując się w niego, obrzucając wymownym wzrokiem, podczas gdy cała młodzież wybiegała do wyjścia.

- Problem z koncentracją, co? - zapytała z grymasem na twarzy.

- Przepraszam – odpowiedział, wychodząc z klasy skrępowany.




- Halo – rzekła Linda do słuchawki telefonu, składając ubrania w pralni.

- Hej, mamo – odezwał się.

- Hej, luzaczku. Co kombinujesz? - spytała.

- Ah...nic takiego. Po prostu mam przerwę.

- Wszystko w porządku?

- Tak, uhm...po prostu...chciałem zadzwonić i powiedzieć ci cześć.

- Jak słodko...tęsknię za tobą.

Rozpromieniła się, składając jeden ze swoich koronkowych biustonoszy.

- Też za tobą tęsknię. Ehm...mógłbym cie prosić o przysługę? Wyślesz mi swoje zdjęcie? - spytał nieśmiało.

- Moje zdjęcie? – była mocno zdziwiona, ale uśmiechnęła się mimowolnie.

- Taa...uhm, tak sobie pomyślałem, że byłoby fajnie mieć twoje zdjęcie w telefonie, abym mógł
  sobie patrzeć...i pokazać kolegom – wyjaśnił.

- Ah, kochany jesteś.

- Więc mogłabyś? - spytał z nadzieją w głosie.

„Wyślij mu coś sexy, Linda. Biedny chłopak cierpi z powodu podniecenia. Ale jakie? Nie mogę pozwolić na to, by pokazał kolegom takie zdjęcie. Zaraz, wiem już, co zrobię...”

- Wiesz... co powiesz na to, abym wysłała ci dwa zdjęcia. Jedno dla ciebie, abyś mógł pokazać
  coś kolegom...a drugie tylko dla ciebie.  

- Okay – Bobby był uradowany.

- Daj mi kilka minut.

- Dzięki, mamo.

- Pa, skarbie – rozłączyła się.

„Dobra, gdzie powinnam je zrobić? Moja sypialnia mogłaby być idealnym miejscem. Ale poczekaj...a może jego pokój? Doskonale!”

Linda weszła schodami na górę, do sypialni syna. Wciąż panował tu bałagan i rozgardiasz.

„Ten chłopak, ech! Okay, wpierw dla jego kolegów. Coś odrobinę gorącego, ale bez przesady. Nie potrzebuję żadnych nieprzyjemnych telefonów od innych matek z sąsiedztwa.”

Bobby czekał niespokojnie w kabinie łazienkowej. Dzwonek rozbrzmiał i pewnym było, że się spóźni na lekcję, ale miał to gdzieś.  

Po chwili otrzymał wiadomość mms. Otworzył ją. Było to ujęcie całej sylwetki jego mamy, stojącej w jego sypialni. W swojej spódnicy i swetrze opierała się lekko o jego szafę w ślicznej pozie. Z jedną, o miodowym odcieniu od opalenia długą nogą wystawioną do przodu, nieznacznie zgiętą w kolanie. Jej palce spoczywały na podłodze, a pięta unosiła, wygięta do góry. Na twarzy miała słodki, matczyny uśmiech.

Poniżej znajdowała się treść: „DLA TWOICH KOLEGÓW.”

Łoł! Te nogi...i sposób w jaki ma ułożoną stopę. W mordę! A jej cycki...o wszyscy święci, ależ sterczą do przodu. Kurwa, aż chuj mi cały pulsuje!”

Linda rozglądała się po pokoju, myśląc o następnym zdjęciu.

„A więc teraz coś dla mojego słoneczka. Powinnam być goła? Oh, Lindo, to jest tak nieprzyzwoite. I jeszcze znowu te motyle, psia mać. Już wiem, położę się na jego łóżku, rozbiorę się wpierw, nie będąc całkowicie wyeksponowaną. Muszę coś zostawić jego wyobraźni.”

Kilka minut później dotarło następne zdjęcie. Serce waliło Bobbi’emu z ekscytacji, gdy wolną ręką wyciągnął swojego fiuta z szortów. Zdjęcie się otworzyło. Linda leżała na swoim brzuchu na łóżku Bobbi’ego...kompletnie naga. Podpierała się na swoich łokciach z dłońmi pod brodą. Uśmiechała się z miłością. Jej wielkie, nagie piersi wydęły się do przodu, gdy spoczywały zgniecione jak miękkie ciasto pomiędzy nią a materacem. Na drugim planie dostrzegł masyw jej puszystego tyłka. Jej nogi w kolanach były figlarnie uniesione a opalone stopy zgięte, z palcami wycelowanymi w sufit.

Pod fotografią widniał podpis: „TYLKO DLA CIEBIE.”

- O rany – jęknął.

Jęknął przeciągle ponownie. Ręce mu się trzęsły a jaja nieomal nie wybuchły.

„Jasna cholera, mama leży zupełnie naga na moim łóżku! Chciałbym tu zostać i sobie strzepać, ale będę w głębokim gównie za spóźnienie na lekcje.”

Bobby przez cały dzień z trudem powstrzymywał się przed zrzucaniem ukradkowych spojrzeń na zdjęcie. Nawet docierając do domu, w swoim pokoju nie mógł skupić się na pracy domowej, zdając sobie sprawę, że pociera swojego ptaka przez spodnie, zerkając na telefon. Nie usłyszał mamy, gdy stanęła w drzwiach.

- Czy nie miałeś pracować nad tą pracą domową z matematyki? – spytała z ironią.

- Taa, prawie zrobione, mamo – odparł, czerwieniąc się i odsuwając telefon od siebie.

- Chcesz sobie zrobić trochę przerwy?

- A co?

- Wiesz...chcę się wykąpać, zanim twój ojciec wróci do domu. Pomyślałam, że może chcesz mi
  dotrzymać towarzystwa.

- Naprawdę? - jego serce szybciej zabiło.

- No, chyba że wolisz siedzieć nad matmą? – odpowiedziała, lekko się drażniąc.

- Oj, nie – Bobby wyszczerzył się szeroko.

- Chodź – Linda zaśmiała się.

„To jest chyba sen! Muszę śnić. Niemożliwe, by mama pozwoliła mi oglądać sebie, gdy się kąpie. Pewnie zaraz się obudzę...jestem przekonany.”

Niczym podekscytowany piesek, Bobby podążał za swoją mamą do jej pokoju. Linda podeszła do okna i zasunęła sypialniane zasłony, gdy jednocześnie chłopak stał w napięciu, czekając. Stukot jej sandałów na wysokim obcasie oraz hipnotyczne kołysanie się pupy przyciągał jego uwagę.

„O mój Boże! Nie mogę uwierzyć, że pozwolę swojemu synowi patrzeć, kiedy będę się kąpała. Jesteś pewna, Lindo? Że właśnie tego chcesz? Nagość jest całkowicie naturalna. To nie ma nic wspólnego z jego wielkim penisem...absolutnie nic. Zachowuj się normalnie...jakby oglądał cię przy robieniu ciasteczek. Tak jest...to nic takiego.”

- Twój ojciec i ja wychodzimy dziś wieczorem. Chcesz abym ci zamówiła pizzę lub coś innego? -
  spytała.

- Pewnie. Brzmi świetnie.

Gdy jego mama weszła do przestronnej łazienki, Bobby kroczył za nią. Po tym gdy zaczęła napuszczać wodę do wanny, cofnęła się, zamknęła drzwi i zablokowała je, przekręcając zasuwę.

- Co tam u Briana? Słyszałam, że był poważnie chory – zapytała.

Serce Bobbi’ego tak szybko łomotało, że nie bez kłopotów mógł odpowiedzieć.

- Ehm...lepiej, tak myślę – wymamrotał, siadając na płytkach, opierając się o ścianę.

- Jak długo nie ma go w szkole? - zadała pytanie, ściągając sandały ze stóp i zaczynając odpinać
  guziki swetra.

- To już dwa tygodnie – odparł, przyglądając się przyodzianym w biustonosz piersiom
  wyłaniającym się z z górnej części.

„Powinienem już dawno sobie walić konia. Rany, jej stanik ledwo je podtrzymuje. Tylko podziwiać te ogromne cycki wylewające się od góry. Ten stanik jest seksowny. Te delikatne koronki...mama jest tak bardzo kobieca.”

- Biedak – rzekła, zsuwając z siebie sweter.

- Kto? - spytał Bobby.

- Twój kolega, Brian.

- A, tak...to przerąbane być tak chorym.

Kutas Bobbi’ego zaczął formować namiot z jego szortów.

Linda rozsunęła zamek spódnicy, która opadła się na podłogę. Słyszała, jak nastolatek lekko westchnął, gdy ujrzał, iż nosi skąpą parę mocno wyciętych majtek bikini. Sięgnęła do tyłu i odpięła  zatrzask biustonosza.

- Nie chcę, abyś tam chodził, póki nie będzie z nim lepiej...szczególnie w przypadku, że jet to zaraźliwe - oznajmiła, zsuwając biustonosz z ramion.

- Okay – odpowiedział, przyglądając się, jak odsuwa miseczki od swoich piersi.

Kiedy jej spektakularne balony wyskoczyły na wolność, oparły się na jej ciele, chybocząc się przez chwilę na wszystkie strony. Bobby przyglądał się ogromnym, różowym brodawkom, pośrodku kryjącym mleczne wypustki.

„O Kurwa!” Pomyślał.

Po rzuceniu biustonosz na dół blisko zlewu, Linda wsunęła kciuki pod rąbkiem majtek i zaczęła przesuwać je w dół jej długich, opalonych nóg.

Po raz drugi tego dnia gapił się na piękny wzgórek łonowy swojej własnej matki. Pokryty był tylko bardzo cienkim trójkącikiem ciemnych włosków i poniżej mógł wyraźnie dostrzec jej szczelinę Wenus.

VeryBadBoy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2141 słów i 11996 znaków.

4 komentarze

 
  • Margerita

    łapka w górę oj Bobby, Bobby ty niegrzeczny chłopczyku

  • VeryBadBoy

    @Margerita, dzięki, heh, chłopak wie, co dobre;)

  • Bigstan

    Fajne opowiadanie tylko dlaczego nie piszesz dalszej części zniewolenia i problem macochy.

  • VeryBadBoy

    @Bigstan, wspominałem o tym pod poprzednią częścią, odpowiadając jednemu z użytkowników. Piszę cały czas dalsze części tamtych opowiadań. Tylko nie tak szybko jakbym sam chciał. No i Wy. Potem jakieś przerwy itd. Tym opowiadaniem, a raczej tłumaczeniem, próbuję nabrać nowego powiewu i chęci. No i muszę przyznać, że to działa. Bo mam już prawie gotową następną część "Problemu macochy". Dzięki za pozytywny komentarz, zainteresowanie i motywację. :)

  • Palmer

    Bosko :cheers:

  • jimraynor

    Coraz ciekawiej sie akcja rozwija :D szybko druga część wyszła, trzeciej też mozemy sie spodziewać niedługo ?

  • VeryBadBoy

    @jimraynor, powinna być za kilka dni.  :)