Boobs n Boners 5

Boobs n Boners 5Następnego dnia myśli Bobbi’ego, siedzącego w klasie, były zasnute erotyczną mgłą.

"Jak ja strasznie chciałbym przelecieć mamę. Chcę ją pierdolić tak mocno i słyszeć, jak moje jaja obijają się o jej dupę. Tak baaaardzo by to pokochała. Z pomocą mojego wielkiego penisa sprawiłbym, że dochodziła by bez przerwy. Krzyczałaby i trzęsła się mocno, podczas gdy ja bym na niej leżał...walił tą słodką cipkę niczym młot pneumatyczny. Boże, wszystkie te miękkości okalające mojego fiuta. O rzesz Kurwa!”

Bobby nawet nie zauważył tego, jak pani Jacobs znalazła się tuż za nim. Odgłos dobiegający z jej gardła zwrócił jego uwagę.

Nachyliła się nad nim i sięgnęła po szkic, nie zdając sobie do tej pory sprawy, że nad nim pracował. Był to szczegółowy rysunek, generalnie przedstawiający piersi...nagie piersi. Wzrok pani Jacobs oderwał się od kartki papieru, skupiając się na swoim napalonym uczniu. Uniosła jedną brew.

"O kurka!” Pomyślał, przełykając ślinę.

Linda przemierzała szkolny korytarz. Dzieci wokół krzyczały, wieszcząc zbliżający się koniec zajęć lekcyjnych. Jej buty na wysokim obcasie wybijały rytm o podłogę, gdy szukała klasy swojego syna.

- Pani Fletcher, doceniam, że zechciała pani spotkać się ze mną. Jestem ostatnio bardzo zaniepokojona wydajnością pracy Bobbi’ego i czuję że pani powinna być także – powiedziała nauczycielka, kiedy siadały przy biurku.

- Dziękuję za wezwanie...nie byłam świadoma, że jest jakiś problem – odparła Linda.

- Wraz z jego nagminną opieszałością, Bobby wydaje się również mocno rozpraszać podczas lekcji. Obawiam się, że rozwija się w nim bardzo niezdrowa obsesja.

- Jaki to rodzaj obsesji? – zapytała matka, z nutą niepokoju w głosie.

- Tego popołudnia złapałam go na rysowaniu tego – rzekła, podsuwając Lindzie rysunek.

"Cyce...mój luzaczek narysował w szkole cycki. Wyraźnie duże cycki. O mój Boże...Zastanawiam się, czy są moje?

- Cóż...chłopcy, to chłopcy, proszę pani – Linda parsknęła lekko śmiechem.  

- A więc nie niepokoi pani fakt, że pani syn narysował kobiece piersi podczas moich zajęć z matematyki?

- Tak, to mnie niepokoi. Lecz, jeśli pani pyta, czy uważam rysowanie obrazów nagich kobiet za niezdrową obsesją, odpowiedź brzmi nie – Linda broniła się zdecydowanie.

- Pani Fletcher, jego oceny szybko zjeżdżają w dół – z troską stwierdziła pani Jacobs.

- W takim razie zajmę się tym, mogę zagwarantować. A jeśli chodzi o tą niepokojąca obsesję. Nie tylko, że nie karzę mu się z tego tłumaczyć...będę go zachęcała, by rozwijał swój talent. Coś jeszcze, pani Jacobs? - zapytała z pompatycznym uśmieszkiem.

Bobby szedł ze swoją mamą w kierunku samochodu. Z nisko zwieszoną głową. Wymienili kilka zdawkowych zdań, od chwili spotkania się na korytarzu.

- Wszystko w porządku, dzieciaku? - spytała.

- Taa...przepraszam, że się wyłączam w klasie – odparł.

- No wiesz...masz dużo na głowie…i załóżmy, że to częściowo moja wina. Nasze relacje uległy ostatnio małym zmianom.

- Tak, ale...w dobrym sensie. Tak sądzę.

- I ja tak myślę, kochanie, ale znienawidzę siebie, dowiadując się, że rozpraszam cię na tyle, co uniemożliwi ci zdanie do następnej klasy wraz z przyjaciółmi.

- Zdam...obiecuję – zadeklarował trochę desperackim głosem.

- To znaczy, że musisz skupić się na nauce, nawet jeśli jesteś blisko, a mnie zdarzy się być nagą od czasu do czasu.

- W porządku.

- Uwierz mi, podoba mi się fakt, że lubisz, gdy siedzę na twoich kolanach...daję ci te małe uściski pupą, ale od teraz...nie ma wyników, nie ma uścisków...łapiesz? - uśmiechnęła się.

- Rozumiem – odpowiedział.

Siedząc w aucie, Linda sięgnęła do swej torebki i podała mu szkic.

- Pomyślałam, że może chcesz to zachować – oznajmiła.

- Dzięki – zaśmiał się, odbierając go od niej.

- Stajesz się coraz lepszy. Są bardzo realistyczne – przyglądała się rysunkowi.

- Dziękuję – odparł trochę zakłopotany.

- Są moje? - spytała, zbijając syna z tropu.

"Oj, po prostu bądź z nią szczery...mama nie ma z tym problemu.” Pomyślał.

- Uhm...tak...są twoje – z trudem przyznał się.

- Nieźle – wciąż lustrowała owe dzieło.

- Sutki są złe. A moje aureole są duże większe...pozostałe elementy są zadowalające.

- Naprawdę? Myślałem, że narysowałem je zbyt duże. Jesteś pewna?

- Cukiereczku, moje otoczki mają ponad trzydzieści centymetrów obwodu...oczywiście, że jestem pewna. Te na szkicu, są zbyt małe.

"Ja jebię…ponad trzydzieści centymetrów obwodu. Mieliśmy właśnie o tym na matematyce. Są tak wielkie, jak grejpfrut.”

- Kurdę, myślałem, że są dobre.

- Czy muszę zjechać na bok, wyciągnąć je na wierzch i udowodnić ci, ze się mylisz, kolego? - spytała żartobliwie.

- Okey – Bobby przytaknął z wielkim bananem na twarzy, sprawiając że jego mama wybuchnęła śmiechem.

- Taaak...już widzę te nagłówki: Matka przyłapana w pojeździe na obnażaniu się przed synem.

- Moglibyśmy pojechać do parku...nigdy nikogo tam nie ma – zaproponował.

- Park! Jeśli mamy zamiar zajść tak daleko, równie dobrze możemy udać się do Wybrzeża Rozpusty – odparła.

- Wybrzeże Rozpusty? Gdzie to jest?

- Nigdy nie słyszałeś o Wybrzeżu Rozpusty?

- Nie – zaprzeczył, kręcąc głową.

- To trawiasty stok nad jeziorem Loon. Jest tam bardzo intymnie. Chętny na przejażdżkę? - spytała.

"Linda, co ty wyprawiasz? Nie możesz zabrać syna do Wybrzeża Rozpusty. Jedynymi czynnościami, jakimi ludzie się tam oddają jest...pieprzenie się. Straciłaś rozum? Zabieram go tam, by pokazać mu tylko rozmiary swoich brodawek. Ot co.”

- Czy będzie w tym brał udział balon? - spytał z uśmieszkiem.

- Tak, balon będzie w tym brał udział. Jeśli będziesz się zachowywał...może nawet dwa – odwzajemniła uśmiech.

- Cudnie – wyszczerzył się szeroko, a kutas zaczął mu sztywnieć w spodniach.

Kilka kilometrów za miastem Linda skręciła w wąską, polną drogę, trzymając się jej dość długo. W końcu zatrzymała samochód na wzgórzu z widokiem na zaciszne jezioro.

"Nie waż się nawet spojrzeć na tą polankę. Zostań w aucie, odepnij biustonosz, pokaż mu swoje aureolki, a następnie odjedź. Boże, kochałam to miejsce...zawsze było tu tak magicznie...wolni od nauczycieli...wolni od rodziców...wolni od mężów. Wolni od mężów?! O rany, Linda...opuść to miejsce natychmiast!!!”

- Weź koc z bagażnika – rzuciła, otwierając drzwi i wychodząc.

Bobby pochwycił koc i dołączył do swojej mamy na skraju trawy. Linda ściągnęła swoje buty na obcasie, wzięła je w rękę i złapała syna za dłoń.

- Chodź – powiedziała cicho i zaczęła zbiegać w dół zbocza.

Bobby nieomal nie potknął się kilka razy, gdy rzucał okiem na jej skaczące cycki pod swetrem, gdy biegli. Piękność w średnim wieku krzyczała i chichotała radośnie, kiedy znaleźli się wśród wyższej trawy.

- Tutaj – zakomunikowała, prowadząc go w konkretne miejsce.

"Deja vu...czuję się znów, jak ta niegrzeczna cheerleaderka. Idąc za rękę z hojnie obdarzonym przez naturę futbolistą ze szkoły...prowadząc go w swoje tajne miejsce.”

- Idealnie – rzekła, patrząc na spokojną wodę.

Nastolatek rozłożył koc i usiadł. Linda spoczęła obok, by po chwili upaść na plecy. Opalone nogi miała lekko rozchylone i zgięte w kolanach.

"Łał, wyglądają tak delikatnie a gładka opalenizna aż świeci się w promieniach słońca. Niesamowite byłoby uczucie, jakby były zaplecione wokół mnie.”

Poczuł, jak mama pociągnęła go za koszulkę.

- Połóż się obok mnie – rzekła cicho.

Bobby ułożył się na plecach, a Linda przewróciła się na bok twarzą w jego stronę, podkładając pod swoją głowę łokieć. To sprawiło, iż jej piersi ścisnęły się leżąc jedna na drugiej, eksponując się mocniej.

- I jak? Jest tu dostatecznie prywatnie?
Uśmiechnęła się.

- O tak. Bardzo – odpowiedział – Byłaś tu już wcześniej...gdy byłaś młodsza, dobrze rozumiem?

"O rany...zaczynamy. Powinnam być szczera...ale to może grać na moją korzyść. Jest kilka spraw, z którymi on mógłby by się podzielić ze mną. Chcę się dowiedzieć, co siedzi w główce tego napaleńca.”

- Pytanie za pytanie?

- Pewnie – rozradowany odparł.

- I będziesz ze mną całkowicie szczery...jeśli obiecam, że ja też będę? – uważnie mu się przyglądała.

- Oczywiście.

- To było miejsce schadzek, gdy byłam młodsza. Spędziłam tutaj wiele czasu...na plecach.

- Grzeszyłaś tu? – spytał.

- Tak...grzeszyłam – odpowiedziała rozbawiona.

- Robiłaś tu rozpustne rzeczy? Dlatego to miejsce nosi nazwę Wybrzeża Rozpusty?

- Nie...raczej zwyczajne rzeczy tu robiłam. Żadnych perwersji. Nazywa się to Wybrzeżem Rozpusty, ponieważ prawie każdej nocy te trawiaste zbocza usiane były młodymi parami. Wyobraź sobie orgastyczne krzyki dwudziestu lub trzydziestu nastolatek rozchodzące się echem po tafli jeziora – wyjaśniła Linda.

"Łoł, mama musiała być gorąca, będąc w moim wieku. Więc to było miejsce, gdzie działy się te wszystkie magiczne rzeczy.”

- Ach, to super – rzekł z zazdrością.

- Moja kolej?

- W porządku.

Przyglądała mu się chwilę, jakby zbierała myśli w głowie.

- Pani Jacobs powiedziała mi, że śnisz na jawie na jej lekcjach. Bądź ze mną szczery...czy w tych snach...ty i ja uprawiamy miłość? - spytała cicho. Jej duże, brązowe oczy wpatrzone były w chłopca.

- Tak...zgadza się – wymamrotał.

"Ochhh, tak ja myślałam...on marzy, by się ze mną kochać. Mój syn...mój luzaczek...moje dziecko...kocha się z mamusią. Mhmm...te cholerne motyle.”

- Gdzie wtedy jesteśmy, gdy kochamy się w twoich snach?

- To dziwne...zaczyna się tak, że wszystko spowite jest gęstą mgłą...potem owijasz wokół mnie swoje ręce i nogi...niczym pająk...zaczynamy unosić się w górę...jakby wspinając się po pajęczynie. Zanim znikamy wśród obłoków, zaczynasz nas kołysać...w tył i z powrotem.

- Kiedy wchodzimy w chmury...wyobrażasz sobie nas uprawiających wieczną miłość? - zapytała, patrząc mu prosto w oczy.

- Tak.

Linda pogładziła z czułością jego policzek.

"O mój Boże, chyba się zakochałam! Przestań, Linda! Po prostu przestań! To twój syn, do kurwy nędzy! Tak, jest przystojny! Tak, jest młody i pełen seksualnej energii! Tak, ma dorodnego, grubego fiuta między nogami, zawsze twardego, gdy jest obok ciebie., , ale to twój syn. Twój piękny, wielki chłopczyk!”

- Dziękuję za szczerość – powiedziała po chwili.

Linda nagle klęknęła i poczęła rozpinać guziki swojego swetra. Bobby niespokojnie się podniósł, spoczywając na łokciach, podczas gdy przypatrywał się, jak biały koronkowy biustonosz oraz przedziałek w dekolcie wyłaniały się od góry.

Zrzucając bluzkę, Linda natychmiast sięgnęła do zapięcia z tyłu, rozpinając stanik. Jej ciężkie piersi zadrżały, gdy biustonosz się rozluźnił. Zsunęła ramiączka, miseczki oderwały się od ciała i jej cycki zafalowały na klatce piersiowej.

Bobby aż westchnął, a jego ciało przeszedł dreszcz przez ten niesamowity widok.

- Widzisz...są dużo większe – uśmiechnęła się, pocierając dłońmi sutki.

- Prawda – mruknął – Są piękne.

- Wiadomo – zachichotała, obserwując rosnący namiot na spodenkach syna.

Nieubieranie dziś bielizny, a tylko polyestrowe, sportowe szorty nie było przeszkodą dla dużego kutasa Bobby’ego, który zerwał się do życia, sprawiając, że cienka, elastyczna tkanina odstawała wyraźnie do góry.

W tym czasie jego mama pożerała wzrokiem to imponujące wybrzuszenie. Bobby wprawił go w skurcz, powodując jeszcze większy napływ krwi i to, że wznosił się jeszcze mocniej. Linda zrobiła wielkie oczy, rozchyliła nieznacznie usta, wypuszczając cichutki jęk. Bobby uśmiechnął się z dumą, delektując się jej reakcją.

"Linda, zabierz syna i opuśćcie to miejsce w tej chwili! Jest...jest taaaki duży. Mogłabym go wziąć...mogłabym go wziąć całego...wiem to. Aż dotarłby do końca.”

- Aż po same jaja – szepnęła pod nosem.

- Słucham? - Bobby zapytał.

- Oh...powiedziałam...no proszę...znów się pokazujesz – uśmiechnęła się.

- Zdejmiesz swoją spódnicę?

- Spódnicę? Nie przypominam sonie, by była to część naszej umowy, cwaniaczku – odparła, łapiąc się pod boki.

- Proszę – rzekł w błagalny sposób.

- Oj, tylko nie zaczynaj z błaganiem. Wiesz, co ci powiem...ty pozbędziesz się koszulki, to ja wtedy spódnicy. Może być?

- Stoi – odpowiedział, zdejmując koszulkę, rzucając ja po chwili obok.

"To niebezpieczne, Linda. Jesteś mężatką. O jejciu...jego klata i ramiona...ależ przystojnego syna mam. Jest taki piękny...tak mi drogi. Jak mogłabym odmówić mu swojego ciała. On potrzebuje swojej mamusi nago...w tej chwili. Tak...do gołej dupy!”

Linda wstała, Bobby obserwował jej bujające się, zwisające teraz cycki, gdy pochyliła się, rozpinając suwak w spódnicy. Opadła na koc. Serce podeszło mu do gardła, widząc białe, cienkie majtki bikini. Zanim mógł to wszystko ogarnąć, wsunęła palce pod brzeg bielizny, zsuwając ją.

- Niewiele zakrywają...więc równie dobrze mogę je zdjąć – powiedziała.

Z poziomu gruntu, Bobby miał idealny widok na jej małą muszelkę...od jej wzgórka łonowego, z lekką łatką włosków, aż po grube, mięsiste wargi. Była teraz całkowicie naga i wyglądało na to, że komfortowo się przed nim czuje.

- Taaak, możesz je powąchać – parsknęła śmiechem, upuszczając majtki na jego klatkę.

Bobby złapał je i przyłożył do nosa. Wyraźna, charakterystyczna woń uderzyła go, zawracając w głowie, a Linda zaśmiewała się, obserwując go.

" O rany, on mnie wącha mój zapach. Moją kobiecość. Moje własne dziecko uzależnione jest od zapachu cipki swej matki. Mojej cipki. Tej samej pulchnej, matczynej szparki, która wycisnęła go osiemnaście lat temu.”

- Więc jak, do cholery, to się stało? - rzekła z uśmiechem.

- Co?

- To miało być coś prostego, jak zjechanie na pobocze i pokazanie ci balonów. A teraz oto jesteśmy na Wybrzeżu Rozpusty, a ja jestem kompletnie naga.

- Nie mam nic przeciwko temu – wyszczerzył się, węsząc w tych okolicach majtek, gdzie przywierało jej krocze.

- Oh, jestem pewna, że nie masz, luzaczku – odwzajemniła uśmiech.

Linda opadła na kolana i ręce i podczołgała się w stronę Bobbi’ego. Przyglądał się, jak jej cycki bujały się w tą i z powrotem, gdy wspinała się na niego, zatrzymując się w momencie, kiedy jej twarz była naprzeciw jego. Spoglądała na niego z miłością.

- Mały majtkowy złodziejaszek mamusi – powiedziała ze śmiechem, przeczesując włosy palcami.

- Czy usiadłabyś znowu na mnie? - westchnął.

- Może być trochę trudno bez krzesła – odparła.

"Dosiądź go...teraz Linda! Nie, to za dużo! Jebać to...naprowadź cipę na tego chuja, dziewczyno! To Wybrzeże Rozpusty...jesteś naga a tam na dole jest niewyobrażalna erekcja! Dosiądź go i wypieprz!”

Linda usiadła okrakiem na syna, opierając swoją brzoskwinkę na grubym kawale mięcha.

- Już...i jak? - spytała, drażniąc się.

- Łoł! - Bobby jęknął, na co Linda zachichotała.

"Kurwa mać! Cipka mamy jest naprzeciwko mojego ptaka...spoczywa na moim wzwodzie.”

Czuł piekący żar jej genitaliów przez cienką tkaninę szortów. Myszka Lindy pulsowała na silnej erekcji schowanej między jej intymnymi partiami ciała. Spoczywała na sporym kawałku jego męskości. Opierała się na jego pokaźnej męskości, a mimo to nadal widziała, patrząc w dół, wystające spod spodu jakieś dziesięć centymetrów.

Jej serduszko zabiło mocniej.

"Tak długi!Tak gruby! Odczuwam jego prężenie się! Zakochana jestem!”

Bobby napiął go ponownie, napierając przez to bardziej na jej szparkę, dociskając się do łechtaczki, na co Linda zareagowała wywróceniem białek oczu.

- Jesteś okrutny – westchnęła ciężko.

"Popracuj na nim, Linda! Jestem mężatką, ale co z tego. To tak wielki kutas, a mój mąż nigdy się nie dowie...to będzie nasza mała, niegrzeczna tajemnica. Popracuj na nim. Ta gruba, nastoletnia pyta trze o twój guziczek. Posuń go teraz! Ojjj, jestem tak kurewsko nagrzana!”

Pochylając się trochę do przodu, położyła ręce na piersi Bobby’ego, łapiąc większą równowagę, a on obserwował ją, jak powoli zamknęła oczy i zaczęła ocierać się o niego.

"Ja pierdolę...mama robi to ze mną...na sucho. Jeździ po moim fiucie!”

To była niesamowita pozycja. Matka w średnim wieku siedząca okrakiem na synu, biodra delikatnie szybujące w górę i w dół, je duży, kołyszący się biust nad nim.

Linda stopniowo przyspieszała i wzmagała presję na jego przyciśniętego penisa. Oczy wciąż miała zamknięte. Bobby wpatrzony był na malujące się na jej twarzy emocje, zmieniające się powoli jakby w intensywną desperację..oddech stał się ciężki.

"Ochhh, czuję się tak dobrze. Boże, dopomóż. Uwielbiam to...kurwa, kocham. Jeździj szybciej po nim, Linda! Posuwaj go szybciej! Zatrać się w tym. Jesteście tylko ty i twój skarb. Zakątek Rozpusty...w promieniu kilku kilometrów ani żywej duszy. Jazda, dziewczyno!!!”

Spojrzał w dół i ujrzał łono ślizgające się po całej długości jego pręta, chowającego się między jej dużymi zewnętrznymi wargami. Na jego spodenkach pojawiła się mokra plama z wyciekającego preejakulatu na końcu główki.

- Uchhhhh! – głos Lindy drżał.

Jej biodra kołysały się teraz zwierzęco, gdy ocierała się gorączkowo o nastoletnią erekcję.

- Oh, Bobby! - załkała, jej piersią szarpnęło.

"O cholera, ależ mama szaleje! Zaraz dojdzie! Zaraz dojdzie, siedząc na moim kutasie!”

Bobby nie mógł uwierzyć oczom, jak jego mamę aż skręcało w konwulsjach. Nagle odrzuciła głowę do tyłu.

- Gggnnnuuhhh!!! - krzyczała, a echo rozchodziło się po tafli jeziora.

Kiedy przechodziło przez nią spełnienie, Bobby spostrzegł jej spojrzenie, które nigdy wcześniej nie widział. Jej twarz była dzika i zarumieniona...jej oczy zeszkliły się, zaszły za mgłą orgazmu.

"Oj, Kocham go! Rany, Kocham go! Oooo móóój Booooże!” Jej umysł wirował z przyjemności.


Przez około minutę ciałem Lindy wstrząsały drgawki, przechodziły przez nią skurcze ekstazy.

Opadła niepodziewanie na syna, cycki spłaszczyły się na jego piersi, głowę oparła o ramię chłopca.

- Ah, słodki mój – westchnęła, łapiąc oddech.

Ponownie nacisk na koguta Bobby’ego zintensyfikował się, gdy jej biodra kontynuowały kołyszący rytm. Jego mama była nienasycona.

- Twoja kolej – powiedziała cicho, obejmując go za szyję.

"Nie wierzę w to wszystko!” Myśli kłębiły mu się w głowie.

Bobby westchnął, czując nabrzmiałe genitalia sunące tam i z powrotem wzdłuż całej długości jego pyty. Uczucie napierających piersi sprawiało, że aż go w jajach mrowiło.

Wciąż trzymał majtki przy nosie. Linda pochyliła głowę, aby móc spojrzeć mu w oczy.

- Bardzo ładnie...wciągaj zapach mamusi, kochanie...zapach cipki – wyszeptała.

Jej słowa sprawiły, iż sperma w jajach Bobby’ego przeszła ze stanu spokojnego gotowania, w stan wrzenia. Jego mama dosłownie głaskała kutasa syna swoja cipą, co było euforycznym uczuciem.

- Ochhh...mamo...zaraz dojdę – wymruczał.

- Ja...też – jęknęła.

- Uchhhmghh! – wycharczał, gdy pierwsza dawka wytrysnęła z penisa.

- Aaaanghhhaa! - Linda krzyknęła, jej ciałem szarpnęło, ukrywając spazmatyczne odgłosy w jego szyi.

- Unnnhhh-uhhh- Bobby jęknął, gdy wystrzały numer dwa i trzy moczyły jego spodenki.

Ich genitalia napierały na siebie, ocierały się, wydobywając z ciał ekstazę. Kołysali się, pojękując, będąc w stanie jakby niekończącej się rozkoszy.

- Mój Boże...co ty mi robisz? – powiedziała z lekkim uśmiechem.

- Przepraszam – odwzajemnił uśmiech.

- Wcale ci nie jest ci przykro – zachichotała.

- Okay...nie jest. A tobie? - zapytał.

- Przykro? - poprawiła się, siedząc nadal na nim.

- Tak...że to zrobiliśmy.

- Nie...nie jest – spoglądała na niego z niegrzecznym wyrazem na twarzy.

Nagle z kieszeni jej spódnicy rozbrzmiał dzwonek telefonu.

- To pewnie twój ojciec. Zastanawia się, gdzie u licha przepadliśmy – rzekła, szperając w kieszeni.

"Dobra, wymyśl jakieś kłamstwo. Musi być przekonujące. Hmm...jakieś zebranie w szkole...tak, to jest to.”

- Masz zamiar mu powiedzieć? - Bobby zażartował.

- Taa...to dobry dzień, by umierać. Zamordowałby nas – odparła.

- Halo? - śpiewnie odezwała się do słuchawki – Cześć, kochanie...nie...u Bobby’ego w szkole było spotkanie...zapomniałam ci powiedzieć...wybacz.

Opadła na syna, opierając się rękoma o jego ramiona, kiedy rozmawiała z mężem.

- Właściwie, to Bobby radzi sobie całkiem dobrze...koncentruje się na lekcjach dokładnie na tym, co trzeba.

"Tia...dokładnie na tym, co trzeba...aby dostać się między nogi swojej mamy” Pomyślała.

Podczas gdy ona była zajęta konwersacją, Bobby zjechał rękoma w dół, wzdłuż jej gładkich pleców i bezczelnie jeszcze dalej, na jej krągły tyłek. Wsunął palce między puszyste pośladki. Nie wywołało to żadnej reakcji Lindy, która dalej rozmawiała.

"Ależ to niezwykłe. Mama rozmawia sobie z tatą, a w tym czasie jest na Wybrzeżu Rozpusty ze mną. Jej miękkie piersi wtłaczają się na mnie, a ja zatapiam palec w jej korpulentną dupę.”

- Zgadzam się...powinniśmy być oboje z niego dumni – kontynuowała.

Bobby nabrał większej odwagi i przesunął palec pomiędzy półdupkami, zahaczając o odbyt. Środkowym palcem kreślił kółeczka po jej analnym pierścieniu.

- To brzmi świetnie, kochanie. Jeśli chcesz rozpalać grill, Bobby i ja powinniśmy wrócić do domu, zanim oni przyjadą i będziemy mogli wrzucać burgery – mówiła dalej, okazując małe zakłopotanie wędrówkami syna.

Nastolatek zdecydował się posunąć dalej. Czubek jego palca nacisnął a następnie wślizgnął się z łatwością do środka jej tyłeczka.

"Ludzie, gdyby to mógł być czubek mojego fiuta. Byłbym w absolutnym niebie, móc wbijać się ten tyłek.”

- Też cię kocham, skarbie. Do zobaczenia za chwilę – kończyła rozmowę.

Kiedy się rozłączyła, Bobby wsunął palec z powrotem w jej wnętrze. Linda przekręciła głowę i obdarzyła go wymownym spojrzeniem.

- Czy na za wiele sobie pozwalasz, młody człowieku? Czy właśnie umieściłeś palec w pupie swojej mamy?

- Nie wiem, o czym mówisz – odparł niewinnie.

- Uh -huh – odpowiedziała, po czym poczęła go łaskotać, a on skręcał się pod nią.

"Nie uprawiałam seksu analnego od tak dawna. Nie mogę sobie nawet wyobrazić, jakie byłoby uczucie, gdyby tak wielki penis, jak Bobby’ego, walił mnie w dupę. Linda, przestań...to twój syn. Nie, ty przestań, suko! Wypierdalaj z mojej głowy!”

- Czy penis taty...był tam kiedyś, w środku? - chłopiec zadał pytanie.

- Nie tak często, jak powinien. Obawiam się, że twój tata jest już w takim wieku, że jego napięcie seksualne opada.

- Gdybym był nim, kochał bym się z tobą codziennie.

- Tylko raz dziennie? - spytała z udawanym rozczarowaniem w głosie.

- Dobra...dwa razy dziennie – uśmiechnął się.

- Co powiedziałbyś o trzech razach? - wyszczerzyła się lubieżnie.

- Tyle razy, ile byś chciała.

- Łał, w takim razie nie robiłabym niczego innego – zachichotała, wkładając biustonosz.

"Rany, mama musi kochać pieprzyć się. Czy ona zdaje sobie sprawę, jak bardzo mógłbym ją przerżnąć? Ona potrzebuje mojego kutasa...kutasa, który nigdy nie opada. Tata nie umywa się do mnie.”

Gdy zeszła z syna zauważyła, jaki bałagan spowodował jego fiut i jej goła cipka na jego szortach.

- Oh, Bobby, twoje spodenki są przemoczone. Nie możesz tak wrócić do domu.

- To co mam zrobić? - odparł, stając na nogi.

- Już wiem...zdejmij je i opasaj się kocem wokół – zakomenderowała, wciąż klęcząc i trzymając brzegi jego krótkich spodni.

Zsunęła je wzdłuż jego nóg, a jego wzwód wystrzelił w górę, prawie ją policzkując. Spoglądała na wprost, mając przed sobą grubą, dwudziesto paro centymetrową pałę, bujającą się nadal nieznacznie w górę i w dół.

"Panie w niebiosach...daj mi siłę. To największy kawał chuja, jaki kiedykolwiek widziałam...i jest absolutnie piękny!”

- Wciąż jesteś twardy, jak skała – powiedziała Linda, czując skurcze myszki.

- Taa...więc...no wiesz – Bobby mruknął z dumą.

- Wigor młodego mężczyzny – odpowiedziała, z rozmarzeniem w oczach wpatrując się w długi kształt zwieńczony końcówką miłości w kształcie dużego dzwonu lub hełmu.

"Z pewnością, taki kawał męskości mógłby sięgnąć aż do mojego serca.” Pomyślała.

- Ah, Bobby, jesteś cały w spermie – rzekła, sięgając po majtki i wycierając jego brzuch.

Jednocześnie, gdy go wycierała, fiut Bobby’ego opadł na jej dekolt i stopniowo zsuwał się w dół, aż w końcu kilka centymetrów zniknęło między jej przedziałkiem.

- Mam cię – powiedziała Linda, ściskając swoje piersi razem, więziąc penisa syna między jej wielkimi zderzakami.

- A gdzie on się wybiera? - powiedziała żartobliwie.

- On ma chyba swój własny rozum – Bobby się zaśmiał.

- Cóż...czy nie ma tam dość miejsca – rzekła.

Spojrzeli w dół na trzon, który był w połowie jakby połknięty przez jej wypukłości.

"Mhm, godziny pieprzenia potrzebowałby taki kutas, aby w końcu opaść. Orgazm...oh, Linda! Spójrz na to. Duży członek młodego człowieka wciśnięty między wielkie, miękkie cycuszki mamy.”

- Sądzę, że mam idealne ksywki dla nas – krotochwilnie oznajmiła Linda.

- Jakie?

- Boobs n Boners. Domyślam się, że wiesz co to znaczy?

- Pewnie. Podoba mi się. Jak Rock n Roll – uśmiechał się od ucha do ucha.

- Mi też się podoba – odparła.

Jak tylko Bobby wysunął swojego penisa spomiędzy jej cycków, długa nitka po wcześniejszym wytrysku zaczęła powoli zmierzać ku ziemi.

- Bobby, wycieka z ciebie – powiedziała, łapiąc ją na palec, a następnie przesuwając nim po czubku jego fiuta. Podniosła się i razem przyglądali się niewielkiej porcji nasienia na jej palcu.

- Proszę bardzo – rzekł z uśmiechem.

Linda wsunęła palec do ust i wylizała go do czysta.

- Zadowolony? - Zapytała kokieteryjnie.

- Bardzo – odpowiedział.

Gdy dojechali do domu, Linda wjechała do garażu, gasząc silnik.

- Nie ruszaj się. Wykradnę szybko jakieś spodenki dla ciebie.

- Dzięki mamo...za dzisiaj.

- Pozwoliłam ci przekroczyć ze mną pewne granice, luzaczku. Zakładam, że chciałbyś to kontynuować?

- No pewnie.

- A więc, takie są zasady. Po pierwsze, to co robimy jest tylko pomiędzy nami...łapiesz? - powiedziała surowym głosem.

- Tak.

- Po drugie, bawimy się tylko wtedy, kiedy ja zechcę...i gdzie zechcę. Koniec i kropka.

- Okay – przytaknął.

- I po trzecie...mam na myśli to, co mówiłam o szkole. Spouchwaliłam się dziś z tobą, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, iż priorytetem w życiu nastolatka, jest jego penis. Jeśli twój chce takiego rodzaju uwagi, jaką dostał dziś...wtedy będziesz musiał podciągnąć swoje stopnie.

- Obiecuję ci, że poprawię się.

Linda spojrzała mu prosto w oczy.

- Jeszcze jedna sprawa. Teraz nie żartuję, Bobby, ale...jeśli wszystko będzie toczyło się w taki sposób...prędzej czy później będziemy się kochać – oznajmiła.

Serce waliło mu jak młot. Czy on marzy?

"O mój Boże...przelecę mamę. Będę ją jebał!!!”

- Jak już zaczniemy, mogę się za bardzo przyzwyczaić...takie już są kobiety. Bądź cierpliwy w stosunku do mnie...okay, Boners? - na jej ustach pojawił się zadziorny uśmiech.

- Okay, Boobs – odpowiedział tym samym.

VeryBadBoy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 5143 słów i 28453 znaków, zaktualizował 10 lut 2017.

9 komentarzy

 
  • Margerita

    Łapka w górę Bobby ale wstyd dać się przyłapać przez nauczycielkę jak marzysz o matce

  • VeryBadBoy

    @Margerita, ale inni nie mieli z tym problemu;). Dzięki za łapkę.

  • Piernik

    Koleś, to jak będzie z kolejną częścią? Poczuj wreszcie presję xd

  • Karl

    Bedzie ostatnia czesc?

  • VeryBadBoy

    @Karl, będzie, ale ostatnio wolniej i rzadziej piszę.

  • marko

    chciałbym kontynuacje jak matka uprawia zsynem seks w pozycji misjonarskej na jezdza i od tyłu prosze  
    :cool:  :cool:  <3

  • Takij

    Nie mogę się doczekać kontynuacji. Opowiadanie zarąbiste jest. :-))

  • nanoc

    Piszę pod ostatnim opowiadaniem , ale wszystkie bardzo mi się podobały, mam nadzieję że dojdzie do "konsumpcji"czekam z niecierpliwością

  • VeryBadBoy

    @nanoc, Fajnie, że się podoba. W nadchodzącym tygodniu będzie następna, ostatnia część. Z konsumpcją.  ;)

  • jimraynor

    @VeryBadBoy Nie chce Cie poganiać czy coś ale ile można czekać :D

  • VeryBadBoy

    @jimraynor, wiem, wiem. Miało być w tamtym tygodniu...ale obowiązki. Pisze się jednak, niedługo będzie.

  • jimraynor

    @VeryBadBoy Ok to czekamy :)

  • Frogg

    Dobra robota

  • VeryBadBoy

    @Frogg, Dzięki.

  • fan

    Czy to juz koniec opowiadan? Skoro na literatica jest ich tylko 5?

  • VeryBadBoy

    @fan, , będzie jeszcze jedna. Trochę inaczej podzieliłem części.

  • Takij

    @VeryBadBoy Cześć, czy była by możliwość, po skończeniu tego, wstawić podobnego opowiadania??

  • jimraynor

    @Takij Też o tym myślałem bo opowiadanie kończy sie szczerze mówiąc tak sobie, i może byś spróbował sam coś dopisać :)

  • VeryBadBoy

    @Takij, myślałem o napisaniu czegoś podobnego, ale w inny sposób. Wszystko przede mną.

  • VeryBadBoy

    @jimraynor, raczej nie rozważałem zmieniania czegokolwiek w tym tekście. Też mam takie uczucie, że po tak rozbudowanym, gorącym dochodzeniu do finału, jest on raczej krótki i rozczarowujący lekko. Ale to w innym opowiadaniu, które może zrobię podobnie, zadowolę Cię bardziej, niż to opowiadanie.

  • jimraynor

    @VeryBadBoy No własnie przeczytałem ostatnią część na Literotica i byłem mocno zawiedziony :( no dobra to twórz coś zupełnie swojego, prawde mówiąc masz chyba dwie serie które zacząłeś albo i trzy i są niedokończone :)

  • VeryBadBoy

    @jimraynor, myślę, że dwie. Intruza nie liczę, bo nie wiem, czy kiedykolwiek dokończę. Czyż nie kończy się fajnie, jak jest. Lekko tajemniczo, z niedopowiedzeniem. Niech każdy sam sobie dopowie, co mogło dalej się dziać w tym domu. Ale niczego wykluczyć nie mogę. :)

  • jimraynor

    @VeryBadBoy Kończy sie fajnie ale właśnie chąc nie chcąc zostawiłeś sobie furtke żeby móc kontynuować ;) bo to sie może fajnie rozwinąć może w jednej części może w dwóch :D

  • Pietrek

    Dobre dawaj następną cześć

  • VeryBadBoy

    @Pietrek. następna za kilka dni.